Wydanie bieżące

1 września 17 (305) / 2016

Tomasz Trzciński,

HISTORIA MUZYKI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ W XX WIEKU (PATRICK KAVANAUGH: 'THE MUSIC OF ANGELS')

A A A
Patrick Kavanaugh w swej książce „The music of angels” opisuje dwutysiącletnią historię chrześcijańskiej muzyki religijnej. Autor traktuje poszczególne style muzyki chrześcijańskiej, jakie pojawiały się w dziejach, jako przejawy tego samego procesu, „rzeki”, która płynąc, zmienia swą formę, ale pozostaje tym samym źródłem. Proces rozwoju muzyki chrześcijańskiej jest procesem diachronicznym, długoterminowym i ewaluującym. Początków muzyki chrześcijańskiej należy szukać w historii i tradycji żydowskiej oraz w kulturze i języku greckim. Pierwsi chrześcijanie byli Żydami, którzy w synagogach wyśpiewywali Psalmy Dawida. Byli też tacy, którzy nie odwiedzali synagog, zaś ich religijne utwory były tworzone w języku greckim. Ten język miał dwa tysiące lat temu ogromną siłę oddziaływania. Pamiętajmy o tym, że to właśnie między innymi po grecku spisano Biblię. Warto tu zaznaczyć, że choć Izrael znajdował się pod panowaniem Rzymu, to jednak kultura rzymska nie odcisnęła się na wczesnej chrześcijańskiej twórczości. Dla Żydów, jeszcze przed narodzinami chrześcijaństwa, muzyka była sposobem chwalenia Boga i formą modlitwy. Była czymś świętym. Jeden ze starych psalmów mówi: „Chwalcie Go dźwiękiem rogu (…) chwalcie Go na strunach i flecie! ”. Na bujny rozwój muzyki żydowskiej miała wpływ grecka kultura starożytna. To w niej należy doszukiwać się „prototypu” żydowskiej, a następnie chrześcijańskiej muzyki. To Grecy w Europie tworzyli przedstawienia muzyczne będące oprawą ich uroczystości religijnych. To oni w końcu, na potrzeby tych przedstawień, zaproponowali pierwszą, nieco prymitywną, teorię muzyki.

W tym artykule skupimy się jednak na XX-wiecznej muzyce chrześcijańskiej i napiszemy o jej mniej znanych przedstawicielach, często kojarzonych z muzyczną awangardą. Współczesna muzyka chrześcijańska budzi sprzeczne emocje. Niektórzy uważają, że XX wiek stanowi ukoronowanie wielowiekowej ewolucji muzyki chrześcijańskiej, zaś dowodem na to jest ogromne bogactwo stylów. Niektórzy z kolei sądzą, że utraciła ona piękno charakterystyczne dla muzyki renesansowej i barokowej.

To, co charakteryzowało rozwój muzyki chrześcijańskiej na początku XX wieku, to nacisk na innowację i rozwój stylów narodowych. Impuls przyszedł min. z Europy Wschodniej. W Czechosłowacji tworzyli Leoš Janáček i Zoltán Kodály. Janáček fascynował się muzyką ludową. Jego najważniejsze dzieło to „Festiwal”. Utwór będący spontaniczną celebracją chrześcijańskiej radości, dzieło stworzone dla prostych ludzi. We Francji z kolei narodził się muzyczny impresjonizm. Jego przedstawicielem był m.in. Claude Debussy, który pozostawił po sobie mistyczną kantatę „L'Enfant Prodigue” napisaną w latach studenckich. We Francji rozwinął się też muzyczny sensacjonalizm, którego przedstawicielem był Artur Honegger, którego dwa dzieła: „Le Roi David” i „Jeanne d'Arc au bucher”, są wykonywane do dzisiaj. Z kolei niemieckim przedstawicielem sensacjonalizmu był Carl Orff, który stworzył wybitne dzieło chóralne „Carmina Burana”. Z kolei w Anglii działał genialny Ralph Vaughan William, ekspert w dziedzinie „hymnologii”. Był on synem anglikańskiego duchownego i wcześnie rozpoczął edukację muzyczną. Spod jego pióra wyszły liczne dzieła chóralne i chorałowe. Korzystał on też z bogactwa angielskiej muzyki folkowej, której elementy umieszczał w utworach orkiestrowych, operach i chorałach. Najwybitniejsze dzieła Ralpha Vaughana Williama to „Te Deum” i bożonarodzeniowa kantata „Hodie”.

