Wydanie bieżące

15 maja 10 (298) / 2016

Ryszard Knapek,

HISTORYKA HISTORIOGRAFII HISTORIA INTELEKTUALNA (JAKUB MUCHOWSKI: 'POLITYKA PISARSTWA HISTORYCZNEGO')

A A A
Mamy w końcu Haydena White’a na nasze czasy. To, co zapoczątkowała u nas „Przeszłość praktyczna” (2014), zyskuje wreszcie pełniejszy obraz. Postmodernistyczny kontestator niezachwianej prawdy przeszłości przestał być już bohaterem współczesności. Dziś potrzebujemy człowieka, który w lekturze tekstu historycznego potrafi ostrze krytyki skierować w stronę tego, co polityczne, a więc tego, co angażuje w myślenie o otaczającym nas świecie. Praca Jakuba Muchowskiego „Polityka pisarstwa historycznego. Refleksja teoretyczna Haydena White’a”, pierwsza na polskim gruncie rozprawa w całości poświęcona dorobkowi amerykańskiego historyka-narratywisty, w obszerny, fachowy sposób przyporządkowuje White’a myśli, która za cel stawia sobie obserwację i krytykę rzeczywistości, a nie ucieczkę od niej w niereferencyjność. W tym sensie jest wyraźną grą – widoczną doskonale na poziomie tytułu – z „Poetyką pisarstwa historycznego” (2000) pod redakcją Ewy Domańskiej, a więc książką, która po raz pierwszy przedstawiła White’a szerszej publiczności w Polsce.

Co prawda, White wyraźnie zadomowił się już w naszej świadomości i oznacza to jednocześnie, że jest pewną ważną, rozpoznawalną postacią humanistyki, jak i to, że dobrze wiemy, czego mamy oczekiwać, słysząc: „Hayden White”.

„Przeniesienie debaty nad historią z pola filozofii na pole literaturoznawcze” (s. 25) – takiego White’a znamy, takiego otrzymują studenci nauk humanistycznych i taki bywa przywoływany, kiedy trzeba podważyć poznawczą moc historii jako nauki o wydarzeniach i faktach z przeszłości. Zamiast prawdy historycznej otrzymujemy historyczne narracje, których struktura oparta jest nie na logice, ale na tropach retorycznych. Najbardziej znana koncepcja White’a, opisana w nigdy nie przetłumaczonej na język polski, a zdaje się nam przecież, że tak dobrze znanej „Metahistory”, mówi wszakże o tym, że historiografia jest przede wszystkim pisarstwem, posiadającym swoją specyficzną poetykę, opartą co prawda na źródłach historycznych, ale nade wszystko będących opowieścią. Historia przestaje być w tym ujęciu nauką, a staje się narracją – White przyczynił się do popularyzacji tego pojęcia w polskiej humanistyce nie mniej, a może i bardziej niż narratolodzy (strukturaliści, od których White się uczył) czy narratywiści (badacze świadomości, filozofowie, literaturoznawcy, dla których praca White’a jest aktem założycielskim). Choć nie oznacza to z konieczności fikcji, to umożliwia, wręcz wymusza fikcjonalizację, czyli podatność na interpretację przez tworzenie przedstawień, podporządkowanie poetyce gatunku, ubarwienia i „drobne zmyślenia” (dopowiedzenia).

Hayden White jest więc pewnym… toposem. Przywołując jego nazwisko, uruchamiamy konkretny myślowym obraz. Historyków zmusza on do „opowiedzenia się”, nie-historykom pozwala na wypowiedzenie się na temat przeszłości bez poczucia „amatorszczyzny”, a literaturoznawcom dodatkowo umożliwia przekonanie o metodologicznej sile własnej dyscypliny, która ostatecznie okazuje się też metodologią historii. Wszystko to rzecz jasna tylko pewien schemat, stereotyp, przeciw któremu zaprotestują z pewnością lepiej oczytani. Trudno też oczywiście za tę sytuację winić głównego propagatora White’a w Polsce, Ewę Domańską, która wstępem do pierwszego z trzech wydanych przez nią zbiorów tekstów amerykańskiego teoretyka historii zaprogramowała nas na ten specyficzny odbiór. Na marginesie warto dodać, że – jak pokazuje Muchowski – w tę rolę White bywał wpisywany także osobiście, na konferencjach i debatach, na które zapraszano go z wyraźną sugestią roli „tego złego postmodernisty”.

