Wydanie bieżące

15 lutego 4 (316) / 2017

Jan Zając,

KOMU POLACY ZAWDZIĘCZAJĄ FREUDA? (LENA MAGNONE: 'EMISARIUSZE FREUDA')

A A A
Lena Magnone, literaturoznawczyni z Uniwersytetu Warszawskiego, podkreśla we wstępie swojej najnowszej, dwutomowej pracy zatytułowanej „Emisariusze Freuda. Transfer kulturowy psychoanalizy do polskich sfer inteligenckich przed drugą wojną światową”, że miała być to w początkowych założeniach zupełnie inna książka (t. 1, s. 5). Od wstępnego pomysłu – zbadania historii recepcji freudyzmu w kulturze polskiej – autorka przeszła do zagadnienia mniej oczywistego, niejako o przeciwnym wektorze, tj. do pytania o to, jakimi drogami psychoanaliza do Polski dotarła i w jaki sposób przyjmowała się w świadomości polskiej inteligencji przed 1939 rokiem. Pojęcie transferu kulturowego, zaczerpnięte przez Magnone z prac Michela Espagne’a oraz Michaela Wernera i stanowiące metodologiczną podstawę prowadzonego w „Emisariuszach…” naukowego śledztwa, specyficznie nakierowuje uwagę badaczki, pozwalając wytworzyć perspektywę, w której mniej istotna okazuje się sama historia idei, będąca raczej tłem opisywanych wydarzeń, a na pierwszy plan wysuwają się losy jednostek, psychoanalityczek i psychoanalityków oraz pisarzy i pisarek, których działania (bardzo zresztą bezpośrednie: rozmowy, spotkania, odczyty, pierwsze publikacje prasowe i książkowe) zaczęły wytwarzać dostępną polskiej inteligencji sieć informacji na temat psychoanalizy, przyjmowanych zresztą stopniowo, by nie rzec – skokowo – i nie bez oporów.

Najważniejszym osobom, które przyczyniły się do transferu psychoanalizy na polski grunt (Ludwikowi Jekelsowi, Helenie Deutsch, Beacie Rank, Eugenii Sokolnickiej, Zygfrydowi Bernfeldowi, siostrom Stefanii i Bercie Bornstein oraz Gustawowi Bychowskiemu) autorka poświęciła kolejne części swojej pracy. Powyższa lista nazwisk, wskazując na zasadniczy okres, którego dotyczy praca, tj. na pierwsze 40 lat XX wieku, nie wyczerpuje jednak w żadnym wypadku obranego przez Magnone obszaru badań. Skomplikowane losy pierwszych polskich adeptów i adeptek psychoanalizy splatają się z losami innych aktywnych podówczas w środowisku intelektualistów osób, tak że „Emisariuszy…” czyta się właściwie jak powieść szkatułkową, w której na przykład historia Heleny Deutsch, „galicyjskiej new women”, przez jej zainteresowania naukowe, prowadzi czytelnika do historii George Sand i dalej – do analizy powieści francuskiej pisarki, a historia Beaty Rank otwiera się na opowieści o Bronisławie Malinowskim i Wilhelmie Reichu czy Anaïs Nin, zaś przez wszystkie części pracy, niczym główny motyw, przewija się historia samego Freuda i stworzonej przez niego metody, a później administrowanego przez niego międzynarodowego ruchu.

W historii transferu psychoanalizy do polskich sfer inteligenckich, podobnie jak w historii całego ruchu, istotną kwestią okazuje się żydowskie najczęściej pochodzenie jej twórców, ambasadorów i emisariuszy. Antysemityzm jest przez autorkę wskazywany jako jeden z powodów późnego przyjęcia się w Polsce tez wiedeńskiego psychiatry – często to na tym właśnie tle formowane były stereotypy na temat psychoanalizy, przedstawianej jako wymierzony w chrześcijańską cywilizację, pozaetyczny panseksualizm. Żydowskie pochodzenie polskich psychoanalityków i psychoanalityczek warunkuje również ich późniejsze losy. Ci, którzy przeżyli drugą wojnę światową, kontynuowali najczęściej karierę na emigracji, w Stanach Zjednoczonych, musząc dostosować się do tamtejszego, sformalizowanego i zmedykalizowanego sposobu rozumienia i uprawiania psychoanalizy.

