Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (314) / 2017

Anna Szumiec,

REYMONT EKOKRYTYCZNY (ANNA BARCZ: 'REALIZM EKOLOGICZNY')

A A A
Kilka tygodni temu wiele osób oczekiwało – pół żartem, pół serio – północy, aby usłyszeć głosy domowych pupili. Mimo tego, iż nikt chyba nie spodziewał się werbalnego kontaktu ze swoim psem czy kotem, cieszy samo już wspomnienie o, choćby pozostającej jedynie w sferze fantazji, możliwości słownego porozumienia się z futerkowym ulubieńcem. Któż bowiem nie pragnąłby usłyszeć, co czuje kochany przez całą rodzinę pupil? Kto nigdy nie zastanawiał się nad tym, jakie zarzuty wobec ludzi mogłyby paść ze strony dachowca, tak często odwiedzającego nasze piwnice? Wydaje się, iż odpowiedzi na te pytania nie padną, a przynajmniej nie zostaną przedstawione literalnie. Zwierzęta wszak głosu nie mają, stanowią jedynie element niepoznanej wciąż natury, tło, dzięki któremu w lepszej perspektywie ukazany zostanie człowiek.

Naprzeciw temu antropocentrycznemu rozumowaniu wychodzi myśl ekokrytyczna. Skupienie się na relacjach człowieka ze środowiskiem naturalnym okazuje się nie tylko doroczną ciekawostką, chętnie celebrowaną po wigilijnej wieczerzy, ale niezwykle nurtującą kwestią teoretyczną, której poświęca się coraz więcej przestrzeni w naukowym dyskursie. Anna Barcz, autorka wielu prac dotyczących kulturowych studiów nad zwierzętami, najnowszą publikacją zatytułowaną „Realizm ekologiczny. Od ekokrytyki do zookrytyki w literaturze polskiej” podkreśla swoją silną pozycję w czołówce polskich badaczy zajmujących się krytyką ekologiczną. Jak zaznacza Przemysław Czapliński w zamieszczonej na okładce książki recenzji, ta „rozprawa (…) to pierwsza w polskim piśmiennictwie naukowym dysertacja przedstawiająca ekokrytykę i zookrytykę w jej zastosowaniach literaturoznawczych”. Użyty przez Barcz termin „realizm ekologiczny” wnosi nowy ogląd rodzimych tekstów tak zwanej literatury nowoczesnej, jak podkreśla autorka, często obecnych w edukacji przedakademickiej (s. 12).

Podstawową kwestią wydaje się objaśnienie owego terminu. Pojęcie realizmu ekologicznego redefiniuje realizm: istotna jest, rzecz jasna, kwestia pewnego odwzorowania ludzkiej egzystencji, ale przy zaznaczeniu współdzielenia jej z przyrodą. Dokonuje się tutaj zwrot przeciwko myśleniu antropocentrycznemu; zwrot, dzięki któremu dopuszczona zostaje inna forma narracji – perspektywa zwierzęca wreszcie dochodzi do głosu. Jak rozpoczyna publikację Anna Barcz: „Książka ta w poważny sposób bierze pod uwagę obecność zwierząt i innych gatunków przyrodniczych na terenie literatury polskiej. Obecność innych gatunków – to jej komponent realistyczny; proponowana zaś lektura krytyczna i analityczna – to jej konstrukcja teoretyczna ujęta w ramy ekokrytyki i postulowanej na końcu, a powiązanej z ekokrytyką – zookrytyki” (s. 9).

Publikacja została podzielona na trzy części, zgodnie z poszczególnymi zakresami tematycznymi. Pierwsza z nich, zatytułowana „Wstęp do ekokrytyki”, stanowi syntezę dotychczasowej wiedzy o krytyce ekologicznej, przedstawia stanowiska badaczy zajmujących się tą właśnie teorią. Rozpoczynając od wyjaśnienia podstawowej terminologii, autorka prezentuje kolejne osiągnięcia krytyki ekologicznej, a także wskazuje na różnorodność jej zastosowań. Barcz podkreśla również powiązania ekokrytyki z innymi szkołami, takimi jak nurt feministyczny czy postkolonializm. Szczególnie interesujące wydaje się zestawienie krytyki ekologicznej z pojęciem literatury po Holocauście oraz z terminem realizmu (post)traumatycznego, które to mają związek z kryzysem reprezentacji oraz „świadectwem niemowy”.

Geneza pojęcia, historia myśli krytyki ekologicznej i przedstawienie najistotniejszych założeń szkoły bez wątpienia stanowią konieczny background, w znakomity sposób wprowadzający czytelnika w zasadniczą część „Realizmu ekologicznego”. Wstęp ten szczególnie istotny jest w perspektywie rodzimego odbiorcy, ponieważ, co wykazuje Barcz, ekokrytyka na gruncie polskim prezentuje się nieco odmiennie.

