Wydanie bieżące

15 lipca 14 (302) / 2016

Magdalena Piotrowska-Grot,

LEŚMIAN - DOPEŁNIENIE (JACEK TRZNADEL: 'KALENDARIUM LEŚMIANOWSKIE')

A A A
We „Wspomnieniu”, jednym ze swych wczesnych wierszy, Bolesław Leśmian pisze: „Dzisiaj, gdy już zamknięto drzwi naszego domu, / A ja skarżę się we śnie złotowłosym cieniom, / Czasem ku owym progom biegnę po kryjomu, / By rozewrzeć drzwi wszystkie na oścież wspomnieniom!” (Leśmian 2010: 22). Czytając nie tylko ten wiersz, czy dwa pozostałe noszące taki sam tytuł, opublikowane w kolejnych tomach, trudno oprzeć się wrażeniu zespolenia poezji Leśmiana z każdą istotą, przestrzenią i przedmiotem, z jakimi związane było jego życie. Pamięć i chęć poznania świata, światów właściwie, to dwa „żywioły” niemalże źródłowe, inicjalne dla kolejnych dzieł poety. Stąd, niczym w lustrzanym odbiciu, wynikać może ciągła badawcza potrzeba czytania i odkrywania Leśmiana, uzupełnienia białych plam nie tylko na planie interpretacji jego twórczości, ale także na mapie owianego tajemnicą dzieciństwa poety, jego miłości, przyjaźni czy podróży, potrzeba odtworzenia kroków, które towarzyszyły publikacji poszczególnych wierszy czy esejów. We wstępie do swojej książki Jean-Pierre Richard pisze: „Wiemy dziś, że wszelka świadomość jest świadomością czegoś, że człowiek nie jest już naturą, wyspą, więzieniem, esencją. Wiemy, że określa się poprzez swoje kontakty, poprzez sposób, w jaki pojmuje świat i samego siebie wobec świata, poprzez styl relacji wiążącej go z przedmiotami, innymi ludźmi i samym sobą” (Richard 2008: s. 7).

Biorąc do ręki „Kalendarium Leśmianowskie”, nie sposób uniknąć pytania o potrzebę wydania tego typu publikacji, o jej miejsce we współczesnym literaturoznawstwie oraz na rynku wydawniczym. Nieco na wyrost da się przewidzieć, że „pragmatycy” mogą uznać, iż jest to rodzaj fanaberii, sentymentalizmu, próba powrotu do klasycznego myślenia o literaturze, roli biografii twórcy i zadaniach badacza, a „idealiści” będą chcieli wierzyć, iż książka ta stanowi część dłuższej historii i może zaskoczyć sposobem realizacji tego nietypowego przedsięwzięcia. Jednak zamiast dokonywać przedwczesnej klasyfikacji, warto poświęcić czas na lekturę nowej książki Jacka Trznadla.

Leśmian(iada)

