Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (314) / 2017

Joanna Soćko,

ŚWIĘTE OKRUCHY (JOHN A. McCLURE: 'PÓŁWIARY')

A A A
Wyrzec się wiary,

jakże maleje reszta świata

lepszy już błędny ognik

niż zupełny brak światła


Emily Dickinson



Rozpoczynając omówienie książki Piotra Bogaleckiego poświęconej odczytaniu polskiej poezji współczesnej z perspektywy postsekularnej, Rafał Zawisza napisał z nieukrywanym zadowoleniem: „(…) właśnie żegnamy się z pewnym nietypowym dla dziejów kultury polskiej okresem, stanem anomalii polegającym na istnieniu monopolu w sferze duchowej. Mam na myśli odgórnie narzucony przez państwo ateizm, a następnie desperacką próbę przywrócenia dominacji katolicyzmu” (Zawisza 2016). Wspomniane przez Zawiszę procesy doprowadziły do znaczącej polaryzacji dyskursu publicznego (podlegającego, jak się zdaje, coraz silniejszemu nacechowaniu i ideologizacji), pozbawiając nas tym samym języka do mówienia o jednostkowym doświadczeniu wiary, które mogłoby stać się podstawą tworzenia na nowo zrozumianej wspólnotowości. Próżno dziś szukać odpowiednich słów w kościelnej mowie wytartych znaczeń i jałowych komunałów zaprawianych niejednokrotnie nutą kapłańskiego protekcjonalizmu, dlatego też z nadzieją witamy alternatywne formy ujmowania problemu duchowości, które podsuwa nam szeroko rozumiany postsekularyzm. Postsekularna refleksja nad literaturą wydobywa repertuar nowych znaczeń, umożliwiając na nowo mówienie o osobistej (nie)wierze.

W kontekście tak rozumianych badań literaturoznawczych książkę Johna A. McClure’a „Półwiary” wydaną po raz pierwszy w 2007 roku, a niedawno przetłumaczoną przez Tomasza Umerle na język polski, można już chyba postrzegać jako dzieło klasyczne, to znaczy: wyznaczające określone ramy postsekularnego ujmowania utworów literackich. Trafnie rozpoznając dystynktywny charakter duchowych wątków pojawiających się we współczesnej północnoamerykańskiej prozie, McClure stworzył zgrabną i wciągającą monografię, w której – po sformułowaniu podstawowych założeń dotyczących charakteru postnowoczesnej religijności i jej reprezentacji w literaturze – przedstawił błyskotliwe interpretacje dzieł pióra takich pisarzy jak Thomas Pynchon, Don DeLillo, Toni Morrison czy Michael Ondaatje. Co dokładnie tych twórców łączy? McClure klarownie definiuje wyznaczniki utworów uznawanych przez niego za postsekularne: „(…) opowiadają [one – J.S.] o powrocie zeświecczonych bohaterów ku temu, co religijne; ich ontologiczny rys polega na zerwaniu z sekularnymi modelami rzeczywistości przez odniesienia do religijnych koncepcji, a ich rys ideologiczny naznaczony jest ponowną artykulacją radykalnie »osłabionej« religijności za pomocą sekularnych, postępowych wartości i projektów” (s. 15). Pojawiająca się w tej definicji „słabość” wydaje się dominantą przedstawianej przez McClure’a duchowości: postsekularna religijność jest już zawsze nadwątlona poprzedzającym ją zeświecczeniem, a sama świeckość – zdobycz oświeceniowego rozumu – staje się jej wewnętrznym strażnikiem, który odrzuca wszelkie przejawy triumfalizmu i zbytniego zadufania, mogącego na powrót sprowadzić chwiejną wiarę na ścieżki dogmatyzmu.

Przedstawiany przez McClure’a postsekularyzm to przede wszystkim duchowość charakteryzująca się postmodernistyczną nieufnością i podejrzliwością wobec wszystkiego, co rości sobie prawo do konstatowaniu o ostatecznej prawdzie. „Duchowy niepokój”, o którym wspomina autor we wprowadzeniu w kontekście amerykańskiego „pokolenia poszukujących” (s. 21), ma być może nieco wspólnego z „bojaźnią i drżeniem” Sørena Kierkegaarda, ale na pewno pozbawiony jest opisywanego przez tego filozofa „skoku wiary”. Postsekularyści McClure’a będą stronić od całkowitego za-wierzenia, bardziej bowiem niż samego Sacrum lękają się fanatyzmu i ograniczenia osobistej wolności. Perspektywę taką zapowiada już sam tytuł omawianej monografii: „Partial faiths”, a zatem: wiary częściowe, niepełne, szczątkowe, a przede wszystkim: mnogie.

