Wydanie bieżące

1 lipca 13 (301) / 2016

Mirosław Skrzydło,

NOWE ZAGROŻENIA (AMERYKAŃSKA LIGA SPRAWIEDLIWOŚCI - JLA. TOM 2)

A A A
Już w poprzednim albumie „Amerykańskiej Ligii Sprawiedliwości” Grant Morrison potwierdził swój kunszt i obycie z superbohaterską materią. Z pietyzmem ukazał perypetie drużyny, wprowadzając do fabuły postaci – wydawałoby się – niepasujące do owej rzeczywistości. Dość powiedzieć, iż w jednym z rozdziałów pierwsze skrzypce odgrywają skonfliktowane anioły. W komiksie znajdziemy mnóstwo niewymuszonego humoru słownego, zogniskowanego głównie wokół soczystych rozmów drugiego Flasha i Zielonej Latarni. Trzeba przyznać, że lektura „JLA” przynosi sporo frajdy, a kluczem do sukcesu jest wiarygodne przedstawienie sylwetek popularnych trykociarzy, jak również zderzenie ich z coraz bardziej dziwacznymi, nieprawdopodobnymi sytuacjami.

Recenzowanym woluminem współtwórca rewolucyjnego „Azylu Arkham” jeszcze wyżej podnosi poprzeczkę. W otwierającej tom „Wiecznej skale” Liga staje naprzeciw dowodzonego przez Luthora Gangu Niesprawiedliwości. Trzon tej złowieszczej drużyny, obok wspomnianego nemezis Człowieka ze Stali, stanowią: Joker w swej najbardziej niezrównoważonej postaci, a także pomniejsi antagoniści pokroju Władcy Luster, Doktora Lighta oraz czarownicy Kirke. Niesławny Gang zastawia zmyślne sidła na najgroźniejszych członków Ligi – Supermana i Marsjańskiego Łowcę Ludzi, a dynamiczna bitwa dwóch zwaśnionych stron odbędzie się w różnych zakątkach galaktyki, takich jak Apokolips – ponury świat władany przez okrutnego Darkseida.

Morrison co chwila dorzuca do opowieści następne apetyczne kąski: siedziba Gangu Niesprawiedliwości to satelita w kształcie gigantycznej czaszki, zaś w komiksie pojawia się legendarny kamień filozoficzny oraz nieco zapomniani przedstawiciele ekipy WildCats (Majestic, Grifter, Zealot, Void i Maul). W opowieści nie zabrakło także miejsca dla nieśmiertelnego, superinteligentnego Metrona oraz nowych, niespodziewanych członków Ligi – Azteka, Big Bardy, Oracle (vide: sparaliżowanej Barbary Gordon), Steela czy Plastic Mana. Zwłaszcza pojawienie się ostatniego z wymienionych wprowadza do opowieści sporo dobrego. „Węgorz” z prędkością światła rzuca kolejne suche żarty, uwodząc przy tym piękne bohaterki – zwłaszcza niebezpieczną Kirke. Gwiazdą komiksu zostaje natomiast niejaki Prometeusz – maniakalny złoczyńca posługujący się pozaziemską technologią. Szkocki scenarzysta bezbłędnie uchwycił nieobliczalną naturę tej postaci, jej dramatyczną przeszłość oraz motywy stojące za drastycznymi czynami.

Ponownie dobrze prezentują się przykuwające oko ilustracje Howarda Portera. Rysownik w widowiskowy sposób przedstawia wyrównane pojedynki tytułowej drużyny z przeciwnikami. W porównaniu z pierwszymi zeszytami „JLA”, ilustrator usprawnił fizjonomię oraz mimikę bohaterów. Szczególnie jest to widoczne w kreacjach Jokera, wyniosłego Luthora czy Plastic Mana. Kolosalną pracę wykonał kolorysta serii Pat Garrahy, natomiast Porter zyskał dobrą asystę w osobach Vala Semeiksa oraz Arniego Jorgensena, których iście kreskówkowa stylistyka idealnie pasuje do treści utworu. Drugi tom „JLA” to kawał porządnego rzemiosła, naładowanego końską dawką elementów charakterystycznych dla komiksu superbohaterskiego oraz wątkami rodem z popularnych powieści SF. Polecam!
Grant Morrison, Howard Porter i inni: „Amerykańska Liga Sprawiedliwości – JLA. Tom 2” („JLA: The Deluxe Edition, Vol. 2”). Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2016.