Wydanie bieżące

15 listopada 22 (310) / 2016

Joanna Soćko,

WIDMO NACJONALIZMU... (JAN JÓZEF LIPSKI: 'IDEA KATOLICKIEGO PAŃSTWA NARODU POLSKIEGO')

A A A
Książka „Idea Katolickiego Państwa Narodu Polskiego” to obszerna praca Jana Józefa Lipskiego – działacza opozycji w komunistycznej Polsce, publicysty i krytyka literatury – w której autor analizuje i interpretuje przedwojenny dyskurs nacjonalistycznej grupy skupionej wokół Bolesława Piaseckiego. Studium to służyć ma – jak twierdzi Lipski – „prezentacji referowanej ideologii jako modelowego przykładu totalizmu” (s. 15), ów „modelowy przykład” dotyczy jednak, rzecz jasna, konkretnej sytuacji polityczno-historycznej, związanej z prawicową opozycją, która w latach 20-tych i 30-tych ubiegłego wieku sprzeciwiała się rządom sanacji. W ramach Obozu Narodowego powstał wówczas Obóz Wielkiej Polski, który w 1933 roku – zdelegalizowany przez wietrzącą zagrożenie władzę – rozpadł się na Ruch Narodowo-Radykalny „Falangę” (dowodzoną przez Piaseckiego) oraz Obóz Narodowo-Radykalny „ABC” (obie nazwy wywiedziono od tytułów pism, które skupiały członków ugrupowań). To właśnie ich tekstom – swoistym manifestom, notom prasowym i felietonom – przypatruje się w swej książce Lipski, próbując uchwycić propagowaną w omawianej prasie ideę narodu, która w pewnej mierze korespondowała z innymi nacjonalistycznymi ideologiami przybierającymi na sile w Niemczech (Hitler), Austrii (Dolfuss), czy Hiszpanii (Franco). Dodam tylko, że Lipski rozpoczął prace nad swoją książką już w latach 50-tych, jednak nagłaśnianie przedwojennych przekonań Bolesława Piaseckiego nie leżało w interesie komunistycznych władz, które znajdowały aktywne wsparcie w utworzonym przez byłego przywódcę „Falangi” ruchu katolików świeckich znanym pod nazwą Stowarzyszenie „Pax”. Ostatecznie praca Lipskiego ukazała się po raz pierwszy w roku 1994 nakładem wydawnictwa Aneks, a teraz wydała ją Krytyka Polityczna.

Omówienie ostatniego wydania tej książki wymaga przyjęcia adekwatnej postawy lekturowej. Trudno oceniać tę pracę jako historyczne studium mające pokazać charakter i losy wspomnianych oenerowskich grup – powstało już wiele innych publikacji przedstawiających „Falangę” bardziej kompleksowo, co zresztą wydawcy w aneksie skrupulatnie odnotowują. Trudno też uznać książkę za efekt obiektywnych badań nad dyskursem, do jakich przyzwyczaili nas współcześni medioznawczy. Mamy tu raczej do czynienia ze swoistym, autorskim studium publicystycznego języka: sporządzanych „na gorąco” postulatów i komentarzy, które pokazują, w jaki sposób kształtował się ten idiolekt i jakimi argumentami operował. To krytyczne przedstawienie żargonu skrajnych, polskich nacjonalistów w oczywisty sposób rezonuje z dzisiejszą sytuacją społeczno-polityczną, co z pewnością skłoniło Krytykę Polityczną do wydania dzieła Lipskiego po raz kolejny. Czytanie „Idei Katolickiego Państwa Narodu Polskiego” dzisiaj staje się więc lekturą podwójną, w której próba przeniknięcia mechanizmów napędzających przedwojenny nacjonalizm tego stosunkowo niewielkiego ugrupowania, jakim była „Falanga”, splata się z próbą zrozumienia obecnej sytuacji społeczno-politycznej. Tak też starałam się tę książkę czytać, formułując własne spostrzeżenia w oparciu o wyrywkową lekturę publikacji, które moglibyśmy uznać za prawicowe lub nawet nacjonalistyczne. Winna jestem jeszcze wyjaśnienie techniczne: autor omawianej publikacji bardzo dokładnie przywołuje źródła cytowanych przez siebie fragmentów pracy, dlatego – aby ułatwić lekturę niniejszego tekstu – odsyłam czytelnika do książki Lipskiego, nie powtarzając każdorazowo źródłowych przypisów.

