Wydanie bieżące

15 maja 10 (298) / 2016

Grzegorz Wiończyk,

STORCZYKI LACANEM (TOMASZ UMERLE: 'TROCKI - STORCZYKI - LITERATURA')

A A A
Richarda Rorty’ego w Polsce przywołuje się znacznie częściej w pracach z zakresu teorii literatury niż w rozprawach filozoficznych. Nie dziwi zatem fakt, że Tomasz Umerle, autor książki „Trocki – storczyki – literatura. Miejsce literatury w (auto)biografii intelektualnej Richarda Rorty’ego”, jest z wykształcenia literaturoznawcą. Jednak podkreślić należy inne informacje związane z autorem. To młody naukowiec (urodzony w 1987 roku), co w powiązaniu z wysoką dyscypliną i świadomością metodologiczną musi budzić uznanie.

Umerle ma świadomość, że podążając za Rortym, musi wraz z nim stać się swego rodzaju domokrążcą, który z własnego wyboru nie może narzucać jedynej słusznej drogi, ale jedynie (aż) proponować swoje własne rozwiązania i często nie podpierać ich argumentacją, ale uwodzącą siłą słowa. To przechodzenie od drzwi do drzwi to także nabywanie kompetencji, nauka różnych sposobów realizacji własnego człowieczeństwa. Komentator musi zatem dotrzymywać kroku filozofowi, co nie jest zadaniem łatwym. Rorty bowiem w swoich publikacjach uwidacznia wpływy wielu szkół: filozofii analitycznej, filozofii języka, pragmatyzmu, filozofii kontynentalnej itd. Wszystkie te dyskursy muszą być wzięte pod uwagę i niezniekształcone przez uogólnienie i sprowadzenie do jednej wizji. Podążanie za Rortym to także konieczność stawienia się na polu bitwy lub wkładania głowy do paszczy lwa. Bo z czym innym porównać starcie ironii z ciągle żywą tradycją metafizyczną i Platońskim poematem, które (ironicznie?) słuchają jedynie mów pożegnalnych na własnym, niekończącym się pogrzebie?

Podtytuł

Autor wobec tych szerokich horyzontów przyznaje, że niektóre z nich leżą poza jego kompetencjami (zob. np. s. 39). Jednak ostrożność w formułowaniu wniosków i brak tendencji uogólniających sprawia, że nie może stanowić to zarzutu wobec niego, chociaż nie trudno zauważyć braku szerszego odwołania do literatury filozoficznej. I tutaj jednak trzeba wziąć w obronę autora i zauważyć, że według jego własnej deklaracji nie to jest celem książki. Umerle wybrał inną taktykę. Ona właśnie sprawia, że możemy mówić o niewątpliwej oryginalności „Trockiego – storczyków – literatury”, a jednocześnie, co zrozumiałe, przyjęcie tej taktyki jest dużym wyzwaniem i ryzykiem. Frapujący podtytuł, w którym słyszymy o (auto)biografii intelektualnej Rorty’ego, został wyjaśniony we wstępie (s. 14-16), gdzie dowiadujemy się, że ujęcie auto- i biograficzne polega na interpretacji autobiograficznej deskrypcji Rorty’ego za pomocą psychoanalizy Lacanowskiej i odniesieniu jej do problemu „literatury i literackich wyborów, jakich dokonywał Richard Rorty” (s. 14). Przy czym – jak zaznacza autor – będzie to Jacques Lacan w odczytaniu Slavoja Žižka, stąd w tekście pojawia się złożenie Lacan/Žižek.

