Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (303-304) / 2016

Marta Lisok,

SIŁACZE

A A A
Odrodzenie Galeri Szarej w Katowicach brzmi obiecująco. Kuratorzy Joanna Rzepka i Łukasz Dziedzic mają do dyspozycji dziewięć przestronnych pomieszczeń dawnej apteki przeznaczonej teraz do zagospodarowania sztuką współczesną. Szara trafiła w to miejsce w ramach głośnego programu „Lokal na kulturę”. Jest to konkurs organizowany już od kilku lat przez miasto Katowice, które rozdziela położone w centrum, opuszczone i zdewastowane mieszkania oraz lokale użytkowe w kamienicach. Zdobywać je mogą próbować zarówno chętni do prowadzenia własnej galerii, jak i artyści poszukującym dużych powierzchni na pracownie. Jest to jeden ze sposobów na zmianę wizerunku miasta, które odchodzi od gloryfikowania kopalnianych korzeni, opowieści o Skarbniku, kluskach śląskich i designu na bazie węgla na rzecz prężnie rozwijającej się nowoczesnej metropolii tętniącej kulturą.

Po raz pierwszy o zamknięciu Galerii Szarej w Cieszynie usłyszeliśmy w 2012 roku. Żegnano się wtedy wystawą „Cieszyn kocham Cię z daleka”, na której zebrano pocztówki z wyrazami poparcia płynące z całego kraju. Plotki na ten temat rozchodziły się już wcześniej. Kuratorzy wystawy, Joanna Rzepka-Dziedzic i Łukasz Dziedzic, kilkakrotnie w ciągu kilkunastu lat działalności podejmowali decyzję o zamknięciu galerii. Zazwyczaj po cichu między sobą umawiali się, że już dość. Wyznaczali datę końcową. A jednak galeria ciągle się odradzała, jakby Szara była jakimś bardzo żywotnym osobnikiem, a nie miejscem – skromnymi kilkudziesięcioma metrami na parterze w starej kamienicy przy cieszyńskim rynku. Przyjeżdżali tam kolejni młodzi artyści, organizowano „ostatnie” koncerty. Prowadzącym Szarą trudno było rozstać się z miejscem, które prowadzą od dwunastu lat.

Galeria Szara otwarta została we wrześniu 2002 roku przez Joannę Wowrzeczkę, Agnieszkę Swobodę, Tomasza Swobodę oraz grupę artystów i studentów z Instytutu Sztuki Wydziału Artystycznego Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. Od końca 2004 roku niezmiennie prowadzi ją kuratorski duet Joanna Rzepka-Dziedzic i Łukasz Dziedzic. Struktura i sposób funkcjonowania Szarej był w pewnym stopniu inspirowany działalnością krakowskiej Otwartej Pracowni. Od początku miało to być miejsce niszowe, niezależne, autorskie, które skupia grupę ludzi, a wszelkie działania napędzane były energią kuratorów i wolontariuszy. „W naturalny sposób przyjęliśmy w Cieszynie rolę edukatorów i to kształtowało program Szarej. Chcieliśmy w możliwie szeroki sposób pokazywać sztukę współczesną, różnorodne postawy, odmienne podejście, media czy techniki. Czuliśmy, że mamy obowiązek tworzenia miejsca otwartego i wszechstronnego. Że nasze osobiste preferencje nie mogą wziąć góry nad potrzebami odbiorców i uczestników naszych działań. Przez cały czas balansowaliśmy pomiędzy tym, co zewnętrzne, a tym, co lokalne. To było naprawdę trudne zadanie” – mówi Joanna Rzepka.

