Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (314) / 2017

Marta Bieganowska-Molendowska,

KOLEJNE OBLICZE FRYZJERA DAMSKIEGO (EDUARDO MENDOZA: 'TAJEMNICA ZAGINIONEJ ŚLICZNOTKI')

A A A
Gramatyka bestselleru
Ostatnia książka hiszpańskiego autora to już piąte spotkanie z bodaj najbardziej szalonym detektywem-lumpem światowego pisarstwa, który – a jakże! – znowu zostaje wplątany w nad wyraz zawiłą historię kryminalną. Dzięki skłonności bohatera do gromadzenia wokół siebie barwnych postaci, znajdowania się w środku najdziwniejszych zbiegów okoliczności, jak i komentowania sytuacji w sposób tyleż elokwentny, co komiczny, najnowsza opowieść Eduardo Mendozy z cyklu przygód damskiego fryzjera jest smakowitym kąskiem dla koneserów prozy barcelońskiego literata i dobrą próbką jego stylu dla czytelników dotąd z nią niezaznajomionych.

Akcja „Tajemnicy zaginionej ślicznotki” rozgrywa się na dwóch planach czasowych – jednym bliskim współczesności, w momencie, gdy po ostatecznym upadku marnie prosperującego zakładu fryzjerskiego bohater – ze względu na imponującą znajomość topografii Barcelony – zostaje najęty jako dostawca chińskiego jedzenia, i historycznym, osadzonym na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Wówczas postać ta, za sprawą niepomyślnego ciągu zdarzeń opisanych w poprzednich częściach cyklu, przebywa w „instytucji, gdzie znalazły schronienie, raczej pod przymusem niż dla przyjemności, jednostki, którym udało się połączyć chwiejną równowagę umysłową z nagannym zachowaniem i nawracającą niezdolnością do przekonania wysokiego sądu o swej niewinności...” (s. 10). Zostaje stamtąd jednak wywiedziony podstępem przez swojego największego antagonistę – złowrogiego komisarza Floresa, i tak rozpoczyna się kolejna przygoda, prowadząca do rozwiązania zagadek tajemniczych zaginięć: wpierw psa żony milionera, a następnie barcelońskiej modelki – tytułowej ślicznotki.

Charakterystyczna dla powieści detektywistycznych Mendozy wartka akcja prowadzi bohatera przez zaułki najpodlejszych dzielnic miasta, eleganckie kamienice dozorowane przez nadgorliwych portierów, obskurne bary i speluny do wytwornych willi miejscowych potentatów rynku AGD, miejsc spotkań tajemniczego klubu dżentelmenów i... bagażnika czarnego samochodu. Na tej, bynajmniej nie usłanej różami, drodze spotyka kuriozalne postaci: dość wymienić transwestytę – pannę Westinghouse, groźnego kucharza rodem z Bhutanu czy tajemniczego odkrywcę zwłok trudniącego się na co dzień patroszeniem kalmarów – pana Larramendiego; sam (w owym czasie jeszcze przyszły) damski fryzjer też przybiera różne tożsamości za pomocą mniej lub bardziej przypadkowych qui pro quo. Warstwa fabularna powieści, choć zajmująca, nie odbiega w niczym od innych inspirowanych bogatą tradycją pikareski tworów literackich, w tym innych części serii. Prowadzona jest poprawnie, nie nuży, ale nie wyróżnia się też przesadnie oryginalnym potraktowaniem wzorca.

