Wydanie bieżące

1 marca 5 (317) / 2017

Przemysław Pieniążek,

NA MARGINESIE HISTORII (STREFA GAZY. PRZYPISY)

A A A
W 2001 roku Joe Sacco przygotowywał się do wyjazdu do Strefy Gazy na zlecenie magazynu „Harper’s” – zgodnie z życzeniem wydawcy, twórca „Palestyny” miał zilustrować tekst, którego napisanie spadło na barki dziennikarza Chrisa Hedgesa. Autorzy postanowili zarówno poruszyć temat codziennego życia mieszkańców miasteczka Chan Junis znajdującego się pod izraelską okupacją, jak i przywołać wspomnienia masowego zabójstwa palestyńskich cywilów, które miało miejsce w listopadzie 1956 roku podczas kryzysu sueskiego. Sacco i Hedges zebrali relacje naocznych świadków, których mężowie i ojcowie byli rozstrzeliwani przez izraelskich żołnierzy na ulicach, a nawet w domach. Chociaż wydarzeniu (które według szacunków ONZ pochłonęło 275 ofiar) autorzy poświęcili w swoim reportażu zaledwie kilka akapitów, fragmenty te zostały rychło usunięte przez redaktorów periodyku.

Pochodzący z Malty scenarzysta i rysownik stwierdził jednak, że nie zamierza spisać kontrowersyjnego tematu na straty. Dlatego na przełomie 2002 i 2003 roku dwukrotnie odwiedził Strefę Gazy, by na własną rękę przeprowadzić dziennikarskie śledztwo, w którego ramach gromadził informacje dotyczące innej masakry z 1956 roku, rozegranej w mieście Rafah. Szczątkowe informacje o tym krwawym incydencie (będącym pokłosiem selekcji osób podejrzewanych o przynależność do „brygady palestyńskiej”) zawarte w jednym z raportów Organizacji Narodów Zjednoczonych szły w parze ze sporą liczbą świadectw ze strony mieszkańców, na własnej skórze doświadczających terroru tamtych dni. Oczywiście, Joe Sacco wiedział, że pamięć ludzka jest zawodna – zwłaszcza że chodziło o wydarzenia sprzed pół wieku – dlatego spisując kolejne relacje, część z nich podał w wątpliwość, analizując je i porównując z innymi pod względem zawartych w nich szczegółów.

Problemem mogła okazać się nad wyraz skromna dokumentacja (egipskie archiwa wojskowe są zamknięte dla większości badaczy, podobnie jak akta przechowywane przez jordańską placówkę ONZ), niemniej autor „Strefy bezpieczeństwa Goražde” stanął na wysokości zadania, zatrudniając do pomocy dwóch izraelskich badaczy, którzy przekopali się przez archiwa Sił Obronnych Izraela (jeden z nich, szukając jakiejkolwiek wzmianki o wydarzeniach w Chan Junis i Rafah, zbadał m.in. archiwa Knesetu, materiały prasowe oraz dokumentację dziennika partii komunistycznej „Kol HaAm”). Równie pomocne okazały się uwagi Mordechaja Bar-Ona, dysponującego gruntowną znajomością izraelskiego punktu widzenia z racji na pełnioną w tamtym czasie funkcję kierownika kancelarii szefa sztabu Sił Obronnych Izraela Mosze Danaja. Wieńczące komiks aneksy, w których zamieszczone zostały tłumaczenia najważniejszych dokumentów, artykułów i wypowiedzi polityków, przekonują, że amerykański artysta zrobił, co mógł, aby nie narazić się na zarzuty o brak rzetelności czy stronniczość.

Jeżeli chodzi o sposób prowadzenia narracji, album „Strefa Gazy. Przypisy” opiera się na rozwiązaniach wykorzystywanych już przez Sacco we wcześniejszych utworach. Przyjmując postawę bacznego obserwatora-outsidera, autor (wraz z nieodłącznym przewodnikiem – tym razem jest nim cieszący się szacunkiem lokalnej społeczności Abid) odwiedza kolejne zakątki, których mieszkańcy (zróżnicowani pod względem płci i wieku) mniej lub bardziej chętnie dzielą się wspomnieniami o traumatycznych wydarzeniach z 1956 roku. Joe Sacco, uzbrojony w notatnik i aparat fotograficzny, cierpliwie (choć nie zawsze!) wysłuchuje przejmujących zwierzeń i podszytych silnymi emocjami relacji, starając się wyselekcjonować najbardziej wiarygodne mikrohistorie, z których tworzy wielowątkową, pełną politycznych kontekstów, a nade wszystko uniwersalną w swej wymowie opowieść, komentującą przy okazji współczesną (przynajmniej z perspektywy daty powstania komiksu) sytuację w Strefie Gazy.

Cyklicznie pobrzmiewający w tle terkot karabinów maszynowych oraz aura nieustającego napięcia towarzyszą autorowi niezależnie od pory dnia i nocy, zaś rozgrywający się na jego oczach bezkompromisowy proces wyburzania palestyńskich domów w Rafah i Chan Junis inspiruje go do dalszych przemyśleń na temat ciągnącego się od dekad konfliktu. We wprowadzeniu Sacco zaznacza, że w warstwie wizualnej wiele wydarzeń uwiecznionych w komiksie jest wynikiem autorskiej interpretacji, niemniej odtwarzając wygląd miasteczek i obozów uchodźców ze Strefy Gazy, artysta w dużej mierze polegał na zdjęciach z archiwów UNRWA (Agencji Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie), opierając się także na ustnych opisach przekazanych mu przez licznych rozmówców.

Pieczołowicie odwzorowane tło (szczególnie efektownie prezentują się zestawienia panoram ukazujących lokalny pejzaż A.D. 1956 oraz jego współczesny wariant), sugestywne obrazy psychofizycznej przemocy i przebogate spektrum emocji rysujących się na uproszczonych obliczach dramatis personae (nawet tych uchwyconych na drugim planie) sprawiają, że lektura czarno-białego woluminu, zwieńczonego wymownym, choć pozbawionym słów finałem, nie przynosi rozczarowania. Mocna rzecz. 
Joe Sacco: „Strefa Gazy. Przypisy” („Footnotes From Gaza”). Tłumaczenie: Marek Cieślik. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy. Warszawa 2016.