15 kwietnia 8 (320) / 2017

Marek Bochniarz,

WOJCIECH ULMAN (SHORT WAVES FESTIVAL 2017)

A A A
Zwrot, którego nie było?

Jedną z najbardziej osobliwych książek o polskiej sztuce współczesnej ostatnich lat jest bez wątpienia „Kino-Sztuka. Zwrot kinematograficzny w polskiej sztuce współczesnej”. Publikacja wydana w 2015 roku przez Krytykę Polityczną we współpracy z Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie graficznie i formatem znacząco wyróżniała się na tle innych „zgrzebnych” książek tej oficyny – w tym niesławnej serii przewodników po twórczości reżyserów polskich i światowych, która ma bodaj tyle samo fanów, co zagorzałych krytyków.

Czym jest jednak tytułowy „zwrot kinematograficzny w polskiej sztuce współczesnej”? To termin, który miał potwierdzać słuszność działań trzech instytucji – PISF-u, MSN i Szkoły Wajdy, które w 2011 roku ogłosiły Nagrodę Filmową, przeznaczoną na produkcję filmów fabularnych artystów wizualnych. Pilotażowo, testując mechanizm, Łukasz Ronduda wraz z Maciejem Sobieszczańskim zrealizowali „Performera”. Później konkurs ogłaszano co roku. Pierwszym laureatem był w 2011 roku Zbigniew Libera, lecz jego „Walsera” krytycy i publiczność przyjęli bardzo chłodno. Pozostali laureaci dotąd nie ukończyli swoich projektów, a w 2016 roku konkurs nie został rozpisany [informacja o 6. edycji Nagrody Filmowej pojawiła się na stronie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej 14 kwietnia 2017 roku, już po złożeniu tekstu do publikacji – przyp. red.].

„W książce tej staramy się opisać nowe zjawisko artystyczne, które jest wspólne dla polskiego kina i sztuki współczesnej. Na czym ono polega? Najprościej rzecz ujmując, na przemianie twórców z pola sztuki współczesnej w reżyserów pełnometrażowego kina fabularnego. Na kręceniu przez nich narracyjnych, operujących emocjami, aktorskich filmów, skierowanych do kinowej, a nie tylko galeryjnej publiczności. Filmów przynależących do sfery »kina autorskiego«, stanowiących zdecydowanie część historii kina, nie tylko filmu eksperymentalnego. Zjawisko to proponujemy nazwać Kino-Sztuką” (Majmurek, Ronduda 2015: 6) – deklarują autorzy publikacji. Majmurek i Ronduda przywołują też postulaty związane z tym, jakim celom miało służyć utworzenie Nagrody Filmowej. Opisuje je fragment tekstu podpisanego przez Agnieszkę Odorowicz, ówczesną dyrektorkę PISF, Joannę Mytkowską, dyrektorkę MSN i Wojciecha Marczewskiego, dyrektora Szkoły Wajdy – czyli osoby kierujące instytucjami, które ufundowały nagrodę: „Nagroda ma na celu promocję kina eksperymentalnego, artystycznego, radykalnie zrywającego z konwencjonalnymi rozwiązaniami narracyjnymi oraz utartymi sposobami konstruowania formy filmowej. Nagroda zamierza promować innowacyjność formalną, łączoną harmonijnie z radykalną artystyczną wyobraźnią i inteligencją. U jej podstaw leży wiara, że poprzez wspomaganie produkcji radykalnie nowych artystyczno-filmowych form wyrazu kino polskie może ulec znaczącej estetycznej odnowie oraz oryginalnie zaistnieć na światowej mapie kinematograficznej” (za: Majmurek, Ronduda 2015: 14).