Od 2002 roku zorganizowano w Szarej ponad 100 wystaw zbiorowych i indywidualnych. Galeria gościła ponad 400 twórców, muzyków, performerów i kuratorów. Można tu było trafić na prace m.in. Mirosława Bałki, Leona Tarasewicza, Stanisława Dróżdża, Roberta Kuśmirowskiego, Zuzanny Janin, Jadwigi Sawickiej, Anety Grzeszykowskiej, Przemysława Kwieka, Artura Żmijewskiego, Davida Černego. W ciągu czternastu lat „Szara” stała się nie tylko jednym z ważniejszych punktów na galeryjnej mapie Polski, ale i miejscem, do którego mieszkańcy Cieszyna i okolic przyzwyczaili się przyjeżdżać na wernisaże i warsztaty. „Nigdy nie zapomnimy wystawy, podczas której wylądowała u nas ocenzurowana i usunięta z innej galerii rzeźba Davida Černego. Zatopiona w akwarium postać martwego Saddama Husajna spotkała się z ogromnym zainteresowaniem i, o dziwo, z wręcz ciepłym przyjęciem. Przychodziły do nas liczne wycieczki szkolne, przyjechała nawet wycieczka z Zabrzańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w drodze do Czech na zakupy. Ówczesny Burmistrz, występując w telewizji, informował poszukujących sensacji dziennikarzy, że on sam nie ma potrzeby cenzurowania sztuki, od której to my jesteśmy w tym mieście specjalistami” – wspomina kuratorka.

W końcu, z braku deklaracji na temat finansowego wsparcia ze strony miasta oraz zaniechania rozmów na temat przyszłości galerii, Rzepka i Dziedzic podjęli ostateczną decyzję o przeprowadzce. Fakt ten wzbudził liczne środowiskowe dyskusje na temat polityki kulturalnej. Przykład exodusu Szarej z Cieszyna stał się mocnym głosem w debacie na temat trudów działania instytucji poza dużymi ośrodkami. Ma to związek z zasadami przyznawania grantów na duże projekty, które nie pokrywają kosztów utrzymania instytucji. Bez wsparcia na poziomie regionu czy miasta instytucja jest skazana na funkcjonowanie w stanie przetrwalnikowym, przerywanym jedynie sporadycznymi zastrzykami funduszy związanymi z kolejnymi wystawami.

Z typową dla nich energią kuratorzy zaczęli poszukiwać nowego miejsca dla swoich działań. I tak pod koniec 2015 roku Szara powoli zamierała w Cieszynie, żeby w lecie 2016 roku móc się odrodzić się w Katowicach – nowym polskim Eldorado z największym odsetkiem obiecujących artystów. Na razie trwają prace remontowe w nowym miejscu. Szara mości się na Koszutce, w dzielnicy położonej niedaleko centrum miasta. W tej samej okolicy od kilku lat działają już Geszeft – księgarnia i sklep z designem prowadzony przez Michała Kubieńca, a także undergroundowa, w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo zlokalizowana w piwnicy, Galeria Dwie Lewe Ręce prowadzona przez studenta katowickiej ASP, Macieja Skobla.

Nowy adres Szarej, na ulicy Misjonarzy Oblatów, dzieli tylko kilka minut spaceru od katowickiej Strefy Kultury, reprezentacyjnego kompleksu placów, promenad, mostów i gmachów nowego Muzeum Śląskiego, Narodowej Orkiestry Symfonicznej, Centrum Kongresowego i Spodka. Przygotowując się do przeprowadzki, Joanna Rzepka natrafiła na historię związaną z etymologią nazwy dzielnicy. Koszutka pochodzi od Koczotki, nazwiska żony młynarza, który miał młyn w tych okolicach nad rzeką Rawą, teraz skrzętnie ukrywanym ściekiem płynącym nieopodal rynku. „Podoba mi się żeńska genealogia tej nazwy...” – mówi kuratorka. – „Ta historia zainspirowała nas, jeśli chodzi o koncept pierwszej wystawy, którą przygotowujemy w nowym miejscu”.

