Wydanie bieżące

15 marca 6 (318) / 2017

Paulina Zięciak,

"OBRAZY PATRZĄCE" JACKA SEMPOLIŃSKIEGO

A A A
Jacek Sempoliński – rysownik, pedagog, krytyk, eseista, ale przede wszystkim wybitny malarz reprezentujący abstrakcjonizm, często łączony był z malarstwem materii, z czym nie do końca się zgadzał. W Galerii Europa – Daleki Wschód, znajdującej się przy Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, ma miejsce wystawa „Obrazy patrzące”, będąca konkluzją twórczości tego artysty.

W nienagannie białej, sterylnej, wręcz dusznej przestrzeni, oświetlonej mocnym, „prosektoryjnym” światłem, zostały wyeksponowane gwałtowne prace, maksymalnie silne kolorystycznie, a jednocześnie zachowujące minimalizm przedstawienia. Dla niektórych jednakowe i powtarzalne, dla innych hipnotyzujące, wymagające skupienia oraz długotrwałej obserwacji, obrazy patrzące wywołują u każdego odbiorcy różne, choć równie silne emocje: zachwyt, fascynację, frustrację, zaciekawienie, czasami spotykając się z przejawami ignorancji (o której w temacie sztuki współczesnej można mówić wiele).

Dla Sempolińskiego najważniejsze są forma, płaszczyzna oraz przestrzeń. Sposób tworzenia prac podlegał zasadzie spontaniczności: „gest” kierował artystą – nie odwrotnie. W akcie twórczym ów gest włada ciałem, czasami wywołując agresję, o której świadczą pojawiające się na obrazach dziury. Gest ten wywodzi się z emocji, a one z kolei płyną z refleksji. Nie jest więc dorobek Sempolińskiego malarstwem bezprzedmiotowym, typowym malarstwem gestu lub czystą formą. Artysta zawsze wychodzi od tematu – obiektu istniejącego, często nawet fizycznie obecnego. Najczęściej zwraca się do natury oraz do Boga. Patrzenie na świat i sposób jego przeżywania przywiodły go do malowania pejzaży. Są to pejzaże widoczne tylko dla artysty, obecne w jego pracach, ale trudno dostrzegalne dla odbiorcy, choć często zakłócające odbiór obrazów – sugerując się tytułem, sfrustrowani bezskutecznie szukamy konkretnych przedstawień. Ale właściwie po co? Czy nie lepiej oddać się formie, przestrzeni i barwie, będącej sednem obrazu? Pablo Picasso zwykł odpowiadać na pytanie, dlaczego maluje przedmioty takimi jakie nie są, pytaniem: „Czy postaci na fotografiach w rzeczywistości są małe, płaskie i czarno-białe?”.

W rozmowie z Elżbietą Dzikowską Jacek Sempoliński powiedział: „Sztuka nie może być jednoznaczna, (gdyż) w samej jej istocie tkwi dwuznaczność: tworzy coś, czego nie ma”. I przywoływał postać Pieta Mondriana, który tworząc swoje piony i poziomy, postulując abstrakcję geometryczną, również inspirował się elementami świata przyrody. „Malarstwo abstrakcyjne” – mówił dalej Sempoliński – „może pojawić się dopiero wtedy, gdy będzie programowane nie przez człowieka, ale przez komputer. Komputer, który również jest dziełem człowieka…”. Spojrzenie Sempolińskiego na świat – mistyczne, egzystencjalne, eschatologiczne – sprawia, że jego prace rzeczywiście „patrzą”, ale my, odbiorcy, również na nie patrzymy, nie mogąc czynić tego w sposób bezrefleksyjny.

Wystawa jest doskonałą okazją, by prześledzić artystyczną drogę Sempolińskiego. Drogę tę wyznaczają cykle, które twórca malował przez całe życie, dając im (mimo względnych podobieństw) rys obecnej sytuacji i aktualnych doświadczeń. Jak bowiem mówił: „Trudno zawrzeć wszystko na jednym płótnie. Za miesiąc pojawiają się nowe okoliczności do dalszego rozwoju danego tematu”. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na cykl ostatni, obfitujący w prześwity, stymulowane bielą płótna, odkrywające to, co pod farbą, silne gestem, zastępujące sytość nicością, gdyż „prawdziwy malarz najlepiej maluje tuż przed śmiercią (…), jego twórczość staje się wtedy ukoronowaniem, a często zaprzeczeniem całej drogi życia”.
Jacek Sempoliński: „Obrazy patrzące”. Galeria Europa – Daleki Wschód. Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, Kraków 21.01. – 26.03.2017.