Short Talk i „The Act”

6 listopada 2015 roku organizatorzy Short Waves Festival w ramach wydarzenia „Short Talk: Young Artists Make Movies” chcieli przybliżyć widowni termin „zwrot kinematograficzny w polskiej sztuce współczesnej”, a także to, co się pod nim kryje. Dyskusji towarzyszył pokaz dyplomowego filmu Wojciecha Ulmana „The Act”, o którym sam autor pisał: „Film »The Act« powstał w następstwie myśli abstrakcyjnych i absurdalnych, którym jednocześnie towarzyszyła chęć poruszenia pewnych ważnych tematów. Akt stworzenia wszechświata, człowieka, ale też tworzenia w ogóle, artystycznego lub związanego z egzystencją i przyziemnymi zajęciami. Mamy więc prozę życia podniesioną do rangi kosmicznej. Proste zabiegi, ujęte w sposób tajemniczy, niedopowiedziany, zmieniają się w symbole uniwersalnych praw, które jednocześnie są wskazówkami na szlaku myśli, w drodze do rozwiązania zagadki istnienia. Z założenia miał to być film zabierający w podróż poprzez gmatwaninę wątków i pytań. Skąd się wzięła energia? Czy istnieje absolut? A jeśli tak czy tworzy świadomie? Czy światem rządzi przypadek? Wraz z kolejnymi scenami poznajemy kolejne elementy skomplikowanego modelu. Przemierzamy przestrzeń kosmiczną, ale nie tylko tę odległą o lata świetlne, także tę najbliższą naznaczoną ludzką egzystencją. I w końcu w ostatnich scenach pojawia się człowiek, najdoskonalsza maszyna, która jednak jest krucha i efemeryczna w porównaniu z istnieniem wszechświata. Materialna powłoka rozpada się, znika jak bańka mydlana, jak obraz z ekranu kineskopowego telewizora. Skąd więc przychodzimy i dokąd zmierzamy, a z nami cały ten wszechświat?” (Ulman 2015: https://vimeo.com/).

„Wydaje mi się, że to spotkanie było pretekstem do rozwinięcia tematu Kino-Sztuki. Najpierw obejrzeliśmy mój film, a potem usadzono nas przed widownią. Na początku rozmowy padło kilka pytań na temat mojego filmu i powiedziałem coś od siebie, ale potem dyskusja zeszła na temat książki. Większość późniejszej rozmowy toczyła się między Jakubem Majmurkiem a Karoliną Plintą” – wspomina Ulman. Jednak ta rozmowa nie przebiegła w atmosferze prostej apologii terminu „zwrot” i powstania książki „Kino-Sztuka”. Jak napisali organizatorzy spotkania: „Nierozstrzygniętym pozostaje pytanie, czy rzeczywiście mamy do czynienia ze zwrotem kinematograficznym, czy tylko ze skutkiem działań instytucjonalnych. Najistotniejsze jest jednak to, czy młodzi artyści rzeczywiście chcą robić filmy i w jakim stopniu ich decyzje determinuje system Akademii”.

Ostatecznie podczas dyskusji wynikło – co chyba nie było zaskoczeniem – że książka o zwrocie kinematograficznym w polskiej sztuce współczesnej jest trochę nadmuchana. Padło nawet pytanie „po co to wszystko?”. „Wyjaśniłem, że mój film »The Act« nijak się ma do książki, ponieważ jest z założenia eksperymentalny. A to jednak zupełnie inna bajka niż to, co jest tematem »Kino-Sztuki«, w której mowa jest o wyjściu artystów wizualnych w stronę filmu fabularnego, o przypadkach mniej lub bardziej udanych. Uważam, że to bardzo ciekawa praktyka, ale nie wiem, czy nie za wcześnie, aby uznawać to za duże zjawisko – czy nie jest to trochę sztucznie napędzane. Chyba trzeba jeszcze trochę poczekać, aby dać mu się rozwinąć” – zastanawia się artysta.

