Wydanie bieżące

15 września 18 (306) / 2016

Marta Kalarus,

POROZMAWIAJ Z NIĄ (JULIETA)

A A A
Na temat najnowszego filmu mistrza współczesnego kina hiszpańskiego, Pedra Almodóvara, spotkać można sprzeczne opinie. Wielu krytyków okrzyknęło „Julietę” powrotem reżysera do formy, z kolei inni stwierdzają, że oparte na opowiadaniach Alice Munro dzieło ma niewiele wspólnego z dawnym, charakterystycznym stylem Hiszpana i traktują to jako wadę. Kino tworzone przez Almodóvara łączy w sobie jednak wiele przeciwieństw, dzięki czemu – jak mogłoby się zdawać, paradoksalnie – „Julieta” spójnie wiąże różnorodne stanowiska recenzentów.

Dla każdego, kto zna dzieła Almodóvara, jasne jest, że „Julieta” nie przypomina dawnych, kampowych filmów pokroju „Kiki”. Niekoniecznie jednak należy uważać to za wadę realizacji. To zrozumiałe, że fani dzieł Hiszpana uwielbiają stworzony przez niego kanon i niepowtarzalny, charakterystyczny styl, nie można jednak pominąć oczywistej ewolucji kina Almodóvara, który, jak stwierdzili krytycy i badacze jego twórczości, zaczął wchodzić w smugę cienia. Ów cień, od którego odstępstwem byli nawiązujący do dawnego stylu (i przyjęci zresztą przez krytykę dosyć chłodno) „Przelotni kochankowie”, widoczny jest również w stonowanej „Juliecie”. W toczącej się niespiesznie narracji, zamiast krzyku, dominuje szept. Także emocje – choć często niezwykle intensywne – są wyrażane raczej oszczędnie.

Nie oznacza to jednak, że film jest całkowicie pozbawiony znaków charakterystycznych dla hiszpańskiego twórcy. Almodóvar ciągle bawi się i gra kolorami. Widoczne jest to już w pierwszym ujęciu: zbliżeniu na pofałdowaną, mającą kolor krwistej czerwieni tkaninę. Owa czerwień będzie powracała w całym filmie, nie tylko tworząc kontrastowe zestawienia, ale także stanowiąc symbol poruszanych przez reżysera zagadnień. Kształt wspomnianej tkaniny budzi bowiem (zwłaszcza w widzu obeznanym z twórczością Almodóvara lub wiedzącym, o czym traktuje „Julieta”) skojarzenie z waginą. Ma to bezpośredni związek z tematyką filmu, przedstawiającego trudną relację między tytułową Julietą a jej dzieckiem. Główną bohaterkę poznajemy jako kobietę w średnim wieku, starającą się prowadzić normalne życie mimo faktu, że jej córka, Antía, zerwała z nią kontakt dwanaście lat temu. „Julieta” nie jest pierwszym filmem, w którym Almodóvar porusza kwestie macierzyństwa, dotykając przy tym spraw bolesnych i niezwykle trudnych, czego przykładem może być słynne „Wszystko o mojej matce”.

„Julieta” wpisuje się w tematykę filmów hiszpańskiego twórcy także w szerszym ujęciu. Dzieła reżysera są bowiem poświęcone kobietom – to one znajdują się zwykle w centrum jego zainteresowania. Almodóvara interesuje wszystko, co ma z nimi związek – ich emocje, codzienność, sposób radzenia sobie z trudnościami. Pokazuje również tkwiącą w nich siłę, ujawniającą się na przekór problemom, z którymi muszą się zmierzyć. Podobnie rzecz ma się w „Juliecie”, której bohaterka żyje z nieodłącznym poczuciem winy. Pokazane zostają jej relacje z innymi kobietami oraz rola, jaką odegrały w jej życiu. Prócz wspomnianej Antii, poznajemy schorowaną, zdaną na łaskę męża matkę Juliety, która mimo ciężkiego stanu rozpoznaje córkę; artystkę Avę, mającą wpływ na relacje damsko-męskie tytułowej bohaterki, czy Beatriz, od której rozpoczyna się powrót wspomnień i cierpienia związanego ze zniknięciem córki. Niemałą rolę w życiu Juliety odegra także gosposia Marian, brawurowo wykreowaną przez Rossy de Palmę, aktorkę będącą niejako znakiem rozpoznawczym wcześniejszych filmów Almodóvara.

Wszystko to spójnie wpisuje się w twórczość hiszpańskiego reżysera, tworząc sieć odwołań do innych jego dzieł. Dzięki temu „Julieta” – choć opowiedziana inaczej i bardziej oszczędnie – jest kolejnym elementem pasującym do filmografii twórcy. I choć najnowszy film Almodóvara nie wysuwa się na czołówkę rankingu jego dzieł, z całą pewnością nie odstaje rażąco na ich tle.
„Julieta”. Scenariusz i reżyseria: Pedro Almodóvar. Zdjęcia: Jean-Claude Larrieu. Obsada: Emma Suárez, Adriana Ugarte, Daniel Grao, Darío Grandinetti, Rossy de Palma i in. Produkcja: Hiszpania 2016, 96 min.