Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (314) / 2017

Michał Paweł Urbaniak,

TRZY SIOSTRY ? (NIE)SPEŁNIONE, (NIE)SZCZĘŚLIWE (PETRA SOUKUPOVA: 'POD ŚNIEGIEM')

A A A
Wokół. Literatura Europy Środkowej
Petra Soukupová jest jedną z najciekawszych współczesnych czeskich pisarek. W swoich książkach koncentruje się na relacjach między najbliższymi ludźmi. Pokazuje rodziny, które pozornie trwają w nienaruszonym porządku, aby stopniowo i boleśnie się rozpaść. „Zniknąć” – zbiór trzech powiązanych ze sobą opowiadań wydany w Polsce w 2012 roku – został świetnie przyjęty. Następnie w 2015 ukazała się książka dla młodzieży „Bercik i niuniuch”. Ostatnio do polskich księgarń trafiła kolejna powieść Petry Soukupovej przeznaczona dla dorosłego odbiorcy, smutno-ironiczna saga rodzinna.

Akcja „Pod śniegiem” obejmuje jeden dzień z życia pewnej rodziny. Dzień to szczególny, bo świąteczny. Trzy siostry – Olga zwana Oliną, Blanka i Kristýna – wyjeżdżają na wieś do rodziców, aby wspólnie obchodzić urodziny ojca. W podróży towarzyszą im dzieci Blanki (dorastające córki Fany i Bětka i kilkumiesięczny Filípek), niespełna sześcioletni syn Olgi, Oliver, a także pies. Pośpiech, stres, hałas i nieporozumienia powodują, że rodzinna podróż okazuje się wyjątkowo trudna. Soukupová wyrywa swoje bohaterki z codzienności, zamyka je w ciasnej, dusznej przestrzeni samochodu i zmusza do odgrywania ról spełnionych kobiet, oddanych sióstr i/lub idealnych matek. W tę klaustrofobiczną, hipnotyzującą rzeczywistość szybko zostaje wciągnięty także czytelnik. Blanka, Olga i Týna dyskutują o sprawach błahych i poważnych. Napięcie narasta, wybuchają kolejne konflikty (nie tylko siostrzane, również między matkami i dziećmi oraz między kuzynami). Siostry zawierają sojusze, zakopują topory wojenne, aby zaraz je odkopać, chcą się nawzajem wesprzeć, to znów – zranić. Porównują się, analizują swoje życie. Wnioski są gorzkie.

Każda z nich jest inna, każda też wybrała inny sposób na samorealizację, każda osiągnęła inny status. Blanka – ta najbardziej opiekuńcza – odnajduje się w roli żony i matki („taka już jest, typowa kwoka”). Lubor, jej mąż, zarabia na dom, a ona zajmuje się dziećmi. Prawniczka Olina jest samotną matką. Ojciec Olivera okazał się człowiekiem nieodpowiedzialnym („zmienił się w zgorzkniałą, wciąż znudzoną i najeżoną zarazem karykaturę mężczyzny”), żył na rachunek Olgi, nie dawał jej poczucia bezpieczeństwa, a w końcu ją porzucił. Teraz Olga dzieli czas między wymagającą pracę, a trudne macierzyństwo (Oliver jest dzieckiem trudnym, zdolnym do manipulacji, wymuszającym wszystko łzami i krzykiem). Z kolei Kristýna, trzecia z sióstr, wciąż jest traktowana przez najbliższych jak najmłodsze dziecko w rodzinie. Leniwa i wygodna, w gruncie rzeczy pozostaje niezdolna do większego wysiłku. Wikła się w niełatwy związek z żonatym Davidem i – trochę wbrew sobie – staje się zależna od ich rzadkich spotkań, wysyłanych ukradkiem wiadomości, marzeń bez pokrycia.

Bohaterki wydają się zadowolone z siebie, przekonane o swoich racjach i o własnym szczęściu. Ponadto każda z sióstr próbuje zyskać przewagę nad dwiema pozostałymi. Jednak czeska pisarka poprzez kolejne dyskusje, przemyślenia, wspomnienia (dotyczące zarówno chwil szczęśliwych, jak i traumatycznych), stopniowo odsłania fakty, które rzutują na wizerunki, jakie chciałyby stworzyć Olina, Blanka i Kristýna. Ta pierwsza – samodzielna, wykształcona kobieta – jest zupełnie zaślepiona i bezwolna, kiedy idzie o manipulacje syna. W małżeństwie Blanki i Libora panuje kryzys, który ona sama woli zbagatelizować („ich związek przerodził się raczej w monotonne i smutne »jakoś razem wytrzymamy, nim dzieci dorosną«, ale każde już chodziło własnymi ścieżkami”). Ucieka też od myśli o prawdopodobnych zdradach Libora („nie chce otwierać oczu szerzej”). Najmłodsza Týna twierdzi optymistycznie: „życie nie jest takie złe, jestem jeszcze młoda i całkiem nieźle się urządziłam, (…) mam przyjaciół, nienajgorszą pracę, a co najważniejsze, spotkałam prawdziwą miłość, co nie przytrafia się każdemu”. A jednak ma w sobie dużo żalu, w tej swojej „prawdziwej miłości” pozostaje rozpaczliwie samotna: „Ona i David nigdy nie byli razem nawet na zwykłej wycieczce, ich spotkania wyglądają dokładnie tak, jak to bywa w tego typu związkach, widują się u niej, czasami gdzieś jadą, ale wszystko zawsze ma na celu jedno, żeby mieli gdzie się ze sobą przespać (…), każda wspólna minuta to czas, który David kradnie swojej rodzinie”.