Wypada dodać na marginesie, że autor bardzo dużą wagę przywiązuje do duchowego pluralizmu, czytelnik może więc czuć się zaskoczony nieznanym przeciętnemu użytkownikowi języka polskiego słowem, które w tytule zamieścił tłumacz. Początek książki sugeruje co prawda, że określenie „półwiary” odsyła do liczby mnogiej („»Półwiary…« mają trzy główne cele (…)” [s. 9]), nieco później pojawia się jednak podrozdział, którego polski tytuł brzmi: „Logika półwiary” (zob. s. 24), co może wywołać u odbiorcy konsternację. Wyraz ten nie występuje w słownikach języka polskiego, więc trudno sprawdzić paradygmat jego odmiany, pozostaje jedynie zastanawiać się, co dokładnie tłumacz miał na myśli. Określenie „półwiary” z jednej strony osłabia fragmentaryczność i wielość implikowaną przez słowo oryginalnie użyte przez autora, z drugiej jednak w ciekawy sposób sugeruje połowiczność i niekompletność. Niezależnie od tego, czy jest to intrygujący neologizm, czy też słowo zapomniane już we współczesnej polszczyźnie – wielka szkoda, że tłumacz nie skorzystał ani z przypisów, ani z posłowia, aby wyjaśnić to nieoczywiste tłumaczenie.

Powodem „celowego osłabienia” (zob. s. 28) duchowości przedstawianej przez McClure’a jako postsekularna jest, jak pisze autor, „nieufność do zinstytucjonalizowanych struktur i usankcjonowanych przestrzeni kultu” (s. 17). Dogmatyzm utożsamiony zostaje tutaj z przemocą, dlatego najważniejszym problemem postsekularnej literatury okazuje się pytanie o to, jak skorzystać z duchowych dobrodziejstw religii, eliminując jej roszczenia do absolutnej racji i ostatecznych rozstrzygnięć. Ta „słaba wiara” przypomina „słabe wydarzenia” charakteryzujące postmodernistyczną teologię amerykańskiego myśliciela Johna Caputo, który pisze o tych boskich impulsach jako o „delikatnych sadzonkach”, czy „narażonych na zniszczenie pędach” i dodaje: „Wydarzeniom zagrażają wielkie potwory karmiące się ich delikatnym miąższem – ogromne, wszechogarniające teorie, które gotowe są opleść wydarzenia swoimi mackami” (Caputo 2012: 123). Owa niechęć do wielkich teorii filozoficznych, politycznych i społecznych powraca w rozmyślaniach nad postsekularyzmem, który, jak sugeruje McClure za Cliffordem Geertzem, rodzi się z rozczarowania ideologicznymi metanarracjami, takimi jak liberalizm, socjalizm czy nacjonalizm (s. 235). To roz-czarowanie uprzednim od-czarowaniem prowadzi nie tyle do ponownego za-czarowywania, ile o-czarowywania: do odkrywania uroków i czarów życia tu-i-teraz; jak pisze autor: w analizowanej przez niego prozie „proces zaczarowywania prezentowany jest jako ryzykowny, a jego efekty – niepewne” (s. 19).

Nieufność wobec holistycznych narracji religijnych i politycznych sprawia, że zgliszcza wiary udaje się na powrót rozżarzyć jedynie w tym, co indywidualne i jednostkowe. To właśnie osobiste wydarzenia – trudne, niepełne i nieoczywiste nawrócenia – charakteryzują powieściowych bohaterów omawianych przez McClure’a. Ten zwrot ku subiektywnemu doświadczeniu nie pozostaje jednak bez związku z tradycyjną religijnością. Powołując się na analogię dostrzeganą (przez różnych myślicieli i w różnych kontekstach) pomiędzy upadkiem imperium rzymskiego a współczesnymi przemianami geopolitycznymi, autor zwraca uwagę na tendencje, jak sam pisze, „neomonastyczne”, które mają, jak się zdaje, dwojakie oblicze. Po pierwsze, postsekularni bohaterowie „uciekają do wnętrza”, co nie tyle oznacza schronienie się w położonym na odludziu klasztorze, ile pracę nad samym sobą poprzez duchowe praktyki podobne do kontemplacji i ćwiczenia medytacyjne. McClure zwraca na przykład uwagę na to, że przemiana jednego z bohaterów Pynchonowskiej „Tęczy Grawitacji” – Slothropa – przebiega bez spektakularnego objawienia charakteryzującego inne, znane choćby z historii chrześcijaństwa nawrócenia. Slothrop wydaje włóczyć się bez celu, obserwować, a w końcu „marzy i siedzi w spokoju wraz z pozaludzkimi bytami, zwierzętami i drzewami” (s. 71), co autor omawianej monografii komentuje następująco: „Te kulturowo niedoceniane, ale łatwo dostępne ćwiczenia pozwalają pozbyć się swego rodzaju otępienia, które osłabiło jego ducha, i na powrót uczestniczyć w całym szeregu odbywających się w empatycznej atmosferze spotkań” (tamże). Podobny wątek znajdujemy w prozie autora „Angielskiego pacjenta”: „Bohaterowie Ondaatjego przemierzają światy rozdarte i skrwawione wojną, uwalniają się lub wyobrażają sobie uwolnienie od imperium, któremu dotąd służyli, dokonują mniszej samoprzemiany, poszukują pustynnych schronień i klasztorów” (s. 235).

