Wydanie bieżące

1 marca 5 (77) / 2007

Bernadetta Darska,

ODTWARZANIE SAMOTNOŚCI

A A A
„Psia skóra” to pierwsza powieść Fatosa Kongoli, z jaką polski czytelnik ma okazję się zetknąć, to także – jak zaznacza na okładce Andrzej Stasiuk – „pierwsza w Polsce albańska powieść współczesna”. W książce bardzo wyraźnie dominuje to, co możemy określić jako klimat rosyjskości. Mamy tu alkohol w roli stałego towarzysza, zdradę, którą usprawiedliwiamy i która jakby mniej rani, a bardziej wydobywa z zapomnienia, miłość i seks podbudowane poszukiwaniem sensu literatury. No i samotność głównego bohatera, jego outsiderstwo wynikające z pomieszania zwyczajności i szaleństwa. Znajdziemy też tragizm losów zderzony z historiami banalnymi, tragizm, którego nie da się odmienić i z którego istnieniem trzeba się pogodzić.

Bohater powieści – Krist Tupek, to mężczyzna jedynie przeciętny, ktoś, kto pretenduje do ambitniejszych życiowych ról, natomiast z zadziwiającą konsekwencją poprzestaje na zwyczajności i wiecznej tęsknocie za czymś lepszym, egzystencjalnie atrakcyjniejszym. Chciał być poetą – nie wyszło, próbował być pisarzem – tu także nie odniósł sukcesu, pisywał scenariusze, ale efektem były tylko dość mierne filmy. Chciał kochać i być wierny, ale zdradzał. Uciekał od przeznaczenia, lecz ciągle się na nie natykał. Zawsze w marzeniach lepiej, piękniej, w rzeczywistości gorzej, brzydziej. Tak jakby ktoś uparł się, by przekręcanie jego nazwiska z Tupek na Dupek determinowało jego działania.

Kongoli snuje swoją opowieść dwutorowo: z jednej strony mamy współczesność z umierającą żoną, odległą emocjonalnie córką i pociągającą koleżanką córki, z drugiej wspominanie tych kobiet, które przewinęły się przez życie bohatera. Co ciekawe i właśnie bardzo rosyjskie, to miłość powiązana z cierpieniem staje się tą najważniejszą. Czytamy wyznanie mężczyzny: „Kochałem wszystkie kobiety, z którymi byłem związany. Każda z nich mogłaby być moją żoną. Ale moją żoną została Marga. Ta, która cierpiała najbardziej. Którą najbardziej kochałem” (s. 228). Mimo jednak wyróżnienia jednej kobiety małżeństwem, ważność kochanek, które wspomina bohater, wydaje się bezdyskusyjna. To one pozwalają Kristowi wierzyć, że jednak zbliży się do niezwykłości, i to one uświadamiają mu, że Marga jest w jego życiu kobietą szczególną. Poprzez zdradę lub jedynie wspominanie innej kobiety dokonuje się samoodnowienie i odrodzenie miłości do żony. A gdzieś obok jest jeszcze alkohol, nieustannie obecny, najpierw traktowany jako sposób na ubarwienie życia, potem jako duży problem.

Tupek vel Dupek żyje na pograniczu snu i jawy. Przywiązany do żony, śni erotyczne sny z przyjaciółką córki w roli głównej. Gdy zaczyna odtwarzać przeszłość, porządkując ją wedle spotkań z kolejnymi kobietami, które odegrały ważną rolę w jego życiu, okazuje się, że historia zatacza koło. Erotyka osaczająca bohatera zewsząd miesza się tu ze śmiercią. Seksualność nie niesie w sobie czystej radości, zawsze powiązana jest z jakimś rozpaczliwym gestem, determinacją, z dramatem obu partnerów. Symboliczne znaczenie ma w tym kontekście triada babki-matki-córki. Najpierw w dzieciństwie Krist ulega fascynacji Lisą. Jej związkowi bez przyszłości z Profesorem mały chłopak kibicuje i pomaga, jak może. Niestety, nieszczęśliwa para znika z jego życia równie nagle, jak się pojawiła. Z zesłania się nie wraca, ale przeszłość w tym wypadku odbija się bardzo wyraźnym echem. Kolejne dwie fascynacje jego życia – burzliwy romans z Dolorą i platoniczne, konsumowane jedynie w snach, pożądanie Lori wiążą się z historią nauczycielki Lisy i Profesora z dzieciństwa. Tragizm losów każdej z kobiet przysłania fakt, że to z nimi Krist zdradza żonę.

Kongoli bardzo specyficznie buduje atmosferę narosłą wokół erotycznych spotkań bohatera. Jego związek z żoną ma wymiar inicjacyjny, czysty, wszystko dzieje się po raz pierwszy – Krist jest pierwszym mężczyzną Margi, a żona jest pierwszą śmiertelną ofiarą wszechobecnego cierpienia. Za sprawą choroby Margi i jej dramatycznego finału wspomnienia Dupka są też naznaczone śmiercią. To nic, że przepełnia je witalność, erotyka i seks, gdzieś w tle jest ciągle Hades. I to jego obecność bohater próbuje odegnać alkoholem.

Współbrzmienie seksualności i śmierci to nie jedyny motyw przewodni książki. Dość często powraca też motyw kobiety-literatury i chęci odnalezienia w kobiecie tej doskonałości, której Krist bezskutecznie poszukuje i próbuje wyrazić w swojej twórczości. Pogoń za idealną kobietą zamienia się więc w poszukiwanie idealnego tekstu. Tymczasem rozczarowania ostatecznie nie przynoszą tylko dwie kobiety – Marga, czyli żona, i Lori, młoda kobieta, przyjaciółka córki, której historia rodzinna – choć tego nie wie – jest mocno powiązana z życiem Krista.

Nieporadność, przeciętność, szaleńcza pogoń za nieosiągalnym, wreszcie słabości i zdrady bohatera budzą sympatię czytelnika. Ów dramat, choć przesiąknięty kiczem, spektakularnym gestem, rozbijany zderzaniem ważnego z prozaicznym (np. spotkanie Faiki – namiętność pomiędzy nimi rodzi się wówczas, gdy Faika uchodzi za kurwę, a Krist musi uporać się z wszawicą), poraża autentycznym smutkiem i zagubieniem. Kongoli nie daje łatwych rozwiązań. Retrospekcje nie przynoszą odpowiedzi, teraźniejszość także nie podpowiada, która decyzja okaże się właściwa. Krist musi rozpoznać, co w nim zwycięży, czy chęć opieki nad Lori, czy jej pożądanie. Przez całe życie czuł się jak „psia skóra”, teraz zostaje zmuszony, by być człowiekiem. Nie może już wracać do żony i odgrywać rytuału wabienia po zdradzie. Ewentualne konsekwencje fałszu tym razem dotkną tylko jego. Samotności to nie wymaże, ale da – być może odwagę – by stawić czoło drugiemu człowiekowi i przede wszystkim samemu sobie.
Fatos Kongoli: „Psia skóra”. Przeł. Dorota Horodyska. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2007.