Wydanie bieżące

1 listopada 21 (309) / 2016

Agnieszka Wójtowicz-Zając,

PROFESOROWA SZCZUPACZYŃSKA NA TROPIE (MARYLA SZYMICZKOWA: 'ROZDARTA ZASŁONA')

A A A
Po sukcesie „Tajemnicy domu Helclów” (2015) Maryla Szymiczkowa postanowiła kontynuować spisywanie przygód profesorowej Szczupaczyńskiej, a na „Rozdartej zasłonie” rzecz się chyba nie skończy, bo na okładce zapowiedziana jest „bestsellerowa seria kryminalna”. Podkreślić należy zarówno pracowitość, jak i iście stachanowskie tempo pisania – premiery obu kryminałów dzieli niecały rok, a czytelnicy, zwłaszcza na, jak mawia sama profesorowa, Twarzoksięgu i tak z niecierpliwością oczekiwali pojawienia się „Rozdartej zasłony” w księgarniach (profesorową można śledzić na Facebooku, gdzie podaje przepisy na pischingery, a także organizuje konkursy z nagrodami oraz cytuje fanom co ciekawsze informacje z „Czasu”). Czy profesorowa Szczupaczyńska ma szansę zostać galicyjską panną Marple? Czy udatnie skonstruowany żart literacki, jakim była „Tajemnica domu Helclów”, da początek serii kryminałów retro?

Za Szymiczkową kryje się, rzecz jasna, duet pisarski Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego. Pierwszy kryminał Tarczyńskiego i Dehnela więcej miał w sobie z literackiego żartu niż z poważnej kryminalnej intrygi, profesorowa zaangażowała się w śledztwo mimochodem, próbując uzyskać fanty na loterię dobroczynną i patronat (choć lepsze byłoby słowo: matronat) arystokratycznych pensjonariuszek domu opieki. Sama intryga, choć pojawiały się trupy, a w tle była zemsta i rabacja galicyjska, była raczej ucieszna, a narracja koncentrowała się na cekańskich sprawach i lekko ironicznym odtwarzaniu dusznawej atmosfery Krakowa końca XIX wieku. „Tajemnicę domu Helclów” można by porównać do literackiego odpowiednika sieci delikatesów „Krakowski Kredens” – sprzedającego wyobrażenie o socjecie żyjącej pod cesarskim panowaniem, napędzanego galicyjskim mitem i tęsknotą za „smakami Galicji”. Inaczej się sprawy mają z „Rozdartą zasłoną”, w której, owszem, elementy literackiego żartu, który zapewnił popularność poprzedniemu kryminałowi, dalej się pojawiają, jednak nie jest to prosta „powtórka z rozrywki” – autorzy nie bawią się już wyłącznie krakowsko-cekańskim mitem, ale, za pomocą kryminalnej intrygi, zaglądają cesarsko-królewskim porządkom pod podszewkę.

Aby nie zdradzać zbyt wielu szczegółów intrygi kryminalnej, wypada jedynie ogólnikowo ją zarysować. 17 kwietnia 1895 roku, w środę po Wielkanocy, przy brzegu Wisły wyłowiono zwłoki młodej dziewczyny z raną na piersi. W tej zagadkowej sprawie do kamienicy Sub pavone przychodzą policjanci, aby porozmawiać z profesorstwem Szczupaczyńskimi. Okazuje się bowiem, że wbrew opinii profesorowej, wymówienie złożone na ręce Franciszki przez drugą służącą, Karolcię, na domiar złego – tuż przed Wielkanocą – to nie najgorsza tragedia, jaka mogła spotkać Zofię Szczupaczyńską. Znalezione tuż po świętach zwłoki to ciało Karolci Szulcówny, byłej służącej profesorstwa, która nagle rzuciła pracę, zwiedziona obietnicą zamążpójścia. Na szczęście krakowskiej policji udaje się szybko namierzyć sprawcę mordu. Morderca ginie podczas obławy, zastrzelony przez policjanta. Sprawa zostaje zamknięta, nie daje jednak spokoju profesorowej, która rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Z pomocą Franciszki, która, poza wzorową służbą, wykazuje się niezwykłą bystrością umysłu, szybko ucząc się tajników fachu detektywa od swojej przenikliwej chlebodawczyni, Zofia Szczupaczyńska odkrywa mroczne sekrety Krakowa. Będzie to niezwykle trudne śledztwo, wymagające od profesorowej rozmów z socjalistami, wizyty w redakcji „Naprzodu”, uciekania się do szantażu, odwiedzania żydowskich szpitali, wypuszczania się poza obręb Plant, a także zainteresowania tzw. domami tolerowanymi, którymi żadna szanująca się dama z towarzystwa nie powinna się interesować. W efekcie Szczupaczyńska „rozedrze zasłonę”, a to, co tam zobaczy, zachwieje posadami jej świata. I choć profesorowa triumfuje jako detektyw przed wierchuszką krakowskiej policji, ponownie gromadząc ich w jednym pokoju i szczegółowo rekonstruując przed zebranymi przebieg wydarzeń, które doprowadziły zarówno do morderstwa, jak i potknięć i omyłek stróżów prawa oraz kolejne etapy dedukowania, jej triumf będzie miał gorzki smak, niczym przypalone powidła śliwkowe. Rozwiązanie kryminalnej zagadki nie przyniesie profesorowej ukojenia, jednakże otwiera ciekawą perspektywę dla dalszych przygód dociekliwej krakuski – kto wie, być może w kolejnym tomie przygód będzie pod ramię ze znienawidzoną wcześniej emancypantką Kazimierą Bujwidową przemierzać kapralskim krokiem Rynek...?