Kwestia żydowska”

Pierwszy rozdział poświęca Lipski na przedstawienie antysemityzmu „Falangi”, analizuje jednak przykłady zaczerpnięte z kilku prawicowych gazet, pokazując tym samym antyżydowskie nastroje, jakie w środowiskach oenerowskich panowały w przededniu II wojny światowej. Argumenty mające usprawiedliwić „światowe rozwiązanie kwestii żydowskiej, które w całym świecie staje się coraz bardziej konieczne, zrozumiałe i realne” (s. 32) – jak pisał Olgierd Szpakowski w publikacji z 1936 roku – są zapewne znane, jednak odczytywane z polskiej prasy lat 30-tych robią na czytelniku wyjątkowo przykre wrażenie. Tak więc „Kwestia żydowska jest przede wszystkim kwestią etyczną” – jak czytamy w „Ruchu Młodych” z 1937 roku – etyka żydowska jest bowiem dla polskiego ducha „bezwzględnie szkodliwa” (s. 18). Co więcej, sprawa moralności przenosi się na płaszczyznę metafizyczną, w „Falandze” z 1938 roku znajdziemy na przykład zapis mówiący o tym, że „zorganizowana i fanatyczna międzynarodowa mafia żydowska” to „szatański pierwiastek Zła” (s. 20).

Wielokrotnie odwoływali się też oenerowscy publicyści do koncepcji „żydokomuny”, Lipski streszcza więc pobieżnie podstawowe założenia tego mitu na podstawie wydanej w 1936 roku książki Szpakowskiego „Polska przeciw marksizmowi”, której autor twierdzić ma co następuje: „Marks stworzył doktrynę, która wyrosła na fundamencie religii i kultury judaizmu (…). Doktryna ta pozwoliła stworzyć ruch komunistyczny, który umiejętnie potrafi wykorzystywać ruchy strajkowe i w końcu rewolucję proletariacką, by zdobyć władzę faktycznie dla Żydów, dążących do panowania nad światem” (s. 26). Z przytaczanych przez Lipskiego wypowiedzi wyraźnie wynika, że środowisko „Falangi” dążyło do wywołania w czytelnikach poczucia zagrożenia, widma zagłady polskiej kultury, do której nieuchronnie prowadzić miało „oddziaływanie zupełnie odmiennej cywilizacji, obcej i niezrozumiałej kultury żydowskiej” („Młoda Polska” z 1937 roku, s. 19), przenikającej europejskie społeczeństwa niejako od wewnątrz. W „Ruchu Młodych” z 1937 roku padło nawet określenie „okupacja semicka” (s. 30); Żydzi kilkakrotnie przedstawiani byli także jako „zaborcy” (tamże).

W niektórych wypowiedziach „bepistów” (jak nazywano ludzi skupionych wokół B. Piaseckiego) widać wyraźną chęć, by w „kwestii żydowskiej” pójść w ślady hitlerowskich Niemiec. Redaktorzy „Kuźnicy” – śląskiego organu „Falangi” – pisali na przykład wyraźnie rozgorączkowani: „Obecnie Niemcy przystąpili do ostatecznej likwidacji żydostwa u siebie (…). Kiedy wreszcie my przystąpimy męskiego i poważnego rozwiązania tej sprawy?” (s. 34). Na podstawie szerszego korpusu tekstów można domniemywać, że oenerowcy chcieli przede wszystkim totalnego odizolowania Żydów, odebrania im praw obywatelskich, a ostatecznie: zmuszenia ich do masowej emigracji.

Nacjonalizm a katolicyzm

Lipski nieprzypadkowo rozpoczyna swoją analizę tekstów „Falangi” od lektury antysemickich fragmentów. Dopiero w tym bowiem świetle – w świetle ideologicznie podsycanej nienawiści wobec „obcej” cywilizacji i religii – zasadne staje się postawienie pytania o eksponowaną katolickość szerzonej przez „bepistów” idei. Jak słusznie zauważa autor: „Teoretycznie rzecz biorąc – uniwersalizm właściwy chrześcijaństwu powinien powodować trudność syntezy ideologicznej z nacjonalizmem, który na dodatek jest ideologią podatną na wytwarzanie jadów nienawiści” (s. 90). W praktyce jednak nie tylko w Polsce katolicyzm, podobnie zresztą jak inne wyznania, niejednokrotnie szedł w parze z ideologią narodową. Lipski wskazuje na książkę Romana Dmowskiego „Kościół – naród – państwo” jako na bezpośrednią inspirację „bepistów” do sformułowania „katolickiego nacjonalizmu”; zauważa przy tym, że wybór słowa „katolicki” zamiast szerszego przydomka „chrześcijański” nie był przypadkowy i miał określone konsekwencje polityczne. Po pierwsze, zapewniał on neutralność, a nawet przychylność władz kościelnych, którym owa „katolickość” była na rękę; po drugie zaś, formułując przekonanie, iż „Polacy są narodem jednolicie i głęboko katolickim” (s. 97), odmawiali oenerowcy narodowej identyfikacji ewangelikom i innym grupom protestanckim licznie zamieszkującym ówczesne ziemie polskie. Było to tym bardziej krzywdzące – zauważa autor – że w kolejnych latach ludzie ci niejednokrotnie oddawali życie za swoją polskość, ginąc między innymi w obozach koncentracyjnych (tamże).

