Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (313) / 2017

Matylda Badera,

SAMOTNI BOHATEROWIE FORDA (ZWIERZĘTA NOCY)

A A A
Debiutując „Samotnym mężczyzną”, Tom Ford pokazał, że potrafi stworzyć piękny film o samotności i cierpieniu związanym z utratą miłości. Ten melancholijny dramat opowiadający historię nauczyciela akademickiego zaprasza nas do świata klasy wyższej, która – mimo wrażenia idealnego życia i przepychu – jest zimna i pusta w środku. „Zwierzęta nocy”, następna realizacja Forda, przepracowują podobny temat. Susan (Amy Adams), menadżerka galerii sztuki w Los Angeles, z pozoru wiedzie życie, jakie wszyscy chcieliby wieść. Idealna rzeczywistość staje się dla niej jednak swoistym więzieniem bez ścian, w którym, otoczona ludźmi, musi zmierzyć się z samotnością.

Najnowszy film reżysera to wielowarstwowa opowieść, której elementy warto poukładać, zanim podda się ją interpretacji. Edwarda (Jake Gyllenhaal) i Susan łączy licealna miłość. Edward był bliskim przyjacielem brata Susan; na dodatek jej rodzice zaopiekowali się nim po śmierci jego ojca. Po latach, podczas spotkania w Nowym Jorku obydwoje wyznają, że byli w sobie skrycie zadurzeni. Matka Susan (Laura Linney) odradza córce małżeństwo z nim. Podczas kłótni nazywa go słabym (z ang. weak), z kolei Susan woli określać go jako romantyka (z ang. sensitive). Ford świetnie gra dialogami – gdy małżonkowie przechodzą poważny kryzys, Susan przejmuje coraz więcej cech matki i atakuje Edwarda właśnie zasłyszanym u niej określeniem weak. Romantyzm bohatera przerodził się w oczach Susan w słabość. Traumatyczne rozstanie z pierwszą miłością motywuje Edwarda do napisania książki. Rozliczenie się z wydarzeniami z przeszłości zajęło mu 19 lat. Po takim czasie od rozstania Susan otrzymuje zadedykowaną jej książkę, której tytuł jest równocześnie przezwiskiem, jakim Edward zwykł określać bohaterkę ze względu na jej problemy z bezsennością.

Główny bohater powieści, Tony, wyrusza wraz z żoną i córką do zachodniego Teksasu. Droga, podobnie jak małżeństwo bohaterów, zdaje się prowadzić donikąd. Z monotonii wyrywa ich grupa dwudziestoparolatków (świetna kreacja aktorska Aarona Taylora-Johnsona), którzy czerpią przyjemność z terroryzowania turystów. Chłopcy porywają córkę i żonę Tony’ego, a jego wywożą na środek pustyni. Echa autobiografizmu w powieści Edwarda dostrzegamy od razu. Warto wspomnieć, że Tom Ford wychowywał się w Teksasie, a w jednym z wywiadów wyznał, że postać Edwarda / Tony’ego ma wiele jego własnych cech, na przykład nieumiejętność sprostania modelowi mężczyzny narzucanemu przez społeczeństwo, bycie wrażliwcem, a nie plakatowym przykładem herosa. Dramatyzm późniejszych wydarzeń powieści intensyfikuje brak bohaterskiej postawy Tony’ego. Nie decyduje się on na pomoc ukochanym; jego pasywność budzi wręcz grozę. Zachowanie głównego bohatera do złudzenia przypomina sytuację, w której znaleźli się Susan i Edward. Zakładając, że książka jest odbiciem ich relacji, zaskakujące wydaje się to, że nie żona głównego bohatera powieści jest winna całemu złu.

