Wydanie bieżące

1 maja 9 (297) / 2016

Przemysław Pieniążek,

GNIEW, POKUTA I FIZYKA CZERNI (BLACK SCIENCE. TOM 3. NIEJEDNOZNACZNOŚĆ WZORCA)

A A A
Dobrymi intencjami wybrukowane jest piekło, także to na Ziemi. A właściwie: w nieskończonej liczbie rzeczywistości powstałych na skutek feralnych wyborów dokonywanych przez Granta McKaya i jego towarzyszy. To właśnie charyzmatyczny lider Anarchistycznej Ligi Badaczy odpowiada za stworzenie Latarni – urządzenia umożliwiającego przebijanie się przez kolejne warstwy równoległych wymiarów, a tym samym podróż do najróżniejszych zakątków Metawszechświata. Zgodnie z fundamentalną teorią inifinitologii, wszystko, co możemy sobie wyobrazić, istnieje w którejś wersji tego unikalnego uniwersum – także dostęp do nieograniczonych surowców i technologii, mogących okazać się kluczem do ocalenia ludzkości.

Niestety, złota zasada Alternautów („każdy świat zostawimy lepszym, niż go zastaliśmy”) w przypadku załogi McKaya obraca się w groteskowe przeciwieństwo. Przechodzący poważny kryzys zaufania bohaterowie „Black Science” – cyklicznie teleportowani przez uszkodzone ustrojstwo do najdziwniejszych i szalenie niebezpiecznych lokacji – w trybie ekspresowym muszą nauczyć się walczyć o przetrwanie w światach, gdzie nauka nierozerwalnie splata się z magią, a ich własna przeszłość / teraźniejszość / przyszłość upomina się o protagonistów w najmniej oczekiwanym momencie.

„Dopiero, gdy osiągnąłem to, co dla innych byłoby sukcesem, zdałem sobie sprawę, że zawiodłem samego siebie” (s. 7) – refleksja Granta uwieczniona na kartach „Zasady nieskończonego spadania”, epizodu otwierającego bestsellerową serię Ricka Remendera i Matteo Scalery, ustanawia emocjonalny klimat charakteryzujący także kolejne tomy. Poczucie winy, gorycz rozczarowania, bolesne konsekwencje kłamstw i manipulacji, destrukcyjny gniew oraz pragnienie naprawienia błędów okupione poświęceniem (czasem także innych), ale prowadzące również do aktów heroizmu – co ciekawe, owa litania nie odnosi się wyłącznie do modus operandi McKaya, próbującego odpokutować swoje zaniedbania w rolach męża i ojca dwójki pociech, które (tak na marginesie) zaskakująco dobrze radzą sobie w ekstremalnych sytuacjach.

Wykorzystując formułę nielinearnej, rozpisanej na wiele osób narracji, scenarzysta „Uncanny Avengers” przekonująco dookreśla mocno pokomplikowane relacje między bohaterami (które w „Niejednoznaczności wzorca” osiągają apogeum – przynajmniej na tym etapie opowieści), w kilku przypadkach kierujących się pragnieniami oraz celami skrzętnie ukrywanymi przed resztą załogi. Choć zabrzmi to niczym truizm, Remender naprawdę potrafi nakreślić realistyczne portrety psychologiczne swoich dramatis personae, spośród których na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Grant (od zawsze uciekający przed wszystkim, co wymagało przestrzegania zasad, tak w życiu zawodowym, jak i osobistym). Motyw konfrontacji protagonisty z jego alternatywnymi wcieleniami dobrze pracuje na rzecz komiksowej dramaturgii, ale przede wszystkim wprowadza do rysu postaci sporo intrygujących niuansów.

Zresztą żadnemu z bohaterów „Black Science” nie zarzucimy jednowymiarowości – autor bezbłędnie prowadzi wątki dotyczące pociech McKaya (Nate’a i Pii), jego kochanki i współpracowniczki Rebeki czy przewrotnego Kadira, niejednokrotnie zdradzającego odruchy ludzkiej przyzwoitości. Imponująca wyobraźnia, świetne tempo akcji obfitującej w fabularne twisty, inteligentnie przywoływane cytaty z popkultury, potoczyste dialogi oraz w niczym im nie ustępujące, posiadające pazur partie monologów – Remender jak mało kto potrafi ubrać kameralny (melo)dramat rodzinny w epickie, wysokooktanowe widowisko SF. 

Błyskotliwe scenariusze znalazły godną wizualizację w postaci prac Matteo Scalery (tym razem wspieranego przez kolorystę Moreno Dinisio, oferującego nieco bardziej przygaszoną – w porównaniu z poprzednimi epizodami – paletę barw). Urodzony w Parmie artysta z wdziękiem, ale i obłędną dynamiką oddaje realia kolejnych przystanków bohaterów w ich żmudnej i krwawej drodze do domu. Sugestywność scenografii, nietuzinkowe wizerunki przedstawicieli pozaziemskich faun i kultur oraz podnoszące poziom adrenaliny sekwencje pojedynków, pościgów czy (także międzywymiarowych) ucieczek to najważniejsze, choć nie jedyne atuty ilustracji włoskiego plastyka. Trzymający w napięciu trzeci tom „Black Science” jest jak dotąd najbardziej mrocznym epizodem tej znakomitej serii.
Rick Remender, Matteo Scalera, Moreno Dinisio: „Black Science. Tom 3. Niejednoznaczność wzorca” („Black Science Volume 3: Vanishing Pattern”). Tłumaczenie: Krzysztof Janicz. Wydawnictwo Taurus Media. Piaseczno 2016.