Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (319) / 2017

Marta Bieganowska-Molendowska,

'NIE MAM POJĘCIA, DOKĄD NAS TO ZAPROWADZI...' (MARK FROST: 'SEKRETY TWIN PEAKS')

A A A
Gramatyka bestselleru
Kultowy serial, który na początku lat 90. ubiegłego wieku zmienił oblicze telewizji, po ponad dwudziestu pięciu latach – zgodnie z obietnicą jednej z bohaterek – wraca na srebrny ekran. Niebawem widzowie zobaczą ponownie plejadę dziwacznych, szalonych postaci, zanurzą w surrealistycznym świecie miasteczka i obserwować będą niezwykłe wypadki, które od zawsze były udziałem mieszkańców Twin Peaks.

Niecierpliwe oczekiwanie na zapowiedziany ponad dwa lata temu powrót produkcji wzmóc miała zapewne wydana w 2016 roku kolejna publikacja z uniwersum serialu: „Sekrety Twin Peaks” autorstwa współscenarzysty serii, Marka Frosta. Stanowi ona kolejną, po trzech książkach wydanych w czasie trwania drugiego sezonu serialu, próbę przybliżenia widowni mitologii i historii miasta i jego mieszkańców, rozjaśnienia mroków niektórych tajemnic, równocześnie mnożącą kolejne. „Sekrety Twin Peaks” podobnie, jak poprzednio: „Sekretne dzienniki Laury Palmer”, autobiografia agenta Coopera i turystyczny przewodnik po miasteczku, mają na celu niewątpliwie rozszerzenie wiedzy o uniwersum serialu i uzupełnienie treści zawartych w scenariuszu, na tle innych publikacji wyróżnia je jednak dużo większy zakres tematyczny, co zresztą sugeruje już tytuł. Jest to zakres, który swą objętością (tak historyczną, jak i formalną czy tematyczną) może zaskakiwać – pierwsze dane uwzględnione w książce pochodzą z roku 1805, a sama linia fabularna kończy się w drugiej połowie roku ubiegłego. Podobnie, jeśli mowa o tematyce, jakiej dotyka Frost w swojej narracji – znajdziemy tam, poza dość oczywistymi historiami życia bohaterów, wątki związane z rdzennymi Amerykanami, masonami, iluminatami, UFO, pierwszymi prezydentami Stanów Zjednoczonych i wieloma innymi, tylko na pozór luźno związanymi z tajemniczym miasteczkiem.

Tak obszernemu potraktowaniu tematu historii i mitologii Twin Peaks służy ciekawie zrealizowana forma dossier. „Sekrety Twin Peaks” to nic innego, jak zawartość zagadkowej szkatuły odnalezionej na miejscu zbrodni w miasteczku w lipcu 2016 (czyżby wskazówka dotycząca fabuły nadchodzącego sezonu?) – oprawiona w zieloną obwolutę z niejasnym symbolem na grzbiecie księga zbierająca różnego rodzaju artefakty zgromadzone przez osobę nazywającą się „Archiwistą”. Wśród tych cennych zbiorów są, między innymi, wycinki z lokalnych gazet, faksymilia bądź oryginalne listy, odręczne notatki, fragmenty literackie, wyimki z akt FBI, transkrypcje nagranych taśm z wywiadami i przesłuchaniami i inne, rozliczne formy użytkowe (umowy sprzedaży, faktury, kartoteki szpitalne, a nawet... menu ulubionej restauracji agenta Coopera – Double R!). Wszystko to uzupełniają fotosy z serialu i zdjęcia okolic planu zdjęciowego. Polskie wydanie, które ukazało się nakładem Znak Literanova, przy pierwszym kontakcie oszałamia i budzi respekt wielką pieczołowitością i wiernością wydaniu oryginalnemu. Wypełnione stylizowanymi na odręczne notatkami, postarzałymi dokumentami z wyblakłymi pieczęciami, skanami paszportów robi ogromne wrażenie i nadaje doświadczeniu lekturowemu charakter totalny. Ta niejednorodna forma świetnie oddaje poszarpaną, nieodkrytą do końca tożsamość miasteczka i jego dziwacznych mieszkańców. Archiwista chętnie oddaje głos innym narratorom – autorom przytoczonych artykułów czy próbek literackich, wszystko opatruje jednak wnikliwym komentarzem poprzedzonym szczegółową analizą. W tym miejscu należy wyrazić uznanie wobec Frosta, który umiejętnie uprawia żonglerkę stylistyczną urzeczywistniającą wrażenie wielogłosu, dobrze uwydatniając różnice pomiędzy autorami poszczególnych artefaktów. Nad warstwą narracyjną stworzoną przez archiwistę nadbudowany zostaje kolejny poziom opowieści – stanowią go komentarze agentki FBI wyznaczonej do zbadania zawartości szkatuły. Uwagi te z początku mają charakter metodyczny, ściśle badawczy, by w miarę odkrywania kolejnych tajemnic analizowanego materiału nabrać charakteru zdecydowanie bardziej osobistego, przedstawiają refleksje, reakcje, a nawet samopoczucie agentki. Taki zabieg daje niesamowity efekt podczas lektury – czytelnik sam może poczuć się jak śledczy bezpośrednio towarzyszący bohaterce w odkrywaniu zagadek podpaleń, zbrodni, opętań, zniknięć i innych niewyjaśnionych okoliczności, które nad wyraz często stawały się udziałem mieszkańców miasteczka.

