Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (299) / 2016

Przemysław Pieniążek,

CO KOMU W DUSZY GRA... (HIERONIM BOSCH)

A A A
Jeroen Anthoniszoon van Aken (ok.1450-1516) był malarzem i rysownikiem reprezentującym młodszą generację prymitywistów niderlandzkich, przez co jego dorobek plasuje się na pograniczu późnego gotyku i wczesnego renesansu północnej Europy. Większą część życia spędził w Książęcym Lesie (’s-Hertogenbosch) – mieście, z którego nazwy zaczerpnął swój nieśmiertelny pseudonim. W wieku trzynastu lat był świadkiem wielkiego pożaru. Według niektórych interpretatorów, wydarzenie to odcisnęło na nim wyraźne piętno, które artysta ze zmiennym powodzeniem starał się egzorcyzmować za pośrednictwem swoich prac. Około 1480 roku poślubił Aleyt Goyaerts van der Meervenne, która wniosła w posagu ziemie wraz z miasteczkiem Oirschot, którymi malarz zręcznie zarządzał pomimo nie najlepszych relacji z teściami. Należał także do wpływowego Bractwa Najświętszej Marii Panny (w którym działał słynny architekt Allart Duhameel), realizując zamówienia dla Kościoła katolickiego oraz świeckich notabli – wśród pracodawców Boscha znajdziemy między innymi księcia burgundzkiego Filipa Pięknego, zlecającego mu stworzenie obrazu „Sąd Ostateczny”.

W swojej niezwykle różnorodnej twórczości, szczególnie w jej dojrzałej fazie, artysta chętnie poruszał wątki irracjonalne, uwieczniając na płótnie wizje wymykające się jednoznacznej interpretacji. Skomponowane z niezwykłą pieczołowitością, skrzące się od wizualnych kalamburów, kontekstowych żartów, symbolicznych znaczeń i metaforycznych odniesień obrazy pozwalały odczytywać się w kluczu astrologicznym, alchemicznym, pro-heretyckim, psychologicznym, surrealistycznym (pod wieloma względami XX-wieczni nadrealiści silnie zapożyczyli się u Boscha) czy wręcz psychodelicznym. Faktem jest, że – obok tematów oscylujących na pograniczu sacrum  i profanum – sztuka Boscha odzwierciedlała kulturową kondycję ówczesnych Niderlandów, zaś sam autor „Kuszenia świętego Antoniego” w swoich malarskich przypowieściach o szeroko rozumianej niedoskonałości człowieka garściami czerpał z literatury dydaktyczno-religijnej, tradycji ludowej, folkloru oraz popularnych przysłów.

Większość z przytoczonych tu wątków została kapitalnie rozwinięta na kartach komiksu Marcela Ruijtersa. Holenderski scenarzysta i rysownik nie dość, że bezbłędnie i wielowymiarowo uchwycił wyjątkowo ponurą społeczno-obyczajową panoramę tamtych czasów (włącznie z pospolitymi rozrywkami „maluczkich”, publicznymi kaźniami oraz wyjątkowo namolnymi żebrakami), to jeszcze wtłoczył w jej ramy pełną dowcipnego dystansu, ale także niebanalnej refleksji biograficzną opowieść o życiu i dorobku tytułowego malarza, oddanego męża i brata, ale także wnikliwego komentatora zakłamanej codzienności („Człowiek widziany z boku, który nie wie, że jest obserwowany, pokazuje swoją bestialską naturę”, s. 18).

Marcel Ruijters w ciekawy sposób analizuje profil twórcy „Ogrodu rozkoszy ziemskich” (akcentując wątek trapiących bohatera egzystencjalnych wątpliwości i obsesji), równocześnie wskazując na źródła inspiracji oraz recepcję wybranych prac protagonisty przez jego współczesnych. Nieśpieszny, lecz z miejsca obłaskawiający czytelnika tryb narracji, humor, erudycyjny poziom rozważań oraz nietuzinkowa oprawa plastyczna (przemycająca intertekstualne smaczki karykaturalna kreska okraszona bezbłędnie dobraną paletą barw) sprawiają, że „Hieronim Bosch” jest albumem godnym polecenia nie tylko miłośnikom malarstwa niderlandzkiego mistrza.  
Marcel Ruijters: „Hieronim Bosch” („Jheronimus”). Tłumaczenie: Alicja Oczko. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy. Warszawa 2016.