Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (300) / 2016

Katarzyna Warmuz,

POLSKA MUZYKA DADA (15 STRON ŚWIATA)

A A A
Powiedzenie, że współcześnie żyjemy w kulturze remiksu, postmodernistycznej blagi i paradygmacie nieustannej gry konwencjami to stwierdzenie faktu, który trudno zakwestionować. Od połowy XX wieku trwa etap bezustannego mieszania składników i środków formalnych sztuki – literatura zaczęła doceniać skoki w narracji, film zanegował ciągłość fabuły przy równoczesnym wykorzystaniu montażowych trików, a muzyka stała się idealnym gruntem do zbierania i splatania ze sobą dźwięków pochodzących z różnych, często niezwykłych źródeł. W tym czasie na polskiej scenie artystycznej pojawił się człowiek wykorzystujący dobrodziejstwa postmodernizmu i tym samym stał się prekursorem stosującym technikę remiksu.

Dzieło Zuzanny Solakiewicz rozpoczyna się od obrazu kosmosu wyglądającego jakby został wyciągnięty z filmów science fiction z lat 50. i 60., co od razu lokuje muzykę Eugeniusza Rudnika, głównego bohatera, w sferze fantastycznej, imaginacyjnej i oddalonej o setki mil od Ziemi. Początek to pocztówka ze świata dźwięków, które zrewolucjonizowały polską scenę eksperymentalną i pokazały, że do tworzenia awangardowej sztuki niepotrzebny jest laptop. Rudnik, współpracujący od 1958 roku ze Studiem Eksperymentalnym Polskiego Radia, to jeden z pierwszych twórców muzyki elektroakustycznej w Polsce, dadaistyczny poeta, który z ruchu Dada stworzył dla swoich kompozycji główną oś i – podobnie jak Picabia, Hausmann, Höch – wykorzystywał w swojej pracy technikę kolażu. Muzyka Rudnika to kompilacja dialogów z audycji radiowych, niepokojących i tajemniczych dźwięków, szumów, szmerów, które artysta odnajdywał na zapomnianych taśmach magnetofonowych, a dzięki użyciu nożyczek odpowiednio je ciął, by tworzyć utwory kojarzące się z odległą galaktyką.

„15 stron świata” Solakiewicz to obraz przedstawiający z dużą dozą nostalgii i tęsknoty analogową przestrzeń wielkich studiów nagraniowych pełnych kaset i taśm, z których Eugeniusz Rudnik skrzętnie i z zapalczywością wycina kolejne fragmenty nagrań radiowych niewykorzystanych w audycjach. Reżyserka wprowadza widza do miejsca pracy artysty i pokazuje proces tworzenia muzyki, który polega na wybieraniu starych, zagubionych w odmętach półek taśm, a następnie cięciu ich i sklejaniu. Zdaje się, że Rudnik, dzięki wierności swoim metodom, uosabia modę, która w ostatnich latach z dużym impetem wdarła się do świadomości ludzi potrzebujących miejsc pachnących starym drewnem i winylami, aury przesiąkniętej informacjami o pierwszych podróżach w kosmos.

Główny bohater filmu Solakiewicz zostaje ukazany jako postać opowiadająca swoją muzyką historię o świecie i jego tajemnicach, bo czy nie jest tak, że abstrakcyjne dźwięki wprawiają umysł w drżenie poprzez poczucie dotykania za ich pomocą czegoś skrytego pod warstwą rzeczywistości? Co więcej, aby zobrazować wyzierające z twórczości Rudnika wizyjne obrazy, reżyserka postanowiła wykorzystać w swoim filmie ujęcia ulic, przechodniów, architektury, zwierząt i roślin. „15 stron świata” zostało także okraszane fragmentami tańca, który prezentuje za pomocą ciał tancerzy sensualność i często pojawiającą się w muzyce Rudnika delikatność. Osnuta mgiełką kobieca postać znajdująca się w granatowym pokoju przypomina surrealistyczne pejzaże nawiązujące do podmorskiego świata i jego flory. Czy reżyserka mimowolnie odwołała się w swoim dziele do sceny z „Wieśniaka paryskiego” Louisa Aragona i części o przemianie kobiety w syrenę?

Wykorzystane w filmie obrazy scalają się i tworzą z muzyką dzieło całkowicie odnoszące się do świata wykreowanego przez dźwięki artysty. By ukazać w sposób bardziej dosadny rozumienie koncepcji Rudnika, Solakiewicz położyła duży nacisk na wykorzystanie kolażu, przez co nie tylko kompozycje muzyka są odniesieniem do dadaizmu, lecz również sam obraz pragnie nawiązywać do tego awangardowego ruchu artystycznego. Przy pierwszym zetknięciu z filmem „15 stron świata” splot dźwięku i obrazu sprawia wrażenie uzyskanego na zasadzie przypadku, szczęśliwego trafu, ale operator Zvika Gregory Portnoy w wywiadzie zaznacza, że warstwa wizualna jest przemyślana i nie stanowi jedynie impresji lub absurdalnego zbioru ilustracji. To prawda, początkowo można podejść do dzieła Solakiewicz jako do filmu operującego teorią awangard, ale takie stwierdzenie byłoby niesprawiedliwe, ponieważ przed obiorcą nie tylko pojawiają się obrazy wywołujące niepokój, konsternację i zdziwienie. „15 stron świata” opowiada przecież historię samego Rudnika. Jednakże nie jest to opowieść osadzona w archiwalnych zdjęciach i wywiadach. Wydaje się, że reżyserka podeszła do swojego bohatera z pokorą – nie ukazuje przeszłości i jej tajemnic. Prekursor muzyki elektroakustycznej uchwycony zostaje w swoim środowisku, w którym najlepiej się czuje, a nie w przestrzeni ogołoconej z jakiegokolwiek sztafażu i pozbawionej znaczenia oraz związku z pracą Rudnika. Artysta, skupiony na cięciu taśm i łączeniu, mówi o swojej największej miłości, czyli dźwiękach porzuconych i eksperymentach z ich użyciem. Nie przedstawia wspomnień związanych ze współpracą z takimi osobistościami, jak Krzysztof Penderecki, Bogusław Schaeffer, Karl Stockhausen; nie kusi go też przechwalanie się prestiżowymi, międzynarodowymi nagrodami.

Film „15 stron świata” Solakiewicz został nagrodzony na MFF T-Mobile Nowe Horyzonty we Wrocławiu, w Locarno i na innych festiwalach sztuki audiowizualnej. Wybór jury wiązał się z docenieniem eksperymentalnego połączenia obrazu z dźwiękiem, a raczej, na czym zależało reżyserce, prowadzeniem świata wizualnego za pomocą muzyki Rudnika. Dzieło przedstawiające świat dźwięków to także pochylenie się nad problemem współczesnego człowieka, który, zapewne przez egzystowanie na hałaśliwych ulicach, w modernistycznej architekturze i ciągłej cyrkulacji między pracą a wypoczynkiem, zapomniał o jego powinowactwach z przestrzenią roślin i zwierząt. 
„15 stron świata”. Reżyseria i scenariusz: Zuzanna Solakiewicz. Zdjęcia: Zvika Gregory Portnoy. Gatunek: film dokumentalny. Produkcja: Polska, Niemcy 2014, 79 min.