Wydanie bieżące

15 maja 10 (298) / 2016

Zuzanna Sokołowska,

ZBYT KRÓTKIE ŻYCIE (ANNA ARNO: JAKA SZKODA. KRÓTKIE ŻYCIE PAULI MODERSOHN-BECKER)

A A A
Całkowicie oddana pasji malowania, działająca wbrew regułom i obowiązującym konwenansom, totalnie niezależna i wyzwolona – Paula Modersohn-Becker zaliczana jest do najważniejszych artystek XX wieku. Anna Arno postanowiła zbadać biografię tej niezwykłej pod każdym względem malarki, której życie zgasło zdecydowanie za wcześnie. Efektem pracy jest publikacja „Jaka szkoda. Krótkie życie Pauli Modersohn-Becker”. Arno kreśli w niej niebywale interesujący portret niemieckiej artystki, która za wszelką cenę postanawia oddać się malarstwu. Autorka sięgnęła do pamiętników Modersohn-Becker, które barwnie opisują artystyczną atmosferę Niemiec, a także przyjaźń malarki z Rainerem Marią Rilke.

W książce Arno wybitny i nieco egzaltowany poeta jawi się jako samotnik, który w imię wyższych wartości, jakimi były dla niego moc tworzenia i sztuka, potrafił odsunąć się od rodziny. Nie inaczej działo się z Paulą, która poślubiła Otto Modersohna, spokojnego i zrównoważonego artystę, wierząc, że odnajdą wspólny język. Jednakże małżeństwo, z początku tętniące gorącym uczuciem, z czasem zaczęło ją po prostu uwierać. Targana własnym nienasyceniem i ciągłym poszukiwaniem inspiracji, często udawała się w podróże do Paryża, oddając się pasji zachłannego patrzenia i zwiedzania, przede wszystkim zaś samotności, która była jej niezbędna do pracy.

W  twórczości Modersohn-Becker da się odczuć silną fascynację Cézanne’em, Gauguinem, Van Goghiem oraz fajumskimi obrazami. Owładnięta obsesją przedwczesnej śmierci, która towarzyszyła jej niemal przez całe życie, miała również silną potrzebę uzewnętrzniania swoich emocji, czego wyrazem stała się bogata korespondencja i prowadzone przez nią dzienniki. Arno sprawnie wplata ich fragmenty do swojej książki. Dzięki temu udało się jej stworzyć wielowymiarowy i przede wszystkim wnikliwy portret malarki, starającej się czerpać z życia jak najwięcej, jak najszybciej, jak najintensywniej. Z jednej strony artystka potrafiła żyć w spokoju i harmonii z ukochanym Ottem, z drugiej, owładnięta pragnieniem posiadania dziecka i jednoczesną fiksacją na punkcie malarstwa, nieustannie poszukiwała możliwych dróg realizowania własnej pasji.

Modersohn-Becker umarła w 1907 roku, w wieku zaledwie 31 lat, na zator płucny, wkrótce po narodzinach swojej jedynej córki, zostawiając po sobie niemal 600 obrazów. Wstrząśnięty jej nagłym zgonem Rainer Maria Rilke twierdził, że „śmierć zawiera się w samym życiu”. „Dziwnie udajemy, że nie zdajemy sobie z tego sprawy: śmierć, której bezlitosną obecność odczuwamy w każdej przeżytej zmianie, ponieważ musimy nauczyć się umierać powoli. (…) Przygotować, z daleka, arcydzieło dumnej i mistrzowskiej śmierci, śmierci, w której przypadek nie odgrywa żadnej roli” (s. 174) – pisał poeta.

Książka Arno została podzielona na dwie części – pierwsza z nich opisuje życie artystki, jej drogę do malarstwa, a druga stanowi głęboką i niezwykle fascynująca analizę jej twórczości. Cechą charakterystyczną malarstwa Becker była ciekawość ciała, przede wszystkim kobiecego. Artystka intensywnie obserwowała własną fizyczność, by móc później przedstawić ją na obrazach, badając w ten sposób granice swoich możliwości. Bez nadmiernej estetyzacji i przy zachowaniu prostoty formy malowała siebie w różnych sytuacjach. Jej ogromne, inteligentne oczy, pełne i nieco przysadziste kształty oraz gęste włosy tworzą na obrazach niezwykłą wręcz ostrość. To właśnie portrety fajumskie, przedstawiające umarłych w bardzo realistyczny sposób, stały się jedną z najważniejszych malarskich inspiracji Becker.