Soukupová buduje swoje postaci po mistrzowsku – przyjęta konwencja sprawia, że czytelnik może zobaczyć każdą bohaterkę zarówno jej własnymi oczami, jak i oczami dwóch pozostałych kobiet. Są one mistrzyniami w samooszukiwaniu, wolą pielęgnować swoje złudzenia (w końcu i z nimi przyjdzie im się zmierzyć). Równocześnie każda z nich potrafi trzeźwo, choć nie bez cynizmu i złośliwości, spojrzeć na sytuację sióstr, a nawet własną. Dzięki temu wieloaspektowemu ujęciu autorka „Zniknąć” unika ocen i moralizatorstwa (pozwala na to tylko powieściowym siostrom). Tworzy trzy niejednoznaczne, przekonujące psychologicznie bohaterki. Patrzy na nie zarówno z ironią, jak i z niepozbawionym ciepła zrozumieniem.

Jest tu jeszcze jedna postać kobieca, którą trzeba wymienić – to Marie, matka Oliny, Blanki i Kristýny. Snuje swoją opowieść jako już starsza, doświadczona i silna kobieta. Jej małżeństwo z wykładowcą-inżynierem było następstwem romansu i zostało zawarte z konieczności. Marie, niegdyś ambitna studentka marząca o podróży do Paryża, stwierdza: „wcale nie chciałam takiego życia, (…) nie chciałam życia tu, i chyba nawet życia z nim i jego matką, bo matka jest tego naszego życia nieodłączną częścią. Wtedy jeszcze nie zdaję sobie sprawy, że to wszystko będzie trwać latami, że czeka mnie cicha wojna w udowadnianie, kto lepszy, wojna, w której nikt nie będzie po mojej stronie”. Marie po ponad trzydziestu latach dojrzewa do tego, aby zakończyć nieudane małżeństwo. Córki, dowiedziawszy się o rozstaniu rodziców, nie potrafią pojąć, skąd ta decyzja, buntują się, obwiniają matkę za bezpodstawny rozpad rodziny (a ona gorzko podsumowuje ten tok myślenia: „jeśli nie doszło do zdrady, lub nawet jeśli do niej doszło, nie istnieją żadne okoliczności łagodzące dla kobiety, która chce odejść od mężczyzny, albo decyduje, że nie chce z nim dłużej być”).

Czeska prozaiczka po raz kolejny przygląda się kondycji rodziny i – znów – bezlitośnie obnaża pozorną siłę więzi między najbliższymi ludźmi, brak zrozumienia, słabą lub toksyczną miłość, oczekiwania i rozczarowania, mocno wybrakowane szczęście, samotność. Obchodzenie urodzin w rodzinnym gronie to zwyczajowo sytuacja, która buduje i niejako potwierdza bliskość (rodzina się spotyka, składa życzenia solenizantowi), ale też ujawnia pewną sztuczność spod znaku przyjętych form i symboli, swego rodzaju wymuszenie. To zostało także uchwycone w „Pod śniegiem”. Dla sióstr podróż do rodzinnego domu wiąże się z wyłamaniem z ustalonego porządku, realizacją narzuconego planu, zmęczeniem, stresem, koniecznością udawania. Przypomina to raczej przykry obowiązek (dobrą ilustracją będą myśli Kristýny: „jedziesz do rodziców na urodziny, trzeba będzie udawać, że świetnie ci się układa, nie wykręcisz się, chociaż sto razy lepiej byłoby przeleżeć cały dzień, wziąć chińszczyznę na wynos i (…) oglądać filmy”). Ostatecznie spotkanie urodzinowe, z szampanem, tortem, prezentami i dziecięcymi laurkami, zamienia się w farsę: menu jest niepełne, dzieci częstują się tortem przed czasem, Týna wyjeżdża, a sam solenizant najchętniej opuściłby przyjęcie. Tak samo odbrązowiony zostaje mit rodzinny – wszak rodzice się rozstają, obraz ich życia nie jest statyczny i nienaruszalny, z czym nie mogą pogodzić się córki. Hipokryzję i egoizm być może najjaskrawiej widać w myślach Blanki (która sama tworzy pozornie szczęśliwą rodzinę na skraju rozpadu): „rodzice nie muszą być razem ze względu na nią i siostry, ale przecież mają wnuki, są rodziną, po co się rozstają, przecież nic takiego się nie stało, przecież nawet ze względów praktycznych powinni zostać razem, co z tego, że nie są szczęśliwi”. Tymczasem Marie – w przeciwieństwie do córek – nie jest hipokrytką. Znalazła w sobie dość odwagi, aby stwierdzić, że nie potrzebuje utrzymywać związku za wszelką cenę, pielęgnować wizerunku szczęśliwej rodziny, bo takie są normy społeczne i oczekiwania dzieci.

Petra Soukupová przedstawia problemy współczesnej rodziny z psychologicznym autentyzmem, uczciwością, trafnością. „Pod śniegiem” to niewątpliwie mocna, przekonująca powieść. Co więcej, pomimo stosunkowo wymagającej tematyki, jest to pozycja pozbawiona zadęcia, zdumiewająco lekka w czytaniu, miejscami nawet zabawna (choć nigdy trywialna). Wielka to sztuka – pisać w ten sposób o ludzkich dramatach.
Petra Soukupová „Pod śniegiem”. Przeł. Julia Różewicz. Wydawnictwo Afera. Wrocław 2016.