„Zaczyn”, bo taki tytuł będzie miała wystawa inaugurująca działalność Szarej w Katowicach, zostanie otwarta 19 sierpnia. Swoje prace pokażą na niej m.in. Monika Drożyńska, Karolina Breguła, a także młode obiecujące artystki z Katowic: Agnieszka Piotrowska i Iza Łęska. Joanna Rzepka tłumaczy znaczenie tytułu: „Zaczyn to porcja surowego ciasta pozostawiona z poprzedniego wypieku. Użyta do przygotowania kolejnego, sprawia, że nowy chleb wyrośnie szybciej. Wystawa ma być opowieścią o wiciu gniazda, zadomawianiu się w nowym miejscu. Będzie poruszała wątki związane z wieloznacznością roli kobiet, od strażniczki ogniska domowego po kontekst wiedźmy (kobiety wiedzącej) czy rewolucjonistki. W wystawie weźmie udział siedem artystek, każda z nich »zasiedli« na czas trwania wystawy jedno z 9 pomieszczeń galerii. To zresztą dość praktyczne rozwiązanie. Licznie odwiedzające nas już teraz osoby i tak zawsze chcą zobaczyć całość. Pierwsza wystawa umożliwi gościom zaglądnięcie we wszystkie zakamarki”.

Kuratorski team Rzepka & Dziedzic nigdy nie narzekał na brak pomysłów i propozycji wystaw. Szara była w Cieszynie miejscem, które mimo peryferyjnego położenia stanowiło wymarzoną lokalizację nie tylko dla świeżo upieczonych artystów. Kuratorzy czerpali siłę nie tylko z pasji do sztuki; są oni parą nie tylko w życiu zawodowym, lecz także prywatnym. Jako małżeństwo animatorów kultury zostali nominowani do prestiżowej nagrody „Kulturysty Roku”, przyznawanej przez Radiowy Dom Kultury w Trójce, za „konsekwencję i determinację w tworzeniu i szefowaniu ważnemu dla lokalnej cieszyńskiej społeczności miejscu; za walkę z mitami Polski B i C; za poszukiwania muzyczne i odkrywanie dźwięków tej części kontynentu”.

„Połączyła nas praca w Szarej” – wspomina Łukasz Dziedzic. – „Joasia wróciła na moment do Cieszyna po zakończeniu studiów na ówczesnej poznańskiej ASP, miała »pomóc« przy wystawach, które robiliśmy w ramach Festiwalu Era Nowe Horyzonty, ale w efekcie już z Cieszyna nie wyjechała. Wymieniamy się obowiązkami, ale wspólne prowadzenie galerii, jeśli jest się małżeństwem z dwójką dzieci, nie jest proste. Są momenty, kiedy jedno z nas mocniej angażuje się w Szarą – dzieje się to naturalnie. Co do programu, każde z nas ma jakieś propozycje, ale ostateczne decyzje podejmujemy wspólnie”.

„Tych mniej przyjemnych obowiązków nie rozdzielamy sprawiedliwie, a raczej przerzucamy się nimi jak gorącym ziemniakiem” ­– dodaje Joanna Rzepka. Podoba im się gra z wizerunkiem siłaczy, heroiczna walka na polu animowania środowiska kultury. Chętnie pozują do zdjęć stylizowanych na dziewiętnastowieczne portrety wykonywane przez antropologów w dzikich krajach. Raz stoją ramię w ramię, udając niezłomnych kolonizatorów. Na innym zdjęciu widzimy ich w klasycznej laurce, portrecie rodzinnym: wyprostowany Łukasz z surową miną siedzi z kotem na kolanach, Joanna jako wzorowa żona kładzie mu ręce na ramieniu w geście ufności i wsparcia.

