Wydanie bieżące

1 lipca 13 (301) / 2016

Przemysław Pieniążek,

SENTYMENTALNY ŁOMOT (RADIOACTIVE CROSS: OSTATNIA BITWA EPICKICH ROZMIARÓW)

A A A
W roku 1987 świat, który znaliśmy, odszedł na dobre. Nikt już nie pamięta, kto pierwszy nacisnął guzik aktywujący nuklearne pandemonium. Zresztą, w XXV wieku garstka ocalałych ma zupełnie inne powody do zmartwienia. Starsi Bogowie wypełzli bowiem z popromiennych ruin, wznosząc bluźniercze fundamenty nowego Kadath. Co gorsza, dinozaury opuściły trzewia Ziemi, gdzie wyewoluowały w człekokształtne machiny zagłady. Na szczęście w tych desperackich czasach nie brakuje prawdziwych herosów, takich jak osobliwi członkowie Radioaktywnego Krzyża. Dowodzona przez Tankarda paramilitarna wataha (w szeregach której znajdują się lepki szpieg o ksywce Król Szlamu, ninja-snajper nie bez powodu zwana Kobietą czy psiogłowy, szalenie wybuchowy filozof Bolivard) przygotowuje się do kolejnej samobójczej misji. Czy planowane starcie z Wielką Pijawką zasłuży na miano tytułowej awantury?

Łukasz Kowalczuk powraca, serwując czytelnikom specjalność zakładu: emocjonującą fabułę, wartką akcję oraz specyficzne poczucie humoru, nade wszystko jednak godną pozazdroszczenia znajomość gatunkowych konwencji. W swojej zwariowanej opowieści, grubo podszytej sentymentem za ósmą i dziewiątą dekadą minionego wieku, autor „Vreckless Vrestlers” ponownie składa hołd ulubionej prozie, komiksowym zeszytom, VHS-owym megahitom, kultowym animacjom oraz ośmiobitowym grom komputerowym. Charakterystyczna cartoonowa kreska w asyście przepysznie intensywnej kolorystyki to niekwestionowany walor „RadioActive Cross: Ostatniej bitwy epickich rozmiarów”, zwieńczonej krótką formą literacką rzucającą nieco więcej światła na skądinąd zgrabnie zarysowaną rzeczywistość świata przedstawionego.

Chociaż artysta określił swoją najnowszą realizację mianem „kolejnego głupiego komiksu dla mądrych ludzi”, zgodzę się jedynie z drugą częścią odautorskiego komentarza. Perypetie załogi Radioaktywnego Krzyża są zacnym odpowiednikiem postapokaliptycznego kina sensacyjnego klasy B, w którym rozsmakują się wszystkie dorosłe dzieci. Szczególnie zaś te, których o szybsze bicie serca przyprawiają przebojowe retro-stylizacje pokroju „Kung Fury’ego”. 
Łukasz Kowalczuk: „RadioActive Cross: Ostatnia bitwa epickich rozmiarów”. Studio Lain. Iława 2016.