Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (300) / 2016

Kinga Kasperek,

W KOŃCU! (MACIEJ MARYL: 'ŻYCIE LITERACKIE W SIECI')

A A A
„Życie literackie w sieci. Pisarze, instytucje i odbiorcy wobec przemian technologicznych” Macieja Maryla to książka, której na rynku brakowało. Z jednej strony stanowi ona podsumowanie pracy badawczej Maryla – kierownika Centrum Humanistyki Cyfrowej IBL PAN i badacza literatury cyfrowej. W książce można znaleźć teksty już znane, ogłaszane drukiem (jak artykuł „Kim jest pisarz (w internecie)?” publikowany w „Tekstach Drugich”) i cyfrowo (blog „Tekst spersonalizowany”), jak i artykuły nowe. Z drugiej strony książka świetnie przedstawia problemy życia literackiego w internecie i traktowana jako skończona całość stanowi dobry punkt wyjścia dla wszystkich zainteresowanych tą problematyką.

Maryl uniknął wszystkich błędów, jakie czyhają na badacza literatury sieciowej. W pierwszych rozdziałach rozprawia się z historią książki i metodologami, by – pełen szacunku wobec odkryć innych badaczy – przedstawić swoje. Od teorii literatury ważniejsze zdaje się dla niego badanie materiału zastanego: stron internetowych, forów, grup dyskusyjnych. Jak sam pisze: „Interesują mnie natomiast efekty spotkania „tradycyjnego” (offline) życia literackiego z internetem: role partnerów komunikacji, funkcje tekstów i instytucji. Można to podejście nazwać antropologicznym, gdyż koncentruję się tu na badaniu zachowań wszystkich partnerów komunikacji, nie dążąc przy tym do ogólniejszych generalizacji społecznych” (s. 117). I chociaż autor odwołuje się do teoretyków literatury sieciowej (jak Katherine N. Hyles), polskiej szkoły komunikacji literackiej lub prac Stefana Żółkiewskiego, nigdy teoria nie przesłania materiału badawczego. Co ważne w badaniach nad internetem, teksty szybko nie stracą na aktualności. Chociaż część pracy opisuje stan stron internetowych pisarzy np. z 2012 roku, a sam Maryl kończy pracę w roku 2014, przedstawione rozpoznania są – i ciągle będą – aktualne. Sam świadomy problemu dynamicznych przemian sieci autor skupia się raczej na uczestnikach komunikacji internetowej, a jego tezy i rozpoznania doskonale pasują do stanu internetu z czerwca 2016. Dodatkowo zaznacza, kiedy zostały przeprowadzone badania, które strony są już nieaktywne itd. Niby drobiazg, ale można odnieść wrażenie, że nie wszyscy badacze sieciowi są świadomi tego problemu, a ich prace po kilku latach przypominają raczej opis historii niż użyteczny zbiór rozpoznań. Maryl wychodzi obronną ręką również w wypadku konstrukcji książki – zaplanowanej jako zbiór migawek i koncentrującej się na zaledwie kilku problemach: stronach i blogach pisarzy, kolektywnym czytaniu romansów, roli pisarza w internecie i przemianach instytucji kultury, przenoszących swoją działalność do internetu.

Oczywiście, można by ponarzekać, że Maryl nie poruszył w swojej książce innych zjawisk – niewiele znajdziemy informacji o blogach książkowych, self-publishingu czy fan fiction. Jednak piszę te słowa z perspektywy osoby zainteresowanej akurat tymi tematami i mam świadomość, że wielu badaczy internetowych również mogłoby wymienić inne, interesujące ich wątki, które także zostały pominięte. Jednak celem Maryla nie jest synteza życia literackiego w sieci, ale migawkowe omówienie wybranych zjawisk w celu zdefiniowania nowych ról komunikacyjnych pisarzy, odbiorców i instytucji. I aż chce się powiedzieć – i bardzo dobrze! Aby przeanalizować całe życie literackie w internecie, potrzebny byłby ogromny, międzynarodowy zespół badaczy, a dodatkowo istnieje ryzyko, że ich praca szybko by się zdezaktualizowała lub przy tak szeroko zakrojonych badaniach wnioski byłyby zbyt ogólne. Maryl z pewnością dokładnie przeanalizował strony pisarzy – czy domowe, czy blogi – a jego praca jest punktem do dalszych badań nad obecnością pisarzy w internecie. Potrafię sobie wyobrazić sytuację, gdy kolejni naukowcy, zainteresowani np. obecnością pisarzy w mediach społecznościowych, będą na początku odwoływać się do rozpoznań Maryla.

