Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (319) / 2017

Natalia Kaniak,

Z TEJ MĄKI BĘDZIE CHLEB (INCUBATOR)

A A A
Timof i cisi wspólnicy to wydawnictwo odważne, eksperymentalne i elitarne, chociaż absolutnie przystępne. Nie stroni ono od publikowania limitowanych serii oraz utworów tak niszowych, że budzących zainteresowanie najbardziej oddanych czytelników. Wydany przez nie album „Incubator” to zbiór prac studentów kilku większych szkół komiksowych na świecie. Niestety, niewiele w nim geograficznej różnorodności w stosunku do szumnie promowanego na okładce hasła najlepszych studenckich komiksów „z całego globu”.

Tom zawiera prace autorów i autorek z Niemiec, Holandii, Belgii, Francji i Stanów Zjednoczonych. Brak zatem chociażby po jednej ze szkół z Bliskiego Wschodu, Azji Południowo-Wschodniej czy Ameryki Południowej. Anglojęzyczne wydanie albumu zdaje się punktować nasze wątpliwości co do tego, ile czasu jeszcze minie, nim doczekamy się rodzimego wariantu takiej inicjatywy. Wydaje się bowiem, że powinniśmy raczej uzbroić się w cierpliwość i wypatrywać momentu otwarcia chociaż kilku katedr komiksu w Polsce, wychodząc tym samym z ery blogosfery jako jedynego poletka prób oraz (niekoniecznie konstruktywnej) krytyki dla początkujących twórców.

Mimo zaledwie siedmiu przywoływanych w tomie placówek dydaktycznych, nie sposób nie zauważyć wielości gatunków, stylistycznej oraz objętościowej rozmaitości i ogólnego zróżnicowania podejścia młodych twórców do tego, czym jest komiks. Jak można wywnioskować z wywiadów z Jamesem Sturmem (The Center for Cartoon Studies, Vermont), owa metodologiczna rozpiętość i atmosfera dzieł wynikać mogą z ukierunkowania ichniejszych mentorów. Nie zmienia to jednak faktu, że we wszystkich charakteryzowanych pracowniach młodzi autorzy i autorki otrzymują gruntowną edukację z zakresu historii i teorii komiksu oraz samodzielnie starają się nadążać za trendami i potrzebami rynku. Ich świadomość oraz interdyscyplinarne podejście do medium jako nowoczesnej formuły komunikacji sprawia, że większość prac zawartych w „Incubatorze” plasuje się na pograniczu grafiki artystycznej i komunikacji wizualnej.

Komiks, podobnie jak animacja, to forma niszowa, której nauczanie wciąż musi odbywać się w dwóch jednoczesnych trybach: jako projektowania graficznego i umiejętnego storytellingu oraz jako medium, z którego pomocą należy szukać nowych sposobów opowiadania, opartych na psychologii obrazu i w którego ramach warto kształtować język oparty na grze obrazu i słowa – formy, gdzie zwykłe plamy i sugestie plastyczne staną się zabawą intelektu z przyjemnością wzrokową. Przykładem pierwszego rozwiązania może być prosty i rzemieślniczy „The Man Who Built Beirut” Andy’ego Warnera z The Center for Cartoon Studies, podczas gdy drugie rozwiązanie oferują np. „YCV” Jana Martijna Burgera z tej samej uczelni i „Brandtstifter” Jonatana Krolla z oddalonego od USA Folkwang Universität der Künste.

Pomimo ewidentnie nierównego poziomu prac, w niemal wszystkich komiksach można wyczuć potencjał i możliwość sukcesu autora lub autorki. Z pewnością jest to album, który zachęci do śledzenia kilku nowych nazwisk (w wydaniu zamieszczono odnośniki do portfolio). Niczym papierek lakmusowy, „Incubator” stawia bardzo ważną diagnozę na temat akademii sztuk pięknych, pozostawiając czytelnika z pytaniem, czy szkoły artystyczne powinny dążyć do kształcenia rysowników, zasilających później czysto komercyjne studia graficzne, czy może jednak winny porzucić warsztatowe podeście na rzecz tworzenia nowych form wyrazu?
„Incubator”. Red. Hans Lijklema. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy. Warszawa 2017.