Tymczasem White, którego przynosi nam Muchowski, zostaje… uhistoryczniony. Dyscypliną, jaką uprawia autor, jest historia intelektualna – macierzysta dyscyplina samego White’a. W tym przypadku oznacza to uważną lekturę całości spisanej myśli White’a w kontekście towarzyszących jej, inspirujących ją i pozostających w kontrze do nie koncepcji. Autor pokazuje, jak badana myśl opiera się na strukturalizmie i marksizmie, ale też to, jak opiera się tym szkołom, tworząc indywidualną, niepowtarzalną konstelację myślową, w której nie ma jednego nurtu, dominującego nad całością. Paradygmatem, który pozwala na uspójnienie całości, jest polityka (polityczność), a nie poetyka czy tropologia.

Choć wiele w tej pracy nowości, nie jest przecież zupełnie nowa postać historyka. Chodzi raczej o pewne uzupełnienie, nową interpretację czy nacisk na wątki, które w spojrzeniu na całość twórczości okazują się wiodące. Na czym w praktyce polega to uzupełnienie, odkrycie polityczności? Oto przykład. W „Content of the Form”, swojej trzeciej książce, poprzedzonej i przygotowanej przez „Metahistory” i „Tropics of Discourse”, White stawia rozpoznawalną dla nas tezę – forma (gatunek) też ma swoją treść, nie jest tylko neutralnym pojemnikiem „w którym możemy umieszczać dowolną treść, nie zmieniając jej znaczenia” (s. 65). Tę spopularyzowaną przez strukturalizm koncepcję uzupełnia jednak od razu wątek marksistowski – „treścią formy jest ideologia” (s. 66). Rozwinięciem tej koncepcji w dalszych badaniach White’a będą rozważania o ideologicznej funkcji realizmu, jako „systemu bezpieczeństwa” dla mieszczańskiego, liberalnego społeczeństwa.

Nowe spojrzenia na udział poetyki i tropologii w koncepcjach Amerykanina umożliwia nam zrozumienie, jaką rolę odgrywa tam klasyczna retoryka. White wielokrotnie, na różnych etapach swojej pracy, głosił potrzebę przywrócenia retoryki dla historii, która wyparła ją w czasach postępującej scientyzacji wiedzy. Nie chodzi jednak, jak sądzę, o przywrócenie dawnego porządku wypowiedzi (powiązanego z dawnym porządkiem władzy), ale o świadomość estetycznej, perswazyjnej i etycznej roli języka historii, a przy tym danego retorycznego rozmachu i odwagi, które przygasły wobec naukowego uporządkowania narzuconego wypowiedziom o przeszłości. Sam White, jak zauważa autor rozprawy, jest świadomym i bardzo sprawnym użytkownikiem asortymentu, którego dostarcza technika retoryczna. Być może to właśnie jeden z kluczy do powodzenia i popularności koncepcji White’a.

Rozprawa Muchowskiego rozgrywa się wokół czterech pojęć: struktura, ideologia, realizm i figura. Stanowią one, jak chciałby autor, najjaśniejsze elementy, które tworzą „lekturę konstelacyjną”. Należy jednak pamiętać – czego nie widać dobrze w tej kosmicznej metaforze – że nie są to tylko wyróżniki tematyczne, ale także chronologiczne. Wedle nich śledzić można przełomy, które dokonywały się w badanej myśli. Dlatego też lepszą metaforą przeprowadzonych badań wydaje mi się druga z zaproponowanych przez autora – pole siły, ponieważ wyraźniej uwzględnia ona zmienność całości, która następuje pomimo nieznaczących zmian poszczególnych elementów.