Trzeba przyznać, iż niemal każdy okres rozwoju współczesnego literaturoznawstwa w Polsce może poszczycić się znaczącą książką poświęconą Bolesławowi Leśmianowi. Nasuwa się niemal wniosek, iż nieodwołalnie stał się on jednym z istotniejszych „składników” naszej kultury. Owa bezosobowa formuła zdaje się być uprawomocniona, ponieważ, o ile sporo wiadomo o twórczości Leśmiana, o tyle sama postać pozostaje właściwie zagadką, co zadziwia szczególnie w kontekście poezji tak obfitującej w biograficzne nawiązania i intymne szczegóły, które w czasie lektury trudno ubrać jedynie w maskę poetyckiej kreacji. Owe niedopowiedzenia nie zmieniają faktu, że wiedzę swą czytelnik czerpać może z licznych opracowań, artykułów, odczytań. Wymieniając jedynie pozycje najbardziej oczywiste, możemy sięgnąć po monografię Michała Głowińskiego „Zaświat przedstawiony. Szkice o poezji Bolesława Leśmiana” – oscylującą pomiędzy hermeneutyką a poststrukturalizmem (z odcieniem nowego historyzmu), obfitującą w intrygujące interpretacje, niejednokrotnie uzupełniane szczegółami biograficznymi. Warto wspomnieć także o innych książkach skupiających się na interpretacji poszczególnych utworów czy zjawisk, jakie można przeanalizować w oparciu o twórczość Leśmiana, czyli o pracach „Bolesław Leśmian” Tadeusza Nyczka i „Archaiczny świat Bolesława Leśmiana: studium historycznoliterackie” Edwarda Bonieckiego. Czasy ewolucji teorii literatury, odkrywającej nowe oblicza dzieła, pełnej walki o dopuszczenie do głosu samego tekstu kultury, ale także uwolnienie go z więzów genezy, kolorytu epoki i zbyt nieraz ciasnego gorsetu diachronii, przyniosły czytelnikowi podręcznik Michała Pawła Markowskiego „Polska literatura nowoczesna. Leśmian, Schulz, Witkacy” (również bardzo dokładny w kwestii przytaczanych dat czy wydarzeń), przede wszystkim nastawiony na otwarcie interpretacji zarówno tekstów wymienionych twórców, jak i innych dzieł zaklasyfikowanych w jakikolwiek sposób przez ramy epoki czy opinie krytyków. Nowatorskie omówienie przynosi także książka Elżbiety Winieckiej „Z wnętrza dystansu. Leśmian – Karpowicz – Białoszewski – Miłobędzka”.

Te próby (ale także zmiana, jaka nastąpiła, czy wciąż postępuje, w postrzeganiu roli, statusu tekstu i samego badacza) zdaje się wpłynęły, niekoniecznie w sposób uświadomiony, na autorów rozdziałów wydanej w roku 2014 książki „Stulecie »Sadu rozstajnego«” pod redakcją Urszuli M. Pilch i Mariana Stali. Publikacja ta zawiera bowiem nowe interpretacyjne odsłony znanych i omawianych wierszy, aplikujące nowe metodologiczne narzędzia do procesu lektury wierszy wchodzących w skład pierwszego tomu poetyckiego Leśmiana, ale także nowe spojrzenie na autora tych wierszy i ich znaczenie dla następnych pokoleń polskich poetów.

Nie sposób pominąć w tym zestawieniu dość specyficznej „encyklopedii” autorstwa Jarosława Marka Rymkiewicza, w której najwyraźniej zauważyć można, jak wiele „miejsc pustych” znajdowało się w historii Leśmiana do tej pory. Rymkiewicz zresztą znany jest ze swych beletryzowanych opowieści, narracji opartych na kanwie anegdot, ciekawostek, własnych przemyśleń i pisarskich/czytelniczych doświadczeń, jego dzieło będzie więc w znaczniejszym stopniu kreowaną opowieścią niż jedynie zbiorem faktów. W książce „Leśmian. Encyklopedia” wiele akapitów rozpoczynają zwroty „prawdopodobnie”, „mogło być tak”, „mniej więcej w tym samym czasie”. Oczywiście charakter tej książki pozwala na takie formuły, zauważyć należy, iż nie jest jej celem chronologiczne prześledzenie życia Leśmiana, ale erudycyjne i narracyjnie pełne przedstawienie wybranych miejsc, relacji czy lekturowych wyborów pisarza, uzupełnionych przez Rymkiewicza w procesie interpretacji.