Mnogość podjętych wątków bynajmniej nie odziera Twin Peaks z tajemnicy, choć z pewnością domyka niektóre tematy zaznaczone w serialu (zwłaszcza jego drugiej serii), uzupełnia to, czego ze względu na decyzję o skróceniu produkcji nie było czasu odpowiednio poprowadzić fabularnie. Okazuje się też, że postacie drugo- i trzecioplanowe miały dla historii miasta i rozwoju wypadków znaczenie dużo bardziej doniosłe, niż wydawać by się mogło oryginalnie. Przykładowo, Frost sporo uwagi poświęca Dougowi Milfordowi, którego z serialu pamiętać można jako niefortunnego, bez mała osiemdziesięcioletniego pana młodego, czyniąc go czołowym bohaterem drugiej części książki, skupionej już na samym Twin Peaks i jego mieszkańcach. Poznajemy też dość szczegółowo powody, dla których Margaret Lanterman została Pieńkową Damą albo skąd u Nadine Gertz-Hurley dążenie do wynalezienia bezszelestnego karnisza. Choć uważny czytelnik i fan serialu zauważy pewne nieścisłości w charakterystykach postaci, autor utrzymuje, że to działanie zamierzone, a jego zamysł poznamy wraz z powrotem serii. Tak czy inaczej, uzupełnienie już wcześniej porywających portretów bohaterów i zakreślenie szerokiego tła historycznego historii to niewątpliwie duża zaleta „Sekretów...”.

Nie wszystkie wątki, które Frost wysuwa na pierwszy plan, można jednak uznać za trafne decyzje fabularne. Sądzę, że położenie środka ciężkości w pierwszej części książki na kwestie związane z istotami pozaziemskimi i spiskiem rządowym niebezpiecznie zbliża „Sekrety...” do tematyki właściwej innemu kultowemu serialowi sprzed dwóch dekad - „Z Archiwum X”, co nie jest w tym kontekście porównaniem korzystnym. Autorzy dotychczas opublikowanych recenzji wyrażają obawy, jakoby takie działanie Frosta miało sygnalizować zmianę kierunku prowadzenia linii fabularnej w kolejnej odsłonie serialu. Sam zainteresowany natomiast ani myśli uspokajać fanów, na zarzuty odpowiadając słowami, że wszystko wyjaśni się w swoim czasie. Z punktu widzenia dotychczas opowiedzianej historii i jej wydźwięku na pewno lepiej zadziałałoby jednak wyeksponowanie wątków okultystycznych, związanych ze światami równoległymi (Czarna Chata i Biała Chata), czy głębsza analiza postaci BOBa.

Czy powyższa krytyka obniża znacząco moją ocenę książki? Zdecydowanie nie, zwłaszcza że publikacja dostarcza ogromu materiału źródłowego i dodatkowej wiedzy związanej ze światem wykreowanym przez Lyncha i Frosta, który może okazać się przydatny podczas „odświeżania” sobie pierwszych dwóch sezonów serialu (co, jak mniemam, uczyni większość fanów przed emisją kolejnej serii). Publikacja zawiera też sporo wskazówek co do obszaru zainteresowań części trzeciej, sprawiając tym samym, że oczekiwanie na nią jest jeszcze bardziej emocjonujące. Jest to pozycja obowiązkowa dla fanów, scalająca dotychczas poruszone wątki, dobrze współgrająca z klimatem serialu, dająca mnóstwo odpowiedzi, ale i rodząca jeszcze więcej pytań. Po lekturze „Sekretów...” i w oczekiwaniu na trzecią serię, chciałoby się odpowiedzieć Frostowi, żeby lepiej wszystkiego nie wyjaśniał, bo pewne tajemnice powinny pozostać tam, gdzie ich miejsce – czyli w mrocznych lasach Twin Peaks.
Mark Frost: „Sekrety Twin Peaks”. Wydawnictwo Znak Literanova. Kraków 2016.