Wydanie bieżące

15 lutego 4 (316) / 2017

Monika Lubińska,

KRWAWIĘ, WIĘC JESTEM (AMANDA MICHALOPOULOU: 'DLACZEGO ZABIŁAM MOJĄ NAJLEPSZĄ PRZYJACIÓŁKĘ')

A A A
Grecja, kolebka europejskiej kultury i literatury, od dawna nie obfituje już w znanych i cenionych na całym świecie twórców ani dzieła globalnej rangi. Dziś pierwszymi skojarzeniami, które mogą przyjść na myśl o ciepłej Grecji, nie są wcale filozofia czy sztuka, lecz kryzys ekonomiczny i emigracyjny, ewentualnie wakacje. Dlatego samo pojawienie się w Polsce twórczości Amandy Michalopoulou, greckiej dziennikarki i nagradzanej pisarki, powoduje, że warto sięgnąć po jej najnowszą powieść, „Dlaczego zabiłam moją najlepszą przyjaciółkę”. Tym bardziej, że jest to pozycja bogata w liczne szczegóły dotyczące greckiej (ale nie tylko) historii i polityki ubiegłego wieku.

Rewolucja, kryzys i przerażające ego

Ateny w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych. Liberalizm i konserwatyzm, feminizm i tradycjonalizm, socjalizm, komunizm, ekologia, protesty, ugrupowania studenckie, upadek Junty czarnych pułkowników – to tylko niektóre z wielu politycznych motywów, wokół których toczą się losy głównych bohaterek, Marii i Anny. Takie nagromadzenie może być dla czytelnika nieobytego z grecką i światową historią drugiej połowy XX wieku wyzwaniem – po kilku rozdziałach wyszukiwanie każdego nazwiska, wydarzenia, ugrupowania pojawiającego się w fabule mogłoby stać się męczące. Nie trzeba być jednak znawcą Grecji ani historykiem, by zauroczyć się najnowszą powieścią Michalopoulou. Kilka godzin lektury „Dlaczego zabiłam moją najlepszą przyjaciółką” zdecydowanie nie przypomina uciążliwego brnięcia przez historyczno-polityczne meandry – mimo drobiazgowości autorki w tych kwestiach, tak naprawdę schodzą one na dalszy plan, będąc raczej odbiciem charakterologicznych rysów bohaterek, ich losów i rozwoju, niż głównym planem powieści. Przede wszystkim porusza ona problemy najbardziej ludzkie – „krwawię, więc jestem”, powtarza nieraz główna bohaterka.

Czego zatem dotyczy historia Marii i Anny? Oczekujący trzymającej w napięciu fabuły opartej na wątku kryminalnym mogą poczuć się zawiedzeni. Tytuł niewątpliwie okazuje się w tej kwestii mylący. Powieść mówi bowiem o trwającej długie lata, toksycznej przyjaźni. Po przeprowadzce do Aten tęsknotę dziewięcioletniej Marii za pozostawionym w Afryce rodzinnym domem przerywa pojawienie się w jej życiu Anny – rówieśniczki pochodzącej z Paryża. Dziewczynki zaczynają żyć jak siostry, robić wszystko razem. Od początku jednak relacja opiera się na dominacji i uległości, wyzysku i utracie, manipulacji i zależności, kontraście siły i słabości, a mimo wszystko wzajemnym oddaniu. Wkrótce po wkroczeniu w dorosłość życie Marii rozgrywa się między Atenami a Paryżem, aż w końcu silna więź między przyjaciółkami zostaje przerwana przez tragiczne wydarzenie, o którego zajściu wiadomo już od początku, a jednak autorka zdradza je dopiero pod koniec powieści. Niewątpliwym walorem „Dlaczego zabiłam moją najlepszą przyjaciółkę” jest zręcznie poprowadzona i rozwiązana przez autorkę akcja. O atrakcyjności całej narracji decyduje w pierwszej kolejności połączenie pierwszoosobowej narracji z alinearnym wprowadzaniem wydarzeń – fabuła rozpoczyna się już w dorosłości Marii, jednak znaczną część książki zajmują wydarzenia z jej dzieciństwa i wieku nastoletniego, wprowadzane stopniowo, stale przeplatane z perypetiami życia dorosłego w sposób na tyle sprawny, że trudno się pogubić. Kluczowymi biegunami powieści są dorosłość i dzieciństwo, które w toku akcji zbliżają się do siebie, doprowadzając do odkrycia tragicznej tajemnicy bohaterek.