„The Act” vs film naukowy i science fiction

Jak wspomina Ulman, Jakub Majmurek uznał „The Act” za film nawiązujący do stylistyki lat 80., programów typu „Sonda”, w którym opowiadano o fizyce i naukach ścisłych. „Wyrosłem i wychowałem się w tamtej dekadzie, a stylistyka lat 80. musiała mieć na mnie spory wpływ. Jednak podczas realizacji »The Act« inspirowałem się raczej współczesnymi odkryciami astrofizycznymi, łącząc je z filozofią egzystencjalną. Podczas ostatniego roku studiów magisterskich na kierunku intermedia dużo oglądałem filmów popularnonaukowych, głównie na kanale YouTube – filmy o kosmosie i najnowszych odkryciach. To bardzo inspirujące obrazy, które działały na moją wyobraźnię i bardzo mnie nakręcały podczas pracy nad »The Act«” – objaśnia artysta.

W „The Act” – co zresztą sugeruje sam tytuł – gest stworzenia świata zostaje zestawiony z kreatywnymi działaniami człowieka. „Tak jak była pierwsza siła napędowa, która wszystko rozpoczęła, tak samo funkcjonuje artysta, który najpierw myśli na dany temat, a potem wykonuje gest artystyczny” – mówi Ulman. Akt stworzenia przekłada się w filmie m.in. na obraz białego szumu na powierzchni telewizora kineskopowego – według teorii astrofizycznej, zakłócenia te, zwane mikrofalowym promieniowaniem tła, są dalekim echem Wielkiego Wybuchu i można w nich odnaleźć zapis pierwszych etapów ewolucji Wszechświata. Odbiorniki telewizyjne są w „The Act” obecne w dużej ilości, a każdy prezentuje inny obraz, sugerując dość naturalnie, że tak, jak mamy do czynienia z różnymi wizjami, tak mogą istnieć obok siebie różne wszechświaty.

Brzmi to może dość pompatycznie, ale Ulman „The Act” zrobił półżartem, półserio. Od strony stylistycznej od „nadętych” filmów fabularnych realizowanych w ramach „Kino-Sztuki” odróżnia go to, że Ulman akcentuje szwy swoich ruchomych obrazów, sięgając po proste środki DIY. Z kolei „Performer” czy „Walser” zostały tak wyprodukowane, aby roztaczała się wokół nich aura mainstreamowego profesjonalizmu. „Kino-Sztuka” chyba miała angażować publiczność stosowaniem szeroko przyjętego języka ruchomych obrazów – czytelnych konwencji, wyświechtanych schematów, przy wykorzystaniu tradycyjnej dramaturgii teatralnej – a więc nadawać się do szerszej dystrybucji. „Moje podejście w »The Act« wynikało z uwielbienia dla pracy intymnej i przemyśleń z głębokiej nocy. Gdy wpada się na pomysł i chce się go bardzo szybko zrealizować, to zwykle właśnie tak to wygląda, prawda? Nie próbowałem moich idei wynieść na poziom zaawansowany, bo lubię brudne rzeczy i uważam, że takie mają w sobie dużo wartości, a także są bardziej prawdziwe” – przyznaje Ulman. Artysta ironicznie wciela się w „The Act” w rolę szalonego naukowca, który konstruuje maszyny działające pozornie „bez powodu i sensu”. „Lubię wymyślać i konstruować różne urządzenia, aby śledzić ich ruchy. Poza tym niektóre z tych maszyn podczas swojej pracy wydają też ciekawe dźwięki” – żartuje.