Niezwykle ciekawa była też amerykańska chrześcijańska muzyka klasyczna tworzona w pierwszej połowie XX wieku. Charles Ives tworzył muzykę chorałową, muzykę do psalmów i piosenki sakralne. Jego utwory były innowacyjne, kompleksowe i zawierały wiele dysonansów. Z kolei urodzony w Brooklynie Aaron Copland ufundował prawdziwy „amerykański styl”. Copland miał żydowskie korzenie, ale określał siebie jako agnostyka. Paradoksalnie jednak spod jego pióra wyszły genialne utwory religijne. Napisał on muzykę do wielu psalmów. Z pewnością „gwiazdą” amerykańskiej muzyki klasycznej początku XX wieku był Leonard Bernstein. Działał na wielu muzycznych polach. Był dyrygentem, kompozytorem, pianistą, nauczycielem muzyki, autorem książek. Komponował też msze, min. przykład „Mass”, dzieło napisane na ceremonię otwarcia The Kennedy Center w Waszyngtonie. Jego muzyka była połączeniem muzyki klasycznej, jazzu i muzyki i popularnej, zatem wielu krytyków i odbiorców zarzuciło mu profanację.

Równie interesująca jest historia Igora Strawinskiego, kompozytora rosyjskiego. W wieku czterdziestu czterech lat Stravinski przyjął chrześcijaństwo, co miało ogromny wpływ na jego twórczość. Jednym z jego najbardziej znanych utworów jest „Symfonia psalmów”. Jego muzyka była mocno „rosyjska”, zawierała też duży ładunek innowacyjności artystycznej. Strawinski powiedział kiedyś: „muzyka jest w stanie chwalić Boga lepiej niż budynki kościołów, dekoracje i piękne ornamenty”. Dwudziesty wiek to także okres rozwoju chrześcijańskiej klasycznej muzyki katolickiej. We Francji działał Olivier Messiaen. Jego twórczość była niezwykle eklektyczna i łączyła pomysły orkiestrowe, operowe z inspiracjami bardziej popularnymi. Jego utwory budziły sprzeczne emocje. Katolicy biorący udział w koncertach czuli się wzburzeni licznymi dysonansami pojawiającymi się w jego muzyce. Z kolei świeccy odbiorcy krytykowali go za zbyt uduchowione teksty jej towarzyszące. Wielu klasycznych twórców XX wieku wybrało muzyczny minimalizm. Trend ten rozwinął się w Polsce. Jego przedstawicielem był Henryk Górecki, twórca „świętego minimalizmu”. Jego muzyka była niezwykle religijna i sakralna. Przykładem „III Symfonia” – wielkie dzieło współczesnej muzyki klasycznej. Z kolei Krzysztof Penderecki podąża w kierunku kompleksowych systemów muzycznych. Jego utwory wykorzystują zagęszczone przestrzenie muzyczne, zbitki dźwięków i użycie mikrotonów. Jego klasyczna „Pasja Św. Łukasza” to dzieło niezwykle współczesne i nowatorskie. Również na polu muzyki elektronicznej pojawiły się próby tworzenia utworów religijnych. Przykładem jest osoba Charlesa Wourinena, który z ogromną wprawą posługiwał się instrumentami elektronicznymi i tradycyjnym instrumentarium. Utwory artysty miały charakter wybitnie sakralny, jego największym dziełem jest „Missa Renovata”.

W XX wieku, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, muzyka zaczęła odgrywać ogromną rolę w kościołach. Pojawiła się funkcja kierownika muzycznego. Zmieniło się też instrumentarium. W wielu kościołach, zwłaszcza protestanckich, organy zastąpiło pianino elektryczne, pojawiły się gitary, instrumenty elektroniczne. W latach 60. doszło do rozwoju ruchów charyzmatycznych. Pojawiły się grupy „mówiących w językach”, grupy „spontanicznych proroków”. Przeżyciom tym towarzyszyły działania muzyczne.

