Wydanie bieżące

1 lipca 13 (301) / 2016

Natalia Kaniak,

MAPA BUNTU (MIEJSCA)

A A A
Dwanaście miast, dwanaście lat i wciąż nowe adresy zamieszkania. Od samochodów, dworców, wynajmowanych pokojów, przez zmieniających się jak w kalejdoskopie współlokatorów, po przeróżne prace. Megan to połączenie Henry’ego Chinaskiego z „Factotum”, bitniczki oraz buszującej w zbożu mitomanki, która, szukając własnej tożsamości, ciągle stwarza samą siebie od zera. Dawno nie było ani w literaturze, ani w komiksie podobnej bohaterki (właśnie: dziewczyny!). Megan jest postacią, której ciągła metamorfoza może irytować, jednak w owej nieustającej zmianie zawsze odnajdziemy pewne stałe elementy. Będą to przede wszystkim chęć brania swojego losu we własne ręce, odwaga i odrobina głupoty, z której bohaterka pod koniec tułaczki wyrasta. Naprawdę dobrze czyta się opowieść o kimś, kto na przestrzeni kilkuset stron zmienia się tak diametralnie, jak ani Henry Chinaski, ani Sal Paradise, ani Holden Caulfield nie mieliby szansy się zmienić. Megan z najbardziej brawurowej i denerwującej chłopczycy staje się rodzinną i gotową na relatywnie spokojne życie dorosłą kobietą, w której ani przez chwilę nie zalęgła się cząstka nudy.

„Miejsca” to przede wszystkim komiks drogi – w duchu bitnikowski, czerpiący z filmów Richarda Linklatera i przesycony klimatem generacji X. Grunge’owo-punkowa atmosfera przejawia się nie tylko w opowieści snutej przez Briana Wooda, ale i w kresce Ryana Kelly’ego. Jego rysunki przypominają pospieszne szkice nastoletnich uczniów szkoły plastycznej: konkretny sposób kreślenia oczu, w miarę płaska perspektywa czy pozornie niedbałe tuszowanie – wszystko świetnie pasuje do prezentowanej historii i jej bohaterów.

Zbiorcze wydanie „Miejsc” urozmaicono o komentarze twórców, rekonstruujących proces powstawania kolejnych zeszytów serii. Wood i Kelly streszczają swoje pomysły oraz inspiracje związane z poszczególnymi rozdziałami, z lekko gwiazdorskim podejściem opisując swoje ówczesne losy. Dorzucają również coś absolutnie niecodziennego w wydawnictwach komiksowych, czyli spersonalizowaną playlistę do każdego z epizodów. To niemal 11 godzin świetnie wyselekcjonowanej muzyki, dzięki której można poznać nie tylko historie obu twórców, ale także ich muzyczne gusta. Na podziw zasługuje jednak przede wszystkim research, jaki wykonali obaj autorzy. Bo nie tylko kadry komiksu wzorowane są na zdjęciach autentycznych lokacji, ale także piosenki znajdujące się na wspomnianej liście w ten czy inny sposób korespondują ze specyfiką danego miasta. Nie można jednak nie zauważyć lekkiego hurraoptymizmu twórców: w tekstach wydają się absolutnie oczarowani własną pracą, a opowieść, jaką stworzyli na temat powstawania komiksu, to typowa amerykańska narracja, w której udaje się wszystko, niezależnie od deadline’ów, porodów czy artystycznej niemocy.

„Miejsca” są czymś więcej niż tylko zapisem dwunastoletniej tułaczki Megan. To także rewizja naszego młodzieńczego buntu, który – w zależności od tego, jaką miał formę – może podczas lektury „pracować” na uczucie ulgi lub obudzić sporo bólu. Ulgi – jeśli był powierzchowny i możemy go znów równie powierzchownie doświadczyć za sprawą przygód bohaterki, bólu – jeśli, podobnie jak protagonistka, nie wiedzieliśmy, co zrobić ze swoim wczesnym dorosłym życiem. Ale „Miejsca” wyrastają ponad poziom zwykłej nostalgicznej opowieści drogi. To komiks, który przeformułowuje strukturę kobiecej postaci, nadając jej niektóre z cech do tej pory przypisywane bohaterom płci przeciwnej. I również z tego powodu dzieło duetu Brian Wood / Ryan Kelly zasługuje na uwagę szerszego grona czytelników. 
Brian Wood, Ryan Kelly: „Miejsca” („Local”). Tłumaczenie: Grzegorz Ciecieląg. Wydawnictwo Komisowe / Prószyński i S-ka. Warszawa 2016.