Short Waves Festival 2016: Polish Wave: Eksperymentalnie

Wojciech Ulman spróbował swoich sił jako kurator po raz pierwszy w 2014 roku, gdy we współpracy z Basią Kuligowską przygotował cykl wideo prezentacji w galerii Kolektyw 1a w Poznaniu. Drugą odsłoną cyklu była wystawa „Obrazy, które trwają w czasie”. „Prezentowane prace zgromadziliśmy na trzech piętrach galerii. Wszystkie obrazy były pokazywane na wyświetlaczach – od telewizorów kineskopowych, poprzez płaskie ekrany, rzutniki, tablety, a nawet telefony komórkowe. Część prac to były po prostu statyczne ujęcia na pograniczu fotografii i video. Nazywaliśmy je też wideo-rzeźbami. Na początku nie zdawaliśmy sobie sprawy, ile od nas będzie wymagało zorganizowanie całego sprzętu na wystawę. Dużo pożyczyliśmy z Uniwersytetu Artystycznego. Wystawa miała charakter jednodniowego wernisażu, po którym musieliśmy cały sprzęt zebrać i zwrócić” – mówi.

Po Short Talk wokół filmu „The Act” i książki „Kino-Sztuka” Ulman kontynuował współpracę z fundacją Ad Arte. Podczas zeszłorocznej edycji Short Waves Festival w Poznaniu był już programerem pokazu „Polish Wave: Eksperymentalnie”. Na seans składało się czternaście filmów autorstwa polskich artystów wizualnych, wykorzystujących kino w nowatorski i niesztampowy sposób. „Miałem mało czasu na przygotowanie tego pokazu. Szukałem wśród artystów, których znałem. Wtedy jeszcze nie było też przewidzianej żadnej nagrody. Byłem pozytywnie zaskoczony, że pomimo godziny wczesnopołudniowej zapełniła się sala kinowa w Zamku. Miała się odbyć rozmowa po pokazie, ale po ponad półtorej godziny niełatwych filmów eksperymentalnych wszyscy chyba potrzebowali powietrza i wyszli” – wspomina Ulman.

Zestaw filmów wybranych przez artystę podróżował później po Polsce, przyciągając sporą publiczność. Odbył się również jeden pokaz w Berlinie. Można je było obejrzeć np. w KinoLAB w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, w BWA w Zielonej Górze czy w Poznaniu w klubie LAS. „W KinoLAB mieliśmy nawet długą kolejkę ludzi, których nie mogliśmy już wpuścić do środka, a w klubie LAS niektórzy przez ponad godzinę oglądali filmy na stojąco” – wspomina Ulman.

Short Waves Festival 2017: konkurs unxpctd.mov

Pomimo pozornie trudnej i nieprzystępnej tematyki kina eksperymentalnego, Polish Wave: Eksperymentalnie odniosło sukces. Dlatego w tym roku na Short Waves Festival Ulman we współpracy z Moniką Wójtowicz podjął się selekcji zgłoszeń na nowy konkurs imprezy – unxpctd.mov, skierowany do twórców zajmujących się realizacją filmów z pogranicza sztuk wizualnych, kina mainstreamowego i eksperymentów. Jak można przeczytać w programie festiwalu: „Idea tego konkursu powstała jako efekt obserwacji dotychczasowej selekcji festiwalu, w której pojawiało się wiele interesujących filmów eksperymentalnych. Charakter konkursu oddają takie pojęcia jak: #art #cinema #shortfilm #experimentalforms #videoart #whitecube #blacbox #silverscreen #outofframe #inbetween #fromgallerytocinema #beyondborders”. „Na konkurs napłynęło około trzy razy więcej filmów niż ostatecznie wybraliśmy do głównej selekcji, która złożyła się na dwa zestawy pokazowe. W ubiegłym roku nie było jeszcze żadnej nagrody. Cieszy mnie ten postęp, docenienie sekcji eksperymentalnej i możliwość dalszego rozwoju” – mówi z zadowoleniem Ulman.