Hayden White swoją profesjonalną karierę rozpoczynał jak badacz historii intelektualnej średniowiecza. Ten wątek pojawia się jednak zwykle tylko jako ciekawostka. Momentem założycielskim dla tej wyjątkowej myśli okazuje się zainteresowanie działalnością strukturalistów – językoznawców, literaturoznawców i etnografów. Stąd wywodzi się przeświadczenie o tekstowości każdej wypowiedzi historycznej i w tym momencie, na kartach „Metahistory”, rodzi się pojęcie „poetyka historii”. Przed White’em nie poszukiwano w strukturalizmie wsparcia dla badań historycznych, historycy nie uczestniczyli w tworzeniu tego zupełnie nowego paradygmatu humanistyki i nasz bohater korzysta już z dojrzałego, gotowego zasobu pojęć i wyobrażeń. Nowa koncepcja budowana jest nie tylko w konfrontacji z założeniami zwrotu językowego w humanistyce, ale także na przekonaniu o konieczności poszukiwania struktur głębokich (Levi-Strauss) oraz o przewadze determinizmu społecznego nad wolą jednostki (Foucault). „Metahistory” nie jest jednak pełnym poddaniem się dawnej królowej nauk humanistycznych pod nowe, rewolucyjne władztwo. Jest raczej zderzaniem i próbowaniem nowych metod na tkance tradycyjnego pisarstwa historycznego.

White bada dzieła najważniejszych historyków XIX wieku (Micheleta, Rankego, Tocqueville’a, Burckhardta), ale jego celem nie jest już tylko obraz przeszłości. Tym, co go interesuje, jest wyobraźnia historyczna (rodzaj struktury głębokiej), a badane dzieła stają się ilustracją dla pewnych ogólnych działań. Muchowski twierdzi, że to hybryda dawnego rozumienia historii intelektualnej i nowego rozumienia pisarstwa historycznego, które jako tekst stanowi odbicie struktur wyobraźniowych. Zauważa jej strukturalistyczne niedobory – w przeciwieństwie chociażby do badań nad mitologią Levi-Straussa, w „Metahistory” nie znajdziemy analiz genologicznych czy narracyjnych. White, wbrew własnym deklaracjom, nie traktuje rozpraw historycznych jak tekstów, a pozostaje przy tradycyjnej roli języka w tekście historycznych, ale rozpoczyna ważną dyskusję, którą kontynuować będą kolejni historycy.

Drugim, po języku, polem, w którym konfrontacja myślenia przez strukturę i tradycyjnej historii okazuje się równocześnie trudna i płodna, jest kwestia sprawczości – samodzielności indywiduum w procesie historycznym. Również tutaj White nie poddaje się wyznacznikom nowego myślenia, które w zdeterminowanym strukturą procesie społecznym niemal zupełnie odbiera jednostce wolną wolę. Tymczasem w „Metahistory” Muchowski odnajduje deklaracje „silnego elementu woluntarystycznego”. Ludzkie myślenie i działanie ma się opierać na wolnej woli, a przecież badane narracje historyczne są aktami o charakterze wyjątkowym, wybitnym. A jednak równocześnie diagnozy White’a zupełnie nie świadczą o wykraczaniu tych tekstów poza tropologiczne schematy, które w nich rozpoznaje. Nie ma, zdaniem polskiego autora, śladów możliwości przekształcenia czy wyzwolenia z łańcuchów ustalonych struktur. Wygląda to tak, konkluduje Muchowski, jakby White nie poddał uważnemu namysłowi konfrontacji tych dwóch perspektyw.

Na przełomie lat 70-tych i 80-tych myśl White’a zyskuje nową podporę – strukturalistycznie ukształtowany marksizm Althussera i Jamesona. Równocześnie wchodzi w wyraźny spór z humanistycznie nastawionym marksizmem. Pozostaje więc w orbicie marksizmu, a co za tym idzie, znacznie uważniej przygląda się społecznym i politycznym konsekwencjom pisarstwa historycznego. Pisarstwo historyczne i całą literaturę (White teraz znacznie częściej niż wcześniej pisze już o literaturze, a nie tylko o historiografii) jest w tym ujęciu specyficznym typem towaru, który mówi o warunkach swojej produkcji, co czyni z niego skuteczną formę wglądu w dzieje struktur społecznych.

