Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (320) / 2017

Marek Bochniarz,

KONFLIKTY RELIGIJNE I ŚWIAT POSTATOMOWY (MILCZENIE)

A A A
Shūsaku Endō zajmuje w japońskiej literaturze miejsce szczególne i dość osobliwe – jako autor zajmujący się problematyką chrześcijaństwa, ukazujący ją od strony różnic kulturowych między Europą a Japonią. Temu, jak głębokie stały się jego refleksje, towarzyszy przewrotność losu, bo rolę „katolickiego” pisarza otrzymał niejako z przypadku – i wbrew własnej woli: „Właśnie w Kobe [matka pisarza – przyp. M.B.] poznała zakonnice katolickie i pod ich wpływem zaczęła chodzić do kościoła. Przyjęła chrzest i posyłała synów na lekcje religii. W końcu Shūsaku, niewiele rozumiejący z tego, czego go uczyli księża, został ochrzczony jako Paweł. […] Później pisał o tym […] jako o zdarzeniu, na które nie miał żadnego wpływu. […] Dopiero w czasie wojny cały splot wydarzeń sprawił, że Shūsaku zaczął zastanawiać się nad problemami grzechu, winy, wyrzutów sumienia, ludzkich wad, a zwłaszcza roli pożądania w zachowaniu człowieka” (Melanowicz 1987: 258)

„Przymusową” chrześcijańską edukację z dzisiejszej perspektywy zapewne można by wpisać w relacje kolonialne Japonii z Zachodem przekazującym zdobycze cywilizacji, w których to azjatycki kraj ulega – jak to sami Japończycy ujmują – „modernizacji bez modernizmu”. To, w jaki sposób Endō został katolikiem, na zawsze położyło się głębokim cieniem na jego postrzeganiu tej religii i zwróciło jego uwagę na paradoksalny charakter obecności chrześcijaństwa w jego ojczyźnie. W swoich utworach zwykle zadaje pytanie o to, w co tak naprawdę wierzą Japończycy, gdy przyjmują wiarę katolicką. Ten problem jest bardzo dobrze znany w jego twórczości. Jak ujmuje to Mikołaj Melanowicz: „Endō miał szczęście – lub nieszczęście – że został pierwszym japońskim stypendystą we Francji. Oto w październiku 1950 roku wyjechał do Lyonu, aby tam studiować francuską literaturę katolicką. Poznając tę gałąź twórczości, coraz bardziej zdawał sobie sprawę z tego, jak wielkie różnice istnieją między sposobem myślenia i odczuwania Europejczyków i japońskimi postawami. Te różnice przeżywał wręcz jako przepaść nie do przebycia. Dla pisarzy, których twórczość badał, przyjęcie chrześcijaństwa było niejako powrotem do spraw bliskich, jakby powrotem do domu, dla Endō natomiast było »cierpieniem cudzoziemca«” (Melanowicz 1987: 259).

Błyskotliwe i przenikliwe komentarze na temat tego, czym katolicyzm był niegdyś i czym stał się obecnie w „świeckiej” Japonii, były głównym motywem w twórczości Endō, jednak wcale nie wyczerpywały jego zainteresowań. I choć na Zachodzie pisarz wciąż jest postrzegany wyłącznie z tej perspektywy – jako japoński autor piszący o chrześcijaństwie – to zaledwie dwa lata po premierze jego thrillera erotycznego „Skandal” wydano tłumaczenie w języku angielskim. Zresztą – aby było zabawniej – jest to opowieść o katolickim literacie, który staje się ofiarą tytułowego skandalu. Niemniej humorystyczne i seksualne wątki, tak częste u Endō, poza Japonią są zgoła zapomniane.