Konkurs unxpctd.mov zdominowali artyści z Niemiec – być może ze względu na wyjątkowo rozwinięte w tym kraju pole sztuk wizualnych, także w kontekście funkcjonowania festiwali poświęconych filmom eksperymentalnym. Pierwszą nagrodę otrzymała Vika Kirchenbauer za „SHE WHOSE BLOOD IS CLOTTING IN MY UNDERWEAR”. Artystka przewrotnie zaadaptowała technikę podczerwieni, identyfikowanej przez odbiorców z jej pragmatycznym zastosowaniem przez żołnierzy we współczesnej wojnie. Kirchenbauer robi z podczerwienią rzeczy zgoła osobliwe. W technice tej filmuje ludzkie sylwetki i za pomocą zbliżeń fragmentuje je, traktując kobiece ciało fetyszystycznie – jakby wręcz podręcznikowo wykorzystując feministyczne teorie Laury Mulvey z akademickiego eseju „Przyjemność wzrokowa a kino narracyjne”.

Druga nagroda powędrowała do Patricka Buhra, autora „Something About Silence”. Na tle pozostałych filmów konkursowych realizację tę wyróżniała nie tylko narracja słowna, ale i ekscentryczne poczucie humoru. Enigmatycznemu obrazowi, złożonemu głównie z abstrakcyjnych kompozycji, towarzyszą chaotyczne refleksje artystycznego alter ego Buhra – osobnika, który zwraca się do widza takimi słowami jak: „Mojej żonie nie podobają się moje filmy. Mówi, że są stratą czasu. Ale ona jest pełną nienawiści ignorantką. Nie zachowujcie się jak moja żona”. I dodaje na koniec: „Pieprzyć moją żonę!”.

„Na początku studiowałem w Berlinie filozofię, ale nie uzyskałem żadnego tytułu i skierowałem swoje kroki w stronę filmu, sztuki – poszedłem na uczelnię artystyczną. Dla mnie film krótkometrażowy nie jest krokiem w dalszej karierze, jak dla innych. Wolę go od pełnometrażowych produkcji. Uważam, że kino krótkie jest o wiele bardziej interesujące i znajduje się na skraju, często też wkraczając w obszar subwersywny w odróżnieniu od filmów pełnometrażowych, z którymi wiąże się o wiele więcej ograniczeń” – twierdzi Buhr. Do zrealizowania „Something About Silence” twórcę sprowokowały dobre i złe filmy na YouTube. Śledził, jak działa w nich perswazja albo jak fatalnie i nieudolnie można zrealizować filmik poświęcony hipnozie. Interesowało go też, w jaki sposób tworzy się formy autorytetu przy wykorzystaniu elementów zaczerpniętych z reklam – w tych samodzielnie zrobionych wideo. Najbardziej jednak problematyczna okazała się fikcyjna postać żony. „Byłem bardzo zdziwiony, gdy kolega filmowiec zwierzył mi się, że jego żona też nie lubi jego filmów. Moja ówczesna dziewczyna powiedziała: »Teraz wszyscy będą myśleć, że chodzi o mnie«. Ale nie dlatego się rozstaliśmy” – żartuje Buhr.

Trzecią nagrodę otrzymał Rainer Kohlberger za „not even nothing can be free of ghosts”. To typowe kino abstrakcyjne operujące prostymi impulsami świetlnymi, atakującymi publiczność stroboskopowym miganiem przez 11 minut z różną częstotliwością. Wydaje mi się, że to bardziej eksperyment z cierpliwością i wytrzymałością widza niż cenny eksperyment formalny, bo „miganiem” obrazu już pół wieku temu atakował publiczność Paul Sharits, tyle że w kolorze, a Kohlberger przypuszcza atak monochromatyczny. „Ten film bardzo odróżniał się od pozostałych. Zastanawialiśmy się, jak go umieścić w drugim zestawie. Postanowiliśmy zgodnie, że powinien się znaleźć na końcu, bo jego oglądanie jest doświadczeniem ekstremalnym i ci, którzy będą mieli dosyć, będą mogli po prostu wyjść z projekcji. Pytanie, czy taki film w ogóle nadaje się do kina? Bo w sali kinowej lepiej odbiera się obrazy posiadające narrację. Być może ten film lepiej zadziałałby w galerii? A może wręcz przeciwnie” – zastanawia się Wojciech Ulman.

