Wydanie bieżące

15 maja 10 (298) / 2016

Jędrzej Dudkiewicz,

RÓWNI GOŚCIE, RÓWNY POZIOM (NICE GUYS)

A A A
„Nice Guys. Równi goście” to film, z którym wiązałem bardzo duże oczekiwania. Po pierwsze, Shane Black to co najmniej sprawny reżyser, mający na koncie kilka sukcesów. Po drugie, w obsadzie znaleźli się Ryan Gosling i Russell Crowe, przy różnych okazjach udowadniający, że stanowią znakomity duet. Wszyscy twórcy okazali się prawdziwie „równymi gośćmi” i skroili kawał świetnej rozrywki.

Holland March jest prywatnym detektywem, samotnie wychowującym córkę. Z kolei Jackson Healy pracuje obecnie jako twardziel do wynajęcia – jak mu zapłacić, każdego poturbuje. Traf sprawia, że obaj zostają wynajęci do odnalezienia Amelii, córki wysoko postawionej pani polityk. Szybko odkryją, że sprawa mocno śmierdzi i wiąże się z wszechogarniającą korupcją.

Shane Black już wcześniej udowodnił, że potrafi wyczarować na ekranie parę pozornie niepasujących do siebie bohaterów, których dzielą zarówno poglądy, jak i sposoby działania. Najlepszym tego dowodem był jego scenariusz „Zabójczej broni”. Również postacie z „Nice Guys” nie mają się czego wstydzić. Poniekąd wynika to z faktu, że Holland i Jackson to protagoniści zwyczajnie dobrze napisani – mają charaktery, motywacje, marzenia, tudzież wspomnienia, które sprawiają, że obaj są pełnowymiarowymi bohaterami. Fundamentem sukcesu są jednak kreacje Ryana Goslinga i Russella Crowe’a, co nie będzie zaskoczeniem dla nikogo, kto widział chociażby ich wspólny występ podczas ogłaszania nominacji do nagród AACTA. Między aktorami niezaprzeczalnie działa przysłowiowa chemia; widać, że doskonale im się razem pracuje i wzajemnie się uzupełniają.

Ich relacja jest jednym z głównych źródeł komizmu „Nice Guys”. Kolejnym są dialogi. Znalazło się tu miejsce na dowcipy wywołujące nerwowy chichot, jak również kawały, przy których cała sala będzie zanosić się głośnym śmiechem. Kilka żartów to wręcz prawdziwe perełki, które do teraz, już kilka dni po pokazie, chodzą mi po głowie. Oczywiście, niektórzy zapewne będą narzekać, że scenariusz ma sporo dziur w kwestii logiki, że niekiedy nie jest spójny, a postacie co jakiś czas muszą zachować się głupio, żeby historia poszła do przodu. Tylko co z tego, skoro w niczym nie zmniejsza to radości, jaka płynie z seansu? Shane Black w „Nice Guys. Równi goście” po raz kolejny dowodzi, że potrafi robić komedie kryminalne jak mało kto.
„Nice Guys. Równi goście”. Reżyseria: Shane Black. Scenariusz: Shane Black, Anthony Bagarozzi. Obsada: Ryan Gosling, Russell Crowe, Kim Basinger, Matt Bomer i in. Zdjęcia: Philippe Rousselot. Gatunek: komedia kryminalna. Produkcja: USA, Wielka Brytania 2016, 116 min.