„Milczenie” Masahiro Shinody

Za genezą historii detektywistycznej z „Milczenia” kryją się powikłane dzieje rozwoju chrześcijaństwa w Japonii. Jak to w „Filmie japońskim” ujął Stanisław Janicki: „Chrześcijaństwo pojawiło się w Japonii w połowie XVI wieku. Przez dwa lata przebywał tu Franciszek Xavier, Hiszpan, jeden z założycieli zakonu jezuitów. Tworzono misje, budowano kościoły, liczba katolików rosła, dochodząc do pół miliona. Władcy japońscy nie przeciwstawiali się początkowo rozprzestrzenianiu się chrześcijaństwa. Uważali je nawet za sprzymierzeńca w toczących się wówczas walkach o władzę. Rywalizacja między misjonarzami portugalskimi a hiszpańskimi, a ponadto nie pozbawiona podstaw obawa, że misjonarze są tylko forpocztą państw europejskich, dążących do opanowania Japonii oraz chęć utworzenia silnej władzy centralnej – doprowadziły do prześladowań chrześcijaństwa prowadzonych z całą bezwzględnością i okrucieństwem. Mimo to przez wiele lat chrześcijaństwo istniało, a misjonarze portugalscy przybywali potajemnie do Japonii”. (Janicki 1982: 174)

O „Skandalu” Endō wspomniałem nieprzypadkowo, bo w kinie japońskim katolicyzm i sfera seksualności są motywami ściśle ze sobą powiązanymi. Nie było to też w przeszłości czymś wyjątkowym. Poza Francją, Włochami i Hiszpanią, to właśnie w Japonii popularny był w czasach kontrkultury nurt nunsploitation – filmów erotycznych z udziałem zakonnic i księży katolickich. W azjatyckim kraju przybrał on rodzimą formę gatunku pinku eiga – „kina różowego”, będącego rodzajem soft pornografii, nierzadko skonstruowanej w bardzo wyrafinowany, a zarazem niezmiernie sztuczny sposób.

Po jedną z dwóch – obok „Samuraja” – historycznych powieści Endō z motywem przenikania katolicyzmu do japońskiej rzeczywistości doby feudalnej sięgnął jeden z najbardziej hermetycznych japońskich reżyserów nowofalowych – Masahiro Shinoda. W przeciwieństwie do bardziej popularnego na Zachodzie Nagisy Ōshimy, jego zainteresowania dalekie były od chwili bieżącej. Zamiast zajmować się krytyką współczesności, wojną w Korei i Wietnamie, Shinoda fascynował się klasycznym teatrem japońskim i przeszłością swego kraju: „Nie jestem zainteresowany przyszłością ani nie pociągają mnie utopijne ideały. Chciałbym uchwycić minione zdarzenia z przeszłości i zamrozić je, aby przebadać je z różnych kątów widzenia” (Bocke 1980: 341).

Podobnie jak większość japońskich nowofalowców, Shinody nie zajmował realizm – chciał raczej tworzyć kino jak najbardziej sztuczne, oddające refleksje nad wspomnianą przeszłością, potraktowaną przez niego jako metafora teraźniejszości (w „Dziwnym przypadku Sarutobiego Sasuke”, znanym na Zachodzie jako „Samuraj szpieg”, zmagania szpiegów w Japonii pod rządami Tokugawów są odbiciem zimnowojennej rzeczywistości lat 60. ubiegłego wieku) bądź jako model działania mechanizmu historycznego (to przypadek „Zabójstwa”, ukazującego zmierzch shogunatu). Dlatego reżyser dość lakonicznie i zagadkowo stwierdził: „Realizm dla samego realizmu nie jest tym, co mnie interesuje. Jeśli moje filmy miałyby być doskonałymi rekonstrukcjami rzeczywistości, w ogóle bym ich nie robił. Zaczynam w nich od rzeczywistości i patrzę, jak kiełkują na niej wyższe idee” (Bocke 1980: 341-342).

Shinodę – skrajnego pesymistę i równie wielkiego estetę – pociągały, rzecz jasna, dramaty Monzaemona Chikamatsu, których bohaterowie nieubłaganie zmierzali ku klęsce. Zestawienie zimnego piękna z mrocznym fatalizmem przejawiło się w adaptacji „Milczenia” pod postacią losów europejskiego misjonarza, zagubionego w Japonii pod każdym możliwych względem. Zderzenie kulturowe, skazana na przegraną walka ze słabościami i poddanie się władzy wielkich sił (nie tylko polityki, ale i namiętności) znaczą „drogę krzyżową” jezuity Sebastião Rodriguesa, który przybył do Japonii, aby odszukać przywódcę tamtejszego kościoła katolickiego, charyzmatycznego Cristóvão Ferreirę. Pomimo dobrych intencji, miast dokonać w obcym kraju czynu wielkiego, bohater popełnia złe, lecz zwykłe i ludzkie czyny. Oczywiście – na końcu jego drogi znajduje się „spełnienie” seksualne. Po drodze ginie przekonanie dumnego, pysznego Rodriguesa, że jest następcą Jezusa Chrystusa i pięknie niesie swój krzyż. Niestety, „pięknie” w tym filmie co najwyżej uprawia bardzo zwierzęcy seks.