W odróżnieniu od krajów anglosaskich zaplecze ekokrytyczne w Polsce jest wciąż stosunkowo niewielkie. Jednym z istotniejszych powodów wydaje się specyficzne pojmowanie romantyzmu, epoki szczególnego zainteresowania relacjami człowieka ze środowiskiem naturalnym – przed XIX wiekiem polska tradycja pojmowania natury nie różni się znacząco od europejskiej. Jak zauważa Barcz, polski romantyzm narzuca przyrodzie rolę służebną wobec powinności narodowych. Natura nie stanowi oddzielnego bytu (jak dzieje się to w przypadku tekstów angielskich i amerykańskich), jawi się za to jako symbol polskiej tożsamości. Istotną kwestią wydaje się również podkreślenie związku krytyki ekologicznej z naturalizmem, kiedy to, jak zaznacza badaczka, „dokonała się oryginalna recepcja ekologiczna w literaturze polskiej” (s. 64).

Różnice w myśli polskiej i anglosaskiej nie oznaczają jednakże, iż w rodzimej literaturze nie sposób znaleźć tekstów wpisujących się w myśl ekokrytyczną czy też przejawiających pewne cechy typowe dla tej szkoły. Barcz przywołuje wiele przykładów, zarówno utworów poetyckich, jak i prozatorskich, skupiających uwagę na relacji człowieka i przyrody. Autorka wykazuje również, coraz prężniej rozwijający się, stan badań nad myślą ekokrytyczną w Polsce. Stanowi to świetne wprowadzenie do drugiej części publikacji, która poświęcona została interpretacjom znanych (mniej lub bardziej) polskich dzieł w perspektywie obligatoryjności przyrody w antropocentrycznych realiach.

Niewątpliwą zaletą drugiej partii książki, którą Barcz tytułuje „Słaby ludzki podmiot – miejsce na język przyrody”, jest przywołanie tekstów nie tylko świetnie znanych, ale także tych, do których, jak pisze autorka, „rzadko kto – może oprócz polonistów – zagląda” (s. 147). Pozwala to na obserwację, można powiedzieć, przekrojową, a co za tym idzie – holistyczną. Budowany w tekstach świat przedstawiony, mimo pozornej koncentracji na ludzkim podmiocie, okazuje się ukazywać jego niemoc względem natury. Ekosystem to splot człowieka, zwierzęcia i przyrody, zatem myśl antropocentryczna, choć silnie obecna w kulturze, okazuje się niewystarczająca dla zrozumienia świata, także tego literackiego. Badaczka przywołuje „Placówkę” Bolesława Prusa, „Niezdarę” Adolfa Dygasińskiego, tegoż pisarza „Świat i ślepą dziewczynę”, „Sukę” Władysława Reymonta, poezje Bolesława Leśmiana oraz „Glorię victis” Elizy Orzeszkowej. Reinterpretuje teksty wiązane z nurtem chłopskim, relacjami feudalnymi, wreszcie poezję modernistyczną i tekst świadectwa historycznego, przepuszczając je przez sito krytyki ekologicznej. Barcz odwołuje się nie tylko do dzieł będących „głównymi bohaterami” omówień, zwraca także uwagę na ogólny kontekst przyrodniczy w twórczości autorów oraz na referencyjność między interpretowanymi tekstami. Zaznacza rozwój myśli ekologicznej w tekstach XIX i XX wieku, podkreślając, przez znakomity przykład rozważań Leśmiana nad rodowodem człowieka i twórczości, jej pełnię w poezji modernizmu.

Szczególnie interesujące wydaje mi się przedstawienie przez autorkę „Realizmu ekologicznego” kwestii kreacji świata dziecięcego w relacji z przyrodą (na przykładzie tekstu Dygasińskiego „Świat i ślepa dziewczyna” oraz „Suki” Reymonta). Oczywisty, wydaje się, związek empatycznego niedorosłego i podlegającego jego opiece zwierzęcia, a mający swoje źródło w słabości owych podmiotów, „pozwala nam zastanowić się nad wartością międzygatunkowych spotkań, bliskości, która się w nich wytwarza i całej baśniowej konstrukcji świata przyrodniczego jako charakterystycznego poznawczo rozwiązania opozycyjnego wobec związków z rozczarowującymi dorosłymi” (s. 175).