Widzimy więc, iż opowieść o Leśmianie jest opowieścią nieskończoną – czy nawet niekończącą się. Na tym tle praca Trznadla przynosi z jednej strony wyciszenie agonicznej walki o nową perspektywę. Z drugiej strony, autor nie pozwala sobie jednak na całkowite sformalizowanie związku badacza z tekstem. Nie jest to jedynie zestawienie najważniejszych dat, nie jest to także uspójniona, płynna narracja czy też interpretacja tekstów poetyckich. W omawianej publikacji nie zabraknie niewiadomych i sprzecznych informacji podawanych w listach czy dokumentach, ale Trznadel walczy z pokusą uzupełnienia tych miejsc, co do których nie dysponuje wiedzą popartą źródłami, przemycając jednak w swojej relacji ducha epoki, Leśmiana i interpretacji. „Kalendarium” zdaje się w pewnym sensie łączyć i uzupełniać poprzednie próby, stając się specyficznym krokiem w kierunku przyjemności lektury (nie tylko lektury biografii), ale lektury pełnej, merytorycznej, pozwalającej na zróżnicowaną i uwspółcześnioną perspektywę „oglądu” literatury. Przy czym nie sposób zignorować pojawiającej się w tle tych rozważań informacji (wpisanej niejako prymarnie w tak skonstruowany tekst) . Trznadel postuluje bowiem w podskórnej tkance swojego tekstu, iż literatura nie może być traktowana przez badacza jedynie instrumentalnie, a lektura pozbawiona pasji i głosu samego badacza nie przyniesie pożądanego efektu. Praca z tekstem musi łączyć w sobie wszystkie te elementy.

Informacja a narracja

Można by zadać pytanie, po co współczesnemu literaturoznawstwu, czy szerzej – czytelnikowi, zwłaszcza przy powszechnej dostępności wszelkich informacji, potrzebne jest kalendarium poświęcone danemu poecie. To jednak pytanie nieadekwatne wobec omawianej publikacji, nie jest to bowiem kalendarium typowe. Owszem, zachowuje konstrukcyjne ramy zgodne z definicją słownikową tego rodzaju piśmiennictwa, ale sama definicja pozostaje na tyle szeroka, iż nakreślony w niej schemat wypełnić można na wiele sposobów. Trznadel wybrał formę zdecydowanie niekonwencjonalną. „Kalendarium Leśmianowskie” zawiera bowiem elementy dotyczące nie tylko chronologicznego zestawienia wydarzeń z życia pisarza. Czytelnik odnajduje w książce trzy zasadnicze części przedstawianej mu opowieści. W prologu zebrane zostały wszystkie informacje dotyczące rodziny Lesmanów, zawiera się w nim jednak także próba odzwierciedlenia atmosfery, przyznać należy – niejednokrotnie dramatycznej, w jakiej przyszedł na świat i dojrzewał poeta. Zestawienie zdarzeń i ludzi przeprowadzone przez autora „Kalendarium” pozwala bowiem, obok faktów, odtworzyć także emocjonalną temperaturę poszczególnych relacji.

Najobszerniejsza część dotyczy oczywiście życia i twórczości samego poety. Po raz kolejny jednak Trznadel nie ogranicza się jedynie do figury wyliczenia. Relacja obfituje we fragmenty listów, wspomnień, na przykład istotny przekaz Zygfryda Krauzego o fascynacji Leśmiana dziełem Bergsona: „(…) pamiętam dobrze ten zapał, z jakim bronił poeta poglądów swego filozofa (…)” (s. 95). Daty dotyczące lat szkolnych poprzeplatane są wspomnieniami i opiniami kolegów poety; informacje o siostrze poety, uzupełniono o wspomnienia samego Leśmiana i przekazy rodziny, odnotowany czas romansu z Dorą Lebenthal ubarwiają fragmenty niepublikowanych listów; okres spędzony w Paryżu obfituje w fakty dotyczące ówczesnej sytuacji społecznej i politycznej. Teoretycznie wszystkie te informacje czytelnik znać może z innych opracowań, wpływ Bergsona nie jest tajemnicą dla kogoś, kto poświęcił tej poezji choćby odpowiednią ilość czasu na lekcjach w szkole średniej, romanse czy relację z siostrą odtworzyć można na podstawie wielu utworów poetyckich, jednak specyficzny emocjonalny stosunek poety do poszczególnych dzieł czy osób, koloryt epoki, kontekst osobisty to coś, co Trznadel podaje nam w nowej, niekoniecznie znanej formie, jaką przynosi choćby zestawienie recenzji publikowanych wierszy i reakcja samego Leśmiana na te opinie, odzwierciedlona w listach do przyjaciół czy archiwalnych notatkach.