Nieprzemyślany ponoć wcześniej element woluntarystyczny staje się tu wartością pożądaną, ale opcjonalną. Pisarstwo historyczne, twierdzi White, może być siłą legitymizującą status quo, ale posiada też potencjał rewolucyjny. Co więcej, dostrzeżenie różnicy między tymi dwoma, czyli faktycznego działania tekstu, wymaga podejścia wnikliwego, świadomego i krytycznego. „Literatura przecież może nie tylko odsłaniać mechanizmy własnej produkcji, eksponować sprzeczności życia społecznego, mobilizować działania, wskazywać środki oporu i emancypacji, kreować wzorce osobowe aktywnych i samoświadomych aktorów społecznych, ale również, często pod pozorem krytyki społecznej, zasłaniać istniejący porządek, mylić tropy przy rozpoznawaniu stosunków władzy, odwracać uwagę od problemów społecznych czy ekonomicznych i kierować ją ku zagadnieniom estetycznym i moralnym, promować postawy niezaangażowane. Przedstawienie wizji lepszej przyszłości nie musi aktywizować czytelników do działania, lecz pełnić funkcję kompensacyjną – przeżycie zmiany społecznej w wyobraźni osłabia pragnienie jej wdrożenia” (s. 81). Przytaczam cały ten fragment, żeby pokazać, w jak zasadniczy sposób zmienia się praca intelektualna White’a w tym czasie – jak daleko w dziedzinie ideologii jest tu od tropologii i ponowoczesnego niezaangażowania.

Jeszcze jeden cytat pokazuje, do czego doprowadzają Amerykanina rozważania ideologiczne wokół pisarstwa historycznego i literatury – w stronę refleksji nad pojęciem realizmu: „(…) pisarstwo historyczne jest sprawnym środkiem ideologii nie tylko dlatego, że uczy patriotyzmu, nacjonalizmu czy wartości moralnych, ukazując podmioty odpowiedzialnie działające, realizujące określone wartości i postawy, ale przede wszystkim dlatego, że zaproponowane przez nie poczucie realności może zostać użyte przez czytelnika do oceny, co można uznać za realistyczne w jego rzeczywistości. Forma narracji doskonale nadaje się do tworzenia wrażenia realności oraz ciągłości, całości, zamknięcia, kompletności, które każde społeczeństwo chciałoby ucieleśniać” (s. 117). To zupełnie inny temat, znacznie moim zdaniem ciekawszy dla literaturoznawcy niż egotyczne utwierdzanie się w posiadaniu klucza do struktury tekstu historycznego. White na tym etapie swoich rozważań stara się bardzo dokładnie powiedzieć nam, że literatura ma, a przynamniej może mieć, niezwykle wyraźny wpływ na nasze życie (przypominają się rozważania Gombrowicza o Mickiewiczu i Sienkiewiczu, którzy stworzyli warunki myślowe i poznawcze dla „duszy polskiej”). Oczywiście nie chodzi tu tylko o literaturę, realizm jest formą równie dobrze działającą chociażby w filmie, a także w dziennikarstwie i innych gatunkach opowieści. Dla White’a ważne pozostaje jednak przede wszystkim pisarstwo historyczne i dlatego postuluje on jego „kontrideologiczne” przeformułowanie. Zasadniczy cel White’a w tej materii – powiązany z powrotem do retoryki wzniosłości w historiografii – Muchowski określa jako ustalenie mechanizmu wytwarzania za pomocą sprawie sformułowanej historiografii silnych, krytycznych, zdolnych do zmieniania rzeczywistości podmiotów. Pierwszym etapem jest rozbicie iluzorycznych obrazów przeszłości, które ograniczają myślenie o rzeczywistości. Dopiero uwolnione od tego ograniczenia podmioty mogą bez skrępowania kształtować swoją przyszłość „zgodnie z interesem społecznym swoim i swojej grupy” (s. 126). Postulat, wypadkowa marksizmu i liberalizmu, dotyczy więc uwolnienia jednostki i grupy od ideologii, która umożliwia sterowanie nimi przez większe, zorganizowane całości takie jak naród, państwo czy zapewne też religia (choć o tym Muchowski nie wspomina). Herman Paul, badacz myśli White’a, nazywa to „historiografią wyzwolenia” (liberation historiography) (s. 132).

