15 kwietnia 8 (320) / 2017

Anna Katarzyna Dycha,

Z WIZYTĄ W MALINOWYM CHRUŚNIAKU. DEBIUT DARII ZAWIAŁOW

A A A
Daria Zawiałow to wokalistka obdarzona ciekawym, mocnym głosem i mająca rozpoznawalny styl. Nie zadowala ją popowa „bylejakość”, odważnie patrzy w kierunku z napisem „alternatywa”. W dodatku jest to alternatywa ambitna. Zawiałow potrafiła wykorzystać udział w telewizyjnych programach – m.in. „Szansa na sukces”, „Mam talent!” czy „X-Factor”. Zdobywała doświadczenie, poznawała ludzi, szlifowała umiejętności. Efektem jest album „A kysz!” – pierwszy w dorobku Darii. Kusząca propozycja, biorąc pod uwagę poziom wydanych wcześniej singli.

Na początek dobrze znane rarytasy. „Malinowy chruśniak” to piosenka, która zawojowała stacje radiowe. To jej Daria zawdzięcza aż trzy nagrody na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 2016 roku: Opolską Karolinkę Polskiego Radia i Stowarzyszenia SAWP. Tytuł utworu nawiązuje do jednego z wierszy Bolesława Leśmiana. Ten pomysłowo napisany erotyk łatwo wpada w ucho. Pełne wyznań wersy zestawione są tu z dynamiczną, niepokojącą wręcz muzyką. Interesujący jest także kontrast: spokojna zwrotka – dynamiczny refren. Oddech zapewnia „przejście” w środku numeru.

Nie daje o sobie zapomnieć też „Kundel bury” – moim zdaniem najjaśniejszy punkt tej płyty. To manifest podążającej własną drogę, świadomej swoich celów artystki. „Zamknęłam już furtkę ruszam tam / Spakowałam ładnych parę lat / Chciałam zabrać twoich piegów gram / Ale nie zmieszczą się / Bo za mało miejsca dla nich jest” – rozpoczyna Daria. Odgania złe myśli, nie będzie lamentować. I dodaje: „Schowałam już kluczyk / Płynę wpław / Umiem pływać, choć topiłam się nie raz / Tam gdzie dotrę będzie ciepły nurt”. Trudno czytać te słowa bez nawiązania do artystycznej drogi Zawiałow. Kompozycja brzmi nowocześnie, ale jednocześnie usłyszeć w niej można zadziorność wczesnej Katarzyny Nosowskiej.

Do grona przebojowych utworów śmiało może dołączyć „Król Lul” – umieszczony w drugiej części zestawu. Wokalistka nie ukrywa, że razem z „Nocami ukrytymi” znalazł się na płycie, gdy krążek był już zmasterowany. „Przepraszam, ja jestem zajęta i kompletnie niechętna do nagłych zmian” – ten interesujący początek zapowiada piosenkę utrzymaną nieco w estetyce Meli Koteluk.

Daria Zawiałow potrafi też pokazać rockowy pazur. Weźmy choćby „Lwy”, które po spokojnym początku uderzają refrenem: „My niebezpieczni, my niedorzeczni, my panoszymy się jak lwy”. Na płycie nie brakuje również łagodnych fragmentów. Urzekają ballady „Pistolet” i „Chameleon”.

„A kysz!” to dojrzały debiut. Zaśpiewany właściwie w całości po polsku (wyjątkiem jest „Chameleon”). Słychać, że Daria Zawiałow chce opowiadać historie – głównym poruszanym tematem są tu sprawy sercowe. Teksty nie są wydumane, łatwo w nie uwierzyć i je polubić. Ta płyta z jednej strony atakuje młodzieńczą zadziornością, by z drugiej strony ukołysać piękną melodią. Jest eklektycznie, a mimo wszystko spójnie. Elektronika i gitary idą w parze. Daria Zawiałow prezentuje się jako trudna do okiełzania, buntownicza artystka, która z impetem wkroczyła na polską scenę. Nikt nie powinien jej teraz zatrzymać.
Daria Zawiałow: "A kysz!" [Sony Music Poland, 2017].