Wydanie bieżące

15 lutego 4 (316) / 2017

Andrzej Ciszewski,

KŁY W KOSMOSIE (AMERYKAŃSKI WAMPIR. TOM 8)

A A A
Scott Snyder i Rafael Albuquerque (mówiąc krotochwilnie) nie zakopują wampira pod miedzą – wysyłają go za to w przestrzeń kosmiczną. Kuriozalne? Bynajmniej! Ósmy tom przygód zębatej ekipy przekonuje, że amerykański scenarzysta wciąż potrafi niejednym zaskoczyć. W najnowszej odsłonie przygód Pearl Jones, Skinnera Sweeta i Calvina Poola, ocalałej trójki Abominus americana (unikalnej rasy krwiopijców zasilających szeregi Wasali Gwiazdy Zarannej, organizacji tępiącej wszelkie nieumarłe plugastwo zagrażające ludzkości), współtwórca „Severed. Pożeracza marzeń” ponownie zabiera nas w infernalną podróż do szalonych lat 60. XX wieku, tym razem jednak mocniej koncentrując się na wątkach zimnowojennych.

Trio protagonistów staje w obliczu globalnego zagrożenia, którego emisariuszem jest (pojawiające się już poprzednim tomie) monstrum zwane Szarym Kupcem. Elegancko ubrana kreatura o imponującym rozstawie szczęk nie ustaje w wysiłkach, by przywołać z trzewi Ziemi pierwotne zło, które – raz uwolnione – niechybnie pożre wszystko, co żyje. Aby temu zapobiec, amerykańskie wampiry (współpracując z innymi dziećmi nocy, dowodzonymi przez Felicię Book, starszą dyrektor WGZ) muszą podjąć walkę z adwersarzem na dwóch frontach: w supertajnej rządowej twierdzy lepiej znanej jako Obszar 51 oraz na orbicie okołoziemskiej. Problem w tym, że wśród sojuszników diabelnie sprawnego tercetu znajdują się osoby, którym pod żadnym pozorem nie powinno się ufać.

Scenarzysta „Przebudzenia” z werwą wrzuca swoich bohaterów w sam środek militarno-wampirzego konfliktu, przedstawiając pokrótce prapoczątki Wasali oraz wprowadzając do fabuły motyw walki o Iskakku – zagadkową, choć bez wątpienia potężną broń zdolną pokonać Czerwia, którego odpychający słudzy (zwani „językami”) potrafią zdrowo i nade wszystko krwawo namieszać.  Chociaż akcja recenzowanego tomu ukazuje wydarzenia z roku 1960 (rozgrywające się w Detroit) oraz 1965 (tym razem autor zdecydował się na scenerię Florydy, Arizony i Nevady), Snyder umieszcza w jednym z rozdziałów krótką, acz bardzo klimatyczną futurospekcję rodem z Las Vegas, której rozwinięcie może stanowić kluczowy punkt na dramaturgicznej mapie tej epickiej sagi. Ciekawie manipulując kontekstami politycznymi i delikatnie skrapiając całość smoliście czarnym humorem, współautor „Wytches” stawia przed Skinnerem Sweetem jedno z najbardziej karkołomnych zadań, w realny sposób wpływające na (szeroko rozumianą) kondycję egzystencjalną tego blondwłosego renegata o skądinąd coraz mocniej eksponowanym antybohaterskim profilu.

Niezmiennym atutem „Amerykańskiego wampira” są prace etatowego rysownika serii, Rafaela Albuquerque, pieczołowicie pokolorowane przez Dave’a McCaiga. Drapieżna kreska pochodzącego z Brazylii artysty jak ulał pasuje do poetyki cyklu, oferującego czytelnikowi soczystą jatkę przy użyciu kłów, szponów i wszelkiej dostępnej broni, ale także inteligentną zabawę z gatunkowymi konwencjami. Fanom niniejszego tytułu ósmego tomu nie trzeba będzie rekomendować, pozostałym polecam rychłe nadrobienie zaległości oraz sięgnięcie po dalszy ciąg graficznego horroru, będącego jedną z najlepszych inicjatyw przywracających wampirom ich niegdysiejszą zdolność do budzenia trwogi.
Scott Snyder, Rafael Albuquerque, Dave McCaig: „Amerykański wampir. Tom 8” („American Vampire Volume Eight”). Tłumaczenie: Paulina Braiter. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2017.