Wydanie bieżące

15 listopada 22 (310) / 2016

Przemysław Pieniążek,

DUCH W MASZYNIE (EKSTERMINATOR 17)

A A A
Jean-Pierre Dionnet, Philippe Druillet, Jean „Moebius” Giraud oraz Bernard Farkas to ojcowie założyciele legendarnego magazynu komiksowego „Métal Hurlant”, ukazującego się od grudnia 1974 roku pod szyldem ich wydawnictwa Les Humanoïdes Associés. W artystycznej biografii Dionneta odnajdziemy wiele nietuzinkowych duetów: scenariusze Francuza ilustrowali bowiem m.in. (obok wspomnianego Druilleta) Jean-Claude Gal, Jacques Tardi czy Enki Bilal. To właśnie z autorem późniejszej „Trylogii Nikopola” pisarz stworzył w 1979 roku postać syntetycznego eksterminatora „siedemnastki”, którego historię drukowano na łamach przywołanego periodyku.

Opowieść rozpoczyna się na zbuntowanej planetoidzie Novack, gdzie oddziały odwetowe enigmatycznego Konsorcjum przeprowadzają bezkompromisowy atak. Wśród zastępów kosmicznych wojowników sędziwy Mistrz (zasłużony dla przemysłu zbrojeniowego twórca androidów) dostrzega swojego „pierworodnego”, przed laty będącego jedyną w pełni funkcjonalną sztuczną istotą, do której stworzenia naukowiec wykorzystał także komórki własnego ciała. Kiedy nieoczekiwanie sytuacja polityczna ulega zmianie, a traktat zostaje ratyfikowany, antropomorficzne maszyny ulegają dezaktywacji, co dla większości modeli równoznaczne jest z ostatecznym końcem służby. Ale nie dla Eksterminatora 17, będącego kimś więcej niż tylko sobowtórem swojego kreatora, którego nagła śmierć pociąga za sobą szereg wydarzeń o iście rewolucyjnym potencjale.

Scenariusz Jean-Pierre’a Dionneta w ciekawy sposób łączy formułę klasycznej space opery z parabolą stawiającą istotne pytania natury filozoficznej oraz metafizycznej. Kwestia (samo)świadomości sztucznej inteligencji, problem wolnej woli, afirmacja życia jako największej wartości oraz próba odkupienia dokonanego zła – autor w równym stopniu polemizuje z prawami robotyki sformułowanymi przez pisarza Isaaca Asimova, co zaprasza czytelnika do udziału w kameralnej dyspucie teologicznej, nawiązując przy tym do mesjanizmu i manichejskiej wizji świata. Skrótowo, choć przekonująco ukazana panorama odległej przyszłości, solidnie skrojona perypetia, żonglowanie gatunkowymi poetykami (odnajdziemy tu nawet scenerię rodem z westernów) oraz kilka mrugnięć okiem do odbiorcy (vide: „moc eksterminacji 7 moebiusów”) sprawiają, że fabuła Dionneta nie straciła na atrakcyjności.

A skoro wspomniałem już Jeana Girauda, to zwróćmy uwagę na oprawę plastyczną recenzowanego albumu. Trudno nie zauważyć, że prezentowany w tym tomie styl graficzny Enkiego Bilala wiele jeszcze zawdzięcza dorobkowi twórcy „Garażu Hermetycznego Jerry’ego Corneliusa”. Szczególnie widać to w sposobie rysowania postaci, niemającym nic wspólnego z pastelową techniką wykorzystaną przez autora „Trylogii Krwotoku” do stworzenia portretu Eksterminatora 17 widniejącego na okładce tomu (skądinąd przygotowanej na potrzeby jednego z późniejszych edycji komiksu oraz jego kontynuacji ilustrowanych tym razem przez Igora Barankę). Dopracowana scenografia, ciekawe projekty futurystycznych kostiumów i pozaziemskich pojazdów idą w parze z ponurą, przygaszoną tonacją dzieła, wygenerowaną cyfrowo przez Dana Browna – skądinąd odmienną od początkowych rozwiązań kolorystycznych przygotowanych przez Patricię Bilal na potrzeby wydań z lat 70. i 80.

Owoc artystycznej współpracy Jean-Pierre’a Dionneta oraz twórcy „Tetralogii Potwora” do dziś jest smakowitym kąskiem dla wszystkich wielbicieli inteligentnych, prowokujących do refleksji opowieści graficznych wykorzystujących sztafaż SF. Warto samemu sprawdzić, jak z upływem czasu radzi sobie „Eksterminator 17”, który – obok wielu innych zacnych utworów publikowanych w „Métal Hurlant” – mocno wpłynął na problematykę oraz poetykę „Łowcy androidów” (1982) Ridleya Scotta.
Jean-Pierre Dionnet, Enki Bilal: „Eksterminator 17” („Exterminateur 17”). Tłumaczenie: Wojciech Birek. Wydawnictwo Kurc. Koluszki 2016.