Krótki epilog owych uzupełnień stanowią zebrane wypowiedzi i wspomnienia publikowane po śmierci Bolesława Leśmiana, a także część dotycząca „Pierwszego okresu recepcji pośmiertnej”, wspaniale obrazująca wpływ poety na środowisko i jego niebezpośredni, ale istotny udział w zmianach, jakie w polskiej kulturze przyniósł rok 1939.

Niezaprzeczalnie niejednoznaczna pozostaje rola pełniona przez publikację wpisaną w formułę kalendarium. Z jednej strony, otwarcie interpretacji dzieła poetyckiego szerzej, poza obręb biografii i czasów powstania dzieła jest słusznym posunięciem ze strony badacza. Pozwala na uruchomienie nowej perspektywy. Z drugiej, w poezji Leśmiana kryje się nawet nie sam autor, ale człowiek w pełni swojego istnienia, niejednokrotnie wykraczającego poza ramy percepcji i rozumowego poznania, tym intensywniej więc osadzony w poszczególnej biografii i specyficznej wyobraźni poetyckiej. Tak pomyślana publikacja stawia więc przed autorem niezwykle trudne zadanie: selekcji tego, co znaczące, wyboru tego, co obiektywne, i zniewolenia własnego sposobu postrzegania przedmiotu badań na rzecz wolności owej opowiadanej biografii.

Bez zaplecza, które przynoszą wszystkie poprzednie prace dotyczące Leśmiana, omawiana publikacja pozostaje niepełna i enigmatyczna, sama w sobie nie może stanowić lekturowej podstawy. To bowiem specyficzne dopowiedzenie czy uzupełnienie tych miejsc biografii pisarza i jego epoki, które do tej pory pozostawały niewyjaśnione lub ignorowane. Stąd prawdopodobnie taki, a nie inny, nie do końca klasyczny tytuł publikacji, choć zmiana jest bardzo subtelna. To nie Kalendarium Leśmiana, czyli proste ujęcie jego życia i twórczości w schemacie data – wydarzenie. To „Kalendarium Leśmianowskie. Życie i twórczość w układzie chronologicznym” – ułożona chronologicznie, opatrzona datami historia wszystkiego, co dotyczyło pisarza i jego otoczenia, emocji, namiętności, relacji rodzinnych, planów i nadziei.

Mikro/makroekonomia

Wybrana przez Trznadla forma publikacji zmusza do ograniczeń i rezygnacji z zamieszczania licznych komentarzy i przemyśleń, skazuje autora na ekonomiczny rachunek z językiem, materiałem i własnym zapleczem warsztatowym. Stwarza jednak tym samym wyizolowane miejsce dla bohatera książki. Ukazuje Leśmiana w skali mikro, bez omówień, dopowiedzeń, w jego domu, otoczeniu najbliższych, w przestrzeni intymnej. Trznadel nie rezygnuje jednak ze skali makro całkowicie, ocala zarówno Bolesława Lesmana – syna, przyjaciela, męża, kochanka (nie polując na skandal, nie uzupełniając tego, co ma pozostać spowite tajemnicą, poniekąd przecież także kreowaną przez samego pisarza), jak i Bolesława Leśmiana – obywatela swoich czasów, poetę, eseistę, filozofa, ekscentryka, postać tworzącą pomost pomiędzy światem poromantycznym a poetycką nowoczesnością.