Losy Marii i Anny to przede wszystkim opowieść o utracie i ciągłym poszukiwaniu czegoś własnego; o lęku przed dorosłością, kryzysie tożsamości, w fabule determinującym losy obu głównych postaci – zarówno Maria, jak i Anna potrzebują poczucia przynależności, dlatego właśnie doskonałym tłem historycznym okazały się burzliwe wydarzenia schyłku XX wieku. Kolejne organizacje, angażowanie się w strajki i protesty to tylko żarliwe próby odnalezienia własnego powołania czy charakteru. Zaś rewolucja – najogólniejszy motyw kluczowy w powieści – idealnie łączy zarówno warstwę historyczno-polityczną książki Michalopoulou z wątkiem psychologicznym. Tak naprawdę bowiem tyranizującą swoją przyjaciółkę Annę można potraktować jako uosobienie rewolucji – bohaterka z każdym kolejnym radykalnym krokiem, będącym manifestem siły jej ego, demaskuje swoją słabość i hipokryzję. W greckiej powieści nie brak także dominującej od początku do końca atmosfery kryzysu, charakteryzującej relację łączącą główne bohaterki, jak i losy samej Marii.

Czasami chciałabym być mężczyzną”. Feminizm?

Poza wątkami polityczno-historycznymi i psychologicznymi portretami postaci bardzo wyraźna w powieści greckiej autorki jest także problematyka feministyczna. Mężczyźni, ulegający seksualnej tyranii kobiet, są w narracji praktycznie nieobecni – brak w niej ojców i mężów, a krótkotrwałe związki bohaterek inicjowane zawsze przez Annę mają być jedynie manifestem kobiecej niezależności. Nie brak w powieści powtarzających się zwrotów w rodzaju „wszyscy mężczyźni to potwory”. W tym kontekście ma ona zadatki na tekst mocno feministyczny, nie wiem jednak, jak w zasadzie zinterpretować tę próbę autorki. To nieudany zabieg, czy świadoma kreacja? Mimo zażartego feminizmu bowiem, Anna, w ciągłym demonstrowaniu swojej siły i przedmiotowym traktowaniu obiektów pożądania, jawi się jako wyjątkowo męska. Z drugiej zaś strony w relacjach seksualnych opartych na feminizmie najdobitniej okazuje swoją słabość – „Niepokoi mnie to, że mężczyźni popychają ją w stronę rewolucji, a nie rewolucja w stronę mężczyzn. Przechodzi mi przez myśl, że ona ich pochłania, wyciska z nich idee, bo nie ma swoich własnych”, mówi Maria o swojej przyjaciółce (s. 337). Sama główna bohaterka-narratorka przyznaje szczerze „Czasami chciałabym być mężczyzną” (s. 73).

Być może bez tego zamknięcia i eksponowania złamanej kobiecości w świecie sfeminizowanym byłaby to już zupełnie inna powieść. Trudno jednak zaprzeczyć, że wyraźne ograniczenie problematyki głównie do zagadek kobiecej psychiki, wpływu dzieciństwa na dorosłość, słabości i siły kobiet, z pewnością czyni z greckiej powieści doskonały materiał do głębokiej psychoanalizy, zarazem odbierając jej szerokie grono odbiorców, a z pewnością ich męskiej części.

