Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (319) / 2017

Weronika Stencel,

NAKARMIĆ ZNACZENIA (BRONKA NOWICKA: 'NAKARMIĆ KAMIEŃ')

A A A
I

Tytuł książkowego debiutu Bronki Nowickiej „Nakarmić kamień” brzmi jak postanowienie. Czynność „żywienia” (skojarzona tutaj z ciepłem codziennego posiłku) połączona zostaje z kamieniem, elementem nieożywionym, kojarzącym się z ciężkością i twardością (wyeksponowany zostaje tutaj chłód przedmiotu). W rezultacie świat ożywiony, pulsujący emocjami, stwarza znaczenia, które oddziałują na zastaną rzeczywistość przedmiotów. Wyzwanie, przed którym staje autorka, to ciągłe balansowanie na granicy świata ludzkiego i nieludzkiego, znajdywanie współzależności między nimi, a także wyszukiwanie nowych jakości semantycznych, poprzez odwracanie ich porządków. Czy dedykacja brzmiąca Niemożliwemu jest przypadkowa? Tytuł przecież zawiera w sobie pierwiastek niemożliwości i objaśnioną przeze mnie sprzeczność. W „Nakarmić kamień” autorka udowadnia jednak, że stworzone połączenie dynamiki i statyczności jest możliwe (a nawet konieczne), a zastosowana w wierszach metaforyka podkreśla ich koegzystencję. Bronka Nowicka znajduje sposób opowiadania o relacji człowieka i rzeczy. Jest nim mówienie przez pryzmat dziecięcych spostrzeżeń, których fundamentem jest naiwność i czystość myśli, a także wiara w to, że tytułowy kamień da się nakarmić.

Autorka rozpoczyna swój tomik wierszem, który ukazuje kluczowe dla całości książki motywy. Od początku mam wrażenie, że budowane przez nią zdania brzmią jak tezy, w których buduje uniwersalną prawdę podporządkowaną tytułowemu postanowieniu: „nakarmić kamień”. Zadziwiające jest to, że wypowiada ją wrażliwe dziecko, które uczy się doświadczać rzeczywistości, a więc tkwi gdzieś „pomiędzy” elementem poznanym i niepoznanym. Mam na myśli to, że „zauważa niezauważone”, wydobywa paradoksy świata natury, rzeczy, dorosłych dzięki emocjom i związkom ze swoim własnym ciałem. Na początek chciałabym skupić się na znaczeniach wiersza, który pokazuje w sposób wyrazisty dwie perspektywy, wspomnianych przeze mnie światów rzeczy i ludzi:

Smutek mnie uczy, że służę do życia.

Kiedy jesz – mówi – nasz pamiętać, żeby gryźć i połykać,

tylko tyle. Bo widzisz, chodzi o to, że włosy rosną bez twojej

pomocy, samo się oddycha i samo śpi, oczy wiedzą, co zrobić,

żeby się zamknąć. W zasadzie jesteś sobie potrzeba prawie do

niczego.

Więc idąc, tylko przebieram nogami, a siedząc uciskam stołek,

który skrzypi. Kiedy tak siedzę, widok całymi godzinami używa

mnie do patrzenia.

Ciekawym zabiegiem jest personifikacja smutku, który przynależy do ludzkiego świata emocji i wrażeń. Staje się on nauczycielem, a wypowiadana przez niego prawda pomaga nam przyjrzeć się „widokowi świata”, którego trwanie jest niezależne od ludzkiej ekspresji. Rzeczywistość jest stała i niewzruszona, wręcz obojętna wobec zdarzeń i ciągłości życia. Nowicka pozwala jednak temu światu na ludzkie odruchy – niejako na „używanie” człowieka.





II

Warto zauważyć, że wszystkie wiersze Bronki Nowickiej skupiają się na wrażeniach zmysłowych. Pomagają one w odgadywaniu i układaniu obrazu rzeczywistości. Autorka odwołuje się do elementu swego ciała, jakim jest skóra ludzka. To w niej odnajduje odpowiedź na swoje obawy i wątpliwości w kontakcie ze światem zewnętrznym. Ochrania ona wnętrze ludzkie i pomaga różnicować bodźce zewnętrzne, stwarza granice i przede wszystkim oddziela dziecko od świata rzeczy. Efekt dziecięcej prostoty uzyskany zostaje dzięki zastosowaniu zdań urywanych. Są to stwierdzenia faktów, a także to, co można zauważyć na pierwszy rzut oka. Dzieje się tak np. w wierszu „Rajtuzy”: „Mrówka roztarta w palcach pachnie octem. Motyl ma puder. / Kret frak. Po skórze da się toczyć szare wałki brudu. Starych ludzi / czuć barszczem”.

Owe obrazy zyskują na moment status niezwykłych, niejako „wydarzają się” na oczach czytelnika. Warto zwrócić uwagę, że każdy z wierszy w tomiku Nowickiej posiada tytuł, którym jest przedmiot (np. „Grzebień”, „Łyżeczka”, „Pudełko”, „Guziki”, „Widelec”, „Parapet”, „Stół”, „Nożyczki”, „Okno”). Autorka tylko pozornie wskazuje na niego palcem. Posługuje się nim po to, by skupić na nim wzrok. Nie mówi jednak o nim samym, lecz o tym jak na niego patrzy. Obserwacja przedmiotu ma wydobyć to, w jaki sposób wrażliwość ludzka interpretuje jego byt. Pytaniem staje się również to, jakie dokleja mu znaczenia i skojarzenia.

