Wydanie bieżące

15 lipca 14 (302) / 2016

Andrzej Ciszewski,

TAM, GDZIE DIABEŁ MÓWI: MAM CIĘ! (DEADPOOL. TOM 2. ŁOWCA DUSZ)

A A A
Nekromanta Michael żywi przekonanie, że Stany Zjednoczone chylą się ku upadkowi. Remedium na panoszące się zło ma być sprowadzenie opatrznościowych mężów, zdolnych uchronić błądzących obywateli przed nimi samymi. Problem w tym, że przywołana przez brodatego czarownika drużyna martwych prezydentów – pokroju Jerzego Waszyngtona, Geralda Forda czy Ronalda Reagana – zamiast nieść kaganek oświaty, sieje terror na amerykańskiej ziemi. Sytuacja wydaje się patowa, gdyż prawdziwym (super)bohaterom nie wypada walczyć z reanimowanymi dostojnikami. Dlatego na rekrutującą się z szeregów  S.H.I.E.L.D. agentkę Preston spada zadanie zwerbowania Wade’a „Deadpoola” Wilsona do tej (niezbyt) delikatnej misji.

Starcie wygadanego najemnika z zastępami fluorescencyjnych zombie wieńczy dość przykry finał: Michael umieścił bowiem duchową esencję Preston – zabitej przez Jerzego Waszyngtona – w ciele głównego (anty)bohatera, mającego odtąd dostęp do świadomości ciemnoskórej agentki.  Próbując znaleźć nowe „lokum” dla dzielnej funkcjonariuszki, Wade równocześnie wypełnia karkołomne zadanie, do którego obliguje go (między innymi) treść cyrografu sporządzonego onegdaj przez demonicznego Vetisa. Wilson tropi zatem i z właściwym sobie wdziękiem eliminuje osoby, które zaprzedały duszę w zamian za różne umiejętności niedostępne zwykłym śmiertelnikom. Mówiąc krótko: emocje gwarantowane!

Postać Deadpoola – stworzonego przez Roba Liefelda oraz Fabiana Niciezę specjalisty od (nie tylko) mokrej roboty, którego wizytówką (obok jakże przydatnej w tym fachu zdolności autoregeneracji) stały się przezabawne monologi i dialogi często forsujące „czwartą ścianę” komiksowego medium – bez wątpienia należy do ścisłej czołówki ulubieńców pożeraczy popkultury. Nic dziwnego, wszak perypetie wyjątkowo paskudnego zabijaki to prawdziwa kopalnia intertekstualnych żartów, przewrotnych cytatów oraz smakowitej zabawy z przeróżnymi konwencjami rodem z filmów, seriali i trykociarskich opowieści graficznych.

W sygnowanej logiem Marvel NOW! serii, pisanej przez Briana Posehna (stand-upera, muzyka i literata) oraz Gerry’ego Duggana (mającego na koncie prace przy takich tytułach, jak „Hulk” czy „Uncanny Avengers”), Wade Wilson daje się poznać od swojej najlepszej (a może jednak najgorszej) strony, serwując nośne one-linery w asyście potoczystych, okraszonych średnio wysublimowanym poczuciem humoru refleksji, dbając przy tym o wartkie tempo akcji (niejednokrotnie zbaczającej na mocno surrealistyczne tory). Za niewątpliwy atut „Łowcy dusz” trzeba uznać także gościnny występ takich osobowości, jak Tony Stark, Daredevil, czy Spider-Man w wersji Superior, ale również intrygujące zawiązanie ciut poważniejszych wątków, które zostaną rozwinięte w kolejnych tomach.

Ilustracje autorstwa Scotta Koblisha („Wolverine: First Class”), wspieranego przez Mike’a Hawthorne’a („Conan”, „Fear Agent”), w zacny sposób uatrakcyjniają lekturę, w czym duży udział mają: sympatyczna, przejrzysta kreska, dobrze dobrana kolorystyka w zdecydowanie jasnej tonacji i (otwierające recenzowany album) urocze nawiązanie do poetyki rodem z brązowej ery komiksu. Drugie pełnowymiarowe spotkanie z zamaskowanym najemnikiem o niewyparzonej gębie powinno – przynajmniej do pewnego stopnia – usatysfakcjonować fanów Wade’a Wilsona oraz czytelników ceniących sobie absurdalne, niestroniące od przemocy i operujące nieco przyciężkim humorem fabuły o herosach w rajtuzach.
Brian Posehn, Gerry Duggan, Scott Koblish, Mike Hawthorne: „Deadpool. Tom 2. Łowca dusz” („Deadpool: Soul Hunter”). Tłumaczenie: Oskar Rogowski. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2016.