Wydanie bieżące

1 maja 9 (297) / 2016

Przemysław Pieniążek,

PRZECIW STEREOTYPOM (NIEBIESKIE PIGUŁKI)

A A A
Zaczyna się od pewnej imprezy, podczas której atrakcyjna Cati wpada w oko Frederikowi. Efemeryczne spotkanie nie owocuje bliższą znajomością – raczej rozciągającymi się na kilka kolejnych lat przypadkowymi pogawędkami w różnych zakątkach miasta. Pewnym przełomem w ich wzajemnych relacjach okazuje się noc sylwestrowa, gdy lekko wstawiony bohater przysiada się do (nieco wyobcowanej z towarzystwa) protagonistki, wówczas będącej już samotną matką. Łańcuszek niezobowiązujących rozmów prowadzi do wspólnej kolacji zwieńczonej trudnym, choć szczerym wyznaniem: dziewczyna jest nosicielką wirusa HIV, podobnie jak jej mały synek. Od tego momentu związek Frederikiem z Cati wkracza na zupełnie nowy poziom, zaś ich dalsze perypetie dostarczają czytelnikowi autentycznych wzruszeń, ale także sporo kwestii do indywidualnych rozważań.

Największym atutem „Niebieskich pigułek”, autobiograficznego komiksu Frederika Peetersa, jest skromność. Szwajcarki scenarzysta i rysownik porusza w swoim utworze temat trudny, ważny oraz ciągle aktualny, nie używając przy tym podniosłych sformułowań ani nie stosując dramaturgicznych chwytów obligujących czytelnika do, wyliczonej z matematyczną precyzją, reakcji emocjonalnej. Zamiast tego otrzymujemy uroczy dystans (choć w recenzowanym albumie, opierającym się na lekko uproszczonej kresce, odnajdziemy również kadry w nieco poważniejszym tonie) i wyczuwalną już od pierwszych stron szczerość, z jaką Peeters opowiada o swoim związku, o budowaniu więzi między nim a Cati i jej „Wilczkiem”, o odnajdowaniu się w roli „drugiego” ojca. Nie ukrywa przed odbiorcą obaw i nadziei, utrwalając na papierze chwile euforii – także natury erotycznej – nie zapominając jednak o momentach zwątpienia i bezsilnego gniewu. Zastanawia się nad ich wspólną, pełną nowych wyzwań przyszłością, w której tytułowy medykament okaże się wieloletnim towarzyszem. Stawia także przewrotne pytanie o rolę choroby w miłości, która połączyła trójkę bohaterów i o to, czy aby właśnie nie dzięki niej narrator w pełni otworzył się na potrzeby drugiego człowieka.

W przypadku „Niebieskich pigułek” nieśpieszne tempo opowieści tylko sprzyja refleksyjnemu charakterowi lektury, będącej uniwersalną w swej wymowie historią o miłości wyrastającej ponad współczucie czy litość, o tryumfie akceptacji nad tolerancją. Utrzymane w czarno-białej tonacji dzieło Frederika Peetersa – urzekające filmową kompozycją kadrów oraz kapitalnym operowaniem językiem rysunkowej metafory – zachęca czytelnika do kwestionowania utartych sposobów myślenia (w tym przypadku: o stygmatyzującej chorobie), prowadzących w rezultacie do zawężania horyzontów i problemów wykluczenia (siebie/innych) rozpatrywanego zarówno w perspektywie jednostki, jak i zbiorowości.

Drugie wydanie recenzowanego albumu, wzbogaconego o dziesięć stron oraz opatrzonego nowym przekładem, to nie lada gratka dla wszystkich miłośników komiksowych autobiografii poruszających w dodatku ważkie kwestie. Ale po „Niebieskie pigułki” powinni również sięgnąć czytelnicy ceniący sobie świetnie opowiedziane i narysowane historie. 
Frederik Peeters: „Niebieskie pigułki” („Pilules Bleues”). Tłumaczenie: Wojciech Birek. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy. Warszawa 2016.