Wydanie bieżące

15 września 18 (306) / 2016

Zuzanna Sokołowska,

SZTUKA RELAKSU (TIME IS OVER)

A A A
Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Pogodny, leniwy i niezwykle parny wieczór, który sprawia, że po całym dniu noszenia podkoszulki bezpardonowo lepią się do skóry. Znużeni upałem widzowie wolno i spokojnie przemierzają galerię, by nagle wpaść w przestrzeń wypełnioną fotelami do masażu. To wystawa Rafała Żarskiego „Time Is Over”, którą można łatwo przeoczyć. Nie ma na niej żadnych realizacji malarskich czy fotograficznych.

Artysta zaaranżował swoją ekspozycję w taki sposób, że stała się ona miejscem medytacji i całkowitego odpoczynku. Żarski podkreśla, że nie znosi pracować pod presją czasu – nie lubi być ograniczony przez terminy, które natarczywie narzucają szybkość działania. Ceni sobie powolność i monotonię, a także zwykłą, czasami mało zaskakującą codzienność. Sam wyznacza tempo własnej egzystencji, nie poddając się naciskom współczesnej rzeczywistości, która gna z prędkością światła, wymagając od ludzi ciągłej aktywności i wydajności. Nie ma w niej czasu na odpoczynek, złapanie koniecznego oddechu i dystansu. Żarski pragnie poleniuchować, zatrzymać się, zastanowić. Jego wystawa staje się egzemplifikacją zainteresowań kulturą relaksu, która powoli próbuje zatrzymać szaleńczy bieg świata. Rozmieszczone na wystawie fotele kuszą, aby wygodnie się w nich rozsiąść. Intensywność masażu wybiera dla siebie odbiorca. Może zdecydować się na spokojne wibracje lub znacznie mocniejsze, które w pełni rozluźnią zmęczone ciągłym napięciem mięśnie.

Na ekspozycji Żarskiego czas się zatrzymuje. Można tu spędzić cały dzień, przełączając w tryb offline internet, hałas miasta oraz pracę. Wystarczy założyć słuchawki, by przysłowiowo znaleźć się w innym świecie, w którym obcuje się tylko i wyłącznie z własnym „ja”. Przed oczami widza pojawiają się obrazy, wyświetlające się na specjalnie przygotowanych monitorach, które mają wprowadzić umysł i ciało w stan głębokiej, absolutnej relaksacji. I tylko od odbiorcy zależy, czy zechce popłynąć nurtem spokoju razem z artystą.   

Żarski rezygnuje z wizualnego rozmachu na rzecz wyciszenia, wsłuchania się w siebie, serwując odbiorcom prawdziwą medytację okraszoną afirmacjami oraz praktykami związanymi z regresingiem, rebirthingiem czy ThetaHealingiem. Regresing to pewna forma terapii, która pozwala sięgnąć do źródeł własnego ego, by móc rozwiązać emocjonalne problemy towarzyszące codziennemu życiu. Rebirthing tymczasem związany jest z praktyką prawidłowego, głębokiego oddechu, która jest silnie obecna w kulturze indyjskiej. Oznaczając dosłownie „odrodzenie”, „powtórne narodziny”, stanowi on jeden z najważniejszych filarów duchowego rozwoju, odkrywania własnych możliwości. Za to ThetaHealing to autorska metoda samouzdrawiania wymyślona przez Viannę Stibal, która związana jest z wprowadzaniem mózgu w stan theta, oferujący głęboką relaksację i dostęp do wyższych stanów świadomości. Uaktywnia on największy, na co dzień pozornie niedostępny potencjał mózgu, czyli jego ukryte zdolności, także te paranormalne, takie jak jasnowidzenie. Ciekawe, czy któryś z uczestników seansu Żarskiego odkrył w sobie geniusza o potencjale co najmniej X-Mana czy Supermana. Być może nie, ale na pewno zafundował sobie dawkę chwilowego relaksu, którego nie spodziewał się, wchodząc w przestrzenie galerii.

Bez wątpienia projekt Rafała Żarskiego w warszawskim Zamku Ujazdowskim to pewnego rodzaju eksperyment, łamiący przyzwyczajenia widzów. Umieszczanie zagadnień medytacji, wyciszenia i błogiego wypoczynku w kontekście sztuki wydaje się nieco karkołomnym przedsięwzięciem, ponieważ stany te powinny być tak naturalne jak oddychanie, spanie czy jedzenie. Żarski przez swoją bądź co bądź nowatorską i tym samym arcyciekawą realizację przypomina widzowi o jego własnej cielesności oraz duchowości, która domaga się uwagi, skupienia, refleksji, na co dzień zakłócanych przez nadmiar wizualnych i audialnych bodźców. Artysta przypomina o rytuałach codzienności, o pobudzaniu intuicji, o kontemplacji każdej chwili i byciu „tu i teraz”. Wychodząc z galerii z wymasowanymi do granic możliwości mięśniami i w pełni zrelaksowanym umysłem, widz wkracza wprost w tętniące monstrualnie szybko miasto, które natychmiast bierze go w posiadanie. Trzeba przecież włączyć telefon, sprawdzić Facebooka, maila, a z tyłu głowy natrętnie zaczynają kołatać myśli, że terminy wiszą niebezpiecznie jak gilotyna, która znienacka może opaść i zrujnować cały wypracowany spokój. Relaks to dziś arcytrudna sztuka. Sztuka, którą warto codziennie uprawiać, nie tylko w galerii. 
Rafał Żarski: „Time Is Over”. Bank Pekao Project Room. Kurator: Aurelia Nowak. Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie, 4.08.-11.09.2016.