Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (319) / 2017

Magdalena Kempna-Pieniążek,

HISTORIE RODZINNE (SKALP. TOM CZWARTY)

A A A
W wędrówce przez kolejne kręgi piekła, jakim jest rezerwat Prairie Rose, przyszedł czas na uważniejsze przyjrzenie się relacjom bohaterów „Skalpu” z ich najbliższymi. Choć refleksje na ten temat pojawiały się już w poprzednich tomach, to dopiero w czwartej odsłonie serii Jasona Aarona i R.M. Guéry rodzina została potraktowana jako centralna kategoria.

Kierunek zainteresowań autorów sygnalizuje już otwierająca tom historia „Słyszeć, jak ziemia się kręci”, niezwiązana z główną osią fabularną ani z pierwszoplanowymi postaciami. Ukazując wzruszające sceny z życia małżonków w podeszłym wieku zamieszkujących odludne rejony rezu, twórcy konstruują podnoszącą na duchu parabolę nigdy niekończącej się nadziei i nowych początków, które często przychodzą zupełnie niespodziewanie – tak jak zwroty akcji w dobrze zbudowanych fabułach. Równocześnie dzieje Hazel i Mance’a stanowią optymistyczny kontrapunkt dla pozostałych historii rodzinnych zwartych w tomie, które w większości przypadków przynoszą obraz toksycznych więzi, zerwanych kontaktów i nieprzebaczonych win. Niczym echo na kartach czwartego tomu powracają wątki nieplanowanego rodzicielstwa, aborcji, opuszczonych dzieci, nieudolnych rodziców oraz traum z dzieciństwa rzutujących na dorosłe życie protagonistów. Rodzina jest dla bohaterów „Skalpu” zarówno największym pragnieniem, jak i najgorszym koszmarem, pięknym snem i przerażająco bolesną jawą, czymś, przed czym uciekają, ale skutecznie uciec nie mogą. I dotyczy to zarówno rodziny fundowanej na biologicznych więzach (Czerwony Kruk i jego córka Carol, Dash i jego rodzice), jak i tej konstruowanej na ponowoczesną modłę z osób niekoniecznie ze sobą spokrewnionych, ale wybierających wspólne życie (Carol i rodzina Biednych Niedźwiedzi, Czerwony Kruk i Dash). W obu tych modelach na bohaterów czekają zdrady, rozczarowania i przejmująca samotność.

Jednakże otwierająca tom opowieść Hazel i Mance’a inicjuje także inny wątek stopniowo wyłaniający się ze „Skalpu”: historia lubi się powtarzać, a ludzkie losy toczą się kołem; koniec często okazuje się początkiem tego samego, a początek zwiastuje z góry przewidziany finał. Zdają się wiedzieć o tym nie tylko najbardziej uduchowione postaci, takie jak Babcia Biedny Niedźwiedź próbująca wyszkolić Carol na swoją następczynię, lecz także te najbardziej niejednoznaczne, na czele z wodzem Czerwonym Krukiem pragnącym uczynić Dasha sukcesorem swojego hazardowego imperium. W tej powtarzalności niewiele jest mistyki czy wiary w istnienie świętego koła czasu. W większości przypadków historie prezentowane w „Skalpie”, opowiadające o rodzicach przekazujących swym dzieciom ciężar własnych win czy uzależnień w przeklętej sztafecie pokoleń, kojarzą się nie z odwiecznym cyklem życia, lecz właśnie z piekielnym kręgiem, z którego nie ma wyjścia.

Właściwa akcja „Skalpu” w czwartej części niewiele posuwa się do przodu. Chociaż twórcy serwują nam to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, czyli solidną dawkę przemocy (wątek Upadającego Na Ziemię i Catchera), kilka fabularnych twistów (losy agenta Nitza), a także garść oryginalnych zabaw z konwencją (świetnie zreinterpretowany motyw homme fatal w historii speca od czarnej roboty, Shunki), to akcent tomu pada na pogłębianie psychologicznych portretów przeżywającej kryzys Carol, Czerwonego Kruka, a także Dasha stającego twarzą w twarz ze swoim ojcem i w końcu dorastającego do decyzji o odnalezieniu zabójcy swej matki. Zdecydowanie mniej niż w poprzednich tomach jest tutaj kontekstów związanych z indiańskością. I chociaż taka strategia wynika z prostego faktu, że nie da się w nieskończoność powtarzać tych samych wątków, to jednak melodramatyczny ton niektórych części czwartego tomu „Skalpu” zapewne nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu, zwłaszcza że nie wszystkie z nich posiadają emocjonalną dynamikę niezbędną do pełnego zaangażowania się w opowiadane historie. Najbardziej niefortunnie wypada w tym kontekście wątek Carol, zastanawiającej się, czy urodzić dziecko Dasha i znajdującej schronienie w domu Babci Biedny Niedźwiedź, gdzie staje się obiektem uczuć znanego z poprzednich części chłopaka o imieniu Dino. Rozterki przeżywane przez bohaterkę są do bólu zgraną fabularną kliszą, a ich rozwiązanie zakrawa na telenowelę. Przykre wrażenie podczas lektury tych części rodzi się może dlatego, że do tej pory Aaron przyzwyczajał nas do narracji bardziej zdystansowanych względem popkultury. Tylko odrobinę lepiej wypada wątek agenta Nitza, który stacza się w otchłań depresji spowodowanej brakiem postępów w śledztwie i ogólną dezintegracją swego życia osobistego. Niestety, również finał tego motywu przynieść może satysfakcję jedynie tym, którzy potrafią czerpać radość z tego, że już w połowie historii mogli przewidzieć jej zakończenie.

Wszystko to nie zmienia faktu, że „Skalp” wciąż pozostaje serią, którą czyta się z wielkim entuzjazmem. Zarówno scenariusz, jak i ilustracje (Guérę wspierają tutaj Davide Furnò, Danijel Zezelj i Jason Latour) charakteryzują się precyzyjnym opracowaniem, a okładki niektórych zeszytów to małe arcydzieła. Czwarty tom przywodzi na myśl rozbieg przed wielkim finiszem: wydaje się, że twórcy na chwilę zwalniają tempo, by czytelnicy mogli uważniej rozejrzeć się w gronie zawodników zmierzających do rysującej się już na horyzoncie linii mety. Znając możliwości Jasona Aarona, można bez większych wątpliwości zakładać, że będzie to godny finał epickiej (w każdym sensie tego słowa) opowieści.
Jason Aaron, R.M. Guéra, Davide Furnò, Danijel Zezelj, Jason Latour: „Skalp. Tom czwarty” („Scalped The Deluxe Edition Book Four”). Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2017.