Zadając badanym przez siebie tekstom pytanie o możliwe pogodzenie nacjonalizmu z wiarą katolicką autor „Idei Katolickiego Państwa…” przedstawia swoistą grę w podchody, podczas której prawicowcy, a do pewnego stopnia również polscy przedstawiciele Kościoła, starają się bronić swoich fundamentalnych poglądów, pozostając zarazem w cichej komitywie albo przynajmniej unikając jawnych antagonizmów. Opisuje na przykład Lipski reakcje oenerowców na wydaną w 1937 roku encyklikę Piusa XI „Mit brennender Sorge” („Z palącą troską”), w której papież potępiał ideę rasowej wyższości i wzywał katolików, by sprzeciwili się nazizmowi. Problematyczna treść tego dokumentu skutkowała publikowanymi na łamach „Falangi” wywodami, jakoby to nie rasa stanowiła przedmiot kultu „bepistów”, a sam problem rasizmu odrzucony został jako niemający nic wspólnego z nagonką na Żydów: „Można być antysemitą, nie będąc rasistą. My to właśnie jesteśmy” – pisał w 1938 roku Alfred Łaszowski na łamach „Falangi”. Lipski przywołuje znany list pasterski kardynała Hlonda, w którym duchowny, utwierdzając wiernych w przekonaniu, że Żydzi mają demoralizujący wpływ na chrześcijańską społeczność, wzywa, aby poprzestać na ich unikaniu i nie przyjmować „importowanej z zagranicy” postawy antyżydowskiej, ponieważ jest ona niezgodna z katolicką etyką (s. 89). Wystąpienie to uznaje jednak autor za niewystarczające potępienie antysemityzmu, nie dotykało ono bowiem jego zdaniem zagadnień merytorycznych i nie rozwiązywało sprawy wystarczająco jasno. Mimo że Lipski nie opisuje już powojennej działalności Bolesława Piaseckiego, to warto być może dodać, że naznaczona była ona podobnymi dwuznacznościami: Kościół początkowo wspierał Stowarzyszenie „Pax”, gdy jednak Piasecki namawiał kardynała Wyszyńskiego, by biskupów wybierała partia rządząca, ich drogi się rozeszły. Watykan oceniał działalność stowarzyszenia jeszcze surowiej niż polscy duchowni, a pisma Piaseckiego trafiły nawet na Indeks ksiąg zakazanych.

Upiory przeszłości

We wstępie do omawianej książki Andrzej Friszke pisze, że w 1956 roku Lipski rozpoczął prace nad gruntownym rekonstruowaniem idei polskości, formułowanej przed wojną przez „bepistów”, ponieważ „obawiał się wtedy, że ludzie »Falangi« skupieni w Stowarzyszeniu „Pax” Bolesława Piaseckiego mogą znów sięgnąć po władzę i wpływy” (s. 5). Tymczasem czytelnik biorący dziś do ręki „Ideę Katolickiego Państwa Narodu Polskiego” może odnieść wrażenie, że to właśnie obecnie upiory nacjonalizmu wracają w zmienionej formie, znacząco wpływając na charakter polskiego państwa. Stawianie konkretnych i jasnych tez w tej sprawie wymagałoby pogłębionych studiów nad współczesnymi nacjonalistycznymi dyskursami (których wielość i różnorodność z pewnością nie ułatwia tego typu badań), jednak pewne analogie da się – przynajmniej w ramach hipotezy – sformułować już na podstawie pobieżnej zaledwie lektury materiałów i komentarzy pojawiających się głównie w internecie.

