Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (312) / 2016

Rafał Strózik,

WOJNA WEDŁUG MELA GIBSONA (PRZEŁĘCZ OCALONYCH)

A A A
Grzbiet górski (z ang. ridge – przyp. R.S.) – „«górna część łańcucha górskiego; szczyt wzniesienia, góry»: Skaliste, zalesione grzbiety gór”

(„Słownik języka polskiego” 1978: 707)

Przełęcz – „obniżenie w przebiegu linii grzbietu górskiego; tworzy się w wyniku szczególnie intensywnych procesów denudacyjnych (długotrwałego zjawiska erozji i deflacji – przyp. R.S.) w przyległych odcinkach stoków, np. w miejscach występowania skał o mniejszej odporności na denudację”.

(„Encyklopedia Powszechna PWN” 1985: 775)

Po dziesięciu latach od ostatniego filmowego dzieła, „Apocalypto” (2006), Mel Gibson ponownie zasiadł za reżyserskim sterem podczas produkcji „Przełęczy ocalonych”. Pomimo pozornie odmiennej tematyki, z jaką mierzy się w najnowszym filmie, twórca „Pasji” z żelazną konsekwencją opowiada w charakterystyczny dla siebie sposób o przemocy oraz chrześcijaństwie, przedstawiając człowieka jako syntezę skrajnych sił – destrukcji i kreacji, pogardy i miłości.

Przybliżająca sylwetkę postaci historycznej, stroniącego od przemocy Desmonda Dossa, żołnierza walczącego na Pacyfiku podczas II wojny światowej (w tej roli Andrew Garfield), „Przełęcz ocalonych” ze sporym entuzjazmem cytuje powstałe wcześniej filmy wojenne. Otwierająca scena rozpoczyna się od kierowanego w stronę Boga monologu cierpiącego bohatera, co przywołuje na myśl „Cienką czerwoną linię” Terrence’a Malicka (1998). Odbycie przez Desmonda szkolenia wojskowego i towarzyszące temu wydarzenia nasuwają natomiast skojarzenia z „Full Metal Jacket” Stanleya Kubricka (1987). Wspomniane szkolenie rozpoczyna się od apelu wojskowego z udziałem sadystycznego sierżanta Howella (Vince Vaughn). Co więcej, nieskrywający swoich pacyfistycznych wartości i wiary w Boga Desmond wzbudza wśród pozostałych rekrutów narastającą frustrację, która znajduje ujście w brutalnym pobiciu bohatera. Ważny wątek relacji Desmonda z jego ojcem Tomem Dossem (Hugo Weaving), weteranem I wojny światowej, oraz towarzyszący temu przekaz stanowią z kolei rozwinięcie myśli zawartej w „Pearl Harbor” Michaela Baya (2001). Pomimo nieskrywanego eklektyzmu filmowych inspiracji, „Przełęcz ocalonych” nie traci swojej tożsamości, przede wszystkim za sprawą obranego kierunku artystycznego, sposobu ukazania okrucieństwa wojny, a także rozłożenia typowo gibsonowskich akcentów w pacyfistycznym przekazie.

Zawarte w filmie sceny batalistyczne przyjmują konwencję filmu grozy, tworząc nieczęsto spotykaną w kinie wojennym mieszankę gore oraz horroru psychologicznego. Rozgrywające się na ekranowym polu walki starcia bombardują odbiorcę niespodziewanymi „zrywami” akcji typu jump scare, koszmary senne przenikają się z rzeczywistością, natomiast subiektywne ujęcia ludzkich wnętrzności przybierają delikatny efekt rozmycia, potęgując uczucie beznadziejności i nieuchronnie napierającego stanu omdlenia. W trakcie wielogodzinnej misji ratunkowej Desmond zmuszony jest mierzyć się z wycieńczeniem organizmu, przemierzać w pojedynkę klaustrofobiczne podziemne tunele i zmagać się z coraz niebezpieczniejszymi patrolami żołnierzy wrogiego wojska.