Wspomniany już przeze mnie motyw skóry pojawia się również przy temacie śmierci. Skóra, z której uchodzi życie, staje się „nieciepła, niemiękka” i opuszczona. Dzieje się tak w wierszu „Grzebień” opisującym śmierć dziadka obserwowaną przez dziecko w wierszu. Tytułowy przedmiot staje się repozytorium pamięci, przypomina, że dziadek używał go do przeczesywania włosów. Gromadzenie przedmiotów po zmarłych pozwala więc na wytworzenie wokół nich specjalnej aury, pamięci o tym, do kogo należały, z naciskiem na ich szczególne znaczenie, a przez to wyodrębnienie spośród innych elementów. Pokazuje również to, że uczucia osadzić można w samym przedmiocie, a przez to nadać mu nowy sens.

Kontynuacją tego tematu może być sama zależność życia i śmierci, która pojawia się u Bronki Nowickiej w wierszu „Łyżeczka”. Autorka pokazuje, jak ważne jest myślenie o przeszłości, końcu ludzkiego jestestwa. Tworzy ona paradoks umieszczony w założeniu, że możliwe jest używanie wspomnień do życia, poprzez ciągłe ożywianie ich myślą podczas codziennych czynności: „Umarli słodzą tylko wtedy, kiedy wetkniemy im w ręce łyżeczki / i sami zataczamy koła po dnach szklanek”.

Innym tematem jest pragnienie dziecka. Pragnie ono całości świata, chwycenia się jego wielości aspektów, zrozumienia jego sedna. Chce spróbować wszystkiego, a więc użyć rzeczywistości do zbudowania pełni. Jest ono jednak skazane na doznawanie każdego elementu świata z osobna, co powoduje smutek oraz świadomość „niemożliwego”. Opisane przez Nowicką zależności konotują pytania, które dotyczą ludzkiej natury. Zagarnianie świata i kontrolowanie jego kształtu pozwala na pewność, poczucie wewnętrznej mocy. Jest jednak tylko naiwnym obrazem, do którego ma skłonność człowiek i jego myśl, często tylko i wyłącznie poprzez osobistą interpretację. Autorka przypomina o tym absurdzie w wierszu „Kamień”, którego znaczenia udźwignąć musi również czytelnik, mierzący się z tym, że dziecko może żyć całościowo emocją („całe jest proszeniem”, tak jak w utworze „Poduszka do igieł”). Kamień zostaje zestawiony z wrażeniami miękkości i puszystości. To symbole kłamstwa. Wyodrębnione w wierszu zabawki: mebelki z firanką, lalki, kucyki w falbanach, tort z plasteliny – to symbole świata dzieciństwa, lekkości, zatracania się w fantazjach na temat rzeczywistości. Kamień generuje tutaj ciężkość, pojawia się jako własność dziecka i twarda prawda (sprowadza czytelnika na ziemię!).

Co ciekawe, temat zabawek kontynuowany jest przez autorkę w wierszu „Parapet”. Stają się nimi martwe muchy na parapecie sklepowym. Oswojona obrzydliwość przeobraża się w rzecz, która pozwala na kreatywność dziecka. Działa więc jego umiejętność kojarzenia elementów, które tworzą nowe znaczenia: „Z much można dużo zrobić. Te z błyszczącymi skrzydłami układać jak korale./ Tłustymi celować w chude, strącać na podłogę”.

Ciekawe wnioski nasuwają się w lekturze spostrzeżeń dziecka na temat dorosłych. Matka kojarzona jest z „ciężkością” („ciężka żona”) , „kontrolą” („Jedna ręka matki pracuje, druga podpiera głowę, która przygląda się ojcu: malowany chłopiec”) „władzą” („Ojciec otwiera usta, a matka – łyżka po łyżce- wlewa w nie zupę”), zaś ojciec z „krótkością”(„Pod nogami, matki kręci się ojciec. Jest krótki”) „naiwnością”(Może sądzi, że kierunek, w którym uczesze włosy, wyznaczy też bieg innych rzeczy”), „maleńkością” („pierwszy raz widziałam kogoś, kto robił tak mało, że tylko był”). Przypisane im pojęcia oddalają ich od znaczenia „odpowiedzialności”, „zrozumienia”, a przez to zniekształcają ich rolę, sprawiają, że dziecko zdane jest na siebie i własne postrzeganie. Czy może to być tytułowy kamień?

Kluczowym momentem w tomiku Nowickiej jest dla mnie nauka zawarta w kwestii wypowiadanej przez upersonifikowany smutek, która pomaga zrozumieć, skąd pochodzi stałe pragnienie, by nakarmić kamień. Może chodzi o to, by się nim nie stać? I nie karmić się jego chłodem? Autorka podkreśla w ten sposób, jak dużą rolę odgrywają w życiu człowieka emocje, dzielenie się nimi ze światem zewnętrznym: „Teraz nauczę cię, jak się płacze. Jeśli tego nie pojmiesz, / możesz utopić się w sobie”.
Bronka Nowicka: „Nakarmić kamień”. Biuro Literackie. Wrocław 2015.