Natomiast tym, co jak zwykle u Mendozy zachwyca i odurza, jest styl narracji – przebogaty, groteskowy, absurdalny, dygresyjny, arcykomiczny, słowem – niezwykły. Bez wątpienia to właśnie zdumiewające umiejętności oratorskie pierwszoosobowego narratora wysuwają się na pierwszy plan powieści, nie stanowiąc jedynie atrakcyjnej oprawy dla ciągu zdarzeń, a raczej jakość samą w sobie. Można „Tajemnicę zaginionej ślicznotki” czytać, nie zwracając zupełnie uwagi na – jak już powiedziano, dość sztampową dla tego typu powieści – warstwę zdarzeń, rozkoszując się jedynie popisami krasomówczymi ekscentrycznego detektywa. Silna dygresyjność stylu, będąca przedmiotem sporów wśród recenzentów, przeze mnie oceniana jest bardzo wysoko; stanowi dopełnienie wrażenia obłąkania bohatera i wzmocnienie uczucia groteskowości świata przedstawionego.

Najnowszą powieść Mendozy na tle innych pozycji cyklu wyróżnia niewątpliwie bardziej refleksyjny charakter narracji, zwłaszcza w drugiej części. Służy temu chociażby formuła retrospekcji – bolesne ugryzienie w kostkę przez psa staje się pretekstem do podróży w świat wspomnień sprzed lat z okładem trzydziestu. Ta prowadzi do, tym razem fizycznej, wędrówki ulicami Barcelony (celem odkrycia prawdziwych losów zaginionej modelki), przeplatanej momentami namysłu nad współczesną kondycją ukochanego przez bohatera miasta, charakterem jego przemian i kierunkiem rozwoju. W drugiej części książki tempo fabularne znacznie się zmniejsza, na rzecz – jeszcze bardziej! – rozbudowanych monologów postaci, do których po latach dociera dostawca chińszczyzny. Niewiele z nich może zaliczyć ostatnie trzy dekady do udanych; z chęcią wtajemniczają bohatera w kulisy swoich niepowodzeń. W efekcie narracja traci sporo ze swojego komediowego rozmachu na rzecz gorzkawych refleksji i analiz. Szczególnie przejmująca jest metamorfoza uroczego transwestyty, który spotkany w latach dziesiątych XXI wieku okazuje się bojownikiem politycznym o jedność Hiszpanii i autorem audycji telewizyjnej szkalującej Katalończyków. Komizm drugiej części także wywołuje śmiech, ale zdecydowanie jest to śmiech przez łzy.

Nie sposób, pisząc o literaturze Mendozy, nie poświęcić choćby akapitu trzeciemu, obok sowizdrzalskiego detektywa i jego osobliwej narracji, bohaterowi „Tajemnicy zaginionej ślicznotki”, a mianowicie miastu. Barcelona, wzmiankowana w tej recenzji niejednokrotnie, nie jest w powieści jedynie tłem wydarzeń; jest pełnoprawnym, żyjącym własnym życiem protagonistą, którego aktywność silnie oddziałuje na losy damskiego fryzjera. Raz zaprasza go do siebie gościnnie, chroniąc przed zakusami wrogich postaci, innym razem nęci i zwodzi, by ostatecznie wyprowadzić na manowce, to znów odpycha i wyrzuca bezlitośnie poza swoje granice. Czytelnik doskonale wie, że damski fryzjer nie mógłby jednak istnieć bez Barcelony i on sam najwyraźniej też zdaje sobie z tego sprawę, bowiem z każdego wygnania leci do niej jak ćma do ognia, by znów przemierzać ciemne uliczki, wpadać w dziwaczne kłopoty i rozwiązywać niesamowite zagadki.

Piąta część przygód pokręconego detektywa stanowi dobrą kontynuację przyjętej przez autora konwencji i jest znakiem powrotu Mendozy do najwyższej pisarskiej formy po zdecydowanie najsłabszej z całego cyklu „Awanturze o pieniądze albo życie”. Na uznanie zasługuje nie tylko sprawne posłużenie się – po raz kolejny – formą, ale i wprowadzenie do serii nowych aspektów postaci i świata przedstawionego, co zapewne pchnie rozwiązania fabularne kolejnych części w interesującym kierunku.
Eduardo Mendoza: "Tajemnica zaginionej ślicznotki". Przeł. Marzena Chrobak. Społeczny Instytut Wydawniczy Znak. Kraków 2016.