Wydanie bieżące

15 marca 6 (318) / 2017

Miłosz Markiewicz,

POWRÓT DO OGRODU (MATEUSZ SALWA: 'ESTETYKA OGRODU')

A A A
Znamienne, że kulturowa historia człowieka (jeśliby spojrzeć na nią przez pryzmat judeochrześcijańskiego fundamentu kultury europejskiej) rozpoczyna się w ogrodzie. Właściwie zaś, by ująć to bardziej precyzyjnie, swój początek bierze w opuszczeniu tegoż ogrodu, czyli Raju/Edenu. Pierwsze chwile ludzi opisane w biblijnej Księdze Rodzaju to czas współegzystowania z roślinami i zwierzętami, czas niczym nieskrępowanej wolności, idyllicznego szczęścia i beztroskiego wzrastania ze wszystkim, co żyje. Jednocześnie zaś to okres „czynienia sobie ziemi poddaną” (Rdz 1, 28), a więc ustalania hierarchicznej relacji pełnej napięcia i niepewności. Trudno uwierzyć w ową antropocentryczną narrację, iż całość Stworzenia ma na celu jedynie służenie człowiekowi, istocie, która nie jest w stanie nawet uszanować prostych zasad panujących w przestrzeni owego rajskiego ogrodu. A jednak – wydaje się, że to właśnie biblijna historia Adama i Ewy nadaje kształt naszemu stosunkowi do natury, owej nierównej relacji, która w miarę swojego istnienia pogłębia tzw. kryzys ekologiczny. Jak zauważał Zbigniew Kadłubek, „[g]dy człowiek wyszedł z Raju – stał się bezdomny (był poza ogrodem, czyli w pustce)” (Kadłubek 2013: 190). Sugerowałby w ten sposób, iż świat poza przestrzenią rajskiego ogrodu nie istnieje, a ludzie na swoje własne życzenie w ów niebyt wyruszyli, zrywając tym samym – nawet jeśli tylko pozornie – wszelkie więzi ze światem natury. To właśnie ta szczególna relacja, która wymyka się prostemu definiowaniu, spełniająca się w istnieniu pomiędzy obecnością i nieobecnością, stanowi dziś jeden z najgorętszych tematów humanistyki, a w szczególnej mierze filozofii.

Postument, na który w ciągu wieków wyniesiony został człowiek – jako istota szczególna, zajmująca wyjątkowe miejsce w hierarchii Stworzenia – jest dziś mocno osłabiony. Nieustannie zadawane są nowe pytania o możliwości naszego funkcjonowania w i ze światem, przy jednoczesnym zastrzeżeniu, iż nie istnieje zewnętrzny punkt obserwacyjny, na który moglibyśmy się wycofać w celu obserwowania powolnej degradacji środowiska, w którym żyjemy. Owe próby przemyślenia miejsca człowieka w świecie, zebrane przede wszystkim pod sztandarem szeroko rozumianego posthumanizmu, wydają się szczególnie ważne, jeśli chcemy myśleć o naszym gatunku w perspektywie długoterminowej egzystencji. Jedna z takich prób, choć trzeba przyznać, iż dosyć nietypowa, to propozycja Mateusza Salwy zaprezentowana w monografii „Estetyka ogrodu. Między sztuką a ekologią” wydanej pod koniec ubiegłego roku przez wydawnictwo Przypis.

Jak wskazuje sam tytuł, książka stanowi próbę analizy zagadnienia ogrodu w perspektywie estetycznej. Co jednak szczególnie ważne, jest to estetyka uprawiana pod znakiem aisthesis, poznania zmysłowego, oraz poniekąd „estetyki poza estetyką”, a nie zorientowana na pokantowskie rozważania nad sztuką. Salwa, estetyk i historyk sztuki związany z Uniwersytetem Warszawskim, autor cenionej „Iluzji w malarstwie”, próbuje zebrać różnorodne perspektywy myślenia o ogrodach i ogrodnictwie, a następnie zaproponować ich połączenie, które miałoby otwierać nowe możliwości doświadczania świata natury przez człowieka. W roku 2015, także nakładem wydawnictwa Przypis, ukazała się książka Rosario Assunto „Filozofia ogrodu”, zbierająca teksty włoskiego filozofa opracowane i przełożone właśnie przez Salwę. „Estetyka ogrodu” stanowi poniekąd kontynuację tej publikacji, jej twórcze rozszerzenie i swoiste dopowiedzenie nierozwijanych szerzej przez Assunto wątków. Warszawski estetyk, podążając ścieżkami wytyczonymi m.in. przez Gernota Böhmego, Arnolda Berleanta, Malcolma Budda, Johna D. Hunta czy Allena Carlsona, proponuje nowe spojrzenie na zagadnienie ogrodu – poprzez szczególny pryzmat, jaki daje „mariaż ikonologii i ekologii” (s. 90).