Informacji tej nie można przeoczyć nie tylko dlatego, że funduje ona strukturę pracy, ale także dlatego, że jest to wybór świadczący o świadomym porzuceniu strategii Rorty’ego przy analizie jego (auto)biografii. Filozof, który powołał do życia postać liberalnej ironistki, nie został opisany za pomocą dyskursu ironicznego, ale teorii mocnej, spójnej i systemowej. Samo podejście do tematu nie jest zatem ironiczne. Nie mamy więc do czynienia z pracą wykorzystującą taktykę proponowaną przez jej głównego bohatera. Umerle wybiera narzędzie, które w pewnym momencie sugeruje sam Rorty (w głównych tekstach, które zostaną przywołane poniżej), ale czyni to na własnych zasadach: „(…) nie decyduję się jednak na dyskurs autoironiczny, wywracający nieustannie zaproponowane kategorie – choć i to mogłoby być ciekawe. Pozostaję swoim ogólnym założeniom (to znaczy dyskursowi lacanowskiemu) wierny. Zbieram argumenty, przykłady podtrzymujące w mocy obraną przez mnie perspektywę i proponuję w jej ramach pewną, wydaje się, że w miarę spójną, choć oczywiście partykularną i kwestionowalną opowieść” (s. 15).

Związana z pluralizmem ironia uwidacznia się zatem na innym, wyższym poziomie. Umerle wie doskonale, że metoda i perspektywa zawsze wpływają na przedmiot badań. Nie uznaje zatem psychoanalizy za jedyny słuszny dyskurs. „Trocki – storczyki – literatura” nie jest więc pozycją, która ma ambicję odkrycia prawdziwego Rorty’ego. W tym właśnie wyraża się podjęcie dziedzictwa autora „Konsekwencji pragmatyzmu”. Umerle zauważa, że żadna siatka pojęciowa nie jest na tyle gęsta, aby nie przepuścić czegoś z bogactwa świata i długiego życia opisywanego filozofa: „Zaryzykuję w tym momencie banał: biografii człowieka nie można sprowadzić do pojedynczej opowieści. Zawsze istnieje możliwość, że zdeformuje ona narrację chcącą ująć ją w całość” (s. 15).

Jak już wspominałem wcześniej, taka taktyka niesie ze sobą ryzyko, gdyż wymusza na autorze korzystanie z wielu dyskursów i używania metodologii nauk – z perspektywy tekstu – pomocniczych. Autor musi wcielać się przez to w różne role: psychoanalityka prowadzącego studium przypadku (zwłaszcza w VI rozdziale), filozofa, literaturoznawcy oraz, last but not least, biografa (tu autor wykorzystuje prace autobiograficzne Rorty’ego oraz biografię autorstwa Neil Gross „Richard Rorty. The Making of an American Philosopher”).

Tytuł

Zaskakujący jest również tytuł książki. Czytelnikowi od razu narzuca się pytanie o element łączący Trockiego, storczyki i literaturę. Odpowiedź jest prosta i zgodna z podtytułem: biografia. Poszczególne rozdziały są opowieścią snutą na kanwie „doświadczenia storczykowego” młodego Richarda. Rorty wychowywał się w rodzinie, w której socjalistyczne książki czytane były jak Biblia. Lewicowe poczucie odpowiedzialności i struktura moralna, w której tajemniczym i wielkim Innym był Trocki, musiała zostać skonfrontowana z zainteresowaniem prywatnym i – według określenia samego Rorty’ego – dziwacznym, snobistycznym oraz trudnym do wyjawienia. W tym momencie natrafiamy na kolejną część tytułu – storczyki. Bezużyteczna społecznie fascynacja kwiatami wywołała konflikt w psychice autora pracy „Filozofia a zwierciadło natury” i stała się motorem do filozoficznych poszukiwań, a jak dowodzi autor książki „Trocki – storczyki – literatura” – leżała także u podłoża literackich wyborów Rorty’ego. „Doświadczenie storczykowe” opisał filozof w autobiograficznym tekście „Trocki i dzikie storczyki” i właśnie ten tekst jest najczęściej przywoływany przez Tomasza Umerle.