Ogromną rewolucję muzyczną przeżył też kościół katolicki po Soborze Watykańskim II. Pojawiła się możliwość odprawiania mszy świętej w językach narodowych. Towarzyszyła temu eksplozja muzyki kościelnej. Z jednej strony uszanowano stare formy. Do łask wrócił m.in. chorał gregoriański. Z drugiej strony do kościołów zawitały gitary i syntezatory. Muzyka stała się bardzo ważnym narzędziem komunikacji i ewangelizacji w katolicyzmie. Pojawiły się też grupy księży tworzących muzykę, min. St. Louis Jesuits. Tworzono poza tym nowe utwory klasyczne – msze. Skomponowali je min. Peter Scholtes, Richard Proulx czy David Haas.

W latach 60. doszło w Stanach Zjednoczonych do muzycznego „przewrotu”. Pojawiła się CCM – Contemporary Christian Music. Jej geneza jest trudna do ustalenia. W USA, po krwawej wojnie wietnamskiej, wielu młodych ludzi, wzburzonych okropieństwami działań w Wietnamie stawiało sobie pytania o sens życia i istnienie Boga. Efektem tego była eksplozja ruchów, subkultur, eksperymenty z narkotykami.

Wielu ludzi nie godziło się na tak destrukcyjny styl życia. Postanowili szukać prawdy i światła. Odpowiedzią było chrześcijaństwo. W tamtym okresie w Stanach dominował rock'n'roll, muzyka „dzieci kwiatów” i budzący się rock. Te style były wszechobecne i ludzie zaangażowani w życie religijne również postanowili się do nich odwołać. Za „ojca chrzestnego” CCM uznaje się Larry Normana. Co ciekawe, twierdził on, że chrześcijański rock „wynaleźli” czarni Amerykanie. Pierwsza płyta Normana nazywała się „Upon this rock” i traktuję się ją dzisiaj jako pierwszą płytę w historii chrześcijańskiego rocka. Jednak działalność Normana spotkała się z krytyką wielu duchownych chrześcijańskich. On jednak był konsekwentny i zaczął promować wielu innych artystów grających chrześcijański rock. Założył też wytwórnię Solid Rock Records. W latach siedemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych doszło do istnej eksplozji wytwórni publikujących CCM. USA stało się jedynym krajem na świecie, w którym CCM weszło do mainstreamu. Dzisiaj wiele wielkich wytwórni fonograficznych przejmuje mniejsze chrześcijańskie „labele”, widząc w tym źródło dochodów. CCM stało się zatem „biznesem”, ale tym, co uderza w tej muzyce, jest ogromna autentyczność i pasja wielu artystów. Keith Green, Carman, Steven Curtis Chapman i wielu innych to przedstawiciele muzyków, którzy „oszaleli dla Chrystusa”. Ich twórczość jest bezkompromisowa w swym przekazie, jednoznaczna w deklarowaniu chrześcijańskich poglądów.

Ostatnio obserwujemy na świecie istną eksplozję rockowych zespołów chrześcijańskich. Reprezentują oni takie style, jak rock, metal, alternative, punk, slam, grunge, sky. Pojawił się chrześcijański rap, hip-hop, chrześcijańska elektronika. Rock chrześcijański wzbudza ogromne kontrowersje. Na „zewnętrznym poziomie” to wciąż hałaśliwa, agresywna i szybka muzyka. Ale przekaz tych artystów jest piękny. Wielu rockmanów chrześcijańskich pisze poruszające teksty. Ukazują one, jak blisko są oni Boga. Poruszające są także biografie tych muzyków. Często ludzi, którzy wcześniej „miotali się”, bądź całkowicie upadli. W ich życiu pojawił się Chrystus, a potem pełne uzdrowienie i szacunek wobec wartości chrześcijańskich oraz drugiego Człowieka.

Zatem nurt ten zdaje się być kolejną ważną odsłoną ewolucji muzyki chrześcijańskiej. Ewolucji, która trwa od dwóch tysięcy lat. Chrześcijańska muzyka przeszła w XX wieku głębokie zmiany. Jej główną cechą była innowacyjność i tendencja do mieszania w utworach muzycznych wielu stylów. Przekazy ewangeliczne zaczęto umieszczać zarówno w utworach klasycznych, awangardowych i rockowych. Dzięki temu piosenki o Chrystusie zyskały szansę do dotarcia do rzesz ludzi reprezentujących różne preferencje muzyczne.