Szczególnie zainteresowały mnie dwa rozdziały. Pierwszy z nich, „Czytanie romansu online: kolektywny odbiór literatury w internecie”, dotyczy forum Amazon.com poświęconego romansom. Maryl analizuje styl dyskusji fanek romansów, sprawdza, jakie wątki są poruszane (rekomendacja, pomoc, interakcja, inne), śledzi proces kolektywnej interpretacji dokonywanej przez czytelniczki, by dojść do interesującego wniosku. Forum działa jak współczesny klub książki (zjawisko nieco archaiczne), którego najważniejszym celem jest znalezienie książki idealnej. Czytelniczki jasno stawiają swoje wymagania, zaś idealna, poszukiwana książka musi się mieścić w ramach gatunku (niesamowita miłość i szczęśliwe zakończenie), ale i odpowiadać indywidualnym preferencjom. Maryl pisze o „książkach szytych na miarę”, podsumowując: „(…) dyskusja o książce stanowi tu jedynie pretekst do nawiązania relacji z osobami podzielającymi zainteresowania użytkowników, dając możliwość zaprezentowania własnych przemyśleń i poglądów” (s. 341). Szukanie „książki szytej na miarę” pozwala więc nie tylko na znalezienie idealnej lektury, dostosowanej do potrzeb czytelnika, ale i znalezienie ludzi podobnie myślących. Wspólnota jest więc złączona na podstawie podobnych gustów, chociaż jej członkowie mogą pochodzić z różnych grup społecznych. To ciekawa opinia. Można odnieść wrażenie, że do tej pory książkowe grupy dyskusyjne czy portale typu Lubimy Czytać były traktowane jako protezy krytyki literackiej, z założenia niezajmującej się literaturą popularną. Skrzętnie wykorzystywane przez wydawców do promocji publikowanej twórczości, służyły raczej kształtowaniu kolejnych prosumentów. Maryl wydobywa głębszy, społeczny kontekst literackich forów.

Drugi interesujący mnie rozdział jest swego rodzaju eksperymentem – próbą przełożenia hipertekstu (dostępnego na stronie http://tekst.maryl.org) na format papieru. Maryl eksperymentuje w ramach teorii konwergencji mediów, przekładając „nowocześniejsze” medium hipertekstu w „starszy”, papierowy kontekst. Eksperyment uznaję za udany – rozdział o tekście spersonalizowanym doskonale czyta się w formie papierowej, bez konieczności przełączania się po kolejnych leksjach. Chociaż taki zabieg przypomina zabawę literacką (a czy przystoi to książkom naukowym? jak najbardziej!), zdaje się, że ma również inny cel. Tak przekazana teoria hipertekstu i tekstu spersonalizowanego pozwala nam dodatkowo odczuć różnicę pomiędzy medium książki a elektronicznym, zaś w trakcie lektury możemy doświadczać i sprawdzać teorię w praktyce.

Z „Życia literackiego w sieci” wypływa ważny wniosek. Życie literackie w sieci jest przestrzenią czytelnika. To on dyskutuje na forach, odwiedza strony pisarzy i zostawia komentarze, tworzy strony fanowskie innych twórców i kształtuje Autora 2.0, wchodząc z nim dialog. Internetowe dyskusje czytelnika wieńczą znalezienie lektury idealnej, którą opisze na swoim blogu. To odbiorca ostatecznie jest instancją, która według siebie personalizuje elektroniczny tekst.

Bardzo dobrze, że książka taka jak „Życie literackie w sieci” powstała. Doskonale uzupełnia dyskusję polskich badaczy, pełna jest doskonałych analiz i interesujących wniosków. Właściwie trudno jej cokolwiek zarzucić, bo od pierwszej do ostatniej strony stanowi spójną (chociaż migawkową – ale czy taki nie jest sam internet?) całość. Przyznam, że czytałam ją jak, nomen omen, romans do poduszki, pełna wiary w szczęśliwe zakończenie, ochoczo przytakując wnioskom. Chapeau bas, panie Maryl.
Maciej Maryl: „Życie literackie w sieci. Pisarze, instytucje i odbiorcy wobec przemian technologicznych”. Fundacja Akademia Humanistyczna, Instytut Badań Literackich PAN. Warszawa 2015.