Wydanie bieżące

1 listopada 21 (309) / 2016

Redakcja,

PAULINA WALCZAK-HAŃDEREK: - DAWANIE

A A A
W newralgicznym dla współczesnego malarstwa okresie, który przypadł na schyłek ubiegłego stulecia, najbardziej transgresyjna i symptomatyczna dla kryzysu reprezentacji okazała się twórczość Gerharda Richtera oraz Luca Tuymansa – dwóch, wydawałoby się, radykalnie odmiennych artystów. Istotą zafundowanej przez nich redefinicji malarstwa było zaprzęgnięcie do artystycznej praktyki metamedialnej refleksji, zaś na płaszczyźnie samego obrazowania – artykułowanie raczej śladów aniżeli świadectw. Strategia ta sprawia, że artyści w swoich dziełach referują tematy, motywy bądź anegdoty na styku iluzji i deziluzji, balansując na cienkiej linii podobieństw pomiędzy mediami, co znalazło później swoje liczne egzemplifikacje także w polskim malarstwie postmedialnym, żeby tylko przypomnieć grupę Ładnie oraz jej licznych epigonów, następców i akolitów.

Można domniemywać, że estetyka Richtera oraz Tuymansa poniekąd patronuje (jakkolwiek niekoniecznie intencjonalnie) najnowszemu projektowi Pauliny Walczak-Hańderek, który artystka nieco enigmatycznie zatytułowała – dawanie. Zarówno niemiecki malarz, przez część krytyki określany jako „antynostalgiczny romantyk”, jak i belgijski mistrz traumatycznego „braku” konstytuują ekonomię oraz poetykę ascetycznego i minimalistycznego obrazowania, co bezsprzecznie jest dystynktywne także dla polskiej artystki. Richterowski romantyzm zostaje jednak u Walczak-Hańderek przekuty na afirmację estetyki daru, zaś Tuymansowski brak przekuwa się na analizę medialnego fenomenu daru, w którym kluczowe staje się nie to, co on zawiera, lecz co z sobą niesie. Trzeba w tym miejscu dodać, że problematyka obrazowania „daru” w sposób oczywisty jest dzisiaj konstatacją wykraczającą poza czysto estetyczne zagadnienia, gdyż dotyczy jak najbardziej realnych egzystencjalnych dylematów, z jakimi musi ścierać się świat w obliczu napływającej z południa fali uchodźców. 

Słynna i klasyczna już dla historii idei francuska szkoła L'Année Sociologique (z której wywodzili się m.in. Émile Durkheim i Marcel Mauss) dowodziła, że takie archaiczne formy społeczne, jak właśnie dar oraz ofiara, należy interpretować jako „całościowe zjawiska społeczne”. Mauss, na którego powołuje się również Walczak-Hańderek, pisał w „Szkicu o darze”, że „dar” generuje specyficzną komunikację oraz relację pomiędzy ofiarodawcą i ofiarobiorcą, bowiem „ofiarować coś komuś, to ofiarować coś z siebie”. Stąd płynie konkluzja, że ofiarowując coś komuś, w istocie ofiarowuję cząstkę samego siebie. Konsekwencją tak zaktywizowanej empatii jest komunikacja i zasada wymiany, co u Walczak-Hańderek zostaje zindeksowane m.in. na obrazie „Morfem”, w którym pojawiają się liczne sugerujące to prefiksy: „po-”, „od-”, „pod-”, „nad-”, „przy-”, „za-” itp. Znamienne, że morfemy te wsparte są myślnikami, które otwierają się na potencjalne rdzenie – słowa podstawowe, sygnalizowane na obrazie monochromatyczną szarością tła. Analogiczną afirmację odnaleźć możemy w monochromatycznym i puentylistycznie malowanym obrazie, którego centrum konstytuuje słowo „Welcome”, a także na płótnie geometrycznie odwzorowującym lustrzany wizerunek choinki; wokół nich rozciąga się wielka, metaforycznie otwarta przestrzeń składania i ofiarowania daru. Jest to, zgodnie z antropologią przedmiotu, przestrzeń sacrum. Co symptomatyczne – technologia malarskiego punktowania jest jedną z technik konserwatorskich, stosowanych także przy konserwacji sztuki sakralnej. W obu przywołanych tu obrazach uwidacznia się też, jak dalece istotna jest dla artystki ekonomia i polityka daru. 

Sam prezent, jakkolwiek opakowany, traci właściwie na znaczeniu wobec intencjonalności gestu darowania oraz estetyki użytego medium. Problematyka ta jest jeszcze bardziej czytelna na obrazach mimetycznie odwzorowujących wnętrze pudełka (bądź opakowania) oraz w pracach obiektowych pt. „Joss Paper”. Są one niezwykle wdzięczną, ale i przemyślaną narracją o formie, w której – dla artystki, dokładnie jak u Rolanda Barthes’a, pudełko „gra rolę znaku; jak opakowanie, ekran, maska – jest tym, co ukrywa, chroni i jednocześnie oznacza (…) w opakowaniu zawiera się trud wytwarzania (…), tym samym przedmiot traci na istnieniu, staje się złudzeniem”. Musimy jednak pamiętać, że jego iluzoryczność i nieistotność podwaja wszakże stawkę i artykułuje „wielką obietnicę”. „Prezent” – jak napisał autor „Imperium znaku” – „jest dotykiem, zmysłowością: dotkniesz tego, czego ja dotknąłem, połączy nas trzecia skóra”. 

Ona właśnie, owa niewidzialna aksamitna trzecia skóra – niczym zgubiona rękawiczka na targu globalnych próżności – staje się zdecentrowanym centrum projektu Pauliny Walczak-Hańderek; to ewokacja utraconego wnętrza w świecie zdominowanym przez ekonomiczną i polityczną zewnętrzność…

Tekst: Roman Lewandowski.

***

Paulina Walczak-Hańderek – ur. w 1989 roku. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach; kierunek: malarstwo. Dyplom uzyskała z wyróżnieniem w 2014 roku w pracowni prof. Kazimierza Cieślika; aneks w Pracowni Sitodruku prof. Waldemara Węgrzyna. Od 2014 roku pracuje w charakterze asystenta na macierzystej uczelni w pracowni

rysunku prof. Antoniego Cygana i w pracowni malarstwa prof. Kazimierza

Cieślika. Uczestniczka wielu wystaw i projektów krajowych oraz międzynarodowych.

Opracowano w oparciu o materiały prasowe organizatora.

„artPAPIER” jest patronem medialnym wystawy.