Swoją publikację rozpoczyna Salwa od złożonego studium paryskiego ogrodu-lasu (jardin-forêt), zaprojektowanej przez Dominique’a Perraulta przestrzeni wewnątrz francuskiej Biblioteki Narodowej (zwanej także Biblioteką François-Mitterrand), o tyle szczególnej, że spotykają się w niej różnorodne narracje dotyczące dychotomii Natura–Kultura. Jest to przestrzeń zamknięta, niedostępna dla czytelnika biblioteki, który może jedynie oglądać ją przez otaczające szyby. Owo wydzielenie ma jednocześnie zachować ogród w stanie nietkniętym ludzką ręką (nie licząc opiekujących się nim ogrodników) i pozwalać mieszkającym tam istotom na spokojną, względnie bezpieczną egzystencję. W miarę swojego rozwoju ogród stał się lasem, o tyle jednak „sztucznym”, iż rosnące w nim drzewa muszą być podtrzymywane stalowymi linkami, których widoczna obecność burzy obraz samowystarczalnej natury. Pomimo tej ludzkiej ingerencji umieszczenie ogrodu-lasu w samym środku francuskiej biblioteki sugerowałoby, iż w sercu niejako świątyni ludzkiej wiedzy stoi to, co dla nas niedostępne i niezrozumiałe. Jak pisze Salwa, „[o] tym, że jardin-forêt jest godny uwagi, przesądza zatem nie walor ekologiczny bądź otwartość na rozmaite »tradycyjne« interpretacje (która rekompensuje niedostatki estetyczne), ale fakt, że skłania on do tego, by pochylić się nad nowoczesnym paradygmatem myślenia, prowokując od pytań o panujące w nim relacje między sztuką (kulturą) a naturą” (s. 23).

Otwierające książkę studium paryskiego ogrodu-lasu staje się tym samym szczególnym kluczem do czytania „Estetyki ogrodu”, o tyle ważnym, iż figura ta pojawia się także na ostatnich kartach publikacji, stanowiąc niejako klamrę dla rozważań Salwy. W ich trakcie proponuje on natomiast czytelnikowi wspólną wędrówkę przez kolejne części, takie jak „Estetyczność ogrodu” (w której przybliża problem ontologii ogrodu, a właściwie ogrodów, filozofię ogrodu zaproponowaną przez Rosaria Assunto, jak i zagadnienia związane z dziedziną estetyki środowiskowej, które stanowią dla niego ważny punkt odniesienia w myśleniu o naturze), „Materialność ogrodu” (w której przygląda się rzeczywistemu funkcjonowaniu ogrodu w różnorodnych narracjach, także tych związanych z jego „konserwacją”, jak również tradycją genius loci i traktowaniem ogrodu jako dzieła szczególnego typu – otwartego, zbliżonego do palimpsestu i gotowego na ciągłą re-kreację) oraz „Ogród jako performans” (gdzie próbuje wskazać na wielość wątków towarzyszących interpretacji ogrodu jako dzieła sztuki – malarskiej, architektonicznej, literackiej czy teatralnej, a także proponuje odczytywanie go w kategoriach performatywności, zwracając tym samym uwagę czytelników na nieustanne życie ogrodu i szczególną rolę człowieka, jako twórcy i odbiorcy), by ostatecznie doprowadzić odbiorcę do rozważań chyba najciekawszych, zamkniętych w części „Ogród jako oikos” (to właśnie tutaj Salwa proponuje posthumanistyczną interpretację ogrodu jako przestrzeni wspólnoty bytów ludzkich i innych-niż-ludzkie, zastanawia się nad możliwościami dialogu z naturą oraz praktyką etyczną wypływającą z konkretnego miejsca).

