Wydanie bieżące

15 lipca 14 (302) / 2016

Dominik Szcześniak,

OSTATNI DZWONEK PRZED RESETEM (FLASHPOINT. PUNKT KRYTYCZNY)

A A A
Dla maniaków DC „Flashpoint” będzie tytułem niezwykle ważnym, opowiada bowiem jedną z tak zwanych historii przełomowych, zmieniających uniwersum nie do poznania i kierujących je na nowe tory. „Punkt krytyczny” to ostatni dzwonek przed restartem, jakim jest bardzo dobrze znana (także w Polsce) inicjatywa o nazwie „Nowe DC Comics”.

Scenarzysta Geoff Johns postawił na zabawę czasem, czyniąc bohaterem opowieści superherosa, który ów czas potrafi prześcignąć. Alternatywny świat, w którym (na skutek majstrowania przy zegarku) budzi się Flash, jest zgoła odmienny od znanej protagoniście rzeczywistości. Europa nie istnieje, setki milionów ludzi straciło życie, Wonder Woman prowadzi śmiertelną wojnę z Aquamanem, po niebie nie lata już gość z „S” na piersi, a za maską nietoperza wcale nie kryje się Bruce Wayne. Przemeblowaniu uległo również życie osobiste Flasha: ci, którzy zmarli, żyją, z kolei wczorajsi przyjaciele odeszli lata temu. Pozbawiony mocy bohater będzie musiał nie tylko wrócić do formy, lecz także odkręcić bieg wydarzeń, które doprowadziły do obecnego stanu rzeczy. Przeszkodą okażą się jego własne uciekające wspomnienia, a pomocą – postać przywdziewająca kostium Batmana.

Akcja w „Punkcie krytycznym” płynie niezwykle szybko, a ilość superherosów pojawiających się na łamach komiksu może przyprawić o zawrót głowy. Jednak o czytelniczym zagubieniu nie może być mowy. Johns trzyma rękę na pulsie, dbając o to, by scenariusz był jasny i przejrzysty. Komiks „skrojony” jest pod młodego czytelnika, zawiera odpowiednią dawkę cliffhangerów, szybkich dialogów i niekonwencjonalnych scen. Czerpiąc z bogatej historii DC Comics, scenarzysta sięgnął po nieco zapomniane postaci, na czele z Grifterem, którego polski czytelnik miał okazję poznać w semikowych „Wild C.A.T.S” (dodajmy, że bohater wystąpił gościnnie w drugim tomie „Ligi Sprawiedliwości” Granta Morrisona), i przewijającym się tu i ówdzie Demonem. Warto odnotować pierwsze pojawienie się w naszym kraju protagonisty serii „Shade the Changing Man”, który największą popularność zyskał na początku lat 90., kiedy w ramach imprintu Vertigo wystartowała historia pisana przez Petera Milligana.

Sprawnemu scenariuszowi towarzyszą rysunki Andy’ego Kuberta, który swoją obecność na polskim rynku rozpoczął od niesamowitego albumu „Batman versus Predator”, po czym pojawiał się regularnie w semikowych zeszytówkach. Dobrze widzieć, że artysta trzyma formę. W odróżnieniu od wielu innych twórców (w tym swojego brata Adama), nie zdecydował się pójść z duchem czasu i zamiast upraszczać kreskę, pozostał przy wypracowanych lata temu patentach. Brawa za konsekwencję, dzięki której można mówić o Kubercie jako o autorze charakterystycznym, operującym z miejsca rozpoznawalnym stylem.

Na tle innych komiksów, po których „świat już nigdy nie będzie taki sam”, „Flashpoint” broni się całkiem nieźle. Wywrotowość narracji oraz seria nietuzinkowych pomysłów przyspieszą bicie serca niejednego fana tego uniwersum. Nie jest to co prawda kaliber wybitnych dzieł publikowanych w ramach DC Deluxe („Azyl Arkham”, „Lobo”, „Nowa granica”, „Batman: Rok pierwszy”), ale w kategorii solidnej rozrywki dla zagorzałych miłośników tematu „Flashpoint” prezentuje całkiem wysoki poziom.
Geoff Johns, Andy Kubert, Sandra Hope: „Flashpoint: Punkt krytyczny” („Flashpoint”). Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2016.