W zestawieniu z licznymi próbami interpretacji dzieł Leśmiana, nakreślenia poetyki jego tekstów, prześledzenia tropów filozoficznych kalendarium Trznadla może wydawać się formą przypisu. Nawet jeżeli ktoś przy takim postrzeganiu pozostanie, trudno nie zauważyć, jak istotną rolę pełnić może to uzupełnienie, potrzeba jednak odpowiedniej formy lektury i odpowiedniego czytelnika. Trzeba bowiem zadać sobie pytanie, czy łatwiej wyłuskać poszczególne praw-a/dy tekstu, czy przedstawić pełnię życia jednostki, nie sprowadzając jej do płaskiego, jednowymiarowego odbicia, śladu. Oddać na papierze przebieg ludzkiego życia, nie zawłaszczając go, nie odbierając jednocześnie.

Omawiana książka przynosi specyficzny hołd złożony Leśmianowi jako człowiekowi, twórcy i symbolowi epoki. Stąd prawdopodobnie wynika nagromadzenie tak wielu opinii, jest to bowiem próba odzwierciedlania wpływu Leśmiana na ówczesne życie literackie, na ludzi aktywnych nie tylko artystycznie, ale także politycznie i społecznie, również w czasie wojny i po jej zakończeniu. Należy przyznać, iż „Kalendarium Leśmianowskie” stanowi równocześnie dopełnienie dzieła samego Trznadla, ocalenie tego, co kazano usunąć z poprzednich wydań, czy też takich informacji, które nie mogły znaleźć się gdzie indziej z przyczyn formalnych. „Kalendarium”, zwłaszcza w początkowych i zamykających publikację fragmentach, to świadectwo niezwykłej pasji badawczej, a także ogromnej satysfakcji odkrywania i poszerzania „archiwum” Leśmianowskich śladów. Nie sposób bowiem zapomnieć o kategorii „archiwum” jako elementu władzy (M. Foucault, J. Derrida), poszerzanie jego granic to zadanie, ale też przywilej badacza. W pamięci pozostają akapity poświęcone wizycie w domu Leśmianów i przypadkowemu odnalezieniu na strychu portretu, opowieści o fragmentach, których nie pozwolono wydrukować w edycji listów Leśmiana w roku 1962, czy historia walki o rękopisy wywiezione z Warszawy, sprzedane w końcu do Archiwum w Teksasie. To więc świadectwo wszystkiego, co udało się odkryć w trakcie edycji „Dzieł wszystkich” Leśmiana, pozostałości, „resztki”, które stworzyły dodatkową, inną, marginalną, a jednocześnie istotną i ciekawą publikację-uzupełnienie.

Twórczość Leśmiana zajmuje oczywiście wiodące miejsce w omawianej książce, daty wydań poszczególnych wierszy przeplatane są omówieniami, recenzjami, opiniami krytyków czy innych aktywnych w tym czasie literatów. Ukazuje to istotę dzieła Leśmiana, nie zawsze, jak wynika z przytaczanych przez Trznadla źródeł, chwalonego czy wręcz akceptowanego. Zdaje się jednak, iż poezja Leśmiana nie pozostawiała odbiorców obojętnymi, a taki sam wniosek dotyczyć będzie także samego twórcy. „Kalendarium Leśmianowskie” to wielowarstwowa lektura, gromadząca tajniki warsztatu badacza, zmagania poety, życie człowieka; to historia osobna, stanowiąca jednocześnie cenny kontekst do poezji.

LITERATURA:

Leśmian B.: „Wspomnienie”. W: tegoż: „Dzieła wszystkie. Poezje zebrane”. Warszawa 2010.

Richard J.-P., „Poezja i głębia”. Przeł. T. Swoboda. Gdańsk 2008.
Jacek Trznadel: „Kalendarium Leśmianowskie. Życie i twórczość w układzie chronologicznym”. Państwowy Instytut Wydawniczy. Warszawa 2016.