Artystka nie bała się także oszpecać swojego wizerunku, śmiało podkreślając wszelkie niedomagania estetyczne własnego ciała. Bohaterami jej obrazów były także, oczywiście, matki, starsi, schorowani ludzie oraz natura. Uchwycone na jej obrazach postaci wydają się skupione, poważne, niezwykle dojrzałe, wielkimi oczami spoglądają gdzieś daleko w przestrzeń, celowo uciekając poza kadr. Doskonałym tego przykładem są wizerunki dzieci, które Becker malowała w stanie głębokiego zamyślenia, jakiegoś wewnętrznego smutku, który sprawił, że w jej pracach stawały się one przedwcześnie dorosłe. Obrazy te pozbawione są nadmiernej ckliwości czy naiwnego rozczulenia. Jest to wyjście poza obowiązujące wtedy konwencje estetyczne. Mąż artystki był oburzony obrazami dzieci. „Nosy jak bulwy, usta jak otwarta rana” (s. 228) – tak skwitował malarskie poczynania swojej żony.

„Nowy sposób malowania Pauli był uderzający właśnie w tych obrazach. Pracowała pospiesznie, szorstko, jakby celowo nie wykańczając, kiedy indziej nakładała warstwy impastów. Niewygładzona, grubo zamazana powierzchnia wydaje się energiczna, ruchliwa. Dziecięce twarze są okrągłe, niewyrobione, jakby ulepione z gliny. Paula potrafi uchwycić nie tylko pulchny urok, ale także niedookreślenie dziecięcych rysów. Malarka nie szukała ładnych twarzy – fascynowały ją raczej odstępstwa, charakterystyczne fizjonomie” (s. 228) – podkreśla Arno. Niemal cała twórczość malarki obfituje w wizerunki, które trudno uznać za atrakcyjne, co nie zmienia faktu, że ujmowała je w taki sposób, iż działają one na widza uwodząco.

Paula Modersohn-Becker w publikacji Arno jawi się jako niezwykle nowoczesna osobowość, która za nic miała wszelkie obowiązujące kanony. Nigdy nie chciała ograniczyć się do roli żony stanowiącej ozdobę przy boku męża. Wręcz przeciwnie, dorównywała Modersohnowi niemal w każdej dziedzinie, a w przypadku sztuki na pewno go przyćmiła.

W zeszłym roku duńska galeria Louisiana Museum of Modern Art przypomniała twórczość niemieckiej artystki za sprawą ogromnej wystawy, na którą wybrała się również Arno. W jednym ze swoich tekstów autorka biografii Becker zadaje sobie pytanie, kim byłaby dziś Paula ze swoim ogromnym talentem i niezależnością? Na pewno nie umarłaby w połogu, być może byłaby singielką, która jest zawodowo spełniona i mieszka w Nowym Jorku lub Paryżu albo samotnie wychowuje dziecko. Równocześnie Arno stawia inne bardzo istotne pytanie: jak malarka pokazałaby kobiece ciało, które domaga się miłości? Trudno, oczywiście, rozstrzygać takie wątpliwości, wydaje się jednak pewne, że Paula Modersohn-Becker i dzisiaj byłaby artystką totalną, której działania sytuowałyby się poza ustaloną hierarchią, poza jakimkolwiek kanonem.

Dzięki Annie Arno i jej pasjonującej książce czytelnik odkrywa meandry dochodzenia do własnej tożsamości, do własnego, twórczego języka. Za każdym razem droga ta jest niezwykle trudna i bolesna, wymagając poświęcenia oraz całkowitego oddania. Twórczość Pauli Modersohn-Becker pokazuje, że warto walczyć o siebie i własną pasję, nawet kosztem twórczych i emocjonalnych porażek. Szkoda tylko, że walka ta była zdecydowania za krótka.

LITERATURA:

A. Arno: „Nosy jak kolby, usta jak rany – wystawa Pauli Modersohn-Becker”. http://wyborcza.pl/1,75410,17687977,Nosy_jak_kolby__usta_jak_rany___wystawa_Pauli_Modersohn_Becker .html#ixzz48km0mq5U [data dostępu: 15.05.2016].
Anna Arno: „Jaka szkoda. Krótkie życie Pauli Modersohn-Becker”. Słowo/obraz terytoria. Gdańsk 2015.