Oprócz działalności kuratorskiej i edukacyjnej, oboje tworzą swoje własne projekty. John Lake to eksperymentalny projekt muzyczny Łukasza Dziedzica. Wydał do tej pory w BDTA kilka wydawnictw: „Sun Worshipers” EP, kasetę „King in Yellow”, płytę „Carcosa” i „Strange Gods” (wydaną wspólnie przez Mik Musik i Fundację Strefa Szarej). Inspirowany starymi filmami o voodoo i serialem „True Detective”, Dziedzic określa swoje alter ego jako przybysza z zatęchłych jezior: „Dźwięki, które tworzy John Lake wypełnione są błotnistą i duszną do granic wytrzymałości syntezatorową miazgą, bazującą na atmosferze grozy, mroku i tajemnicy, a wszystko to pocięte transowym monotonnym rytmem. Niektórzy nie potrafią do tego nie tańczyć, inni tylko wiją się ze strachu”. Mroczna transowa muzyka doprowadziła go na sceny Festiwalu Ars Cameralis, Tauron Nowa Muzyka w Katowicach, do Strefy Monotype w Warszawie czy na krakowski Unsound Festival.

Joanna Rzepka jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu i Instytutu Twórczej Fotografii na Uniwersytecie Śląskim w Opavie. Od kilku miesięcy w ramach stypendium Ministerstwa Kultury realizuje projekt na temat nie do końca usystematyzowanego Syndromu Feniksa wśród artystów. Przeprowadza wywiady z artystami, kuratorami, psychiatrami, wróżkami, coachami, dietetykami. Pyta ich o okresy wzlotów, intensywnej pracy i następujące po nich nieuchronnie doły, miesiące przestoju związane z dynamiką pracy twórczej. Od kilku lat obserwuje i bada to zjawisko zarówno na podstawie własnych przeżyć, jak i doświadczeń osób ze środowisk twórczych, którymi się otacza. Nazywa Syndrom Feniksa wieloetapowym projektem życia. Niebawem w jego ramach powstaną książka, seria wystaw i projektów artystycznych.

W planach Galerii Szarej w nowym miejscu jest współpraca z katowicką ASP, która w zeszłym roku przeprowadziła się do nowego gmachu przy ul. Raciborskiej, i promocja młodych artystów z nią związanych. Na jesień przygotowywana jest wystawa Pawła Szeibla, artysty sięgającego w swojej sztuce do doświadczeń zarezerwowanych dla botaników i ogrodników, prezentującego swoje eksperymenty m.in. w ramach projektu „Do sztuki gotowi Start”, „Mocnego stąpania po ziemi”, „Zielonego Jazdowa” czy działań Centrum Sztuki WRO. Szara będzie pomagać galeriom, które do tej pory opiekowały się miejscowymi debiutantami na grząskich polach sztuki, czyli laboratorium Małej Przestrzeni w Galerii Sztuki Współczesnej BWA i galerii Rondo Sztuki. Jej działalność nie będzie ograniczać się do organizowania kolejnych wystaw, planowane są warsztaty, rezydencje i spotkania w czytelni.

„Nadal chcemy być miejscem otwartym, które skupia ludzi, wychowuje społeczności oraz wspiera i promuje sztukę współczesną” – mówi Joanna Rzepka. – „Nasz program na najbliższy czas niezmiennie obudowuje realizowane wystawy całą masą działań, takich jak warsztaty, spotkania, koncerty. Z drugiej strony, nie chcemy dopuścić do tego, aby nowa lokalizacja aż tak bardzo jak poprzednio determinowała sposoby naszego działania. Jesteśmy też w momencie, kiedy przygotowujemy się do wejścia na rynek sztuki, ale oczywiście na swój sposób. Galeria Szara nigdy nie będzie typową galerią komercyjną, bo nie musi. Zawsze była, jest i będzie czymś o wiele, wiele więcej. Gdybyśmy chcieli przekształcić się w galerię komercyjną, przenoszenie się do jednej z dzielnic Katowic i anektowanie ponad 200 m2 nie miałoby chyba większego sensu. W naszych planach Szara nadal ma być hybrydą łączącą potrzeby środowiska artystycznego z zainteresowaniami lokalsów, a do tego dodamy szczyptę działań rynkowych, które pozwolą nam uniezależnić się od grantów, skazujących nas na życie w ciągłej destabilizacji”.