Wydanie bieżące

1 grudnia 23 (311) / 2016

Agnieszka Wójtowicz-Zając,

HOLOCAUST... ZWIERZĄT? (PIOTR KRUPIŃSKI: 'DLACZEGO GĘSI KRZYCZAŁY?')

A A A
W swojej najnowszej monografii „»Dlaczego gęsi krzyczały?« Zwierzęta i Zagłada w literaturze polskiej XX i XXI wieku” Piotr Krupiński, szczeciński historyk i krytyk literatury, proponuje odczytanie literatury poświęconej Zagładzie z perspektywy animal studies. Perspektywa ta pozwala mu na rozszerzenie historii literatury o wątki nieantropocentryczne, znoszące lub problematyzujące wartościującą opozycję człowiek–zwierzę. Krupiński wskazuje także na „nowe otwarcie” na zwierzęta w badaniach nad Zagładą: „Trójkąt ów [splatający losy zwierząt, ludzi i Zagłady – A.W.-Z.], jeszcze do niedawna uznawany za – by tak rzec – głęboko nierównoboczny, dziś, za sprawą takich badaczy jak Giorgio Agamben, Dominick LaCapra, Charles Patterson czy Aleksandra Ubertowska, zyskuje coraz solidniejsze prawo dyskursywnego bytu” (s. 11). Jednocześnie badacz zauważa, że stąpa po grząskim gruncie, zajmując się zwierzętami w kontekście Holocaustu, wystawiając się na zarzut deprecjacji tego wydarzenia czy urażenia pamięci. Proponuje więc przyjrzeć się tym „międzygatunkowym szczelinom” (s. 13), gdzie zwierzęta miały wpływ na los człowieka, lub, co zdarza się częściej, „człowiek odcisnął swoje niepokojące piętno na egzystencji pozostałych gatunków” (s. 13). Co zatem widać z nieantropocentrycznej perspektywy?

Monografię rozpoczyna rozdział zatytułowany „Preludium. 1914-1918”, w którym Krupiński szkicuje relacje ludzi i zwierząt podczas I wojny światowej. Punktem wyjścia dla tych refleksji jest opis londyńskiego Animals in War Memorial, odsłoniętego na skraju Hyde Parku w Londynie w 2004 roku, następnie autor przechodzi do obecności szczurów w wojennych okopach, powołując się na metodę badania zwierzęcej historii, stworzoną przez Érica Barataya, próbuje przedstawić zwierzęcą perspektywę wojenną. Odpierając zarzuty o paradoksalność oraz niemożność odtworzenia zwierzęcego spojrzenia i odczuwania na podstawie napisanych przez ludzi tekstów literackich, Krupiński zauważa, że literatura, „jak żadne inne medium” (s. 31), dysponuje darem przekraczania własnej kondycji, przez co pozwala wejść w położenie innych, dając substytut „zwierzęcej pamięci”. Na poparcie swojej śmiałej tezy autor przywołuje poczytne powieści brytyjskiego pisarza Michaela Morpurgo, przede wszystkim zekranizowaną niedawno przez Stevena Spielberga powieść „War Horse” z 1982 roku (polski tytuł: „Czas wojny”), gdzie pierwszoosobowym narratorem jest niezwykłej urody i dzielności koń Joey, uczestnik I wojny światowej. Niestety, badacz nie rozwija analizy powieści, nie próbuje także wykazać, dlaczego akurat ta narracja miałaby dawać nam „atrapę zwierzęcej pamięci”, a nie być wyłącznie „hipostazą pacyfistycznych poglądów autora”, włożoną niejako w końskie usta dla wywołania w czytelniku silnych emocji. Krupiński stara się wykazać, że „perspektywa konia” w „Czasie wojny” daje szansę spojrzenia „z drugiej strony siodła” na wojenne wydarzenia (s. 33). Jednakże brak jakiejkolwiek argumentacji (poza przytoczoną powyżej) nie pozwala na przyjęcie tezy autora. Pierwszoosobowa, „końska” narracja umożliwia bowiem zwrócenie uwagi na obecność zwierząt na wojnie i charakter ich służby, włączenie ich historii w historię ludzką, nie daje nam jednak dostępu do zwierzęcej perspektywy, pamięci czy sposobu odczuwania.