Wyróżnienie oraz nagrodę publiczności otrzymał Francuz William Laboury za „Hotaru”. Laury te były bodaj najbardziej przewidywalne, bo artysta wykazał się tym, czego zabrakło innych uczestnikom konkursu – skłonnością do melodramatyzmu, za którą publiczność zawsze chętnie podąża. „Mówili mi: »Martha, masz dar. Tu na dole, twój bar jest bezużyteczny. Więc zamierzamy ci pokazać najpiękniejsze rzeczy. Będziesz miała więcej wspomnień niż ktokolwiek inny. A potem zaśniesz. I już się nie obudzisz. Ale będziesz miała najcenniejsze wspomnienia z Ziemi«” – wyjaśnia narratorka. Martha to młoda dziewczyna, która w stanie „snu na wieki” zostaje wysłana w sondzie na spotkanie obcej cywilizacji. Ma pamięć absolutną, ale przez dekady sztucznego snu wspomnienia ulegają stopniowej degeneracji, co Laboury oddaje za pomocą „błędnych pikseli” i niskiej rozdzielczości, coraz bardziej nachodzących na siebie grafik. Tytuł filmu to imię japońskiego chłopca, którego Martha spotkała podczas swojej ostatniej nocy na Ziemi i zakochała się w nim.

Film Francuza – choćby ze względu na bliższe związki z kinem mainstreamowym – jest skrajnie różny od „The Act”. Z drugiej strony, jego obecność i wyróżnienia otrzymane w konkursie pokazują, jak dobrym, otwartym na różne filmowe konwencje selekcjonerem okazał się Ulman. Na seanse konkursu unxpctd.mov wraz z Moniką Wójtowicz wybrał filmy, które zarówno głęboko wzruszają, jak i bezpardonowo atakują i dezorientują widza – a chyba taka jest właśnie idea kina eksperymentalnego.

Międzynarodowy Festiwal Filmowy ZOOM – ZBLIŻENIA

Wojciech Ulman jest też selekcjonerem w konkursie filmów eksperymentalnych na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym ZOOM – ZBLIŻENIA w Jeleniej Górze, który w tym roku odbył się już po raz 20. „Dostałem około dwóch tysięcy filmów. Miałem za zadanie ułożyć z nich zestawy trwające razem sześć godzin, które były potem prezentowane przez trzy dni. Jednak połowa z przesłanych filmów nie była wcale eksperymentalna. Oglądałem filmy z Bollywood, afrykańskie produkcje sensacyjne, które jednak same w sobie są dziwne” – śmieje się Ulman. Na stronie festiwalu można przeczytać: „Festiwal ma na celu, przedstawienie kultur, języka filmowego, wymianę idei oraz prezentację i promocję niezależnej sztuki filmowej. (…) Ponieważ ideą festiwalu jest konfrontacja dokonań twórców oraz prezentacja wszelkich zjawisk zachodzących w kinie niezależnym, formuła konkursów dopuszcza udział w nim rozmaitych form – filmów fabularnych, dokumentalnych, animowanych oraz video-artów. Nie ma żadnych ograniczeń tematycznych, a w konkursie mogą brać udział amatorzy, twórcy niezależni oraz studenci szkół artystycznych”.

LITERATURA:

„Kino-Sztuka. Zwrot kinematograficzny w polskiej sztuce współczesnej”. Red. J. Majmurek, Ł. Ronduda. Warszawa 2015.

„Short Waves Festival 2016. Najbardziej treściwy festiwal krótkiego kina”. Fundacja Ad Arte. Poznań 2016 [katalog].

„Short Waves Festival 2017. Najbardziej treściwy festiwal krótkiego kina”. Red. S. Czubała. Fundacja Ad Arte. Poznań 2017 [katalog].

„The Act”. Wojciech Ulman, https://vimeo.com/130186909.