Ford ponownie (motyw przepracowany w „Samotnym mężczyźnie”) pokazuje, jak silny jest ból po utracie miłości i jak bardzo zaślepiająca potrafi być tęsknota. Niebagatelną rolę w odczytaniu kreacji bohatera odgrywa postać drugoplanowa – policjant Bobby (Michael Shannon). Jest on zdecydowany, aktywny, bezwzględny i silny, co na zasadzie kontrastu może sugerować, że uosabia podświadomość głównego bohatera powieści. Idąc tropem psychoanalitycznym, wypadałoby uznać go za alter ego samego Edwarda (Forda?). Tony, który zdaje się poddawać po znalezieniu ciał żony i córki, jest ciągnięty do przodu przez zdeterminowanego policjanta. Za jego namową decyduje się odnaleźć sprawców i sam wymierzyć sprawiedliwość. Symboliczna finałowa scena powieści – zabójstwo oprawcy (pogrzebanie demonów przeszłości, zamknięcie rozdziału, którym było dla Edwarda rozstanie z Susan) oraz śmierć Tony’ego – to obrazy, które sugerują śmierć pasywnego, aheroicznego człowieka w Edwardzie. Kreując postaci Tony’ego i policjanta, zrzuca on z siebie brzemię bycia weak.

Filmowemu obrazowi powieści warto przyjrzeć się również z perspektywy Susan, to przecież jej pamięć i wyobraźnia ożywiają spisane historie. W roli Tony’ego obsadza ona swojego byłego męża, w roli jego żony – kobietę bardzo do siebie podobną (można założyć, że to obraz jej samej, tylko wyidealizowany), a w roli córki – własne dziecko z drugiego małżeństwa. W świecie przedstawionym powieści odnajdujemy przedmioty, które pojawiają się we wspomnieniach Susan z czasów małżeństwa z Edwardem. Co ciekawe, rekwizyty te towarzyszą zawsze scenom kłótni we wspomnieniach Susan (czerwona kanapa, zielony samochód) i scenom grozy w powieści. Szczegóły zarysowują cienką granicę, jaka dzieli świat powieści od świata wspomnień, a równocześnie pokazują, jak wielkim estetą jest Ford.

Za sprawą powieści Susan rozlicza się z krzywdą, jaką wyrządziła Edwardowi, odtwarza wspomnienia, patrzy na siebie i swoje decyzje z perspektywy czasu. Dostrzega, że życie, do którego tak dążyła, jest tylko wytworem narzuconym przez kulturę, a nie jej własnym pragnieniem. Zakończenie filmu – niedoszłe spotkanie dwójki głównych bohaterów – otwiera wiele możliwych interpretacji. Można tylko spekulować, czy to, że Edward nie pojawił się w umówionym miejscu, jest formą zemsty za traumatyczne chwile z przeszłości, czy też raczej (pozostając słabym) nie potrafiłby Susan spojrzeć w oczy. Zaproponować można też inną interpretację jego nieobecności: spowodowaną samobójstwem. Spotkanie i maile Edwarda mogły być wytworem wyobraźni Susan, która – tak bardzo spragniona uczuć innych niż dystans i chłód – spreparowała je w swoich myślach. Mnogość możliwych odczytań świadczy o kunszcie reżysera i powoduje, że z seansu, niezależnie od obranej ścieżki interpretacyjnej, nie da się wyjść obojętnym.

„Zwierzęta nocy” trzeba zobaczyć wiele razy, ponieważ film z każdą kolejną projekcją uwodzi coraz bardziej. Niepokojące jest to, że pociąga nas nie tylko piękny i estetyczny świat, który stworzył reżyser. Wielką siłę przyciągania ma również okrutna rzeczywistość stworzona w powieści Edwarda. Przeplatające się w filmie rzeczywistości subtelnie łączy mistrzowska muzyka Abla Korzeniowskiego (po raz kolejny współpracującego z Tomem Fordem). Wykonany na fortepianie utwór przełamuje delikatność rytmicznymi powtórzeniami wysokich dźwięków. Muzyka klasyczna, kojarzona z kulturą wysoką – światem Susan – oddaje równocześnie, poprzez molową tonację, mrok świata bohaterów. Najnowsza realizacja, podobnie jak debiut Forda, to film o ogromnym cierpieniu. W pięknych wnętrzach, otulona w drogie ubrania i przykryta nienagannym makijażem, skrywa się gorzka tęsknota za utraconą miłością.
„Zwierzęta nocy” („Nocturnal Animals”). Scenariusz i reżyseria: Tom Ford. Zdjęcia: Seamus McGarvey. Obsada: Amy Adams, Jake Gyllenhaal, Michael Shannon, Aaron Taylor-Johnson i in. Produkcja: USA 2016, 115 min.