Analogia z pisarstwem kobiecym też wydaje się nietrafiona. Powołując się na Ingę Iwasiów, piszącą o kobiecej perspektywie w literaturze wojennej, autor zdaje się nie dostrzegać, że kobiety, w przeciwieństwie do zwierząt, spisują własne narracje. Są one zapośredniczone w męskim języku i literaturze (pomijam tu złożone kwestie kobiecej literatury, kobiecego języka i pisania „jako kobieta”), jednakże – spisane osobiście przez kobiety, przy użyciu dostępnego im języka. Powołanie się na perspektywę ekofeministyczną, która w pewnym stopniu zrównuje pozycję kobiety i zwierzęcia (czy szerzej – natury), zdominowanych przez mężczyzn w patriarchalnej strukturze, nie wydaje się trafne gdyż, jak zauważa badacz, w przypadku historii zwierząt „świadek milczy”, czego nie można powiedzieć o świadkiniach wojny. Przywołana przez Krupińskiego narracja w „Czasie wojny” jest wyłącznie tym, czym może być – ludzkim wyobrażeniem o końskiej perspektywie, a nie końską perspektywą sensu stricto. Używając wojennej metafory, badacz nieco „przeszarżował” w swoim preludium – literatura faktycznie jest medium, które przekracza samo siebie i pozwala na empatyczne współodczuwanie z Innym, próbując ukazać jego perspektywę. Choć odtworzenie zwierzęcej pamięci to zadanie karkołomne i aporetyczne, nie jesteśmy jednak całkowicie skazani na antropocentryzm. Jak słusznie zauważa szczeciński krytyk, dostępne są nam szczeliny, wyłomy między ludzkim a zwierzęcym i właśnie w tych miejscach zetknięcia możemy upatrywać szansy na przekroczenie perspektywy antropocentrycznej. Koń-narrator natomiast jest tylko ludzkim wyobrażeniem o tym, co koń mógł widzieć i odczuwać, pomagającym w dostrzeżeniu pozaludzkich ofiar wojny, nie daje nam on jednak „zwierzęcego świadectwa wojny”.

Wstępny rozdział, w porównaniu z całością monografii, wypada najsłabiej. Wydaje się naprędce dopisany, aby uzupełnić książkę o wątki pierwszowojenne, w efekcie – ze szkodą, a nie zyskiem dla całości. Zawarte w nim obserwacje są fragmentaryczne, niepogłębione, nie licują z wnikliwością komentarzy i interpretacji pomieszczonych w kolejnych częściach książki. Wstęp zarysowuje ciekawą perspektywę badawczą, kolejne rozdziały, poświęcone już literaturze związanej z II wojną światową, są interesujące i obfitują w celne analizy, dają też szeroką perspektywę związków między Zagładą i zwierzętami. „Preludium…” niepotrzebnie zaburza ten układ, wprowadzając zaledwie felietonowe szkice (cienką kreską), mniej powiązane z główną tematyką monografii.

Jako że monografia ta jest niezwykle obszerna i szczegółowa, pozwolę sobie skupić się na wybranych rozdziałach. Krupińskiemu należy oddać, że traktuje tematykę zwierząt i Zagłady bardzo szeroko, zajmując się prozą Nałkowskiej, Pankowskiego, Szmaglewskiej, Provoost, pracami Bałki i Lanzmanna, eseistyką Konrada Lorenza, dziennikami Ringelbluma, a także literaturą dla dzieci i młodzieży oraz nawiązującym do Zagłady akcjom społecznym, mającym zwrócić uwagę odbiorców na cierpienie zwierząt i ich masowy ubój. Tak szeroko zakrojone badania pozwalają na wieloaspektowe ujęcie zaproponowanej w tytule tematyki, a także na wnikliwe komentarze i zarysowanie niezwykle szczegółowej, erudycyjnej mapy, na tle której badacz wydobywa, częstokroć ukryte, drobne, pozornie błahe, szczeliny, w których zwierzęce spotyka się z ludzkim. Czyni to w sposób znacznie bardziej precyzyjny i wyrafinowany niż w rozdziale wstępnym.

