Wydanie bieżące

1 marca 5 (317) / 2017

Karolina Obszyńska,

WROCŁAW WSTAJE Z KOLAN (LIŻĘ TWOJE SERCE)

A A A
Poza tym, że jest dobrym musicalem, „Liżę twoje serce” jest też ciekawie opowiedzianą historią dla mieszkańców Wrocławia. Powojenne miasto stanowi bowiem jego bardzo wyraźne i ważne tło. Jednak nie tylko lokalne naleciałości, które znać i w scenografii, i języku czy też w emocjach mieszkańców, stanowią clou przedstawienia w reżyserii Agnieszki Glińskiej. Nie tylko, ponieważ mamy tu przede wszystkim historię pięknej młodej Cyganki, opowieść o marzeniach ambitnej Dziewczyny, która chce rozwinąć karierę na deskach teatru oraz kilka innych historii mieszkańców miasta. Należy podkreślić, że miasto jest bohaterem przynajmniej równorzędnym względem innych postaci. Wszystkie te opowieści mają odniesienie do sytuacji politycznej Wrocławia, w której ludzie stają u progu nowego życia, próbując odnaleźć się w powojennej rzeczywistości.

Przyglądamy się historii młodej Cyganki (w tej roli świetna Helena Sujecka), za cel stawiającej sobie odnalezienie ukochanego Cygana ze złotym zębem (Artur Bocheński). Cyganka, wraz z napotkaną Dziewczyną, marzącą o byciu znaną aktorką (Ewa Szlempo) wędruje więc przez miasto, spotykając tu i ówdzie barwne osobowości, dzięki którym weryfikuje to, kim jest. Pojawia się na dworcu, w zoo, w Parku Szczytnickim czy Teatrze Żydowskim – miejscach, które każdy wrocławianin dobrze zna. Lokalny koloryt i społeczna mieszanka to centrum tej opowieści, tworząc klimat powojennego Wrocławia i samej historii.

Na tle szarych budynków, unoszącego się jeszcze w powietrzu, wciąż bliskiego wspomnienia o wojnie i atmosfery przygnębienia kolorowy wizerunek Cyganki i Dziewczyny wyróżnia się jak wklejony przez pomyłkę z innego obrazu. Obie bohaterki stanowią zapowiedź tego, co ma przyjść, czegoś świeżego, nowego i radosnego, czegoś, czym będzie można oddychać, kiedy opadnie duszący powojenny kurz.

Czuć w tej opowieści ogromną nadzieję, pokrzepiającą próbę odrodzenia się z popiołów; nadzieję, która pojawia się w każdym domu i na każdym rogu ulicy. Wypływa ona także z warstwy dźwiękowej musicalu (Mariusz Obijalski i Marcin Januszkiewicz), wzruszając, przemawiając i łatwo wpadając w ucho. Nie można się wprost nadziwić, że jeden spektakl może być mieszanką aż tylu hitów. Każdy kolejny song jest lepszy od poprzedniego, zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej. Niezwykle pozruszająco brzmi wykonanie Emose Uhunmwangho – Prezydenta, który obiecuje spokój po wojnie. Z kolei występ Mateusza Bieryta (Chłopak ze Lwowa, osadzony w historii rodziny zamieszkującej jedną z wrocławskich kamienic) bawi publiczność, a tytułowa piosenka Heleny Sujeckiej, jako czułe wyznanie miłosne, daje nadzieję. Jak bowiem dowiadujemy się z opisu spektaklu, w języku romani „liżę twoje serce” oznacza tyle co „kocham cię”. Warto wspomnieć o ruchu scenicznym Weroniki Pelczyńskiej, który spaja całość spektaklu w jedną, zgodną opowieść – nie chodzi tu już wyłącznie o świetną choreografię, ale właśnie o ruch sceniczny sam w sobie – można mieć bowiem wrażenie, że aktorzy pływają po scenie, a każdy ich krok stanowi przemyślaną przez choreografa sekwencję.

Dziewczyńska podróż trwa, a wraz z nią budowany konsekwentnie spektakl, który zachwyca pomysłowością, przemyślaną symboliką i wcale nie trywialną historią. Znać w niej bowiem empatię, koloryt cygańskich obyczajów, legendy, zwyczaje i historię. To nie jest ckliwe romansidło o odnalezionej miłości i małżeństwie do grobowej deski – nie jest, bo jak na przekór, brak tu happy endu. Cygan ze złotym zębem nie chce być wiernym kochankiem z opery mydlanej, woląc wizerunek amanta, który przebiera w kobietach i reprezentuje tę stronę miasta, do której po zmroku lepiej się nie wybierać.
Agnieszka Glińska, Tomasz Man: „Liżę twoje serce”. Reżyseria: Agnieszka Glińska. Scenografia: Magdalena Maciejewska. Obsada: Helena Sujecka, Ewa Szlempo, Artur Bocheński i in. Premiera: 8.10.2016, Duża Scena, Teatr Capitol we Wrocławiu.