Barcz w trzeciej części publikacji – „Zwierzęta – podmioty (nie)obecne” – zwraca uwagę na problematykę zwierzęcą w tekstach autorów zarówno przełomu XIX i XX wieku, jak również u pisarzy współczesnych. Pojawiają się zatem Witold Gombrowicz, Henryk Sienkiewicz, obecny już wcześniej Adolf Dygasiński, Olga Tokarczuk, Julia Hartwig, Jolanta Brach-Czaina. Zasadnicze chyba pytania: kim jest zwierzę, jaki jest do niego stosunek ludzkiego podmiotu, jak odczuwa ono ból, czy traktuje się zwierzę jako Innego, gdzie przebiega granica między człowiekiem a zwierzęciem, jak zwierzę pojmuje rzeczywistość, zdają się ujawniać w przedstawianych przez Barcz tekstach. Zaprezentowane zostają zarówno postaci zwierząt hodowlanych (na przykład krowa), jak i dzikich (wilk) czy takich jak byk z corridy, a więc „służących” ludzkiej rozrywce.

Za niezwykle zajmującą uważam interpretację tekstów Julii Hartwig i Jolanty Brach-Czainy, traktującą o relacji podmiotu ludzkiego z krowami. Barcz prezentuje, co może wiązać wspomniane zwierzęta z kobietami. Teksty przedstawicielek płci pięknej łączą wrażliwość ze znakomitą zdolnością obserwacji, zwracając przy tym uwagę na cierpienie zwierząt gospodarskich, przeznaczonych na rzeź, eksploatowanych przez ludzkie społeczeństwo. Krowa stanowi już nie tylko pewien symbol. Pozostaje przy swoim gatunku, a jej paralelność z kobietą tyczy się kwestii biologicznych, takich jak ciąża, widoczne bolesne przeżywanie porodu, macierzyństwo. Stawia się tutaj tezę o wspólności kobiecego doświadczenia. Spostrzeżenia te wnoszą bardzo interesujący kontekst w myśl ekokrytyczną.

W tej części publikacji „Realizmu ekologicznego” umieszczony zostaje, prócz wspomnianych omówień dzieł literackich, rozdział dotyczący kategorii posthumanizmu. Barcz przywołuje problematykę towarzyszącą owej kategorii, jak również, co szczególnie interesujące w kontekście literaturoznawczym, wskazuje na narracje zwierzęce. Jak pisze badaczka: „Uczynienie zwierzęcia albo narratorem całego opowiadania, albo jego fragmentów, próba zapisu jego myśli czy oddania czegoś charakterystycznego, odwołująca się do bardziej dla niego właściwych zmysłów, przenoszenie zachowań na czynności umysłowe, hierarchicznie postrzegana przestrzeń, to nie jedyne, ale przykładowe i ważne strategie indywidualizujące zwierzę” (s. 300). Istotną kwestię stanowi także stylizacja realistyczna, co obrazują przykłady tekstów Andrzeja Zaniewskiego, Franza Kafki czy Michaiła Bułhakowa. W ostatnim rozdziale Barcz proponuje przyjrzeć się terminowi „zookrytyka”, który definiuje jako „metodę analizy narracji z punktu widzenia konstruowanego bohatera lub bohaterów zwierzęcych i treści ich przeżyć/zachowań” (s. 317). Zarysowuje historię terminu, zaznaczając przy tym koncepcję zoofilologii Aleksandra Nawareckiego. Przykład, którym Barcz świetnie ilustruje spojrzenie zookrytyczne, to wizualny tekst Tytusa Czyżewskiego „Oczy tygrysa”, zwracający uwagę na nurtujące pytanie, jaka jest rzeczywistość widziana z perspektywy nie-człowieka.

Podsumowując, lektura publikacji Anny Barcz „Realizm ekologiczny. Od ekokrytyki do zookrytyki w literaturze polskiej” stanowi absolutną konieczność dla osób zainteresowanych tematyką ekokrytyczną. Zawarte w książce syntezy historii myśli ekologicznej, wyjaśnienia terminów, wykazanie różnic między szkołami z całą pewnością okażą się pomocne czytelnikom dopiero wkraczającym w obszar związków między ludźmi a środowiskiem naturalnym. Interesujące interpretacje pozwolą zaś na spostrzeżenie praktycznego zastosowania teoretycznych założeń ekokrytyki. „Realizm ekologiczny” nie jest jednak dziełem przeznaczonym jedynie dla „badaczy perspektywy eko”. Wiele przyjemności przyniesie także temu, kto pragnie poznać nowe ujęcia dzieł zarówno kanonicznych, jak i tych wymagających „odkurzenia”. Pewne kwestie, co zaznaczyła autorka, warte są rozwinięcia. Ich problematyka przyniesie, mam nadzieję, kolejne znakomite monografie.
Anna Barcz: „Realizm ekologiczny. Od ekokrytyki do zookrytyki w literaturze polskiej”. Wydawnictwo Naukowe „Śląsk”. Katowice 2016.