Oczywiste jest, że do pewnego stopnia sposób, w jaki na temat uchodźców i imigrantów wypowiadają się dzisiaj ludzie (często bardzo młodzi) o prawicowych poglądach, koresponduje z argumentami wysuwanymi przed wojną przeciwko Żydom. Nagłówki typu: „Tony dowodów na islamską inwazję i zagrożenie Europy. Potrzeba wykopania z gabinetów lewactwa, którego igraszki zagrażają istnieniu naszej cywilizacji” (http://wpolityce.pl/polityka/265459-tony-dowodow-na-islamska-inwazje-i-zagrozenie-europy-potrzeba-wykopania-z-gabinetow-lewactwa-ktorego-igraszki-zagrazaja-istnieniu-naszej-cywilizacji?strona=2) ewidentnie mają na celu podsycenie atmosfery strachu: imigranci oraz ci wyznawcy islamu przedstawiani są tutaj jako bezpośrednie zagrożenie dla europejskiej kultury, zwłaszcza zaś jej chrześcijańskich wartości.

Nadmienię ze smutkiem, że – podobnie jak kiedyś – dyskurs ten rozkwita w obliczu milczącego przyzwolenia polskich duchownych. Żarliwa walka o zmianę prawa aborcyjnego pokazała, jak głośno potrafi mówić Kościół w Polsce, zatem jego milczenie na temat chrześcijańskiego prawa miłości bliźniego (a także Chrystusowego postulatu miłości do nieprzyjaciół) w kontekście narastania antyimigranckich nastrojów sugeruje, że sprzyja on nacjonalistycznym postawom. Nie wystarczy bowiem, jak się zdaje, przestroga prymasa, aby „miłość do Ojczyzny – jak przestrzegał Jan Paweł II – nie wyrodziła się nigdy w niebezpieczny nacjonalizm” (list pasterski na Święto Niepodległości 2015 dostępny na stronie: http://www.prymaspolski.pl/). Jak pokazał Lipski na przykładzie propagandy „bepistów” – wystarczy przecież nie utożsamiać się z użytym przez duchownego słowem: „Polska tradycja ideologiczna ma na takie – lub pokrewne – przypadki termin »patriotyzm«” (s. 90). O tym, że w Polsce istnieje nieme przyzwolenie na nacjonalizm, pisał pod koniec sierpnia w mocnych słowach ks. Andrzej Luter na łamach „Więzi” (http://laboratorium.wiez.pl/2016/08/30/przyzwolenie-jest/).

Na ogólnych analogiach jednak się nie kończy. Można odnieść wrażenie, że przedwojenny, nacjonalistyczny dyskurs powraca bardzo dosłownie, do tego stopnia, że antysemickie hasła pojawiają się wśród osób, które prawdopodobnie nigdy nawet nie spotkały Żydów. W mediach społecznościowych można było natknąć się ostatnio na propagandowy materiał zatytułowany „Żydowski plan zniszczenia białej rasy”, w którym znajdujemy na przykład taki fragment: „Multikulturalizm nie jest »lewicową utopią«, jak wielu naiwnych mniema, ale jest przemyślanym narzędziem niszczenia białego człowieka, niszczenia chrześcijaństwa (…) i niszczenia suwerennych państw narodowych na rzecz postulowanego przez Żydów (…) jednego państwa światowego” (https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/10/10/zydowski-plan-zniszczenia-bialej-rasy-glownie-slowian/).

Antyżydowskie hasła zaczynają dziś funkcjonować niczym mit w znaczeniu, jakie nadał temu wyrazowi Roland Barthes: ich podstawowe znaczenie pozostaje, jest ono jednak zniekształcane przez współczesny polityczno-społeczny kontekst. Obecna krytyka polityki skutkującej wielokulturowością Europy „żeruje” na oddziaływaniu przedwojennych antysemickich przekazów, by zbudować własne ideologiczne przesłanie wpływające na postawy dzisiejszych Polaków. W podobnym charakterze powraca koncepcja „żydokomuny”: o tym, że obecna polityka Rosji jest kontynuacją imperialistycznego zamysłu Żydów, oraz o tym, do jakiego stopnia służyli tej idei ludzie sprawujący do niedawna władzę w Polsce, można przeczytać na przykład tu: http://naszeblogi.pl/52978-zydokomuna-wpada-w-szal-kwik-i-kociokwik.