Magnone pochyla się również nad powodami szczególnej atrakcyjności zawodu psychoanalityka tak dla Żydów, jak i dla kobiet, zwłaszcza w okresie przed pierwszą wojną światową, wskazując, że dla dyskryminowanych grup społecznych psychoanaliza – jako młoda, rozwijająca się, nieobłożona jeszcze formalnymi obostrzeniami i posiadająca swoisty potencjał rewolucyjny dyscyplina – była w naturalny sposób pociągająca. Autorka podkreśla jednocześnie, że wielu z analityków i analityczek polsko-żydowskiego pochodzenia wpłynęło wydatnie na losy psychoanalizy nie tylko w Polsce, ale i poza jej granicami (jak na przykład Eugenia Sokolnicka – pierwsza ambasadorka psychoanalizy we Francji).

Badaczka stwierdza, że transfer psychoanalizy jest w Polsce zakończony właściwie dopiero w latach trzydziestych, kiedy to freudowskie pojęcia wchodzą na stałe do języka inteligencji, a sama dyscyplina staje się modnym tematem rozmów oraz jedną z głównych osi krytyki literackiej. Co symptomatyczne, nawet jeśli zarzut nadmiernej inspiracji psychoanalitycznej dzieła pozostawał w krytyce aktualny przez całe dwudziestolecie, to w latach dwudziestych świadczył raczej o rozpoznaniu potencjalnej skandaliczności czy niemoralności utworu, a w latach trzydziestych nabrał z kolei innego odcienia, przemieniając się raczej w stwierdzenie anachroniczności tekstu, nadmiernego podążania za modą albo chęci łatwego wybicia się na popularnej tematyce lub stylistyce. Również na tym tle śledzi Magnone schemat stopniowego przesuwanie się psychoanalizy z pola nauk medycznych do pola humanistyki czy nawet – literatury, wskazując, że kwestia ta dotyczy w zasadzie całego jej europejskiego nurtu.

Przeprowadzając czytelnika przez heroiczne początki psychoanalizy i jej późniejsze skostnienie w sztywnych ramach krajowych i międzynarodowych organizacji (należy jednak podkreślić, że żadnemu z bohaterów książki nie udało się założyć w Polsce towarzystwa psychoanalitycznego na wzór tego wiedeńskiego i zrzeszonego w ramach Międzynarodowego Stowarzyszenia Psychoanalitycznego), Magnone wykonała ogrom pracy archiwalnej, podbudowując opowiadane historie rzetelnymi danymi ze szczegółowych kwerend. Dopiero w zakończeniu książki badaczka przechodzi z pozycji historyczki na pozycję interpretatorki. Krótki szkic poświęcony postaci doktora Krokowskiego z „Czarodziejskiej góry” Tomasza Manna, stanowiąc zgrabne zakończenie obszernej, dwutomowej pracy, w ciekawy sposób wskazuje na szczególną asocjację dokonaną przez Manna w jego kreacji kontrowersyjnego analityka. Uosabiający rewolucyjnego, dzikiego ducha wczesnej psychoanalizy lekarz, choć wzorowany na dysydencie i satelicie freudowskiego ruchu Georgu Groddecku, niemieckim, lekarzu z Baden-Baden, wierzącym w zasadniczo psychosomatyczny charakter każdej choroby i tym samym generalizującym Freudowskie rozpoznania dużo bardziej niż zgodziłby się na to sam ich autor, jest w powieści Manna, jak podkreśla Magnone, polskim Żydem. Badaczka wykorzystuje to spostrzeżenie, by podkreślić, że „To właśnie przybysze z prowincji, ci, którym nie udało się zająć eksponowanych stanowisk w psychoanalitycznej międzynarodówce, których ślady znaleźć dziś można niemal wyłącznie w przypisach do dziejów tego ruchu, byli nośnikami wywrotowego potencjału freudyzmu, zagubionego na drodze międzynarodowej ekspansji i nieodłącznych od niej kompromisów” (t. 2, s. 590). Doktor Krokowski staje się w wykładni Magnone literacką figurą bohaterów jej książki, polskich Żydów pracowicie kładących podwaliny pod rozwój i popularyzację jednej z najważniejszych i najbardziej wpływowych idei XX wieku.
Lena Magnone: „Emisariusze Freuda. Transfer kulturowy psychoanalizy do polskich sfer inteligenckich przed drugą wojną światową”. Wydawnictwo Universitas. Kraków 2016 [seria: Horyzonty Nowoczesności, t. 120].