Lacanowskie odróżnienie Realnego i Symbolicznego stało się dla autora nośnym kluczem interpretacyjnym dla problemu prywatnej fascynacji storczykami i publicznego zaangażowania politycznego. Klucz ten wskazuje jednocześnie na wartość literatury w procesie godzenia ze sobą tych elementów. „Trocki i dzikie storczyki” znajdują swoje dopełnienie w innym tekście Rorty’ego: „Ogniu życia”, z którego dowiadujemy się, że nieuleczalnie chory „(…) filozof chciałby pozostały mu czas spędzić w towarzystwie poezji (w wąskim sensie tego słowa, czyli – jak to definiuje – z twórczością wierszowaną). Dotąd bowiem, jeśli pisał o »poetkach« i »poezji«, rozumiał te sformułowania szeroko – jako twórczość imaginatywną nastawianą na wynalazczość, nowość” (s. 246). Uwaga ta pozwala Umerle pogłębić perspektywę „doświadczenia storczykowatego” i dodać jeszcze jedną ważną daną do refleksji psychoanalitycznej. W ten sposób całe życie Rorty’ego zostało wpisane w ramy kompleksu Edypa w interpretacji Lacana. Powrót do poezji, w której swych sił próbował młody Rorty, jest w tej interpretacji ostatecznym wyzwoleniem się od dawnych autorytetów, gdyż rezygnacja z niej była związana z postacią ojca, Jamesa Rorty’ego – poety i recenzenta pierwszych literackich prób syna. Zagadnienie to nie pozostaje bez związku z „doświadczeniem storczykowym”, gdyż było to doświadczenie, które młody Richard odczytywał jako bliskie nieco romantycznej wizji natury w wierszach ojca (s. 265). Umerle, niejako na marginesie, proponuje jeszcze jedną strategię interpretacji wyznania z „Ognia życia”, w której należy je rozmieć „po Bloomowsku jako rywalizację »poetów«: prekursora i efeba” (s. 265).

Układ

„Trocki – storczyki – literatura” to pozycja, której układ został starannie przemyślany przez autora. Podzielona została na sześć rozdziałów. Pierwszy, „Rorty rozpoznany”, stanowi kompetentny przegląd polskiej recepcji filozofii Amerykanina. Znajduje się tu także szczegółowa analiza debaty na temat interpretacji, jaka miała miejsce na łamach „Tekstów Drugich” (6/1997). Pierwszy podrozdział można uznać za kontynuację wstępu nie tylko ze względu na pełnienie funkcji wprowadzenia do myśli Rorty’ego, ale także z powodu deklaracji na temat celu pracy i użytych metod. Kolejny podrozdział stanowi przegląd podstawowych problemów literaturoznawczych poruszanych przez filozofa, a więc jeszcze nie wprowadza elementu (auto)biograficznego. Drugi rozdział ukazuje literaturę jako przestrzeń, która pomogła autorowi „Trockiego i dzikich storczyków” pogodzić to, co Realne, z tym, co Symboliczne. Intelektualnym owocem tego kroku jest Rorty’ego etyka czytania. Literatura zostaje tu ukazana jako sztuka życia. Czytanie jest procesem przyswajania kolejnych słowników i posiada rolę terapeutyczną. Rozdział ten to fascynująca lektura dla wszystkich zainteresowanych zagadnieniami filozofii literatury.

Rozdział trzeci zawiera propozycję dwóch strategii podmiotowości, jakie są odpowiedzią na doświadczenie pozajęzykowe (którego przykład stanowi quasi-religijne „doświadczenie storczykowe”). To, co pozajęzykowe, Umerle utożsamił z Realnym Lacana. Należy przy tym pamiętać, że owe strategie nie są strategiami bycia, ale strategiami retorycznymi. Z tego też względu nie wykluczają się one wzajemnie. Pierwsza z nich akcentuje przeżycie milczącego świata, a druga element twórczej autokreacji podmiotu – poety. Kolejny rozdział traktuje o wyzwoleniu poprzez literaturę. Nie jest to wyzwolenie pełne, ale literatura ukazana zostaje jako siła, która pozwala uniknąć wpisania w jeden słownik. Ciągłe przepisywanie siebie poprzez lekturę to proces nieposiadający punktu dojścia, gdyż odnalezienie ostatecznie wyzwalającej książki byłoby równoznaczne z poddaniem się jednemu słownikowi.