Najbardziej alarmujące wydaje mi się jednak nie samo to, że te propagandowe treści powracają w formie dostosowanej do współczesnych polityczno-społecznych realiów, ale to, że powracają – do pewnego przynajmniej stopnia – w analogicznej sytuacji dziejowej. O tym, że mamy z taką do czynienia, przekonała mnie zarówno wygrana Donalda Trumpa, jak i komentarze osób popierających jego kandydaturę. Przytoczę tylko te polskie: „Wszystko działo się według tego samego schematu” – mówił po ogłoszeniu wyniku wyborów Max Kolonko, podkreślając, że mamy do czynienia z międzynarodowym trendem – „najpierw się z was śmieją, potem ignorują, potem z wami walczą i na koniec przegrywają” (http://polskaracja.com/max-kolonko-prezydent-elekt-donald-j-trump-wideo/). Analogię pomiędzy zwycięstwem Trumpa i triumfem PiS-u podkreślał też Wojciech Cejrowski: „(…) mógłbym tutaj do państwa o Polsce powiedzieć to samo, co o Ameryce powiedział kilka dni temu Donald Trump” – stwierdził publicysta w nagranym przez siebie filmiku, po czym zacytował prezydenta elekta – „Waszyngtońskie elity, a także korporacje medialne i finansowe, które je sponsorują, istnieją tylko po to by ochraniać i bogacić siebie” (https://www.youtube.com/watch?v=0pQ8Vo-vpMQ). W podobnym duchu w 2015 roku wypowiadał się o politycznym establishmencie (choć bardzo nieprecyzyjnie) autor wspomnianego tekstu o „żydokomunie”: „W nowoczesnym systemie politycznym świata zdobycie władzy i rządzenie państwem ma wyłącznie jeden cel – zgromadzenie prywatnej fortuny przez rządzących” (http://naszeblogi.pl/52978-zydokomuna-wpada-w-szal-kwik-i-kociokwik).

Ostatnie głosowania w Stanach Zjednoczonych, w Wielkiej Brytanii i w Polsce (podobnie jak przedwyborcze sondaże w innych krajach, np. Austrii) pokazują, że głosy te odzwierciedlają nastroje panujące wśród większości wyborców „zachodniego świata” i można domniemywać, że opinie te wskazują na coraz silniej uświadamiane, powszechne rozczarowanie demokratycznym ustrojem liberalno-kapitalistycznym – rozczarowanie podobne do tego, jakie odczuwać mogli Europejczycy lat 30-tych poprzedniego wieku. Charakteryzując ten czas, Andrzej Friszke pisze we wstępie do książki Lipskiego: „Miliony bezrobotnych i zepchniętych w nędzę przyjmowały z nadzieją radykalne, rewolucyjne recepty, zawierzały skrajnym ideologiom obiecującym przebudowę życia, awans prostego człowieka i wyrażającym pogardę dla elit. Na tym nastroju rosła popularność komunizmu i faszyzmu, słabły partie centrowe, liberalne czy chadeckie, ale demokratyczne” (s. 10).

Wydaje się, że poprawność polityczna i liberalne wartości, które zawdzięczały swą rację pamięci wojennych okrucieństw i miały strzec przed ich powrotem, są w oczach części współczesnych, zwłaszcza młodych wyborców pozbawioną znaczenia paplaniną –kamuflażem, za którym swe prawdziwe intencje skrywa stosunkowo niewielka grupa gromadząca kapitał i utrzymująca wpływy. Dziennikarz portalu wPolityce.pl, który o zwycięstwie Trumpa pisał w artykule zatytułowanym „Klęska światowych elit na całej linii”, stwierdził, żeludzie przejrzeli na oczy, mając po dziurki w nosie politpoprawności i lewicowego bełkotu połączonego z niewiarygodną zarozumiałością, po czym z wyraźnym entuzjazmem wypowiadał się o kontynuacji tego „trendu”:Jeżeli zwycięży kandydat prawicowej Austriackiej Partii Wolności (FPOe) Norbert Hofer, to Grupa Wyszehradzka zyska nowego członka. A dobra passa trwa. Dzięki niej powoli zmieni się oblicze Europy” (http://wpolityce.pl/swiat/314830-kleska-swiatowych-elit-na-calej-linii-ich-swiat-i-wplywy-odchodza-w-niebyt). Z podobnym entuzjazmem o nacjonalistycznych nastrojach wypowiadał się w 1938 roku działacz Stronnictwa Narodowego, Jędrzej Giertych, którego cytuje Friszke we wstępie do książki Lipskiego: „Jesteśmy polskim nacjonalizmem (…). Jesteśmy jednym z tych ruchów, które – jak faszyzm we Włoszech, hitleryzm w Niemczech, obóz Salazara w Portugalii, karlim i Falanga w Hiszpanii – obalają w poszczególnych krajach Europy stary system masońsko-plutokratyczno-socjalistyczno-żydowski i budują porządek nowy: porządek narodowy” (s. 6). Nie przypuszczam, by euforia Jędrzeja Giertycha trwała długo. Do czego prowadzą obecne zmiany? Zobaczymy.
Jan Józef Lipski: „Idea Katolickiego Państwa Narodu Polskiego. Zarysy ideologii ONR »Falanga«”. Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Warszawa 2015 [seria: Seria Historyczna].