I choć wydawałoby się, że umieszczone w tej ostatniej części wnioski o możliwości (a nawet potrzebie) współzamieszkiwania ogrodu świata przez różnego rodzaju istoty stanowią interesujące podsumowanie publikacji, autor proponuje jeszcze jeden krótki tekst, który sam nazywa zakończeniem – „Myśleć jak ogród”. To właśnie w nim zauważa, że ogrody nie tylko doskonale oddają stan kondycji ludzkiej, ale także, iż „jej [estetyki ogrodu – przyp. M.M.] prawdziwy ciężar gatunkowy bierze się stąd, że otwiera ona nowe perspektywy ekologii jako refleksji na temat relacji między człowiekiem i jego środowiskiem” (s. 262). Proponuje także ponowne przemyślenie Kartezjańskiej tezy „Myślę, więc jestem” w kierunku „Sadzę, więc jestem” oraz „Kiełkuję, więc jestem”. Próbuje w ten sposób zwrócić naszą uwagę, iż owszem, ogród należy uprawiać, „jednak nie w interesie własnym, lecz w interesie wszystkich, ludzi i bytów innych-niż-ludzkie.” (s. 270).

Wspomniana struktura książki Salwy wydaje się wyjątkowo interesująca. Autor proponuje bowiem przejście od nieco abstrakcyjnego myślenia o ogrodzie (także jako przestrzeni kontemplacji) i postrzegania go w kategoriach dzieła sztuki do zwrócenia uwagi na jego materialność oraz realne istnienie, które spełnia się w szczególnej relacji z człowiekiem. Owa performatywna relacja staje się dla badacza punktem wyjścia do wysnucia tezy o potrzebie współżycia różnych istot zamieszkujących wspólnie świat. Co jednak ciekawe, w przeciwieństwie do autorów większości posthumanistycznych teorii, Salwa nie proponuje tu relacji opartej na harmonii, choć zwraca przecież uwagę na wspólne zamieszkiwanie jednej przestrzeni (ogrodu) przez ludzi i byty inne-niż-ludzkie. Ów brak harmonii stanowi jednak dla niego wartość pozytywną, bo – jak sam pisze – skłania on do „ostrożnego obchodzenia się z naturą, w którą człowiek jest wrzucony i która nigdy nie daje mu się okiełznać, bo zawsze mu się wymyka” (s. 259). Pomimo tego autor chciałby widzieć go jako „ogrodnika świata” (tamże). Wskazuje w ten sposób na niejednoznaczność relacji człowieka i natury, brak możliwości ostatecznego ustalenia hierarchii oraz ciągłe napięcia pomiędzy nimi występujące. I właśnie w miejscu owego wskazania ujawnia się szczególna oryginalność myśli Salwy. Proponuje on bowiem korespondencję prezentowanych w swojej książce postaw, nie wykluczając i nie krytykując, a raczej wskazując wspólne ścieżki, którymi mogą podążyć ci, którzy wybrali się w podróż przez niezbadane przestrzenie ogrodów. W dostrzeżeniu estetycznego wymiaru ogrodu autor widzi możliwość uczynienia kroku w kierunku etyki opartej na zasadach ekologii. Ogród nie byłby więc ani sztuką, ani ekologią. Stanowiłby raczej byt istniejący pomiędzy tymi narracjami, nieustannie balansujący na ich krawędziach i wciąż otwierający nowe możliwości odczytywania go.

I znów wypadałoby więc przywołać myśl Zbigniewa Kadłubka, twierdzącego, że „[a]utentyczna relacja z miejscem-domem to zawsze utrata.” (Kadłubek 2013: 183) Wydaje się bowiem, że aby w pełni dostrzec wartości znajdujące się w przestrzeniach rajskiego ogrodu, musieliśmy go opuścić. Musieliśmy próbować odtwarzać go w różnorodnych ogrodach prywatnych czy publicznych i zobaczyć, jak trudno zapanować nad naturą, nawet jeśli zamkniemy ją w kulturowych ramach. Dopiero owo zmierzenie się z ogrodnictwem i pogodzenie z myślą, że ogrodnik nie jest panem i władcą, a raczej performerem, współuczestniczącym na równych prawach w spektaklu natury odbywającym się na scenie ogrodu, pozwala nam dostrzec możliwość powrotu do Edenu. Byłby to jednak powrót szczególny, bo nie dosłowny, a raczej odtwarzający zasady tamtejszego współżycia w przestrzeniach, które dziś zamieszkujemy. Jak bowiem zauważa Salwa, „[o]ogrody są (…) szkołą zamieszkiwania świata.” (s. 259) Pozostaje nam więc chyba jedynie podzielić jego nadzieję na to, że „XXI wiek będzie wiekiem ogrodów” (tamże).

LITERATURA:       

Kadłubek Z.: „Oikologia (inkarnując wiarę)”. W: T. Sławek, A. Kunce, Z. Kadłubek: „Oikologia. Nauka o domu”. Katowice 2013.
Mateusz Salwa: „Estetyka ogrodu. Między sztuką a ekologią”. Wydawnictwo Przypis. Łódź 2016.