ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (79) / 2007

JA WAM POKAŻĘ KOMEDIĘ!

A A A
Już samo zestawienie obok siebie słowa „komedia” i nazwiska von Trier brzmi jak paradoks. Twórca Dogmy, filmowy eksperymentator (często bezkompromisowy), rozbijający schematy formalne, fabularne, gatunkowe („Tańcząc w ciemnościach”), odsłaniający „maszynerię” („Dogville”), reżyser słynnych trylogii – „Złotego Serca”, europejskiej, amerykańskiej, bierze się za coś, co dotąd było mu całkowicie obce. Ale pomiędzy tworzeniem arcydzieł należy się odpoczynek, stąd „Pięć nieczystych zagrań” i „Szef wszystkich szefów”.

Idąc do kina, nie spodziewałam się szalonych wybuchów śmiechu, sitcomowych postaci ani lekkości dowcipu. Oczekiwałam kolejnego „dziwnego filmu” w stylu Larsa i tego akurat mi dostarczył. Dość trudno mówić o „filmie w stylu”, gdy autor ten styl zmienia. Zmęczony? Chwilowo znudzony pracą nad swoimi filmami, czy może kręceniem trzeciej części trylogii amerykańskiej? To zmęczenie często staje się zarzutem kierowanym pod jego adresem, połączonym z surową czy pobłażliwą oceną nowego „dziełka”. Ale osobiście nie powiedziałabym, że „Szef wszystkich szefów” jest nudnym filmem albo, że brakuje mu cech charakterystycznych dla twórczości tego reżysera.

Teatralizacja, sztuczność, filmowa „kuchnia”: wszystkie cechy charakterystyczne dla filmów Triera, obecne w „Dogville” i „Manderlay”, pojawiają się również w jego najnowszym dziele. W starszych obrazach reżysera dominuje umowność przestrzeni, w najnowszym – umowność komediowej akcji, stałe rozbijanie jej jedności. Pojawia się także postać, która jest aktorem, od początku do końca grająca swoją rolę. Trier nie byłby sobą, gdyby aktor-marionetka nie wymknął się spod kontroli. Życie jest teatrem, ale czy każdy z nas ma możliwość własnej interpretacji postaci?

Przybliżmy fabułę filmu. Ravn zakłada firmę informatyczną, ale woli rządzić nią w ukryciu. Uciekając od odpowiedzialności za niepopularne decyzje, utrzymuje, że szef firmy mieszka w Stanach. Pracownicy żyją w błogiej nieświadomości tych mechanizmów. Wszystko działa doskonale, dopóki nie dochodzi do konieczności podpisania kontraktu i spotkania z szefem twarzą w twarz. Wówczas Ravn wynajmuje aktora, mającego zagrać rolę szefa. Jednak ambicje Ravna wkrótce zaczynają się ścierać z ambicjami aktorskimi Svenda, wychodzi na jaw, kto jest pionkiem, a kto graczem.

W filmie Triera mamy do czynienia z wielką manipulacją: aktorem, fabułą, formą. Od początku wiadomo, kto się tutaj bawi (i bawi się widzem w szczególności). Nie pozostawiają co do tego wątpliwości: cięcia montażowe, odjazdy kamery poza miejsce akcji i komentarz z offu, często przerywający akcję – głos Larsa von Triera, wyjaśniający poszczególne epizody i przybliżający mające nastąpić wydarzenia, informujący o wkroczeniu nowych postaci. Tworzą one audialne didaskalia nowoczesnego dramaturga, podkreślając autotematyzm filmu, często ironiczny (na przykład nawiązanie w dialogu do filmu dogmowego, w którym „dźwięk jest kiepski, ale słowa ważne”).

Nie sposób odmówić von Trierowi specyficznego, inteligentnego humoru. Nie sposób nie zauważyć oryginalnej konstrukcji postaci. Narzuca się też sposób konstruowania obrazu, momentami podobny do znanego już choćby z „Idiotów” czy „Tańcząc w ciemnościach”. To jest komedia autorska i według mnie przeznaczona właśnie dla miłośnikó kina tego reżysera. Być może na ulotkach, mających zachęcać widownię multipleksów, należałoby dopisać nowy gatunek: „komedia von Triera” – uniknęłoby się nieporozumień i ogólnego niezadowolenia.

Lars von Trier po raz kolejny pokazuje widzom „figę”, ale fani „Dogville”, „Tańcząc w ciemnościach” czy „Pięciu nieczystych zagrań” są do tego przyzwyczajeni. Trier jest jak Svend w milczącym monologu kominiarza; komedia to wyzwanie, do którego należy podejść ze swoim instrumentarium. W „Pięciu nieczystych zagraniach” Jorgen Leth udowadniał, że profesjonalista potrafi zrealizować twórczo każde, nawet najbardziej zwariowane czy kontrowersyjne zadanie. W „Szefie wszystkich szefów” udowadnia to jego uczeń, Lars von Trier.

Kim jest szef wszystkich szefów? To chyba oczywiste?
„Szef wszystkich szefów” (Direktoren for det hele) Reżyseria Lars von Trier. Scenariusz Lars von Trier Gatunek: komedia. Dania/ Finlandia/ Francja/ Islandia/ Niemcy/ Norwegia/ Szwecja/ Włochy 2006, 99 min.