W kontraście do wojennego piekła, główny bohater filmu, za sprawą przybrania cech istoty niemal nadludzkiej i świętej, stanowi dla odbiorcy parasol chroniący przed okrucieństwem przedstawianych obrazów. Wraz z zaostrzaniem się sytuacji na polu walki, protagonista dokonuje coraz śmielszych wyczynów, przywracając człowieczeństwo tam, gdzie zostało zatracone. Filmowy Desmond przyjmuje rolę zbawiciela, nie tylko tocząc bezkrwawą walkę o życie rannych towarzyszy broni, ale również okazując miłosierdzie cierpiącym żołnierzom wrogiej armii. Bohater „Przełęczy ocalonych” przechodzi popkulturową drogę uświęcenia, poczynając od doświadczania męczeństwa ze strony swoich rodaków w pierwszej części filmu, przez bohaterską walkę o człowieczeństwo i cudowne „uzdrowienia” (przywrócenie rannemu wzroku), aż po symboliczne wniebowstąpienie i ponowne zstąpienie na ziemię w ostatnim akcie filmu. Pozornie unoszący się ku niebu spoczywający na noszach ranny Desmond, w rzeczywistości znoszony zostaje po linie przez towarzyszy broni ze szczytu skały na plażę. Powracający na dół bohater staje się sensualnym dowodem boskiej mocy. Wiara w Desmonda jest krokiem ku wierze w Boga. Przestrzeń i sposób, w jaki Gibson nią operuje, również zdają się stanowić drogowskaz dla odbiorcy poszukującego kontaktu ze Stwórcą.

Analogicznie do „Cienkiej czerwonej linii”, w „Przełęczy ocalonych” niebagatelną rolę odgrywa boskość natury i zgubna dla niej niszczycielska działalność człowieka. Jak zauważa Łukasz Plesnar, natura w filmie Malicka stanowi „pierwotną i doskonałą harmonię”, wobec której amerykańskie i japońskie wojska są niepożądanymi gośćmi o niszczycielskiej mocy (Plesnar 2002: 36). Niemniej jednak, w porównaniu do realizacji z 1998 roku, destrukcyjna moc człowieka w „Przełęczy ocalonych” jest znacznie silniejsza. O ile bowiem bohaterowie filmu Malicka zaburzają równowagę sił, doznając jednocześnie serii mistycznych uniesień w kontakcie z boskością przyrody, o tyle wizja Gibsona przedstawia toczących bój żołnierzy na wypłowiałej już ziemi, gdzie wszelki ślad boskiego ładu dawno zaginął. Podłoże, po którym stąpają obie strony konfliktu w „Przełęczy ocalonych”, stało się skrywającą sieć tuneli wilgotną skorupą. Uprzednio dany człowiekowi raj, stworzone na twardych fundamentach znamię obfitości i harmonii, zostaje spalony i złączony z ludzkimi wnętrznościami, tworząc nową, nieco oniryczną, stagnacyjną i pustynną zarazem rzeczywistość.

Zgubna dla natury działalność człowieka nie jest jednak nieuchronnym przeznaczeniem. W dziele Gibsona możliwość obcowania z naturą nastoletniego jeszcze Desmonda stanowi eskapistyczny schron przed problemami rodzinnymi. Co więcej, znajdująca się nieopodal domu bohatera dzicz staje się również miejscem narodzin miłości, gdy zabiegający o względy Dorothy (Teresa Palmer) Desmond definitywnie zdobywa względy wybranki serca. Ostatecznie odprawiający modlitwę Desmond tuż przed kolejnym starciem wrogich wojsk w ostatnim akcie filmu skierowany jest profilem do pola walki, stając się łącznikiem między wyzutym z boskiej obecności terenem a Stwórcą. Pomimo licznych ran, bohaterowi udaje się zapobiec śmierci przyjaciół w kontakcie z odbezpieczonym granatem. Domykający widowisko Gibsona dokumentalizm, ukazujący urywki wywiadów z ocalonymi przez realnego Desmonda Dossa towarzyszami broni, stanowi glejt uzmysławiający prawdziwość – przynajmniej częściową – rozgrywających się na ekranie wydarzeń.

Chrześcijańska wiara w Stwórcę przeplata się z wiarą w człowieka, namacalnego powiernika boskich mocy. „Przełęcz ocalonych” okazuje się drogowskazem dla odbiorcy; jest to dzieło opowiadające o gloryfikacji życia i zawartego w materii pierwiastka boskiego, ale stanowi ono również przeciwwagę dla zaniżania wartości podmiotowości i indywidualizmu w sytuacjach utylitarystycznego przedkładania symboli i dobra społecznego nad życie jednostki.

LITERATURA:

„Encyklopedia Powszechna PWN”. Red. nacz. R. Łąkowski. Warszawa 1985.

Plesnar Ł.A.: „100 filmów wojennych”. Kraków 2002.

„Słownik języka polskiego”. T.1. Red. M. Szymczak. Warszawa 1978.
„Przełęcz ocalonych” („Hacksaw Ridge”). Scenariusz: Robert Schenkkan. Reżyseria: Mel Gibson. Zdjęcia: Simon Duggan. Obsada: Andrew Garfield, Sam Worthington, Teresa Palmer, Hugo Weaving, Vince Vaughn i in. Produkcja: Australia, USA 2016, 139 min.