Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (314) / 2017

Przemysław Pieniążek,

OKIEŁZNAĆ DZIKI ZACHÓD (COMANCHE. WOJOWNICY ROZPACZY / WILKI Z WYOMING / CZERWONE NIEBO NAD LARAMIE)

A A A
Debiutująca w 1972 roku belgijska seria „Comanche” do dziś pozostaje kluczową pozycją na mapie poszukiwaczy wybornych komiksów utrzymanych w westernowej konwencji. W otwierającym cykl tomie „Red Dust” poznaliśmy tytułowego młodzieńca – szybkostrzelnego, choć prawego rewolwerowca – który przybywa do trawionego korupcją miasteczka Greenstone Falls. Protagonista, omyłkowo wzięty przez Larry’ego Cathrella (nikczemnego „człowieka interesu”) za najemnego zbira, postanawia na własną rękę zbadać tajemnicę stojącego na skraju ruiny rancza Tripple Six, z determinacją godną lepszej sprawy prowadzonego przez piękną Comanche i lekko stukniętego staruszka zwanego Ten Gallons. Niedająca sobie w kaszę dmuchać protagonistka początkowo z dystansem traktuje przybysza, który w niedługim czasie udowadnia wyjątkowy talent do rozwiązywania problemów stwarzanych przez osoby mające chrapkę na włości dzielnej ranczerki.

W albumie zatytułowanym „Wojownicy Rozpaczy” do Trzech Szóstek przybywają nieoczekiwani goście: to Czejeni dowodzeni przez Stojącego Konia, jednego z synów wielkiego wodza Trzy Kije. Indianie opuścili teren rezerwatu pod Górą Wisielców, skąd wygnał ich głód spowodowany brakiem obiecanych dostaw żywności. Sytuacja na ranczu robi się napięta niczym cięciwa łuku, kiedy przybysze (pomimo zdecydowanego oporu ze strony ranczerów) postanawiają zarekwirować bydło należące do Comanche. Autochtoni deklarują swoją gotowość do wstąpienia na wojenną ścieżkę, dlatego Red Dust – pragnąc zapobiec potencjalnemu rozlewowi krwi – udaje się do Arrow Creek, gdzie zamierza wyjaśnić sytuację u komisarza do spraw Indian. Bohater ma na to zaledwie trzy dni: do tego czasu protagonistka pozostaje (do pewnego stopnia) dobrowolną zakładniczką plemienia. Po drodze rewolwerowiec spotyka weterynarza Doca Wetchina, który zostaje zobligowany do przekazania pilnej wiadomość pracującym na Tripple Six kompanom Reda: Ten Gallonsowi, czarnoskóremu Toby’emu oraz czupurnemu Clemowi. Jak na rasową kanalię przystało, Wetchin manipuluje treścią przekazu, skutecznie komplikując bieg wydarzeń. A na domiar złego budowniczowie linii kolejowej West Pacific Railroad otwarcie buntują się przeciwko mizernym racjom żywnościowym, szukając przy tym winnych zaistniałej sytuacji.

Bezbłędnie rozpisana przez Michela Grega perypetia gwarantuje czytelnikom zacną porcję wrażeń, po których przychodzi finalna chwila wytchnienia przypieczętowana przyjęciem do ranczerskiej drużyny dwóch specyficznych bohaterów: nie stroniącego od mocnych trunków Pharaona Colorado oraz Księżycowej Plamy – szukającego własnej życiowej drogi syna wodza Trzy Kije.



W epizodzie pod tytułem „Wilki z Wyoming” belgijski scenarzysta serwuje odbiorcom bardzo dynamiczne otwarcie, w którym Sid Bullock (zawiadujący dyliżansem) ucieka przed szybkostrzelną bandą braci Dobbsów. Mężczyzna wymyka się objęciom śmierci zarówno dzięki pojawieniu się (gotowych do akcji) Clema oraz Toby’ego, co zbrojnej interwencji zagadkowego pasażera, misjonarza Briana Braggshawa. Opatrując ranę na ranczu Comanche, transporter wyznaje, że jego niebezpieczna eskapada miała odciągnąć uwagę bandytów od innego kuriera przewożącego w tym samym czasie, choć innym szlakiem, pokaźną sumę pieniędzy. Kłopot w tym, iż owej misji podjął się sympatyczny Pharaon, który przepadł niczym kamień w wodę. Przegrupowani bohaterowie ruszają tropem pijusa i powierzonego mu ładunku, którego ślad zwietrzyła już (uwieczniona w tytule komiksu) wyjęta spod prawa sfora dowodzona przez bezwzględnego Russa Dobbsa. Grad kul oraz zapierające dech konfrontacje, po których wiele postaci trafia do Krainy Wiecznych Łowów, zapowiada „Czerwone niebo nad Laramie”. W tym odcinku niezapomniany scenarzysta przygód Bernarda Prince’a czy Bruno Brazila ukazuje kolejne etapy podróży Red Dusta szukającego pomsty na najniebezpieczniejszym z braci Dobbsów, zostawiającym za sobą pożogę oraz ciała ofiar. Zatrzymując się w przydrożnym zajeździe, bohater zawiera znajomość z grupką wędrowców, których działania w mniejszym lub większym stopniu wpłyną na rozwój tej intrygującej opowieści, prowadzącej do niezapomnianej konkluzji epizodu, w przejmujący sposób dookreślającej psychologiczny profil rudowłosego rewolwerowca.



Prawdziwie epicki rozmach, wartkie tempo akcji, bezbłędnie skonstruowana dramaturgia, realistyczne przedstawienie codzienności Pogranicza oraz wiarygodni, zjednujący sobie sympatię protagoniści (plus zdolne do wszystkiego czarne charaktery wprowadzające w czyn swoje makiaweliczne plany) – to najważniejsze, choć nie jedyne, atuty flagowej serii pisanej przez zmarłego w 1999 roku autora. Ilustrowana przez niezawodnego Hermanna Huppena „Comanche” wciąż imponuje formalnym rozmachem, nienagannie dobraną paletą barw i dynamicznie rozrysowanymi sekwencjami pojedynków, strzelanin oraz galopad idących w parze z afirmacją etosu pracy i szczegółowo odwzorowanym obrazem urbanistyczno-naturalnego pejzażu stanu Wyoming doby XIX wieku. Nic dziwnego, że za sprawą „Comanche” Belgowie przyczynili się onegdaj do rewolucji w komiksowych narracjach o Dzikim Zachodzie. 
Greg, Hermann: „Comanche. Wojownicy Rozpaczy / Wilki z Wyoming / Czerwone niebo nad Laramie” („Comanche. Les Guerriers Du Desespoir / Les loups du Wyoming / Le ciel est rouge sur Laramie”). Tłumaczenie: Wojciech Birek. Wydawnictwo Komiksowe / Prószyński i S-ka. Warszawa 2016.