„Milczenie” Martina Scorsese

„Czuł się zagubiony czy wręcz upośledzony w porównaniu z białym człowiekiem, który wypracował sobie jasne granice między grzechem (winą) i dobrem. Dla Japończyka niemal wszystko jest względne, wszystko, co sprzyja kompromisom i zmniejszeniu poczucia winy” – pisze Malnowicz (Melanowicz 1987: 259). W napisach końcowych Martin Scorsese zadedykował swój film japońskim katolikom. Gdyby ta dedykacja trafiła na sam początek, zapewne łatwiej byłoby ocenić jego adaptację jeszcze przed rozpoczęciem właściwego seansu. Amerykanin bardzo zmienia wymowę powieściowego „Milczenia”. Z jednej strony pociąga go stworzenie filmu wizualnego, którym będzie się komunikował z publicznością za pomocą obrazów nie tylko pięknych, lecz i symbolicznych. Można wręcz uznać, że w pewnym stopniu podąża drogą Shinody, choć sięga po zgoła inne środki formalne i stara się więcej objaśnić, aby historia stała się bardziej przystępna dla zachodniej publiczności. Z drugiej strony, reżyser chyba nie potrafi w całości przyjąć tego, na co natrafił w pierwowzorze. Buntuje się przeciw fatalizmowi.

Pod względem problemów i niezrozumienia, na jakie chrześcijaństwo natrafiło w Japonii, Scorsese jest bardzo blisko tego, o czym pisał Endō. Niemniej nie chce skazać Sebastião Rodriguesa na tak wielką i dojmującą klęskę, jaka była udziałem misjonarza w powieści i filmie Shinody. Główny bohater nowej adaptacji „Milczenia” ma szansę na choćby symboliczne zmazanie winy, jednostkowe i jemu tylko wiadome pozostanie katolikiem. A może – ponieważ jest zmuszony odrzucić i znieważyć katolickie symbole, formy i konwencje – pozostaje raczej chrześcijaninem lub po prostu wyznawcą religii monoteistycznej?

Najciekawsze w filmie Martina Scorsese zdecydowanie jest to, na co początkowo nie zwraca uwagi czytelnik powieści – gorączkowe zapełnianie białych plam na mapie obcego kraju, jakie staje się udziałem bohaterów-przybyszów z innego świata. To zapełnianie pustki i tajemnicy niesie ze sobą świadomość szokującą dla misjonarzy – poczucie, że Japonia od początku była fatalnie wybranym celem ewangelizacyjnym, a prześladowania chrześcijan naprawdę nie mają wielkiego znaczenia, bo Europejczyk i Japończyk w „Milczeniu” wierzą w różne bóstwa nawet wtedy, gdy obaj mianują się katolikami.

LITERATURA:

A. Bocke: „Japanese Film Directors”. Tokyo, New York, San Francisco 1980.

S. Endō: „Milczenie”. Tłum. I. Denysenko. Krajów 2017.

S. Endō: „Samuraj”. Tłum. i posłowie M. Melanowicz. Warszawa 1987.

S. Janicki: „Film japoński”. Warszawa 1982.
„Milczenie” („Chinmoku”). Reżyseria: Masahiro Shinoda. Scenariusz: Masahiro Shinoda, Shūsaku Endō. Zdjęcia: Kazuo Miyagawa. Obsada: Tetsurô Tanba, David Lampson, Don Kenny i in. Produkcja: Japonia 1971, 129 min.
„Milczenie” („Silence”). Reżyseria: Martin Scorsese. Scenariusz: Martin Scorsese, Jay Cocks. Zdjęcia: Rodrigo Prieto. Obsada: Andrew Garfield, Adam Driver, Liam Neeson i in. Produkcja: Japonia, USA, Meksyk, Włochy, Tajwan 2016, 161 min.