Wydanie bieżące

15 listopada 22 (310) / 2016

Magdalena Kempna-Pieniążek,

REZERWAT (WARTY) GRZECHU (SKALP. TOM TRZECI)

A A A
Dash Zły Koń znalazł się na dnie. Pogrążony w narkotykowym nałogu bohater bezskutecznie próbuje zapomnieć o tym, że jego matka została zamordowana, związek z Carol stanowi niekończące się piekło kłótni i pożądania, przełożeni z FBI ciągle są niezadowoleni, a wódz Czerwony Kruk przeczuwa, że w jego otoczeniu znajduje się szpieg. Od śmierci dzieli protagonistę linia niemal tak cienka jak włos – ot, może taka jak igła strzykawki wypełnionej heroiną albo czymś zgoła innym, czego Dash w ogóle się nie spodziewa. Nigdy przecież nie jest tak, żeby nie mogło być gorzej, prawda? Zły Koń przekonuje się o tym, kiedy do kasyna Czerwonego Kruka przyjeżdża oszust, który rozpoznaje w nim agenta FBI i postanawia ten fakt wykorzystać dla własnej korzyści.

Pierwsze cztery zeszyty zamieszczone w trzecim tomie „Skalpu” mogą wprawić w pewną konsternację czytelnika przyzwyczajonego do wartkiej akcji. Oto bowiem kolejne odsłony cyklu ukazują sceny z teraźniejszego, głównie zaś z przeszłego życia w większości znanych już bohaterów. I w zasadzie nie dowiadujemy się z tych epizodów niczego, czego w jakiś sposób byśmy się nie spodziewali. Postaci, które niejedno mają na sumieniu, są tu charakteryzowane jako ofiary: jasnowłosy Diesel jako ofiara patologicznego środowiska, w którym wzrastał, agent Nitz jako ofiara źle pojętej solidarności, a Catcher jako ofiara swojej niezrealizowanej miłości. Sposób prezentacji poszczególnych historii sprawia, że w aspekcie narracyjnym „Skalp” zbliża się do takich klasyków, jak „Sin City”, tyle że zamiast Miasta Grzechu obserwujemy w nim rezerwat grzechu. Mimo fabularnych i formalnych podobieństw istnieje jednak coś, co różni te dwie neo-noirowe przestrzenie realizujące model piekła na ziemi: oto bowiem o rezerwat Praire Rose rzeczywiście jeszcze ktoś dba; ktoś jest w stanie nazwać tę przeklętą ziemię swoim domem.

„To jedyne miejsce, gdzie możemy pielęgnować naszą kulturę i być samodzielni. (…) Biali wsadzili nas do rezu, byśmy umarli. Ale my odgryzamy się tym, że żyjemy. Odgryzamy się codziennie, trwając” – tłumaczy przyjezdnemu Afroamerykaninowi Bob Winslow, przypadkowo napotkany pasażer autobusu. Kolejne karty komiksu przynoszą ironiczny komentarz do tej narracji, jak zwykle bowiem w Praire Rose krew leje się strumieniami, a trup ściele się gęsto, zwłaszcza że do rezerwatu przyjeżdżają żądni zemsty na Czerwonym Kruku Hmongowie. Trzeci tom fenomenalnej serii Jasona Aarona i R.M. Guéry rozkręca się wolno, by w zakończeniu przyprawić czytelnika o zawrót głowy. Choć wydaje się, że – jak na postmodernistyczny komiks przystało – „Skalp” jest złożony z klisz od całych dziesięcioleci obecnych w popkulturze, to autorom wciąż z powodzeniem udaje się budować suspens oraz zaskakiwać niespodziewanymi zwrotami akcji.

Na płaszczyźnie sensów (eksplicytnych i implicytnych) co prawda trudno tutaj znaleźć jakiekolwiek nowe treści, chyba jednak nie o to w trzecim tomie chodzi. Podstawowy rysunek świata, zaludniających go postaci i relacji między nimi został już bowiem zaprezentowany w dwóch poprzednich odsłonach cyklu; w trzeciej autorzy wypełniają ów rysunek kolorami, cieniują poszczególne jego fragmenty, w niektórych miejscach zasadniczo wzmacniając kreskę. Owo wzmocnienie w największym stopniu dotyczy kwestii szkicowania obliczy zła. Już w poprzednich tomach oglądaliśmy ich mnóstwo. Zło w Praire Rose panoszyło się na każdym kroku, a jego proweniencja była złożona, poczynając od zwykłej ludzkiej głupoty (a jeszcze częściej chciwości), przez zadawnione traumy i pragnienie odwetu, po zło w czystej postaci, uosabiane przez demonicznego Brassa. W trzecim tomie spirala okrucieństwa wciąż się rozkręca, a skłonność do wyjątkowo brutalnej przemocy ujawniają nawet postaci do tej pory pod tym względem dość wstrzemięźliwe.

A skoro o kresce już mowa, warto wspomnieć, że pod względem wizualnym trzeci tom stanowi wypadkową nerwowej estetyki tomu pierwszego oraz ciążących bardziej ku realizmowi rozwiązań znanych z tomu drugiego. Pracom Guéry oraz wspierających go Davide Furnò oraz Francesco Francavilli nie sposób czegokolwiek zarzucić (uwadze koneserów polecam zwłaszcza dodatki: szkice i projekty okładek), mimo wszystko jednak to nie one są najmocniejszą stroną „Skalpu”. Tę bowiem – i to chyba nie zmieni się do końca – stanowią bohaterowie oraz miejsce, w którym się znaleźli.
Jason Aaron, R.M. Guéra, Davide Furnò, Francesco Francavilla: „Skalp. Tom trzeci” („Scalped The Deluxe Edition Book Three”). Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2016.