Przykładem mogą być rozdziały poświęcone pisarstwu Zofii Nałkowskiej, gdzie autor skupia się głównie na zwierzętach „mniejszego kalibru” – owadach i myszach. Interpretacje drobnych fragmentów, poświęconych zarazem owadom i maszynom (samochodom) są niezwykle wnikliwe i szczegółowe – Krupiński bada ruch metafory ze skrupulatnością wyposażonego w szkło powiększające entomologa o specjalności filologicznej, dostrzegając, za Nałkowską, splot sfer „oddziaływania dwóch żywiołów – historii i przyrody, tego, co ludzkie, oraz tego, z czego okowów człowiek od zarania starał się wyzwolić” (s. 49). Wychodząc od metaforycznego szczegółu, krytyk przechodzi do planu ogólnego, w którym analizuje socjobiologiczne fragmenty „Dziennika czasu wojny”, wzbogacając swój wywód licznymi odwołaniami do twórców spoglądających na splot historii i natury z podobnej, „darwinizującej” perspektywy, rewidującej wyjątkową pozycję człowieka w obrębie natury, przyznawaną mu do tej pory. Wojna jest tu nie tyle konsekwencją ideologii i polityki, a nieuchronną częścią natury. Nałkowska obserwuje bliskość człowieka i owada – bliskość nieintuicyjną, nienacechowaną pejoratywnie, wbrew tradycyjnym porównaniom ludzi i owadów. Rozmyślania przy dezynsekcji mieszkania prowadzą do zmiany perspektywy, dostrzeżenia bliskości eliminowania budzących obrzydzenie owadów i ludobójstwa. Następnymi przedstawicielkami drobnej menażerii w prozie Nałkowskiej są myszy. Odchodząc od obecnych w literaturze (zwłaszcza w bajkach) utartych wyobrażeń na temat tych stworzeń, Krupiński szkicuje szeroką „mysią mapę” w literaturze, wychodząc od poezji Burnsa i prozy Steinbecka. Na podstawie dzienników, prozy autobiograficznej oraz wspomnień o Nałkowskiej rekonstruuje doświadczenie biograficzne pisarki związane z myszami, dociera do tych miejsc w jej twórczości, gdzie „zagnieździły się myszy”. Przyjmując mikrologiczną perspektywę, podąża mysim tropem w „Narcyzie” oraz w „Wizie” z „Medalionów”, docierając do „sfery, gdzie litość splata się z okrucieństwem i »niedobrą ciekawością«, gdzie współczucie odsłania swe mniej znane oblicze. Oblicze, które najchętniej skrzętnie ukrylibyśmy przed samymi sobą” (s. 104). Badacz podąża od drobiazgu, biorąc pod uwagę zarówno rozmiar zwierzęcia, jak i analizowanego fragmentu prozy Nałkowskiej, do szerszego planu: historiozofii oraz wizji natury ludzkiej wpisanej w twórczość autorki „Granicy”. Ugruntowana w biograficznym doświadczeniu pisarki „słabość do myszy” pozwala dostrzec w jej prozie nowe sensy, które z precyzją i maestrią wydobywa Krupiński. Podobną metodą badacz posłużył się w rozdziale poświęconym Marianowi Pankowskiemu, gdzie poruszanie się „tropem owada” pozwala połączyć ze sobą wątki dwóch utworów tego pisarza, gdzie „dokonuje się akt osobliwej subwersji” (s. 216). Zacytowanie antysemickiego kodu, zrównującego Żydów i owady, pozwala pisarzowi na wydobycie nici empatii, współczucia dla „ginących jak owady i jak one bezbronnych – żydowskich sąsiadów, przyjaciół, towarzyszy ze szkolnej ławy” (s. 216).