W „Rozdartej zasłonie”, dedykowanej, co znamienne, Martinowi Pollackowi, Tarczyński i Dehnel pokazują, że zabawne fotografie arystokratów i mieszczan, kapelusze z woalkami, wyimki z „Czasu”, portrety cesarza o łagodnym spojrzeniu i spacery Plantami to tylko lukrowana powierzchnia, pod którą kryje się przerażająca nędza najbiedniejszej części cesarstwa austro-węgierskiego, katastrofalna sytuacja kobiet i zorganizowana mafia, zajmująca się handlem ludźmi. Także słynna c.k. administracja, znana ze swej pociesznej opieszałości i żelaznej hierarchii z samym Franzem Josephem I na szczycie, okazuje się strukturą podejrzaną i zakłamaną, rządzoną przez partykularne interesy, karierowiczostwo i osobiste zyski, czerpane nie tylko z kasy cesarstwa. Demaskowanie, zaglądanie galicyjskiemu mitowi pod podszewkę, to jeden z najmocniejszych i najlepiej skonstruowanych elementów powieści. Ubrane w zajmującą intrygę kryminalną schodzenie do kolejnych kręgów galicyjskiego piekła kobiet (choć nie tylko) może pogłębić zainteresowanie XIX wiekiem i pomóc pokazać, że nie dla wszystkich była to belle époque.

Sprawnie skonstruowana intryga kryminalna oraz podkreślanie mrocznego oblicza fin de siècle’u to nie jedyne zalety „Rozdartej zasłony”. Podobnie jak w „Tajemnicy domu Helclów”, znajdziemy tu rozmaite żarty literackie i paraliterackie, jak np. Tadeuszek Żeleński, obiecujący student medycyny, na proszonej herbatce u Szczupaczyńskich, liczne cytaty z XIX-wiecznych tłumaczeń „Doktora Jekylla i pana Hyde’a”, zgorszenie, jakie u profesorowej budzi działalność Kazimiery Bujwidowej, a także cytaty z prac doktora Stanisława Teofila Kurkiewicza, doktora płciownika (seksuologa), autora niezwykle oryginalnej i pionierskiej terminologii seksuologicznej oraz rozpraw poświęconych kształceniu dziewcząt. W „Rozdartej zasłonie” autorzy dają upust pasji, z której Jacek Dehnel zwierzał się niejednokrotnie w swoich felietonach, tj. wyszukiwaniu literackich i paraliterackich kuriozów. Kurioza te wpisują się w szerszą, widoczną zwłaszcza w Internecie, modę na osobliwości kulturowe, artystyczne, naukowe i społeczne z dawnych lat, w których celuje m.in. facebookowy profil Polony, „Pozytywistyczna wibracja” i inne tego typu internetowe miejsca. Z pewnością moda ta przysłużyła się kryminałom retro (a może to kryminały retro zainicjowały tę modę?), a także facebookowej i pozafacebookowej popularności profesorowej Szczupaczyńskiej. Docenić należy także prokobiecy czy też proemancypacyjny wydźwięk powieści, która doskonale wpasowała się ze swoją premierą w kobiece strajki i protesty w Polsce. Podobnie jak w przypadku „Tajemnicy domu Helclów”, tak i w „Rozdartej zasłonie” znajdziemy doskonałą polszczyznę, ironiczne poczucie humoru, grę z konwencjami i stereotypami, co wraz z wyżej wymienionymi zaletami składa się na ciekawą i, przede wszystkim, solidnie napisaną powieść popularną.

„Rozdarta zasłona” idzie o krok dalej, niż „Tajemnica domu Helclów”. Jest nie tylko zgrabnie napisanym literackim żartem, ale także pozwala przyjrzeć się temu, co w pierwszej powieści nie było tak mocno podkreślane: mniej urodziwym i poczciwym stronom życia w Galicji. Zarazem jednak jej demaskatorski i emancypacyjny potencjał zostaje ubrany w lekką formę zajmującej intrygi kryminalnej, okraszonej humorem i zgrabnie wplecionymi cytatami, odtwarzającymi tzw. „klimat epoki”. Pozostaje mieć nadzieję, że Maryla Szymiczkowa nie zakończy swojej serii na dwóch powieściach, ponieważ cykl rozwija się w interesującym kierunku.
Maryla Szymiczkowa [Jacek Dehnel, Piotr Tarczyński]: „Rozdarta zasłona”. Wydawnictwo Znak Litera Nova. Kraków 2016.