Więźniarka Platona. Krwawię, więc jestem

Jeśli już mowa o psychoanalizie, w „Dlaczego zabiłam moją najlepszą przyjaciółkę” bardzo widoczne są wpływy lacanowskie. Od pewnego momentu realistyczna narracja staje się mocno oniryczna, zawiła w miejscowym zagłębieniu w podświadomość, traumy i psychikę Marii, co może zakłócać odbiór. W kulminacyjnym momencie narratorka wprowadza kontynuowany w kolejnych rozdziałach, dosyć enigmatyczny wątek jaskini. Nie brak w tych miejscach książki, która od początku wypełniona jest odniesieniami do spuścizny wielkich postaci europejskiej filozofii, nawiązań do autora „Państwa”. „Jestem więźniarką Platona” – powtarza osamotniona, zatrzymana w miejscu Maria, podczas gdy jej życie pozostaje wiecznym oczekiwaniem na obecność i oddanie ukochanych osób. Pojawiająca się często w opowieści Marii jaskinia ma rzeczywiście z jednej strony wymiar platoński, jej losy przypominają jednak dosłownie obserwowanie odbijającej się w jamie gry cieni, odgradzającej ją od prawdziwego doświadczenia, wyodrębniającej z życia. Z drugiej jednak strony motyw ten można odczytać przez pryzmat derridiańskiej krypty, w której spoczywa żywy korelat traumy i utraty, charakteryzującej najtrafniej przyjaźń z dominującą Anną. Kryzys tożsamościowy, będący głównym elementem życia bohaterki-narratorki, zdaje się, zgodnie właśnie z koncepcją Lacana, oparty na wczesnym wydarzeniu traumatycznym, jakim może być zarówno poznanie Anny, jak i wyjazd z Afryki, za którą tęsknota także stale przewija się w powieści. Stąd właśnie powtarzane przez Marię słowa „krwawię, więc jestem”, przybierające charakter życiowego motta. „Dlaczego zabiłam moją najlepszą przyjaciółkę” to właściwie opowieść o otwartej, jątrzącej się boleśnie przez długie lata ranie.

Literacki powrót do Grecji

Jest coś takiego w powieści Amandy Michalopoulou, co nie pozwala rozstać się z nią myślami przed przeczytaniem ostatnich słów i długo po zamknięciu książki. Wierne oddanie emocji towarzyszących zagubionym, młodym kobietom poszukującym swojego miejsca, pieczołowicie zarysowane, pogłębione portrety psychologiczne nadają książce autentyczności. Autorka umiejętnie angażuje czytelnika emocjonalnie, ale też intelektualnie. Pomysłowa i zręcznie poprowadzona narracja pierwszoosobowa pogodzona z achronologicznością fabuły buduje napięcie utrzymane na przestrzeni całej akcji powieści, czyniąc ją bardzo atrakcyjną także pod względem estetycznym.

„Dlaczego zabiłam moją najlepszą przyjaciółkę” niewątpliwie ma także swoje wady. Nadmierna miejscami psychologizacja, zagłębienie w podświadomość bohaterek, ich toksyczna relacja i więzi z rodzicami czy choćby wyeksponowane niekiedy zbyt mocno kompleksy Marii czynią powieść idealnym materiałem dla psychoanalityka, bywają jednak drażniące. Mimo wyraźnych motywów feministycznych, zwolenniczki światopoglądu Anny nie byłyby wizją przedstawioną przez Michalopoulou zachwycone, przy czym nadmierne akcentowanie złamanej, rozmemłanej miejscami kobiecości, odbiera powieści męskie grono odbiorców. W efekcie „Dlaczego zabiłam moją najlepszą przyjaciółkę” staje się prozą trudną do określenia – z jednej strony kobiecą, z drugiej zdecydowanie niebanalną, pobudzająca intelektualnie i stawiającą przed czytelnikiem wyzwania w postaci szczegółowych nawiązań polityczno-historycznych. Mimo wszystko warto po nią sięgnąć dla wrażeń estetycznych czy emocjonalnych, a także samego pochodzenia i miejsca akcji, Grecji lat siedemdziesiątych.
Amanda Michalopoulou: „Dlaczego zabiłam moją najlepszą przyjaciółkę”. Przeł. Alicja Kotecka. Książkowe Klimaty. Wrocław 2016 [seria: Greckie Klimaty].