Temu zagadnieniu szerzej przygląda się autor „Polityki pisarstwa historycznego” w rozdziale poświęconym realizmowi, który w formule proponowanej przez White’a ma być „systemem bezpieczeństwa”, którego historyczne powstanie wiązać się ma ze wsparciem dla konserwatywnego społeczeństwa mieszczańskiego jako hegemona w życiu kulturalnym, moralnym i ekonomicznym. Z badań White’a wynika, że forma realistyczna jest wyjątkowo skutecznym narzędziem wprowadzania ideologii do obiegu społecznego, sprawnie organizuje bowiem wyobrażenia czytelników o możliwym porządku społecznym, sugeruje im możliwe miejsce do zajęcia, a także pełni rolę wentyla bezpieczeństwa – daje możliwość realizacji potrzeby rewolucji na poziomie wyobrażonym.

Autor „The Content of th Form” w związku ze swoimi odkryciami zadaje pytanie o możliwe inne formy narracji. Przeprowadza eksperymenty myślowe, szukając alternatywnych form historiograficznych, które mogłyby działać wyzwalająco. Dochodzi do wniosku, jak już wspomniałem, że retoryka wzniosłości może oddziaływać w odpowiedni sposób, o ile by „historia była postrzegana jako wzniosły »spektakl chaosu«, »niepewności« i »moralnej anarchii«. Eksponowana w historiografii »bezznaczeniowość« dziejów miałaby wywołać u obserwatorów reakcję w postaci zaangażowania się w działanie i tworzenie historii” (s. 143). Oznacza więc to, że historiografia wyzwolenia także odwoływałaby się do manipulacji – retorycznej zamiast realistycznej – i w ten sposób miałaby budzić ludzi do marzenia i działania w celu zaznania lepszego życia.

Innymi ścieżkami rozważanym przez White’a, które w kolejnych częściach pracy opisuje Muchowski, są m.in. kategorie zdarzenia modernistycznego (swoistego anty-zdarzenia, zdarzenia którego granice i oddzielenie od kontekstu jest rozmyte), przeszłości praktycznej (nieprofesjonalnych narracji, które tworzą zbiorowe wyobrażenia o przeszłości; opisywałem je w „artPAPIERZE” 2015, nr 4) i wreszcie schemat (topos) figura-wypełnienie, zapożyczony ze starożytnych i średniowiecznych pism o charakterze proroczym, a odnajdowanych zdaniem White’a w licznych koncepcjach nowoczesnych.

„Polityka pisarstwa historycznego” jest ważnym, być może przełomowym głosem w rozważaniach o myśli (myślach) Haydena White’a. Ukazuje już nie tylko postmodernistycznego teoretyka historiografii, ale krytycznego humanistę. Jako praca naukowa zakłada pewien poziom zaawansowania i wiedzy czytelnika, dlatego nie znajdziemy tam streszczeń wszystkich najważniejszych koncepcji, z poetyką historii na czele. Książka nie pełni roli encyklopedii czy biogramu, ale jest – dostosowując się do swego przedmiotu – spójną i retorycznie dobrze skonstruowaną historią intelektualną, wzbogaconą oczywiście o zestawienie bibliograficzne. Niezbyt wiele tego typu prac, w których idee rozgrywają między sobą grę, w środku której znajduje się indywidualny, wyjątkowy intelekt, spotkać można na naszym rynku wydawniczym.
Jakub Muchowski: „Polityka pisarstwa historycznego. Refleksja teoretyczna Haydena White’a”. Fundacja na rzecz Nauki Polskiej. Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Warszawa-Toruń 2015 [seria: Monografie Fundacji na rzecz Nauki Polskiej].