Tak rozumiane „wycofywanie się” ze świata nie jest jednak tożsame z rezygnacją ze społecznego zaangażowania. Wręcz przeciwnie: powinno stać się przyczynkiem tworzenia nowych wspólnot i na tym również polegać ma „neomonastyczność” owego postsekularnego ruchu. Dlatego McClure nie pisze o skrajnym subiektywizmie, ale o „polityce zaangażowanego wycofania”. Warto dodać, że podobna myśl pojawia się w dedykowanych problemowi wspólnotowości pismach Tadeusz Sławka, zwłaszcza w książce poświęconej Davidowi Henry’emu Thoreau, w której źródło nadziei na odnowę życia społecznego wytryskuje na uboczu: w odludnych okolicach jeziora Walden (Sławek 2009).

McClure nie stroni również od przywoływania politycznych implikacji przedstawianego przez siebie postsekularyzmu, który przede wszystkim ma stanowić alternatywę, czy też duchowy sprzeciw, wobec odradzających się na całym świecie fundamentalizmów. Powtarzając diagnozę dotyczącą wyczerpania nowoczesnej polityki, a także znaną w Polsce głównie z nacjonalistycznego dyskursu konstatację o podobieństwie pomiędzy kryzysem obecnego porządku geopolitycznego a upadkiem Rzymu (zob. s. 37), McClure przedstawia postsekularyzm jako nurt, który „Mierzy się bezpośrednio z oczywistym społecznym złem – wojującym nacjonalizmem, kolonializmem, rasizmem, patriarchatem oraz ciągłym gwałtem dokonywanym na środowisku naturalnym” (s. 36-37). Myśliciele tacy jak Slavoj Žižek czy Alain Badiou przyzwyczaili nas już do tego, że o postsekularyzmie w kontekście politycznym mówimy przeważnie jako o ruchach związanych z przemianami dokonującymi się we współczesnej lewicy, wydaje mi się jednak, że na polityczność proponowanego przez McClure’a postsekularyzmu warto spojrzeć szerzej. Przede wszystkim, autor, powtarzający wielokrotnie nieufność wobec wszelkich myśli roszczących sobie prawo do ostatecznych konstatacji dotyczących prawdy, sam dał się zaczarować. „Oczywiste zło”, o którym pisze, nie będzie wszak oczywiste dla wszystkich: wartości takich jak miłosierdzie, równość, czy szacunek dla każdego ludzkiego życia z pewnością nie poprą dżihadyści; inna idea „oczywistego zła” będzie też przyświecała nacjonalistom, zdobywającym coraz większe polityczne poparcie nie tylko w Europie. Wartości, z których wyrasta przedstawiany tu postsekularyzm, są w dużej mierze zbieżne z wartościami, które zwykliśmy utożsamiać z amerykańską formą liberalnej demokracji: nieprzypadkowo McClure kładzie nacisk na „nadnaturalistyczny multikulturalizm” obecny w prozie Pynchona i powtarza za Connollym, że „osłabienie wszelkich dogmatyzmów przysłuży się filozoficznemu ugruntowaniu pluralizmu w sferze publicznej” (s. 32). Spoglądając na postsekularny projekt McClure’a z perspektywy globalnej, mam więc dylemat. Trudno mi bowiem określić, na ile tak rozumiany postsekularyzm staje się nadzieją na przykład dla duchowości chrześcijańskiej, która wyrasta z autentycznej miłości bliźniego i miłosierdziu, a więc wartościach wypaczanych przez wszystkie formy nacjonalizmu i fundamentalizmu; na ile zaś jest religijnym (quasi-metafizycznym) usankcjonowaniem wartości liberalnych i amerykańskiej wizji idealnej demokracji. A może i jednym, i drugim? Wydaje mi się, że dziś jest to problem ważny i warty przemyślenia.

LITERATURA:      

Caputo J.: „Widmowa hermeneutyka. O słabości Boga i teologii wydarzenia”. Przeł. A. Malinowska, J. Soćko. W: „Drzewo poznania. Postsekularyzm w komentarzach i przekładach”. Red. A. Mitek-Dziemba, P. Bogalecki. Katowice 2012.         

Sławek T.: „Ujmować. Henry David Thoreau i wspólnota świata”. Katowice 2009.        

Zawisza R.: „Języka polskiego wygnanie z raju”. „artPAPIER” 2016, nr 22.
John A. McClure: „Półwiary. Literatura postsekularna w czasach Pynchona i Morrison”. Przeł. Tomasz Umerle. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków 2016 [seria: Hermeneia].