Wydanie bieżące

1 grudnia 23 (311) / 2016

Mirosław Skrzydło,

BAŚNIOWE UJĘCIE ŚREDNIOWIECZA (HUGO)

A A A
Stworzenie wciągającej opowieści graficznej przeznaczonej dla dzieci wcale nie jest łatwym zadaniem. Koniecznością jest bowiem wykreowanie barwnego świata, wiarygodnych bohaterów oraz rasowych złoczyńców. Należy również pamiętać o napisaniu inteligentnych dialogów, zaserwowaniu czytelnikom pierwszorzędnych twistów fabularnych i nieustannym zaskakiwaniu bogactwem flory i fauny krain odwiedzanych przez protagonistów. Sztuka ta z całą pewnością udała się wybitnemu belgijskiemu twórcy Bernardowi Dumontowi, ukrywającemu się pod pseudonimem Bédu. Jego pięcioczęściowy cykl „Hugo” pozostaje jednym z najciekawszych i najbardziej popularnych europejskich komiksów fantasy.

Tytułowy młodzian to lubiany i sympatyczny uliczny grajek, niestrudzenie przemierzający kolorowy, magiczny świat. Jego wiernym towarzyszem jest Biskoto – silny, niebywale rozważny oraz małomówny niedźwiedź w wyświechtanej kamizelce. Do nierozłącznego duetu szybko dołącza niewielkich rozmiarów Narcyz – osobliwy stworek, pełniący funkcję losu rudowłosego trubadura. Ważną rolę ma do odegrania także białowłosa wróżka Śliweczka, która wspiera Hugona w trudnych chwilach. Drugi plan zaludniają interesujące postaci, szczególnie niecne osobniki w rodzaju oszalałych pasożytów dowodzonych przez energicznego Hapara, podstępnej czarodziejki Maugraine oraz agresywnego najeźdźcy Faralda.

Równie istotnym elementem fabuły jest pieczołowita konstrukcja średniowiecznego świata. Belgijski mistrz dużo miejsca poświęca ukazaniu zwyczajów i codziennego życia mieszkańców tego fascynującego uniwersum. Z godnym pozazdroszczenia pietyzmem  prezentuje specjały lokalnej kuchni, architektoniczne niuanse gotyckiej katedry czy specyfikę turniejów rycerskich. Pod tym względem recenzowane dzieło przypomina błyskotliwe „Wieże Bois-Maury” Hermanna, co jeszcze bardziej podnosi końcową ocenę omawianego komiksu. Oczywiście, największe wrażenie sprawiają iście fantasmagoryczne istoty: agatoptery, waleczne warzywa czy ssawkotrąbale, a także mityczne obiekty odwiedzane przez śmiałków (vide: latające wyspy zwane Warzywniakiem Orlinga, Wielka Klepsydra, posępna posiadłość Gargolii).

Graficzno-kolorystyczny aspekt tego zbiorczego albumu prezentuje się wprost wyśmienicie, zarówno w aspekcie wyglądu bohaterów komiksu (zwłaszcza magicznych istot), jak i topografii przemierzanych przez protagonistów królestw oraz złowieszczych landów. Sceny pojedynków są niezwykle sugestywne i dynamiczne, a kompozycja plansz i okładki poszczególnych zeszytów to czysta maestria – wystarczy spojrzeć na całostronicowy kadr przedstawiający wznoszący się w przestworza legendarny Zamek Mew, aby pogratulować Bédu kunsztu i wyczucia.

Mimo niezbyt udanego nowego tłumaczenia, „Hugo” powraca z należnymi mu honorami. Szkoda, że Bernard Dumont zaledwie po pięciu tomach zamknął tę obiecującą serię, nigdy już nie wracając do swego wielkiego projektu. Z radością przyjąłbym wiadomość o ponownych pracach nad cyklem, będącym peanem ku czci przyjaźni, lojalności i poświęcenia.
Bernard „Bédu” Dumont: „Hugo” („Intégrale Hugo”). Tłumaczenie: Agnieszka Labisko. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2016