Rozdział piąty zmienia perspektywę badawczą, gdyż jego celem jest ukazanie cech stylu pism Rorty’ego. Umerle przy okazji omawia zagadnienie fascynacji stylem Derridy, jakie można zauważyć u Rorty’ego. Chociaż filozof nie używał stylu poetyckiego, to w pracach o charakterze społecznym i politycznym ucieka się do utopii, zdając sobie sprawę, że tego typu narracja silniej oddziałuje na czytelnika niż precyzja argumentacyjna. Rozdział szósty stanowi podsumowanie wcześniejszych rozważań (to w nim przywołany został wspomniany już autobiograficzny tekst „Ogień życia”).

Wartość

„Trocki – storczyki – literatura” to pozycja, która z pewnością wpłynie na recepcję dzieł Rorty’ego w Polsce. Dla osób niezainteresowanych samą filozofią Amerykanina może natomiast stanowić ciekawy przykład użycia psychoanalizy do badań literackich, gdyż ostatecznie mamy tutaj do czynienia z odczytaniem pisarstwa Rorty’ego. Pomimo tych walorów publikacji nie sposób nie wspomnieć o jej słabszych stronach.

Autor posługuje się długimi cytatami, które nie zawsze są dostatecznie wyjaśnione. Woli przytoczyć wypowiedź filozofa lub jego komentatorów niż wypowiedź tę sparafrazować i omówić. Jest to zrozumiałe w przypadku rozdziału traktującego o stylu, ale w innych rozdziałach stanowi słabość. Przy czym należy zaznaczyć, że cytaty są dobrze dobrane i czytelnikowi zainteresowanemu myślą autora „Filozofii jako polityki kulturalnej” pomogą w odnalezieniu interesujących wątków w tekstach źródłowych.

Jednak cytaty nie tylko nachodzą na siebie lub są oddzielone zaledwie kilkoma zdaniami komentarza bądź wręcz zaledwie jednym (s. 212), ale nawet przyjmują funkcje konkluzji i kończą treść rozdziału (s. 140). Książka składa się z 300 stron. Nie licząc stron tytułowych, bibliografii i stron wolnych pomiędzy rozdziałami, jedynie 76 stron nie zawiera wyróżnionych w tekście dłuższych cytatów, ale i wśród nich znajdują takie z obfitymi cytatami zamieszczonymi w przypisach. Należy przy tej okazji wspomnieć, na korzyść autora, że są to często cytaty w jego własnym tłumaczeniu z pozycji obcojęzycznych. Świadczy to o dokonaniu dokładnej kwerendy i sprawia, że książka staje się dialogiem z innymi komentatorami, a nie lekturą jaskrawo rewolucyjną, przez co nie poddaje się też łatwej krytyce.

Męczące dla czytelnika może być ciągłe przywoływanie tych samych myśli i tych samych cytatów. Zawsze ukazują się we właściwym kontekście, ale autor jakby nie dowierzał, że czytelnik jest w stanie pamiętać to, co przeczytał przed chwilą. Skłania to do refleksji, że ma się do czynienia raczej ze świetnie zredagowanym zbiorem esejów (tego terminu używa sam autor) niż książką pisaną z myślą o całości (przy czym przemyślany spis streści nie sprawia takiego wrażenia). Wyjaśnienie można odnaleźć w końcowej nocie, która ukazuje, które fragmenty były wcześniej publikowane jako osobne artykuły. Do monotonii przyczyniają się także stałe frazy, np. „filozof poetycki, Derrida”.

Książka Tomasza Umerle jest pozycja wartościową nie tylko dla tych, którzy są zainteresowani poglądami Richarda Rorty’ego, ale dla wszystkich, którzy w ten lub inny sposób związali swoje życie z literaturą. Część psychoanalityczna może natomiast stanowić kanwę do własnych egzystencjalnych przemyśleń odbiorcy. „Trocki – storczyki – literatura” to zatem pozycja, która mówi o nas: czytających książki, a nawet recenzje książek.
Tomasz Umerle: „Trocki – storczyki – literatura. Miejsce literatury w (auto)biografii intelektualnej Richarda Rorty’ego”. Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie Pro CulturaLitteraria. Warszawa 2015.