Narracja badacza przechodzi następnie od myszy do nieco większych gryzoni – szczurów, których obecność zaznaczona została już w „Preludium…”. Przyglądając się eseistyce laureata Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny, etologa Konrada Lorenza, ujawnia Krupiński niepokojący splot biologii, specyficznie rozumianej moralności Kantowskiej i hitlerowskiej ideologii. Szersza perspektywa związków hitleryzmu z socjobiologią, ale też ekologią i wywróceniem hierarchii człowiek–zwierzę, pozwalające w efekcie na zdegradowanie niektórych narodów do kategorii podczłowieka, mniej szlachetnego niż zwierzę, pozwala na (psycho)analizę wypowiedzi eseistycznej Lorenza o zabijaniu szczurów. W zabijanych na pokarm dla pytonów szczurach austriacki badacz dostrzegł niepokojące podobieństwo do ludzi, konkretnie – do dzieci. W świetle skrywanych przez Lorenza faktów biograficznych – wstąpienia do NSDAP w 1938 roku, tuż po zajęciu Austrii przez Hitlera, oraz służby w Wehrmachcie w Poznaniu, gdzie zajmował się badaniami nad mieszańcami polsko-niemieckimi, próbując wskazać, którzy z nich nadają się do germanizacji, a którzy zagrażają czystości rasy – w jego poświęconych zwierzętom esejach, „które na pozór mogłyby się jawić jako manifest empatii czy współczującej wyobraźni austriackiego uczonego, skrywać się mogą sensy o zaskakująco ambiwalentnym potencjale” (s. 129). Krupiński wskazuje też na bliskie związki ideologii nazistowskiej z socjobiologią, neurologią i koncepcjami czystości rasy, a także na entuzjastyczną współpracę naukowców z NSDAP w kwestii konstruowania czystej rasy aryjskiej. Rozdział ten, uzupełniony o glosę poświęconą wspomnieniom Agaty Bielik-Robson, jest wnikliwy, erudycyjny, autor z precyzją wskazuje, jak umieszczona w szerokim kontekście hitlerowskiej nauki eseistyka Lorenza zaczyna opalizować sensami, które austriacki noblista usiłował ukryć.

Zaletami „»Dlaczego gęsi krzyczały?«…” są bez wątpienia wieloaspektowość, wnikliwość, szczegółowość oraz erudycyjność. Monografia Krupińskiego to dobry przykład tego, jak w sposób pogłębiony można używać narzędzi, jakie dają animal studies, bez powielania częstego, zwłaszcza w wystąpieniach konferencyjnych, katalogowania zwierząt w prozie wybranego pisarza. Namysł nad zwierzętami (wobec) Zagłady w wykonaniu Krupińskiego pozwala wydobyć nowe sensy z interpretowanej prozy i nie jest wyłącznie „przyczynkarski”. Warto także podkreślić występujące w polskim literaturoznawstwie „animal studies przed animal studies” – czyli mikrologię literacką, na którą Krupiński niejednokrotnie się powołuje, jako że mikrolodzy literaccy często poświęcali swoją uwagę zwierzętom, zwłaszcza tym najdrobniejszym, wprowadzając de facto studia nad zwierzętami „zanim to było modne”. Pochwalić należy zarówno indeks osób, jak i zwierząt. Ten zabieg edytorski doskonale współbrzmi z wymową książki. Warto podkreślić także zalety bardzo udanej okładki, niezwykle estetycznej, wykorzystującej fragment pracy Agaty Zbylut „Szczecin – Berlin – Szczecin”, doskonale współgrającej z tytułem monografii, zwłaszcza, że w przypadku projektowania okładek książki naukowej wartości estetyczne i artystyczne nie są często brane pod uwagę. Podsumowując, monografia Piotra Krupińskiego jest szeroko zakrojona, obejmuje nie tylko literaturę polską XX i XXI wieku, ale wychodzi także w kierunku szerszej refleksji na temat relacji zwierząt i Zagłady – również w kontekście filozoficznym, historycznym i społecznym. Metoda interpretacyjna, jaką stosuje badacz – wychodzenie od drobiazgu do ogółu – przynosi ciekawe efekty i pozwala na pogłębioną perspektywę. Jedynym mankamentem monografii jest zbędne „Preludium…”. „»Dlaczego gęsi krzyczały?« Zwierzęta i Zagłada w literaturze polskiej XX i XXI wieku” stanowią świetną, choć niewyczerpującą tematu, propozycję interpretacyjną i badawczą.

Piotr Krupiński: „»Dlaczego gęsi krzyczały?« Zwierzęta i Zagłada w literaturze polskiej XX i XXI wieku. Instytut Badań Literackich PAN. Warszawa 2016.