Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (320) / 2017

Przemysław Pieniążek,

KWESTIA ZAUFANIA (LADY S. TOM 5. KRET W WASZYNGTONIE)

A A A
Dwa strzały z dwóch różnych broni, dwa trupy: świeżo upieczonego agenta FBI oraz szofera ambasady Rosji. Wedle wszelkich przesłanek, mężczyźni pozabijali się nawzajem. Pytanie tylko: po co? W dodatku przy ciałach znaleziono kopię protokołu ze spotkania, które miało miejsce dzień wcześniej w Białym Domu w związku z mającym się odbyć w Moskwie amerykańsko-rosyjskim szczytem. Na domiar złego za trzy tygodnie ma dojść do partyjnej nominacji na prezydenta: do tej pory faworytką była obecnie sprawująca urząd Donna Freeman, a planowany szczyt miał definitywnie wzmocnić jej przewagę nad senatorem Gloverem.

W gronie osób mających dostęp do owego dokumentu znajdował się także James Fitzroy, pracujący aktualnie jako doradca pani prezydent w sprawach polityki zagranicznej. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że dyplomatów łączy coś więcej niż służba krajowi. Gdy „Washington Post” spekuluje nad obecnością „kreta” w Departamencie Stanu, Szania Rivkas (prawdziwe personalia adoptowanej córki i asystentki Fitzroya) zaczyna działać na własną rękę, uciekając jednocześnie przed prześladowcą, któremu zabijanie przychodzi z wyjątkową łatwością.

Piąte spotkanie z „Lady S.” zdecydowanie nie przynosi rozczarowania – pod wieloma względami mamy do czynienia z (jak dotąd) jednym z najbardziej emocjonujących odcinków tej zacnej serii tworzonej przez duet Jean Van Hamme / Philippe Aymond. Belgijski scenarzysta wzorowo prowadzi sensacyjną perypetię, w której strzelaniny i sekwencje wysokooktanowej akcji stanowią jedynie skromny, choć smakowity dodatek do fabuły, koncentrującej się przede wszystkim na politycznych machinacjach oraz uczuciowych relacjach łączących głównych bohaterów.

Współtwórca przygód „Largo Wincha” potwierdza, że doskonale czuje się w repertuarze, w którym temat gry pozorów, manipulacji, szantaży oraz nieczystych zagrań pozwala na stworzenie bardzo dynamicznych (w każdym tego słowa rozumieniu) interakcji między uczestnikami wydarzeń. „Kret w Waszyngtonie”, akcentujący wątek utraty zaufania, przynosi także wyraźną zmianę w emocjonalnej więzi łączącej protagonistkę z jej przyszywanym ojcem – zmianę mającą realny wpływ na dalsze losy postaci przyjmującej onegdaj personalia Suzan McKenzie.

Recenzowany tomik, w którym spotkamy starych znajomych i kilku nowych rozgrywających, czyta się szybko i ze stałym poziomem zainteresowania, w czym niemałą zasługę mają także pozbawione sztuczności, mocno rozbudowane partie dialogowe (będące jedną z wizytówek niniejszej serii), jak i utrzymane w realistycznej konwencji prace Philippe’a Aymonda. Kreska francuskiego rysownika dobrze sprawdza się zarówno w partiach komiksu mających podnieść poziom napięcia, jak i we fragmentach podkreślających bogaty wachlarz uczuć malujących się na obliczach protagonistów.

Dodajmy do tego pieczołowicie zarysowane relacje przestrzenne (plenery i wnętrza) oraz przywiązywanie uwagi do detali, a otrzymamy solidne frankofońskie rzemiosło, atrakcyjne także przez wzgląd na cieszącą oko kolorystykę. Wiele wskazuje na to, że „Kret w Waszyngtonie” zamyka kolejny rozdział w barwnym życiorysie tytułowej heroiny, będąc jednocześnie obiecującym punktem wyjścia dla następnej przygody określonej mianem „Portugalskiego galimatiasu”.
Jean Van Hamme, Philippe Aymond: „Lady S. Tom 5. Kret w Waszyngtonie” („Lady S. 5. Une taupe à Washington”). Tłumaczenie: Jakub Syty. Wydawnictwo Kubusse. Lublin 2017.